• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Niemagiczny Londyn v
1 2 3 4 5 6 Dalej »
[16.09.1972] Hot-dogs | Aidan, Lyssa

[16.09.1972] Hot-dogs | Aidan, Lyssa
Czarodziej
Let's start a fire
wiek
26
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Brygadzista
Ciemne włosy i niebieskie oczy. Wysoki, na oko 180 cm wzrostu. Młody, z gładko ogoloną twarzą i wiecznie znudzonym wyrazem twarzy. Uśmiech iście cwaniacki, sugerujący złośliwość.

Aidan Parkinson
#1
04.11.2025, 21:48  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 04.11.2025, 21:55 przez Aidan Parkinson.)  
16 września 1972
Buda

Spodziewał się raczej, że Lyssa postanowi się teleportować, ale skoro chciała się przejść - okej, mogli się przejść. Aidanowi nie przeszkadzały spacery - szczególnie po Spalonej Nocy. Czuł, że na świeżym powietrzu mógł nabrać powietrza w płuca, sprawić że te mogły odrobinę odpocząć. Zażywał eliksiry na kaszel, ale tak naprawdę ten zelżał dopiero dwa dni temu. Ograniczył przez kilka dni nawet fajki, co było z jego strony ogromnym poświęceniem, ale przecież był na nie gotów, bo jak tak wypluwał ślinę razem z kawałkami płuc, to nie mógł w ogóle się skupić: ani na robocie, ani na niczym innym. Nie żeby miał cokolwiek ciekawego do roboty poza pracą.

Szli raczej w milczeniu. Parkinson należał do tego gatunku mężczyzn, którzy byli raczej gruboskórni. Jeżeli Lyssa chciała pociągnąć jakiś temat, nie ucinał go od razu, lecz jego odpowiedzi były dość... Ignoranckie i ograniczone, bez polotu czy prób zgłębiania się w rozmowy pełne pasji. On nie posiadał pasji, nie pasjonował się niczym, nie miał hobby. Był do bólu nudny: brak hobby, brak zainteresowań, brak ambicji. Ot, po prostu prześlizgiwał się przez rzeczywistość i tkwił w zawieszeniu, przyjmując kolejne kopniaki od losu. Gdy przeszli przez Kocioł, poprowadził Lyssę wąskimi uliczkami - i chociaż można było zarzucić mu dużo, to nie to, że zostawił ją na pastwę losu. W jego ruchach i oczach czaiła się czujność, charakterystyczna dla kogoś, kto gotów byłby zastąpić Lyssie drogę, gdyby ta miała wpaść na kogoś, kto mógłby okazać się nie do końca dobrym towarzystwem. Również zmieniali kierunek, gdy mieli przejść przez nieoświetlone tereny. Nie chciał jej narażać, sam raczej pakował się w kłopoty, ale nie zapominał, że u boku miał kobietę. Gdyby chociaż włos z jej głowy spadł, to zarówno jego matka, jak i jej ojciec, wyrwaliby mu nogi z dupy, a lubił swoje nogi.
- Więc... Kuzynka mówiła, że malujesz - zaczął nagle, z głupia frant. Nie to, żeby chciał ją bardziej poznać, ale Buda, do której się zbliżali, miała nad szyldem wymalowanego psa w bułce od hot doga. Całkiem ładny, realistyczny obraz. I tak mu się przypomniało.
à La Folie
And was it his destined part
Only one moment in his life

To be close to your heart?
wiek
19
sława
IV
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
malarka
Piwne oczy i brązowe włosy z miedzianym połyskiem, czasem z rozjaśnianymi pasmami lub po całości. Ma 165cm wzrostu, a sylwetkę szczupłą i chudą. Zawsze stara się prezentować, jakby była na właściwym miejscu. Zawsze zadbana, ładnie uczesana i ubrana. Wygląda na starszą niż jest w rzeczywistości, czy to przez zachowanie, ubiór czy ogólny wygląd - chce żeby brano ją na poważnie, jednak kiedy się rozluźni, podpatrzone u innych maniery łatwo znikają. Czasem kiedy mówi, słychać francuski akcent, który szczególnie wychodzi kiedy jest pod wpływem silnych emocji. Ciągnie się za nią zapach białego piżma, jaśminu i kwiatu bawełny.

Lyssa Dolohov
#2
05.11.2025, 20:04  ✶  
Lyssa nauczyła się lubić spacery, kiedy musiała. Nie to, żeby miała coś przeciwko chodzeniu, ale zdawała sobie sprawę, że czasem o wiele wygodniejsze było użycie magii, tylko że ona nie mogła. Zachowywała odpowiedni wyraz twarzy i starała się nie dać po sobie poznać, że już samo wspomnienie tego słowa - teleportacja - przyprawiało ją o mdłości i nieprzyjemne poruszenie w żołądku. Najgorsze chyba jednak było, że potem będzie musiała wracać też na piechotę.

Chyba do tej pory nie zdarzyło się jej być w niemagicznym Londynie, a przynajmniej nie by podziwiać widoki, bo i po co? Wszystko, czego mogła potrzebować, zawierały w sobie magiczne ulice, wepchnięte między ten mugolski hałas, więc teraz rozglądała się dookoła z nieco nieobecnym wyrazem twarzy, wyraźnie nie walcząc o to by przerwać dzielącą ich ciszę.

Dopiero głos Aidana wyrwał ją z zamyślenia, więc spojrzała na niego, powoli odwracając głowę w jego stronę i na moment marszcząc brwi, jakby nie rozumiała skąd w ogóle to pytanie.
- Maluję - potwierdziła. - Teraz na przykład, zajmuję się robieniem plakatów na zbliżającą się premierę spektaklu w The Globe. Ekstaza Merlina, słyszałeś coś o tym?


la douleur exquise
Or was he fated from the start
to live for just one fleeting instant,
within the purlieus of your heart.
Czarodziej
Let's start a fire
wiek
26
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Brygadzista
Ciemne włosy i niebieskie oczy. Wysoki, na oko 180 cm wzrostu. Młody, z gładko ogoloną twarzą i wiecznie znudzonym wyrazem twarzy. Uśmiech iście cwaniacki, sugerujący złośliwość.

Aidan Parkinson
#3
18.11.2025, 12:32  ✶  
Szczęście w nieszczęściu, że Aidan wydawał się osobą, która - niechętnie bo niechętnie - ale odprowadzi ją na miejsce. Sposób, w jaki odcinał ją od przypadkowych możliwych interakcji z mugolami czy wcześniej czarodziejami, zdradzał więcej niż Aidan by chciał. Ogólnie rzecz biorąc mężczyzna był dziwny, bo zachowywał się tak, jakby robił łaskę, że w ogóle przyszedł na tę pożal się randkę. Zrobił koszmarne pierwsze wrażenie, ale z drugiej strony zdawał się poczuwać do jakiejś odpowiedzialności za Lyssę. I owszem, nie zabrał jej do fancy restauracji, jeżeli jakakolwiek się ostała po 8 września, ale przynajmniej nie zadbał o to, by wróciła głodna.

Może to nie było miejsce, które Lyssa odwiedzała w snach, bo jebało tu spaloną bułą i tłuszczem, ale kto wie: może to jedzenie nie uszkodzi delikatnego żołądka arystokratki?
- Nie słyszałem. Nie boją się tak szybko wystawiać sztuki po tym, co się stało? - zapytał szczerze zaskoczony, wskazując ruchem głowy na budkę z hot dogami. - Z tego co słyszałem, wiele kramów się zamknęło, sklepy zostały spalone, ludzie zostali pozbawieni albo życia, albo dorobku życia. Nie boją się, że ci biedniejsi się zdenerwują? Albo że oburzą się, że to zbyt szybko i nie zdążyli przejść żałoby?
Może i cośtam słyszał, ale jeżeli słyszał, to wypuścił te informacje szybciej niż je wpuścił do głowy.
- Pewnie malujesz lepiej, niż ten szyld, co? - zagaił nieco niezręcznie, pokazując na szyld Budy. Przy budce stało kilka drewnianych stolików z tak samo drewnianymi, tanimi krzesłami. Nie były brudne i lepiące się, więc chociaż tyle dobrego.

Gdy podeszli do Budy, zapach pieczonych parówek, leniwie obracających się na grillu, stał się dużo wyraźniejszy. Wbrew temu, co Buda mogła sugerować, wypisany kredą stand informował, że mają tu też opcje wegetariańskie. Na przykład nowość: frytki w bułce. Aidan przekrzywił głowę, czytając menu.
- Frytki w bułce? Nigdy o tym nie słyszałem - przyznał się, wciskając rękę do kieszeni. - Ja stawiam. Wezmę to, jestem ciekawy, jakie mają sosy.
Miesiany miesiany, oczywiście, był najlepszy.
à La Folie
And was it his destined part
Only one moment in his life

To be close to your heart?
wiek
19
sława
IV
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
malarka
Piwne oczy i brązowe włosy z miedzianym połyskiem, czasem z rozjaśnianymi pasmami lub po całości. Ma 165cm wzrostu, a sylwetkę szczupłą i chudą. Zawsze stara się prezentować, jakby była na właściwym miejscu. Zawsze zadbana, ładnie uczesana i ubrana. Wygląda na starszą niż jest w rzeczywistości, czy to przez zachowanie, ubiór czy ogólny wygląd - chce żeby brano ją na poważnie, jednak kiedy się rozluźni, podpatrzone u innych maniery łatwo znikają. Czasem kiedy mówi, słychać francuski akcent, który szczególnie wychodzi kiedy jest pod wpływem silnych emocji. Ciągnie się za nią zapach białego piżma, jaśminu i kwiatu bawełny.

Lyssa Dolohov
#4
20.11.2025, 04:56  ✶  
Dobrze, że w swojej potrzebie do obracania się między rzeczami ładnymi, schludnymi i czystymi, brakowało Lyssie jakiegoś zacięcia w tym temacie, które z kolei prezentował Vakel. Zwracała na te rzeczy szczególną uwagę, ale nie była pedantyczna. Unikała mocnych, nieprzyjemnych zapachów, ale nie powstrzymywały jej przed wejściem do jakiegoś przybytku lub znalezienia się w jego sąsiedztwie. Buda natomiast, kolokwialnie mówiąc, jebała. Szybciej ją chyba poczuła, niż faktycznie zauważyła i przez moment miała nadzieję że zwyczajnie ją ominął, jako niechciany przerywnik ich w miarę akceptowalnego spaceru.

- Niektórzy uważają, że kultura to jeden z podstawowych filarów każdego społeczeństwa - odpowiedziała, marszcząc nieco nos na wskazaną budkę z hot-dogami. - A przedstawienie ma być pod koniec miesiąca - zauważyła. Ile powinno się czekać? Tydzień? Miesiąc? Rok? Niektórzy nie byli w stanie podnieść się po tragedii, inni robili natomiast wszystko, żeby o niej zapomnieć. Życie musiało toczyć się dalej, a jej chyba nie przeszkadzało to tempo tylko dlatego, że z jej rodziny nikt w atakach poważnie nie ucierpiał. - Z resztą, z tego co rozumiem organizują tez zbiórkę z tej okazji, żeby przeznaczyć zebrane pieniądze na pracowników teatru, którzy ucierpieli podczas Spalonej Nocy - dodała, jakby ten detal miał nieco pomóc w całej prezencji wydarzenia.

Przeniosła spojrzenie wyżej, w ślad za jego palcem i przyjrzała się szyldowi Budy. Nie bardzo wiedziała co miała na ten temat odpowiedzieć, bo była niemal absolutnie przekonana, że i pięcioletnie dziecko było w stanie stworzyć coś jeśli nie lepszego, to przynajmniej podobnej jakości.
- Będziesz mógł sam ocenić, jeśli zdarzy ci się zauważyć na ulicach plakaty - postanowiła odpowiedzieć w ten sposób, darując sobie cisnące się na język 'oczywiście'. Nie musiała być aż tak uszczypliwa.

Wypisane do przeczytania menu niewiele jej mówiło, a przynajmniej na temat tego, na co powinna się zdecydować. Wszystko wyglądało tak samo niebezpiecznie i Lyssa zwyczajnie zastanawiała się, czy w tych parówkach było cokolwiek z faktycznego mięsa.
- Ja chcę coś... - normalnego. - Klasycznego. - zdecydowała się na najbezpieczniejszą opcję, czyli zwykłą parówkę w bułce. - Wiesz, skąd się wzięła nazwa hot-dog?


la douleur exquise
Or was he fated from the start
to live for just one fleeting instant,
within the purlieus of your heart.
Czarodziej
Let's start a fire
wiek
26
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Brygadzista
Ciemne włosy i niebieskie oczy. Wysoki, na oko 180 cm wzrostu. Młody, z gładko ogoloną twarzą i wiecznie znudzonym wyrazem twarzy. Uśmiech iście cwaniacki, sugerujący złośliwość.

Aidan Parkinson
#5
27.11.2025, 11:22  ✶  
Aidan kiwnął głową. Zbiórka pieniędzy...
- To w sumie szlachetne - stwierdził, grzebiąc po kieszeniach. Wyciągnął mugolski portfel - z reguły go nie nosił przy sobie, ale czasem mu się zdarzało, szczególnie jeżeli w planach miał wałęsanie się po mugolskich dzielnicach. - Ministerstwo nie ma zasobów ludzkich, żeby zająć się wszystkim. Słyszałem, że ucierpieli wszyscy, niezależnie od statusu krwi czy statusu społecznego. Chyba tylko najbogatsze rody dałyby radę pokryć straty finansowe, ale oni też ucierpieli. Poza tym mówi się, że gdyby uprawiali rozdawnictwo, wcale by nie byli bogaci.
W oczach Aidana cały ten występ miał teraz trochę więcej sensu. Sam się tam nie wybierał, to nie był jego świat, to nie było jego towarzystwo: poza tym wątpił, czy znalazłby czas na cokolwiek poza sprzątaniem tego bałaganu, który zrobili śmierciożercy. To, że teraz był z Lyssą, było wyjątkiem od jego nowej codzienności, którą można było określić jako jeden wielki chaos. I duży zapierdol.
- Ocenię, możesz być tego pewna - odpowiedział z rozbawieniem, bo i on uważał, że szyld był... Cóż, krótko mówiąc: chujowy. Na pewno Lyssa malowała lepiej, ale tak po prawdzie to wiedział, że tego typu rzeczy były trudne. Szyld był brzydki, ale czy on sam namalowałby lepiej? A w życiu. - Klasyk, robi się.
Aidan podszedł do okienka i zamówił klasycznego hot doga bez cebuli i sosu czosnkowego (domyślał się, że Lyssie tak intensywne zapachy mogłyby przeszkadzać), a sobie: frytki w bułce. Z sosem mieszanym, oczywiście.
- W zasadzie to nigdy się nad tym nie zastanawiałem. Hot dog, czyli gorący pies. Szyld też trochę nakierowuje - mówisz, że kiedyś ta parówka była z psa? - zapytał, podając jej hot doga. Wziął jej też dodatkową serwetkę! Sam odebrał frytki w bułce, takiej śmiesznej, kwadratowej, płaskiej. Wziął widelczyk i niuchnął sos. Niby był czystokrwistym arystokratą, ale gdyby matka go zobaczyła teraz, to... Cóż. Sama potrzymałaby Lyssie tego hot doga, żeby mogła mu jebnąć. - Chcesz usiąść, czy wolisz się przejść?
à La Folie
And was it his destined part
Only one moment in his life

To be close to your heart?
wiek
19
sława
IV
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
malarka
Piwne oczy i brązowe włosy z miedzianym połyskiem, czasem z rozjaśnianymi pasmami lub po całości. Ma 165cm wzrostu, a sylwetkę szczupłą i chudą. Zawsze stara się prezentować, jakby była na właściwym miejscu. Zawsze zadbana, ładnie uczesana i ubrana. Wygląda na starszą niż jest w rzeczywistości, czy to przez zachowanie, ubiór czy ogólny wygląd - chce żeby brano ją na poważnie, jednak kiedy się rozluźni, podpatrzone u innych maniery łatwo znikają. Czasem kiedy mówi, słychać francuski akcent, który szczególnie wychodzi kiedy jest pod wpływem silnych emocji. Ciągnie się za nią zapach białego piżma, jaśminu i kwiatu bawełny.

Lyssa Dolohov
#6
03.12.2025, 00:57  ✶  
Szlachetne czy nie - akurat nad tym Lyssa specjalnie się nie zastanawiała. Szlachetność bowiem, nie leżała zanadto w obszarze cech jej charakteru. Oczywiście, mogła docenić i dostrzec tego typu gesty, ale zwykle samo słowo kojarzyło jej się i było synonimem rycerskości. Czegoś, co wiązało się raczej z mężczyznami, którzy zachowywali się jak należy i próbowali tym samym wygrać względy swojej księżniczki. Najlepiej jej. Nie posiadała też złudzeń, że w działalności The Globe, szlachetność nie znajdowała się zbyt wysoko w rankingu tego o co chodziło w całym przedsięwzięciu. Przede wszystkim liczył się zysk i to, by nie płacili z własnej kieszeni, a jednocześnie wciąż byli w stanie prosperować bez potknięć. Było to tak samo wyrachowane jak i zwyczajnie przemyślane. Do tego należało doliczyć dobrą prasę, jaką mogli na tym sobie zrobić.

- Ciężko żeby było inaczej, kiedy płonęło dosłownie wszystko. Chociaż czy rzeczywiście wszyscy? Połowa wysp, albo nawet ich większość, pozostała przecież nienaruszona - zauważyła mimochodem. Ucierpieli ci, którzy mieszkali na drodze Zadrapania. Londyn, Little Hangleton, Dolina Godryka - i wszystko inne na wschodnim i południowym wybrzeżu. Ale reszta? Stała jak wcześniej, nienaruszona i ciesząca się dobrobytem. Więc wszyscy, którzy nie gnieździli się w mieszkankach i posiadłościach we wspomnianych miejscach wciąż mieli pełne sakiewki. Mogliby zatem pomóc - tylko po co?

- Powiedz mi więc potem, co nich myślisz. W więcej jak trzech zdaniach - uśmiechnęła się do niego uroczo, zanim zrobił zamówienie.

- Nie - odpowiedź była krótka, ze szczyptą wywrócenia oczami. - Jest parę wersji, ale chyba wszystkie sprowadzają się do samej nazwy. Dachshund - kiedy wynajdywano parówki, była to jedna z ich nazw. Tak się też składa, że jest to jednocześnie nazwa jednej z ras psów, jamników. Dla skrócenia, lepszego, chwytliwego powiedzonka, lub przez zwykłe zapominalstwo, zostało to przekonwertowane na hot dogi. No bo parówki są gorące w tej bułce - wyjaśniła pokrótce. Wersji było co prawda parę, każda trochę inna, ale nie chciała zanadto się teraz nad tym wszystkim rozwodzić. Ważne, że te parówki nie były per se z psa. To byłoby obrzydliwe. Przyjęła w międzyczasie swoje jedzenie i rozejrzała się. - Możemy usiąść. - zawyrokowała, zajmując jedno z miejsc. - Bo nie je się na stojąco. Ani w pośpiechu.


la douleur exquise
Or was he fated from the start
to live for just one fleeting instant,
within the purlieus of your heart.
Czarodziej
Let's start a fire
wiek
26
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Brygadzista
Ciemne włosy i niebieskie oczy. Wysoki, na oko 180 cm wzrostu. Młody, z gładko ogoloną twarzą i wiecznie znudzonym wyrazem twarzy. Uśmiech iście cwaniacki, sugerujący złośliwość.

Aidan Parkinson
#7
06.12.2025, 00:51  ✶  
Aidan uśmiechnął się półgębkiem. Takie myślenie było bardzo prostolinijne, jednak nie był rozczarowany, że Lyssa tak myślała.
- Każdy z nas ma jakiegoś kuzyna, który ma kuzyna któremu spłonął dom albo ulubiona piekarnia - powiedział, wzruszając ramionami. - Mojej kuzynce na przykład zjarał się dom rodzinny. A kuzyn dostał w mordę. Inna kuzynka spaliła sobie włosy. A jeszcze innej zjarały się sukienki. Kolejna z kolei ma problem, bo nie ma już swojej ulubionej kawiarni.
W sumie to jakby tak pomyśleć... Miał głównie kuzynki. Czy można mu było się w sumie dziwić, że był taki a nie inny?

Gdy sarknęła o tych trzech zdaniach, złapał się po lewej stronie klatki piersiowej tak, jakby właśnie ugodziła go strzałą prosto w serce.
- Czemu akurat w więcej niż trzech? - zaperzył się trochę, bo to nie było tak, że nie potrafił się wysławiać. Potrafił! Tylko w większości przypadków nie uważał, żeby ktokolwiek chciał go wysłuchać. - Ale okej, cztery zdania. Może nawet pięć.
A gdy powiedziała o tych psach, to zamrugał. No przecież...
- No to prawie to, co ja powiedziałem, nie? - powiedział podejrzliwie, podając jej tego nieszczęsnego hot doga. - Jamniki to te mugolskie psy, co wyglądają jak parówki, nie? Wszystko się zgadza. Na pewno najpierw to z nich robili hot dogi.
Pewnie jakieś chinole. Aidan NAJPIERW odsunął jej krzesło jak prawdziwy dżentelmen, zanim sam klapnął naprzeciwko niej. Sięgnął po frytkę, unurzaną w sosie mieszanym, bo było ich za dużo, żeby mógł tak po prostu się wgryźć w bułę. Spojrzał na Lyssę w zastanowieniu.
- Czemu nie je się w pośpiechu? Żołądek się skręca? Pytam dla kolegi, wcale nie dlatego, że u nas w biurze tylko tak się je - w sumie to go ciekawiło, bo matka mówiła mu to samo. Chyba nawet tłumaczyła dlaczego, ale jej nie słuchał. Albo i słuchał tylko zapomniał. Jedno z dwóch.
à La Folie
And was it his destined part
Only one moment in his life

To be close to your heart?
wiek
19
sława
IV
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
malarka
Piwne oczy i brązowe włosy z miedzianym połyskiem, czasem z rozjaśnianymi pasmami lub po całości. Ma 165cm wzrostu, a sylwetkę szczupłą i chudą. Zawsze stara się prezentować, jakby była na właściwym miejscu. Zawsze zadbana, ładnie uczesana i ubrana. Wygląda na starszą niż jest w rzeczywistości, czy to przez zachowanie, ubiór czy ogólny wygląd - chce żeby brano ją na poważnie, jednak kiedy się rozluźni, podpatrzone u innych maniery łatwo znikają. Czasem kiedy mówi, słychać francuski akcent, który szczególnie wychodzi kiedy jest pod wpływem silnych emocji. Ciągnie się za nią zapach białego piżma, jaśminu i kwiatu bawełny.

Lyssa Dolohov
#8
10.12.2025, 07:24  ✶  
To co mówił Aidan, no cóż, miało sens, Lyssa nie mogła się z tym spierać, kiedy jednak mężczyzna tak sobie wyliczał kuzynów i kuzynki, którzy ucierpieli w pożarach, w głowie dziewczyny zaświtała jedna, bardzo nieprzyjemna myśl.

Może zasłużyli.

Nie była to sprawiedliwa ocena i nie posiadała jakiegokolwiek pokrycia, jeśli chodziło o poglądy Dolohov. Lyssy nie obchodził ten konflikt. Tak naprawdę nie obchodził ją status krwi, czyjeś urodzenie czy jego poglądy. Ona chciała prostych rzeczy - dobrego życia na poziomie. Takiego, żeby było jej wygodnie. A do tego niestety potrzeba było pieniędzy. Te natomiast najczęściej i w największej ilości posiadała magiczna arystokracja. Nic więc dziwnego, że najbardziej logicznym posunięciem wydawało się jej zainteresowanie właśnie kimś, kto pochodził z takiej rodziny. Ale gdyby tylko trafiłby się jej ktoś inny, kto byłby w stanie zapewnić jej dobre życie i jednocześnie wspierać jej własne zachcianki... pewnie wzruszyłaby ramionami (oczywiście zaraz po tym, jak musiałaby bardzo niechętnie przepracować zmianę zdania na temat swoich marzeń dotyczących kogo w ogóle powinna poślubić).

- Bardzo dużo masz tych kuzynek - uśmiechnęła się do niego grzecznie. - A tobie coś zrobili podczas Spalonej Nocy? - pomijając spłonięcie rodzinnego domu, wszystko to brzmiało jak problemy pierwszego świata. Dostanie w twarz, spalenie włosów, sukienek lub kawiarni... Aidan brzmiał jakby wymieniał kłopotki rozpieszczonych panienek z kart książek, a nie poważnych osób, które żyły i oddychały. Inna sprawa, że gdyby to jej spaliło sukienki czy włosy, to pewnie nie byłaby w stanie żyć.

- Bo trzy to bardzo ładna liczba. Ani nie za dużo, ani nie za mało. Nie uważasz? - przekrzywiła lekko głowę. - Ale nie martw się, nie musisz ich tak podbijać. Jeszcze dojdziesz do dziesięciu i staniesz wobec świadomości, że to jednak za dużo - zwyczajnie spodziewała się poematów, wypracowań czy chociażby nadmiernej ilości zdań złożonych od kogoś, kto pracował w Brygadzie Uderzeniowej. Gdyby był aurorem to pewnie dałaby mu odrobinkę większy kredyt zaufania.

- Mam wrażenie, że w Europie nie jada się psów - poinformowała, zajmując miejsce na odsuniętym krześle, przez moment przyglądając się tej swojej parówce w bułce, jakby kwestionowała właśnie pewne aspekty swojego życia. No bo naprawdę, parówki z psów? - W sumie to tak, można sobie tak skręcić żołądek. Albo dostać niestrawności, zgagi i innych takich. Chociaż mam wrażenie, że to skręcenie dotyczy przede wszystkim osób, które wykonują znaczące prace fizyczne, a szczerze to nie jestem pewna czy to dotyczy Brygady Uderzeniowej. Dotyczy?


la douleur exquise
Or was he fated from the start
to live for just one fleeting instant,
within the purlieus of your heart.
Czarodziej
Let's start a fire
wiek
26
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Brygadzista
Ciemne włosy i niebieskie oczy. Wysoki, na oko 180 cm wzrostu. Młody, z gładko ogoloną twarzą i wiecznie znudzonym wyrazem twarzy. Uśmiech iście cwaniacki, sugerujący złośliwość.

Aidan Parkinson
#9
22.12.2025, 23:15  ✶  
- W sumie tak - odpowiedział, przegryzając frytkę. Gdyby tak się nad tym zastanowić, to on miał praktycznie same kuzynki. I właśnie zaczęło to do niego docierać. Kolejna frytka - kolejna kuzynka. A i tak więcej było kuzynek niż frytek we frytburgerze. - Mnie? Nie, cośtam się odjebało z mieszkaniem, ale po prostu poszedłem spać gdzie indziej. Wiesz, jak cię nawiedza dziwna ręka, to idziesz spać do kolegi, proste.
Odpowiedział tak, jakby to była najnormalniejsza rzecz na świecie. Prawda była jednak taka, że nawet się nie zaintersował tym co było w jego mieszkaniu, bo rodzice zaoferowali mu nowe. i po prostu tam się zamelinował.

Spojrzał na Lyssę. Poważnie. Z ustami pełnymi frytek w sosie miesianym miesianym. Przełknął je i kurwa mać, otarł ten sos z kącika ust. Nie, nie czuł się głupio. Ale... Czuł się zaintrygowany?
-Raczej w Azji te psy się je- rzucił, ale trochę nieobecnym tonem. - yyyy...
Coś powiedziała o brygadzie. i żołądku. Spojrzał na jej hot doga, potem na Budę. Zmarszczył brwi.
- Jesteś damą, co? - zapytał konspiracyjnym szeptem, unosząc lekko brwi. - Córką Dolohova. Nie lubię randek w ciemno, ale nie zatrułbym kobiety, która by się w to wmiksowała. Możesz jeść. nie spotka cię sraka z 69- było super, było dobrze. Mówił jak dzentelmen. A potem wyjebał ze sraką. I zagryzł te słowa bułką.
à La Folie
And was it his destined part
Only one moment in his life

To be close to your heart?
wiek
19
sława
IV
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
malarka
Piwne oczy i brązowe włosy z miedzianym połyskiem, czasem z rozjaśnianymi pasmami lub po całości. Ma 165cm wzrostu, a sylwetkę szczupłą i chudą. Zawsze stara się prezentować, jakby była na właściwym miejscu. Zawsze zadbana, ładnie uczesana i ubrana. Wygląda na starszą niż jest w rzeczywistości, czy to przez zachowanie, ubiór czy ogólny wygląd - chce żeby brano ją na poważnie, jednak kiedy się rozluźni, podpatrzone u innych maniery łatwo znikają. Czasem kiedy mówi, słychać francuski akcent, który szczególnie wychodzi kiedy jest pod wpływem silnych emocji. Ciągnie się za nią zapach białego piżma, jaśminu i kwiatu bawełny.

Lyssa Dolohov
#10
24.12.2025, 09:20  ✶  
- Dużo materiału na żonę - odpowiedziała beznamiętnie. Cóż, zależało chyba trochę jaka kuzynka, ale samo słowo sugerowało wystarczająco dalekie pokrewieństwo. Rodziny chełpiące się czystą krwią natomiast, bardzo lubiły wpływy - umacniać je i poszerzać. Tworzyły więc te swoje wieńce i Lyssa nie raz zastanawiała się, gdzie była stawiana granica. Przy siostrze? Siostrze ciotecznej? Dalej już było bezpiecznie? - Widzę, że masz szczęście. Miałeś przynajmniej inne miejsce do spania. Naszej kamienicy w sumie nic się nie stało - co może i mogło być podejrzane dla niektórych, ale Lyssa sobie dokładnie obejrzała te osmalone cegłówki i pokruszone od temperatury okna. Niby więc nie było tak źle; na Prawach Czasu nie ciążyły zatem żadne klątwy, a do tego podczas samej Spalonej Nocy, nic konkretnego jej się nie stało. Ot, ktoś oblał ja farbą, ale... ale od tamtej pory często miała jeden sen. Stała przed oknem i spoglądała na znajdującą się w dole ulicę. Była biała - pokrywał ją śnieżny puch, który też padał z nieba. Krajobraz był ładny i urokliwy, ktoś się śmiał głośno na chodniku, dzieci rzucały się śnieżkami. W końcu Lyssa wyciągała dłoń by podchwycić śnieżne płatki wolno opadające z nieba i wtedy zdawała sobie sprawę, ze to nie śnieg. Wszystko się zmieniało i był to popiół. Szarzył dłonie, a w nos uderzał mocny zapach dymu. Śmiech zmieniał się w krzyk i budziła się.

- Gdybyś mógł, to zjadłbyś kiedyś psa? - zapytała w następstwie na jego oszałamiającą wiedzę na temat kulturowych zwyczajów odległych regionów. Po prawdzie chyba faktycznie się zdziwiła, że udało mu się trafić. Ale nawet jeśli na moment jej kąciki ust drgnęły w uśmiechu, to zaraz opadły, a brwi ściągnęły się.

Nie odpowiedziała, cierpliwie czekając gdzie w ogóle zmierzały jego myśli. Czy była damą - co to w ogóle było za pytanie. Nie wyglądała? Czy może samo jej pojawienie się tutaj kwestionowało jej status jako takowej? Potem, na sam koniec jego wywodu, mrugnęła. Jakoś tak bardzo powoli, jej się zdawało, jakby czas nagle zatrzymał się w miejscu i nie chciał przyśpieszyć. Spojrzała na trzymanego w dłoni hot doga, który nagle stał się jej największym wrogiem, bo trzymał ją w miejscu. Ugryzła go więc. Jeden, malutki gryz, tylko po to by zaraz dziewczyna podniosła się i wyrzuciła tę bułkę do śmietnika.
- Już zjadłam, możemy wracać - szumiało jej w uszach tak dziwnie. Sraka z 69. SRAKA Z 69. Tylko spokojnie. - Ale możemy poczekać aż zjesz, nie martw się - uśmiechnęła się do niego w sztuczny, wyuczony sposób, za którym łatwo było się dopatrzyć zjadliwości. Usiadła sobie nawet i założyła nogę na nogę, patrząc na niego intensywnie. - W międzyczasie możesz mi opowiedzieć o srace z 69, proszę. Damie na pewno się to spodoba. Kolor? Czas trwania? Przez nią musiałeś porzucić ostatnie mieszkanie, bo nie dało się już w nim żyć po tym jak wszystko zamalowałeś?


la douleur exquise
Or was he fated from the start
to live for just one fleeting instant,
within the purlieus of your heart.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Aidan Parkinson (1911), Lyssa Dolohov (1752)


Strony (2): 1 2 Dalej »


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa