- Wiem, że zerkacie, ciasto idzie do mrożenia, a teraz czas na pudding - lubiła te ich skrzaty, w ogóle Faye lubiła wszystkich - nawet gobliny, chociaż potrafiły być bardzo niemiłe. Jedna skrzatka odetchnęła z ulgą, widząc że kobieta chowa zawinięte ciasto do zamrażalnika, ale pisnęła, gdy sięgnęła po miskę. - Dajcie spokój, nic się nie stanie.
Ciekawe, czy dodała wystarczającą ilość cynamonu do ciasta?
- Nie potrzebuję pomocy, idźcie sobie - zaczynało ją to drażnić. Czuła na sobie wzrok skrzatów, a ona była święcie przekonana, że pójdzie jej jak po maśle. Czas się było przekonać.
Rzucam na rzemiosło 0K
Sukces!
Udało się. Nic się nie zapaliło, nic nie poszło z dymem. Faye krzyknęła triumfalnie i uniosła ręce w geście zwycięstwa.
- Widzicie, niedowiarki? Jestem kobietą wielu talentów! - krzyknęła, a skrzaty zaklaskały z uznaniem. Pytanie tylko czy pudding będzie zjadliwy?