05.12.2025, 15:44 ✶
| 11 września
Dægberht dziękował bogom za to, że chociaż mieszkanie Viorici zostało przeklęte, to oszczędzili jego zbiory i nagromadzone przedmioty. Byłoby mu okropnie żal, gdyby z dymem poszły wszystkie twory jego rąk i upominki zwiezione zza wielkiej wody, ale najbardziej żałowałby składników poukrywanych w słoikach i puszkach, którego dopiero co skończył zasuszać na zimę. Jasne, mógłby pewnie prosić o nie Victorię albo Helloise, ale po pierwsze lubił być chociaż odrobinę niezależny, a po drugie... no cóż, nawet one nie położyły swoich rąk na tym, co posiadł podczas ostatniej wyprawy.
Jego nowy pokój w mieszkaniu Peregrinusa był zastawiony gratami.
Gdzieś pomiędzy nierozpakowanymi skrzynkami, Dægberht kisił w słoikach eliksir do herbaty, tworzony na bazie miodu i różnych ziół (w szczególności niezapominajek) fermentujący wraz z oczyszczonymi piórami memortka.
Rzut Z 1d100 - 36
Slaby sukces...
Slaby sukces...
Matka nadała mi takie imię,
żeby poprawnie wymawiały je tylko drzewa i wiatr
żeby poprawnie wymawiały je tylko drzewa i wiatr