• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Niemagiczny Londyn v
« Wstecz 1 2 3 4 5 6 Dalej »
[Jesień 72, 14.10 Kamienica Jonathana | Jonathan & Anthony] Secrets of October

[Jesień 72, 14.10 Kamienica Jonathana | Jonathan & Anthony] Secrets of October
the web
Il n'y a qu'un bonheur
dans la vie,
c'est d'aimer et d'être aimé
wiek
43
sława
VI
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Szef OMSHM-u
187 cm | 75 kg | oczy szare | włosy płowo brązowe Wysoki. Zazwyczaj rozsądny. Poliglota. Przystojna twarz, która okazjonalnie cierpi na bycie przymocowana do osoby, która myśli, że pozjadała wszelkie rozumy.

Anthony Shafiq
#21
12.12.2025, 10:44  ✶  
– Mój drogi… – wszedł mu w słowo zaraz po tym, gdy Jonathan wymienił swoje wszystkie wielkie zasługi dla świata i okolic, zasypując go wymówkami. Wszedł mu w słowo tonem przecież tak doskonale znajomym z samych początków ich znajomości, gdy młodziutki prefekt wymawiał się kwieciście, czemu nie przygotował bibliografii do eseju z historii magii, w którym Anthony zobowiązał się pomóc, ale przecież nie napisać za niego. – TERAZ jesteś zajęty. – Iskry zazdrości pobrzmiewały w głosie Anthony’ego a palce na krótki moment ściągnęły się w geście właściwym smoku, który mocniej zaciskał łapę na swoich skarbach. Na swoim skarbie. Największym z nich. – Wtedy to były tylko… tylko… tylko próby do tego, jak bardzo obecnie jesteś zajęty. – Z przypływu afektu na moment stracił wątek, bo niewątpliwie okres ambasadorowania Jonathana we Francji bardzo źle, jak nie jeszcze gorzej kojarzył się Anthony’emu.

Mój, mój tylko mój…

Napięcie ustąpiło szybko, gdy jego specjalny ktoś postanowił nie przerywać pasma słodyczy, którą przeczesywał skołtunione myśli, zastraszająco skutecznie odwracając uwagę od wszelkich obaw i strachów, od nostalgii od wszystkiego co nie było uśmiechem jego ukochanego Gryfona. Tak blisko. Był tak blisko. Tak rozkosznie i obezwładniająco blisko.
– Już… cyt, odpocznij, ja pójdę po buteleczkę. I tak. Zdecydowanie musisz poćwiczyć, bo nie jestem skory do zrezygnowania z tego typu rozrywek w przyszłości. – z niechęcią wysunął się spod ciała kochanka, poprawił kompres i ucałował jego głowę na pożegnanie, nim poszedł do łazienki po buteleczkę, po drodze narzucając na siebie krwistoczerwony jedwabny szlafrok pachnący Jonathanem. Właścicielowi się nie przyda na razie…

I zdecydowanie Anthony chciał być pomocny. Ilość buteleczek w tej łazience jednak go przytłoczyła.

– Jonathan… – powiedział nieco głośniej, by być słyszalnym w sypialni. – Nie sądzisz… nie sądzisz, że nie potrzebujesz ich aż tyle? Przecież… eh… mogę zabrać Cię do swojej cudotwórczyni z Hogsmead. Spodoba Ci się, nie musisz wszystkiego robić w domu sam. – W porównaniu z Antoniuszowym bezwonnym mydłem i jednym olejkiem do nacierania skóry przed snem głównie dla walorów sensorycznych, mężczyźnie zdawało się, że półki sklepowe były gorzej zaopatrzone, zwłaszcza teraz po Spalonej Nocy. – Eliksir jest w standardowej butelce, czy jakiejś… mm… fikuśnej? – dopytywał przeszukując metodycznie szuflady.
Czarodziej
Some legends are told
Some turn to dust or to gold
But you will remember me
Remember me for centuries
wiek
43
sława
V
krew
czysta
genetyka
aurowidz
zawód
Zastępca szefa OMSHM-u
Wysoki (191 cm), szczupły i zawsze zadbany brunet, który ewidentnie poświęca dużo czasu na to, by wyglądać najlepiej jak tylko się da. Najczęściej stroi się w wysokiej jakości szaty, garnitury i koszule. Niemal zawsze uśmiechnięty.

Jonathan Selwyn
#22
13.12.2025, 14:13  ✶  
Jonathan w pierwszej chwili nie zrozumiał czemu teraz miałby być bardziej zajety, gdy dotarło do niego że chyba mieli w głowie zupełnie inne francuskie aktywności.
– Oh tak. Zdecydowanie teraz jestem bardziej zajęty – powiedział ugodowo. – Nigdy wcześniej nie byłem tak cudownie zajęty jak teraz, nawet jeśli miałem na myśli moje obowiązki jako ambasador.
Chwilę później Anthony wstał, a zaopiekowany Jonathan wbił twarz w pachnącą smoczą krwią poduszkę absolutnie zachwycony faktem, że ktoś tak o niego dba i jeszcze nie wykluczał podobnych doświadczeń w przyszłości.
– Nie robię wszystkiego sam – zaprotestował, wciąż nawet nie podnosząc głowy. – Ale nie będę przecież chodzić do fryzjera dla zwykłej wcierki do włosów lub nie pozwalać sobie na jesienne wydanie mojego ulubionego olejku pod oczy. – Przecież miał jedynie to co niezbędne tylko czasem w różnych wariacjach, ale chyba było to normalne. – Twój Mulciber zapewne nie robi sobie wcierki do włosów i dlatego ma czas na rozwijanie swojego trzeciego oka – mruknął już pod nosem, ale zaraz potem zmarszczył brwi, bo przecież to on miał większe prawo mianować się Mulciberem Anthony'ego, niż ktokolwiek inny. – W zwykłej z zieloną zatyczką. Ma jakąś dziwną medyczną nazwę i chyba na etykiecie z tyłu powinno być coś o bólu. Hm… Może… Może sprawdź obok kremu na ekstremalne zimy. W takim błękitnym pudełeczku.
the web
Il n'y a qu'un bonheur
dans la vie,
c'est d'aimer et d'être aimé
wiek
43
sława
VI
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Szef OMSHM-u
187 cm | 75 kg | oczy szare | włosy płowo brązowe Wysoki. Zazwyczaj rozsądny. Poliglota. Przystojna twarz, która okazjonalnie cierpi na bycie przymocowana do osoby, która myśli, że pozjadała wszelkie rozumy.

Anthony Shafiq
#23
13.12.2025, 16:13  ✶  
Ilość buteleczek, fioleczek, puzdereczek nie powinna go dziwić. Pamiętał swobodę z jaką konwersował z Brenną Longbottom przy stanowisku Potterów podczas Lammas. Musiał być częstym klientem sklepu rodziny jej matki.
Ujął w długie palce butelkę zwykła z zieloną zatyczką. Przyjrzał się etykiecie i ilości miejsca poświęconego na zawiniętą arabeskę ornamentu, zamiast co istotniejsze medyczne wskazania. Nie zakładał absolutnie, że Jonathan ma ten medykament z jakiegoś niepotwierdzonego źródła. Ot ciekawość i trochę energii spożytkowanej na spacyfikowanie zapędów, które miałyby zadbać o uzupełnienie zapasu, a najlepiej zamówienie kilka dodatkowych fiolek… na wszelki wypadek.

– Mój Mulciber zapewne właśnie robi sobie wcierki do włosów i dlatego nie ma czasu na rozwijanie trzeciego oka –
odpowiedział mu już na powrót w pokoju, spoglądając nań krytycznie, wciąż jednak z łagodnym uśmiechem, nauczyciela karcącego swojego ulubionego ucznia - niezbyt na poważnie. Odkorkował i wsunął mu w dłoń lekarstwo, samemu ponownie układając się tym razem w pozycji siedzącej u wezgłowia łóżka. Gdy tylko Jonathan opróżnił eliksir, ułożył jego głowę na osłoniętym czerwonym jedwabiem udzie i odgarnął włosy z czoła.

– Chciałem Ci powiedzieć, że zaiste nie wiem po co Ci wcierki, skoro Twoja czupryna prezentuje się tak wybitnie kruczo i gęsto, zakładam jednak, że to właśnie dzięki tym specyfikom? – w głosie pobrzmiewała pewna psota, daleko było jednak tej zaczepce do szyderstwa czy kpiny. Anthony odkorkował puzderko, które zabrał przy okazji z łazienki i wziął nieco kremowo-oleistej substancji na palce. Zapach śliwki był subtelny, ale wystarczający by przebijać się do świadomości. Roztarł o skórę specyfik, po czym ułożył opuszki symetrycznie na skroniach ukochanego.
– Na moje zakola nie ma już większej rady – podjął z łagodną nutką rezygnacji – Mój dziadek po kądzieli niebywale szybko tracił w tym miejscu włosy, z resztą jest to jeden z powodów, dla których zdecydowałem się ostatnio mieć nieco dłuższe włosy. To zdaje się łagodzić wizualny efekt tej… genetycznej sytuacji. – Ruchy Anthony’ego były powolne, koliste, niezbyt mocne. Palce wciąż chłodne od dotykanego szkła ślizgały się metodycznie po skórze, rozluźniając naciągnięte bólem ścięgna. Anthony miał wielką nadzieję, że jest to dla Jonathana jakkolwiek miłe. Teraz, gdy już nie tylko rozmawiali, ale też dotykali się, całowali, bogowie… kochali na zabój tak duszą jak i ciałem, mężczyzna odnajdywał w sobie całe pokłady motywacji do tego, by przychylać Selwynowi nieba. I tak jak zazwyczaj pary testowały granice w sferach mniej przyjemnych, w kłótniach, sporach, obronie granic i niezależności, tak Anthony w chwilach zwłaszcza takich jak ta był ciekaw jednej rzeczy - jak wiele przyjemności wszelkiej maści mógłby dać kochankowi, by ten w końcu powiedział stop…
Czarodziej
Some legends are told
Some turn to dust or to gold
But you will remember me
Remember me for centuries
wiek
43
sława
V
krew
czysta
genetyka
aurowidz
zawód
Zastępca szefa OMSHM-u
Wysoki (191 cm), szczupły i zawsze zadbany brunet, który ewidentnie poświęca dużo czasu na to, by wyglądać najlepiej jak tylko się da. Najczęściej stroi się w wysokiej jakości szaty, garnitury i koszule. Niemal zawsze uśmiechnięty.

Jonathan Selwyn
#24
13.12.2025, 17:01  ✶  
Jonathan uśmiechnął się szeroko i zmienił położenie tak, aby pościel przestała ukrywać ten uśmiech przeznaczony dla drugiego mężczyzny. Uśmiech, który absolutnie nic nie robił sobie z karcącego spojrzenia, którym został obdarowany, chociaż prawdę mówiąc zdecydowanie bardziej skupił się na ustach Anthony'ego i ich łagodnej wesołości. Sięgnął po eliksir i od razu opróżnił buteleczkę odczuwając pewną ulgę w fakcie, że ból głowy zaraz pozostanie jedynie nieprzyjemnym wspomnieniem. W końcu podziwianie Anthony'ego, chociaż możliwe zawsze i wszędzie, nie ważne jakby się nie czuł, było zdecydowanie milsze, gdy nie towarzyszył mu tępy dyskomfort.

– Oh wiesz jak jest. Nawet Dawid Michała Anioła potrzebuje czasem niewielkich zabiegów do podtrzymania jego świetności – powiedział, moszcząc się wygodniej na czerwonym jedwabiu. – Ładny szlafrok mój drogi. I nie przejmuj się zakolami. Po pierwsze będę cię kochał nieważne jaka by nie była twoja sytuacja włosową, po drugie od dzisiaj ty też będziesz stosował regularne wcierki i obawiam się, że muszę autorytarnie przejąć kontrolę nad twoją pielęgnacją włosów, a po trzecie… Czy mówiłem ci już dzisiaj jak doskonale wyglądasz w tej fryzurze?

A może to była kwestia tego, jak doskonała była twarz Shafiqa sama w sobie? Bo wystarczyło jedno spojrzenie i Jonathan czuł, jak w niej przepada, na twarzy pojawia się uśmiech, a serce wypełnia się zachwytem jeszcze bardziej,  chociaż za każdym razem wątpił czy było to w ogóle możliwe.

Masaż głowy zdecydowanie zaliczał się do tych przyjemnych aspektów poranka. Czy raczej przyjemnych aspektów całego życia. Jonathan, nieco na oślep, przyciągnął do siebie kołdrę i okrył nią swoje ciało nie chcąc by coś tak trywialnego jak chłód, psuło im ten moment.
– To mówisz, że kiedy będziemy mogli urządzić sobie sesję SPA u ciebie w domu? – zapytał, raz po raz przymykając oczy, jakby nie mógł zdecydować się czy woli podziwiać ukochanego, czy jeszcze na chwilę pozwolić zmysłom zatopić się w ciemności.
the web
Il n'y a qu'un bonheur
dans la vie,
c'est d'aimer et d'être aimé
wiek
43
sława
VI
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Szef OMSHM-u
187 cm | 75 kg | oczy szare | włosy płowo brązowe Wysoki. Zazwyczaj rozsądny. Poliglota. Przystojna twarz, która okazjonalnie cierpi na bycie przymocowana do osoby, która myśli, że pozjadała wszelkie rozumy.

Anthony Shafiq
#25
13.12.2025, 18:45  ✶  
Anthony niewątpliwie odkrywał podobną słabość, czy ciążenie ku aparycji partnera, choć to nie ona finalnie decydowała o jego słabości czy ciążeniu ku niemu w ogólności. Zbyt wiele lat utkało ich nić, zbyt wiele chwil, gdy miast poddać się pragnieniom ciała, dbali wzajem o swoje potrzeby duszy. Teraz mieli sporo do nadrabiania w tym pierwszym aspekcie, ale w drugim… Oczywiście, pewne przyzwyczajenia i starokawalerskie naleciałości już dawały się Anthony’emu we znaki - ilość buteleczek w łazience chociażby, pierdółek i pstrokatości w domu, który teraz oglądał tak często (bez względu na to czy w pozycji pionowej czy poziomej) - to go męczyło, ale zakładał, że po prostu… musi się przyzwyczaić. Chciał się przyzwyczaić.

Albo wypracować jakikolwiek kompromis z tym niepohamowanym zbieraczem.

– Choćby i dzisiaj miły… – odpowiedział w pewien sposób odruchowo, absolutnie zapominając o dwóch istotnych kwestiach, które ten plan im uniemożliwiały. Z jednej strony matka Anthony’ego cały czas przebywała w Little Hangleton czyniąc rezydencję niemożliwą do użytkowania. A z drugiej… Selwyn był dzisiaj zajęty przez aktywność, o którą Anthony nie miał prawa pytać.

Palce zatrzymały się, twarz zastygła w woskowym bezruchu, jakby był porcelanowym golemem, któremu na moment skończył się prąd. Nie było w nim wiele myśli, ale były uczucia które wymagały natychmiastowego stłamszenia. Lęk o niego. Oczywiste. Uścisk w żołądku szacunku do cudzych sekretów. Tak powiedział mu Morpheus, podobnie zresztą o organizacji rozmawiał z Jonathanem. Między sobą nie mieli tajemnic. Były jednak tajemnice, których Jonathan nie był właścicielem, a jedynie powiernikiem.

Palce znów zaczęły krążyć, ani jeden mięsień nie drgnął na przystojnej twarzy dyplomaty, nie chciał choćby zająknięciem dać odczuć własnego dyskomfortu płynącego z tej sytuacji. Nie była ona optymalna dla niego, wciąż jednak był o tyleż szczęśliwszy teraz, gdy mógł cierpieć w patrzony w twarz ukochanego, a nie… w cokolwiek patrzy przed tak słodko fortunną śnieżną zawieja.

– Może być za tydzień. Postaram się rozwiązać do tego czasu nadmiar lokatorów – powiedział jak gdyby nigdy nic.
Czarodziej
Some legends are told
Some turn to dust or to gold
But you will remember me
Remember me for centuries
wiek
43
sława
V
krew
czysta
genetyka
aurowidz
zawód
Zastępca szefa OMSHM-u
Wysoki (191 cm), szczupły i zawsze zadbany brunet, który ewidentnie poświęca dużo czasu na to, by wyglądać najlepiej jak tylko się da. Najczęściej stroi się w wysokiej jakości szaty, garnitury i koszule. Niemal zawsze uśmiechnięty.

Jonathan Selwyn
#26
13.12.2025, 20:41  ✶  
Jonathan zmarszczył brwi próbując zrozumieć czemu mówili o dzisiaj skoro matka Anthony’ego wciąż była w Little Hangleton, a londyński apartament okupowany był przez Blechleyów. No i dzisiaj, nawet gdyby otrzymali tak piękną okazję, to dzisiaj…. Dzisiaj po prostu nie mógł i chociaż nie uśmiechała mu się wizja, że jutro rano zapewne nie obudzi się w ramionach swojego partnera i to nie jego głos spróbuje nakłonić go do wstania, to kolejna sugestia Shafiqa sprawiła, że życie było tragiczne tylko przez kilka sekund.
– Tydzień? – zapytał przyjemnie zaskoczony, czując jak ból głowy powoli znika, a jego miejsce zostaje zastąpione przez senne rozmarzenie. A gdyby tak ponownie objął Anthony’ego, okrył ich kocem i jeszcze na chwilę oboje ponownie powrócili do snu? Nie musiał nawet naprawdę zasypiać, ale najzwyczajniej na świecie marzył o obejmowaniu ukochanego w cieple i ciemności pachnącej jak śliwka, kiedy wszystkie jego myśli mogły być skupione tylko na tym momencie. – W takim razie już zamówię odpowiednie olejki. Preferujesz złocistą gruszkę, czy dynie z kardamonem? Powiedz mi tylko… Nie dokucza ci za bardzo? Twoja matka? Sam z całkiem dużą przyjemnością żegnałem się z rodzicami, gdy już wyjechali, a była to mimo wszystko całkiem przyjemna wizyta.
the web
Il n'y a qu'un bonheur
dans la vie,
c'est d'aimer et d'être aimé
wiek
43
sława
VI
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Szef OMSHM-u
187 cm | 75 kg | oczy szare | włosy płowo brązowe Wysoki. Zazwyczaj rozsądny. Poliglota. Przystojna twarz, która okazjonalnie cierpi na bycie przymocowana do osoby, która myśli, że pozjadała wszelkie rozumy.

Anthony Shafiq
#27
13.12.2025, 22:12  ✶  
Gest Jonathana był tak słodko właściwy ciepłemu usposobieniu mężczyzny. Raczej nie powinni zostawać w łóżku, Anthony czuł głód powoli kłębiący się w żołądku, coraz bardziej domagający się posłuchu. Mimo wszystko jednak rozluźnił ciało, poddając się przechodzącemu rozluźnieniu przetkanemu jasnymi promieniami buzującego entuzjazmu na okoliczność następnej
– …randka. To będzie kolejna randka. Jak się z tym czujesz Jonathanie? Że randkujemy i to w sposób musisz przyznać dość ekstrawagancki. – Długie palce przeczesywały kosmyki, w odruchu, w geście utkanym z niewinności młodzieńczego zauroczenia, nawet jeśli to co robili wcześniej zdecydowanie nie było niewinne. – Moja matka przeszkadza mi niewyobrażalnie. W nadchodzącym tygodniu chce osobiście przepytać Ceolsige na okoliczność plotek, aby mieć pewność, niezgodnie z resztą z faktycznym stanem rzeczy, że cała sprawa nie była ustawiona. Ufam jednak że panna Burke sprosta temu zadaniu. Ma bardzo dużo uroku osobistego. Wielka to strata, że nie chce pracować dla Ministerstwa, choć lękałbym się wtedy o nasze stołki – przyznał lekko rozbawiony, wspominając słodki uśmiech podszyty morderczym wyrachowaniem uśmiech.

Plany. Dobrze było jakieś mieć, nie zadręczać się, że to spotkanie może być ostatnim.
– Gruszka. Bardzo lubię jak jej słodycz rozlewająca się po gardle. – Dłoń zsunęła się z głowy na szyję kochanka, wyrysowując na niej lekcje anatomii, szukając ścięgien, pulsu, gardła i krtani, gładząc ukochane ciało jak wcześniej nie było im dane cieszyć się sobą nawzajem. – Przez moment nawet myślałem, czy nie nazwać fundacji… Złota Gruszka, ale jednak jabłko… niesie więcej symboliki niż gruszka. Wtedy z resztą musiałbym raczej pójść po drzewo. Złota grusza z kolei źle by prezentowała się na spinkach. Jabłko rozpozna każdy ale gruszę? Toć wszystkie drzewa wyglądają tak samo – dąsał się, mówiąc nic nie warte głupotki, dookładając jednak wszelkich starań by jego głos był cichy i miękki jak aksamit przesuwający się po wrażliwych zmysłach przebodźcowanego towarzysza. Jakby mu szeptał poezję, jakby każde słowo choćby dotyczące organizacji charytatywnej miało być wyznaniem miłości.
W pewnym sensie było.
– Co chciałbyś zjeść? Tematycznie zostaniemy przy gruszkach? Dobrze komponują się z kozim serem ale myśląc o mięsie…może perliczki?– głód jednak przejmował opowieść,do tego stopnia że Anthony zawahał się czy jednak nie zainicjować opuszczenia łoża. Ciężar Jonathana był jednak tak rozkosznie słodki…Westchnął więc i nie ruszył się z miejsca. Mieć takie problemy… zdało się prawdziwym rajem.
Czarodziej
Some legends are told
Some turn to dust or to gold
But you will remember me
Remember me for centuries
wiek
43
sława
V
krew
czysta
genetyka
aurowidz
zawód
Zastępca szefa OMSHM-u
Wysoki (191 cm), szczupły i zawsze zadbany brunet, który ewidentnie poświęca dużo czasu na to, by wyglądać najlepiej jak tylko się da. Najczęściej stroi się w wysokiej jakości szaty, garnitury i koszule. Niemal zawsze uśmiechnięty.

Jonathan Selwyn
#28
14.12.2025, 15:21  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 14.12.2025, 15:27 przez Jonathan Selwyn.)  
Randka.
Mieli randki.
Wspominali poprzednią randkę.
Planowali kolejne randki.
– Randki – Westchnął cicho, sięgając do tyłu, aby spróbować na oślep musnąć policzek drugiego mężczyzny. – Czuję się jakby nagle cały świat został narysowany mi na nowo. A przed nami jeszcze tyle pomysłów. Chciałbym zabrać cię do teatrów. Tutaj i we Francji. – Oczywiście chodzili już razem na sztuki, ale teraz miało być inaczej. Teraz chciał spotkać się z Anthonym w teatrze, jakby nie obudzili się rano w tym samym łóżku, zachwycić się na widok jego kreacji, obejrzeć wspólnie sztukę, a potem, ponownie w łóżku, leżeć i dyskutować o niej dopóki sen, lub bliskość nie odwrócił ich uwagi od poprzedniego tematu.

– Chcesz abym spojrzał na jej aury? – spytał, wzdychając ponownie już nieco ciężej słysząc o rzekomym obiekcie zainteresowania Shafiqa. – I wasze nici. Kto wie co jej przyjdzie do głowy, a przecież ciężej jest się wbić nożem w masło, niż się w tobie zakochać.

Nie że nie ufał Ceolsige. Wolał po prostu być ostrożny. Nie mógł przecież pozwolić aby ktokolwiek inny chociaż myślał, że dłonie Anthony'ego mógłby masować szyję inną niż Jonathana.
– A więc gruszka. I masz rację. Złota Grusza nie brzmiałaby tak dobrze. Jestem szczerze podekscytowany twoją inicjatywą. – Oczy już nie domagały się ciemności, ale jakże przyjemnie i tak było je na chwilę przymknąć, gdy smukłe palce tańczyły po jego szyi odziane w zapach śliwek.
– Zjeść? – Brązowe oczy otworzyły się ponownie wraz z błyskiem rozbawienia. – Chyba już mówiłem mój drogi. Cynamonki.
Nagle, czując się już znacznie lepiej, zerwał się z kolan Anthony'ego, tylko po to by zaraz obrócić się i… Delikatnie przygwoździć partnera do pościeli, bezczelnie po prostu kładąc się na nim.
–  Nie możesz przecież robić mi na nie takiego smaka, a potem porzucać temat – dodał całując go w czubek nosa.
the web
Il n'y a qu'un bonheur
dans la vie,
c'est d'aimer et d'être aimé
wiek
43
sława
VI
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Szef OMSHM-u
187 cm | 75 kg | oczy szare | włosy płowo brązowe Wysoki. Zazwyczaj rozsądny. Poliglota. Przystojna twarz, która okazjonalnie cierpi na bycie przymocowana do osoby, która myśli, że pozjadała wszelkie rozumy.

Anthony Shafiq
#29
14.12.2025, 20:38  ✶  
– Tylko tutaj i we Francji? – pokpiwał z niego lekko – Rozumiem, że pozostałe teatry świata pozostawiasz mi, żebym miał okazję Ci się jakkolwiek zrewanżować? Dziwi mnie to, bo przecież nikt nie zna lepiej weneckiego Il Teatro La Fenice, – śmiał się serdecznie, absolutnie nieświadom, jak Selwyn znał doskonale inną mniej formalną grupę z feniksem w nazwie. – Dobrze miły, pociesza mnie, że nie musimy się martwić o kontaktowanie się mojego asystenta z Twoim, skoro nasze oficjalne kalendarze od 6 lat trwają w dość zrozumiałej zawodowo synchronizacj. – To było aż dziwne, a z drugiej strony tak proste do zorganizowania. Czuł się z tym dziwacznie, ale w ten przyjemny sposób, gdy rzecz zazwyczaj niebywale trudna do logistycznego ogarnięcia okazywała się banalnie prosta. I nawet zwyczajowy lęk o zbytnie eksponowanie swojej osoby na towarzystwo mężczyzn publicznie był najwyraźniej cichy i mało narzucający się - w końcu powszechnie znano ich przyjacielską relację od lat, sposób zachowywania się Jonathana wobec otoczenia pozostawał niezmiennie otwarty i bardzo spontaniczny, nie wydawało mu się więc, aby ludzie jakkolwiek mogli zauważyć nową zmienną, tak istotną dla nich.

– Jesteś o mnie zazdrosny… –  Zauważył cicho, jak rozleniwiony i przebodźcowany Selwyn frąchał pod nosem na pannę Burke. Była to miła odmiana, w skali, która nie jeżyła włosków na jego karku. Jonathan zdecydowanie nie był młodym niewymownym, który kiedyś w imię miłości chciał przekreślić całą shafiqową karierę. Obecnie jeśli strach miał jakiekolwiek prawo głosu, to tylko lęk o życie ukochanego. Ale nie teraz. Jeszcze nie. Anthony obiecał sobie bać się, kiedy po południu każde ruszy w stronę swoich zajęć. Nie wcześniej. Szczególnie w tym momencie, gdy Jonathan zdecydowanie poczuł się lepiej, gdy przygwoździł go swoim pięknym ciałem do pościeli, a sam sposób w jaki mówił słowo „cynamonki” sprawiał, że dyplomata oblewał się rumieńcem. Zapewne nigdy więcej nie spojrzy na te ciastka w ten sam sposób.

– Jonathan proszę, zacho… – nie dokończył, bo w sumie to wcale nie selwynowe, ale jego własne usta przerwały mu w połowie zdania, zatapiając się w słodkich wargach drugiego mężczyzny. Zarzucił mu ręce na barki i przyciągnął do siebie, delektując się pomrukami aprobaty, swoimi, czy jego - nie miało to aż takiego znaczenia. – No już! Już! – po trwającej zbyt krótko chwili rzucił nieczekiwanie, nieco gwałtownie próbując się wydobyć spod swojego zastępcy. –  Bo nigdy nie wstaniemy! Najpierw prysznic, potem śniadanie, raźno! – ganił go jak krnąbrnego psiaka, jakby sam przed momentem nie wpadł w pułapkę niekończącego się pasma pocałunków. A może ganił sam siebie za brak dyscypliny? A może chciał w końcu wpaść pod gorący strumień wody, zmyć z siebie poranną pieszczotę tylko po to, by znaleźć miejsce i przestrzenie na kolejną? A może za bardzo myślał o lukrze na Jonathanowej skórze. Nie mogło być tak, że tylko on był ciastkiem! Partnerstwo przecież działało inaczej. Tak mu się przynajmniej zdawało, tak racjonalizował sobie całą fantazję, bezwstydnie rozprzestrzeniającą się po jego myślach, wypierającą jakiekolwiek inne, bardziej wzniosłe refleksje.
Czarodziej
Some legends are told
Some turn to dust or to gold
But you will remember me
Remember me for centuries
wiek
43
sława
V
krew
czysta
genetyka
aurowidz
zawód
Zastępca szefa OMSHM-u
Wysoki (191 cm), szczupły i zawsze zadbany brunet, który ewidentnie poświęca dużo czasu na to, by wyglądać najlepiej jak tylko się da. Najczęściej stroi się w wysokiej jakości szaty, garnitury i koszule. Niemal zawsze uśmiechnięty.

Jonathan Selwyn
#30
15.12.2025, 02:16  ✶  
– Oh tam też, zdecydowanie. Wybacz mi mój drogi tak krótką listę, ale gdybym zaczął wymieniać każdy teatr, do którego pragnę się z tobą udać, nigdy byśmy nie wstali z tego łóżka – zaśmiał się w odpowiedzi, myśląc o tym, że wnętrze teatru La Fenice zdobiły kolory, które chyba będą lepiej dostrzegalne dla oka Anthony'ego, niż te chociażby w La Scali. – Ale możesz mnie również zaskoczyć i samemu gdzieś na coś zaprosić.
Po prostu chciał go tulić i rozmawiać o sztukach teatralnych. Nie ważne w jakim kraju i w jakim teatrze by one nie były.
– Zazdrosny? Nie wiem, czy powiedziałbym, że jestem zazdrosny. Zwyczajnie na świecie wiem, że z realistycznego punktu widzenia jesteś najbardziej oszałamiającym mężczyzną w tym kraju i nie chciałbym, aby panna Burke naprzykrzała ci się swoimi zalotami. – Był zazdrosny. Nie bardzo. Nie na tyle, aby robić mu prawdziwe pretensje, czy rzeczywiście widzieć w Burke prawdziwe zagrożenie, a jednocześnie zdecydowanie wolał, aby nikt inny w Anthonym się nie zakochiwał.

Zazdrość ta jednak, bardzo szybko rozpłynęła się w kolejnej chwili zawłaszczonej przez wspólną bliskość i pocałunki. Chwili która niestety nie mogła trwać wiecznie. Jonathan roześmiał się, ale grzecznie odsunął od drugiego mężczyzny, wstał z łóżka a następnie teatralnym gestem wskazał drzwi łazienki dając tym samym znak Anthony'emu, aby ruszył przodem. Ból głowy minął i chociaż skronie cały czas były nieco zbyt ociężałe, a sam Jonathan wolałby nie ryzykować na razie czytanie aur, to jego oczy na nowo błyszczały w zachwycie tym porankiem.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Anthony Shafiq (7339), Jonathan Selwyn (5244)


Strony (4): « Wstecz 1 2 3 4 Dalej »


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa