• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Ulica Śmiertelnego Nokturnu v
1 2 3 4 Dalej »
[Jesień, 2 X 1972, Rejwach] but the Thyme is Cumin

[Jesień, 2 X 1972, Rejwach] but the Thyme is Cumin
Robin Hood
You died? Walk it off.
wiek
25
sława
IV
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Kucharz w Rejwachu
Brązowe włosy, szare oczely, przetykane słońcem, kolczyk w uchu i szeroki uśmiech. Jeansowe kurtki, tania woda kolońska i drobna budowa ciała (172cm). Czasami smugi sadzy pod oczami, pozostałości po niedokładnie zmytym kamuflażu.

Lewis McKinnon
#1
18.12.2025, 00:26  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 18.12.2025, 00:39 przez Lewis McKinnon.)  

Tego dnia Lewis planował nowy przepis na świąteczne pieczone. Chociaż czasu było jeszcze bardzo dużo, to nie dla niego. Do świątecznych potraw i tego, co może zaoferować Rejwach na Samhain czy Yule, podchodził zawsze z wcześniejszymi szerokimi planami, bo należało jeszcze przepisy przemnożyć razy wiele zamówień, ogłosić zbieranie ich dla tych, którzy chcieliby odebrać je jedynie i zjeść z rodziną w domu. W przypadku rodzin pracujących, jak większość Nokturnu, było to dość praktyczne rozwiązanie, zwłaszcza że Rejwach serwował klasyczne dania ze szczyptą fantazji, a nie jakieś zagraniczne wymysły.

Kaczka w pomarańczach siedziała w piecu już od jakiegoś czasu. To był akurat przepis na posiłek dla Rejwachowców, nie dla wszystkich pozostałych, pomarańcze były niezwykle drogimi owocami, jak zresztą wszystkie zimową porą.

Zajął się sosem, którego później narobi cały wielki kociołek, zawekuje i będzie sprzedawał do mięsiwa. Posiekane szalotki i czosnek smażył na patelni, aż pięknie skwierczało, po czym dodał tymianek oraz czerwone wino, które otwarte znalazł w spiżarni i żal mu było, aby zwietrzało. Wyglądało na droższe niż to, co zwykle serwowano, ale to już nie był jego problem, nigdzie nie było napisane, żeby nie ruszać. Dodajemy tymianek i wino. Mieszał zawzięcie, aż sos zmienił konsystencję na bardziej kleistą i dodał rozgniecioną wcześniej żurawinę. Spróbował na łyżeczce.


Rzemiosło ◉◉◉○○: Gotowanie (II)
Rzut Z 1d100 - 68
Sukces!


Odetchnął. Nie przesadził z ziołami, nie było gorzkie. Idealnie.

— Pomoże mi ktoś przetrzeć to przez sitko? Muszę sprawdzić, co z kaczką.

fretka
wiek
21
sława
I
krew
półkrwi
genetyka
metamorfomag
zawód
kieszonkowiec
uwaga - metamorfomag na gigancie! dość wysoka mulatka, 175 cm, 83 kg, kręcone czarne włosy, intensywnie zielone oczy

Keyleth Nico Yako
#2
20.12.2025, 17:34  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 20.12.2025, 17:37 przez Keyleth Nico Yako.)  

– Ja! Ja! Wybierz mnie! – radosne pokrzykiwania dobiegały z brudnego i śmierdzącego zaplecza Rejwachu, nie dlatego, że Rejwach byłby brudny i śmierdzący, ale powiedzmy, że okolica nie stanowiła pięciogwiazdkowej Pokątnej. Tamtymi drzwiami wyszła Keyleth, tymi samymi wróciła... wrócił znaczy Nico. Na pewno miał na imię Nico, ponieważ było to - jak Lewis zdążył się dowiedzieć - uniwersalne imię, którymi Keyleth obdarzała wszystkie swoje persony bez względu na płeć czy wiek. Ten egzemplarz był na oko również dwudziestoletni, płci najprawdopodobniej męskiej, chociaż uśmiech i sposób wysławiania się pozostawał jeszcze typowy dla dziewczyny, która nie potrafiła zbyt długo usiedzieć własnej skórze.

– Co myślisz Lewis? Nada się? – obróciła się wokół własnej osi, kremowa koszula jeszcze nie była usyfiona, kolorowe sznureczki zakończone pomponikami z włóczki tańczyły razem z nią. Z nim. – A tak właśnie tak, oczywiście eee przecieranie tego w to tak...– rzucił się do pomagania, szybko zmiarkował, że ręce trzeba było wymyć. Uwaga rozchlapała się jak piwo jakiemuś typowi obsługiwanemu przez Asenę w sali głównej, bo tam leżała blacha ciasteczek gotowych do włożenia do piekarnika, które razem robili wcześniej jak jeszcze był dziewczyną. Keyleth, czy właściwie dwudziestoletniemu mężczyźnie, którego głowa otoczona była aureolą loków i który na pewno na imię miał Nico, zaświeciły oczy i szybko wsadziła je do piekarnika, nie zwracając uwagi na to czy ogień tam jest czy go nie ma.

– A nie czekaj odrobinę musi być ciepło w środku, co nie? Co tu tak zimno... Czekaj czekaj... – Obsługa tego sprzętu nie mogła być taka trudna, prawda. Prawda? PRAWDA?!
Kończę robić tradycyjne świąteczne magiczne ciastka. Chyba kończę...

Rzut T 1d100 - 62
Sukces!

Piecyk zapyrkotał i wydawał się daleki od wybuchania. Keyleth Nico zadowolony potarł ręce i przypomniał sobie o sitku.

- A tak już, te rozgotowane gluty w tą miskę przez ten dziurawy garnek, mówisz masz szefie! – uśmiech nie schodził z twarzy młokosa, gdy zabrał się do pomagania.


Przewaga: Złodziej tożsamości
Loverboy
'It gets better!!!'
stfu It got worse-
wiek
22
sława
II
krew
zdrajca krwi
genetyka
—
zawód
Brak
Ciemne długie i niesfornie wywijające się włosy, gęste brwi i szeroki uśmiech. Charles to wysoki na 188 centymetrów młody mężczyzna. Nie wyróżnia się imponującą muskulaturą, ale nie jest też chuderlawy. Do życia ma tyle samo dystansu, co do siebie, więc bardzo często można usłyszeć jak się śmieje. Ciemne oczy to zwierciadła jego duszy, a te już nie tak często wyrażają pozytywne emocje. Ubiera się luźno, stawia na swetry, golfy, czasami nawet bluzy czy mugolskie (!) trampki. Przy pierwszym spotkaniu często wydaje się czarujący, momentami szarmancki. Rodzice próbowali wyuczyć go bardziej wyrafinowanego akcentu, ale Charlie do dzisiaj nie pozbył się pozostałości dewońskiego zaciągania, co uwydatnia się w momentach ekscytacji i upojenia alkoholowego.

Julien Fitzpatrick
#3
21.12.2025, 00:19  ✶  
Choć gotowanie nigdy nie było w świetle jego zainteresowań, w ostatnich miesiącach zaznajomił się z jego arkanami bardziej niż by chciał. Był osobą, która w święta wolałaby wyskoczyć na kebaba o północy, niż przesiadywać z rodziną przy stole. Z resztą, jaką rodziną? Najlepsze wspomnienia miał z Yule spędzonych w szkole, razem z Cameronem i Heather.

Zapach kaczki poznałby wszędzie. Była głównym daniem w restauracji, gdzie spędził co prawda tylko chwilę zanim uznał, że przeniesienie się do mniej luksusowego biznesu prawdopodobnie będzie lepszą opcją, ale zawsze. Przyprawy używane przez Lewisa miały natomiast mało wspólnego z tym w jaki sposób kaczkę przygotowywali w Hong Kongu, czy też kontynentalnych Chinach.

W kuchni nie działo się aż tak dużo, aczkolwiek wystarczająco, aby przywołany głosem kucharza oraz zapachem kaczki w pomarańczach Julien, nie zauważył, że chłopów z lokami na głowie jest w pomieszczeniu dwóch (trzech, wliczając jego samego).

- Chciałeś pomocy z czymś? - zapytał przemienionej w Nico Key. Zaraz jednak przyuważył, że w tej całej sytuacji było ich w kuchni za dużo. Był już pewien, że osoba, która pyta nie jest lewisem. Zmarszczył brwi przyjmując powazną minę myśliciela na tropie.

- Zaraz. Nie możesz być w dwóch miejscach na raz. Nie jesteś Lewisem - zapamiętane imię nie było przypadkiem. Jules, po wyjeździe za granice wziął sobie za sprawę honoru zapmiętywanie imion ludzi, któryh dopiero co poznał. Nigdy nie był w tym dobry, ale imiona Hongkończyków uświadomiły mu, że imiona angielskie lub angielsko brzmiące, zostają mu w głowie o wiele szybciej.

- Naa peeeewno nieee jeeesteś Lewisem, skoro Lewis stoi tam i operuje przy kaczce, ale mam wrażenie, że cię znam - nie był tutaj, gdy key zmieniła swoją postać. prostym rachunkiem było, więc, że nie miał pojęcia, że rozmawia właśnie z nią.

Ciesząc się z wyboru białej koszulki na ramiączkach, czując gorąc gotowanych dań, bardzo mocno próbował się domyślić skąd zna tę osobę.

Na percepcję, czy pozna Key po ruchach i tym, jak mówi.
Rzut Z 1d100 - 18
Akcja nieudana


I won't deny I've got in my mind now all the things we'd do
So I'll try to talk refined for fear that you find out how I'm imaginin' you
Robin Hood
You died? Walk it off.
wiek
25
sława
IV
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Kucharz w Rejwachu
Brązowe włosy, szare oczely, przetykane słońcem, kolczyk w uchu i szeroki uśmiech. Jeansowe kurtki, tania woda kolońska i drobna budowa ciała (172cm). Czasami smugi sadzy pod oczami, pozostałości po niedokładnie zmytym kamuflażu.

Lewis McKinnon
#4
23.12.2025, 00:36  ✶  

— Sitko! Sitko Nico, a nie cedzak! Cedzak ma dziury, sitko ma siatkę! O. Część Julien. Tak, możesz pomóc, w spiżarni w koszykach są chleby, też trzeba włożyć je do pieca! — dyrygował. — Wiecie jakie kurwa pierdoły mi się dzisiaj śniły? Wszystko przez to, że pilnowałem zakwasu, bo ktoś coś mówił, że burza będzie i bałem się, że mi się zjebie, a musicie wiedzieć, że ma już siedem lat i strasznie wrażliwy z niego sukinsyn.

Wyjął kaczkę z komory, w której teraz miały wylądować chleby, otworzył pokrywę gęsiarki, w której ją robił i powąchał. Perfekcyjna. Wyjął ją z sosu, który się z niej wytopił, na osobny półmisek i zaczął kroić bardzo cienkie plastry pomarańczy. Zamierzał je skarmelizować i razem z łodyżkami tymianku, ozdobić nimi mięso.

— Śpię sobie więc, zresztą wreszcie, bo w moim mieszkaniu jakieś gówno spać mi nie daje, ale mniejsza. Śpię i co mi się śni. Jebany śnieg. Za dużo myślenia o Yule chyba, bo sypało a sypało. Nagle podnoszę głowę i co? To Tarp, z łbem nadmuchanym jak jakiś gigantyczny balon nade mną, sypie cukrem pudrem po całym Nokturnie. Ale żeby było lepiej, to to nie jest taki zwykły nokturn, tylko wszystko jest zrobione z piernika. I on napierdala tym śniegiem na mnie i na domki, i ten śnieg jest jednocześnie prawdziwym, zimnym śniegiem, a z drugiej strony jest słodki i lepki. I widzę zamiast słońca tę jego mordę błyszczącą. No mówię wam, aż się spociłem. Kocham go lepiej niż własnego starego, ale niech wypierdala z moich snów.

Zaśmiał się wesoło.

Architekt Ścieżek
Up, below, so far
Nothing happens in the dark

Are you still afraid?
wiek
32
sława
IV
krew
mugolak
genetyka
—
zawód
akrobata cyrkowy, wynalazca
Wyzywająco ubrany mugolak, od razu sprawiający wrażenie ekscentrycznego (w wyraźnie prowokatywny sposób) lub wywodzącego się z nizin społecznych. Ma 176 centymetrów wzrostu. Ciemnobrązowe oczy. Włosy czarne, kręcone - w gorsze dni chodzi roztrzepany i skołtuniony, w lepsze, po zastosowaniu Ulizanny na mokre strąki, wygląda tak bajecznie, że masz ochotę zatopić palce w puszystych loczkach. Ma przebite uszy i wiele tatuaży. Najbardziej charakterystyczne z nich znajdują się na plecach (wielkie, anielskie skrzydła) i kroczu (długi, chiński smok oplatający jego przyrodzenie i uda). Do tego ma wiele blizn od ran kłutych i zaklęć, a także samookaleczeń. Sporo z nich to ślady po przypalaniu papierosami. Ze względu na daltonizm monochromatyczny ubiera się wyłącznie na czarno. Przy pasku nosi sznurki, łańcuchy, noże, czasami kombinerki i inne narzędzia, których używa do pracy. Jest człowiekiem bardzo wysportowanym, jego ciało jest wyrzeźbione, ale nigdy nie skupiał się na budowaniu masy i siły mięśniowej. Ma 32 lata, ale uzależnienie od substancji odurzających i alkoholu sprawia, że jest wizualnie o kilka lat starszy.

The Edge
#5
23.12.2025, 01:50  ✶  
Dwoistość jego natury potrafiła zaskoczyć niejednego, ale że sam siebie tak regularnie częstował tak solidną dawką szoku, to już trzeba było mieć talent. Flynn był w takich sprawach niebywały. Czy chciało mu się pracować? Nie. Czy chciało mu się próbować „wyśmienitych potraw na Yule”? Broń go Jezusku przed każdym, kto chciał zaufać jego kubkom smakowym. W pierwszej chwili zgniótł więc ten liścik i chciał go od razu spalić pstryknięciem palca, ale później coś go tchnęło. Chyba... Chyba te wszystkie gruszki, które mu kazali nazbierać Bellowie, jedna po drugiej spadały mu na głowę, bo naprawdę przyłapał się pięć razy na tym, że myśli o Lewisie i wręcz nie może otrząsnąć się z tego, że coś go omija. Zachłysnął się tą zazdrością o chuj wie co (no dobrze, wiedział co - o to, że mu serce na widok Lewego biło szybciej, ale to nie miało znaczenia, bo McKinnon nigdy nie wyznawał świętej zasady raz w dupę to nie pedał i Flynn nie miał szans skosztować tego jak to było skończyć z nim w łóżku) i pojawił się pod Rejwachem jak ten debil, trzymając kilka naprawdę zajebistych gruszek i będąc uzbrojonym w jakieś dwanaście noży (tak na wszelki wypadek, gdyby go tutaj sięgnął gniew pani podziemi).

Najpierw szedł dziarsko. Później usłyszał jakieś głośne dźwięki i zwolnił. Otwierając drzwi kuchni przełknął ślinę i nagle zamiast wylegiwać się w łóżku miłości swojego życia (proszę się nie przejmować tym, że to już czwarta miłość jego życia) stał w miejscu, które z jakiegoś powodu bardziej niż kuchnię przypominało mu pole walki. Czy... Czy to jeden z tych dni, kiedy Lewis rzuci w niego czerstwą bułką? Flynn zamarł. Jeżeli ktoś się na tego idiotę trzymającego gruszki spojrzał, to wyjąkał coś w stylu a a aa-a mh-hmmm e e-y, skwitowane jeszcze mądrzejszym h-haaa-a-a a mm m-m gh. A później zamrugał i pobladł. Ubrany jak mugolak w okresie buntu, wymalowany w beznadziejne tatuaże jak brudnopis, z ozdobą w postaci gęstych loków i pięknych brązowych oczu, wyglądał jak szczeniaczek. I był szczeniaczkiem! Co prawda takim szczeniaczkiem, którego już dawno powinni skazać na odsiadkę w Azkabanie, ale...


Oh darling, it's so sweet
you think you know how crazy I am.

My mind is a hall of mirrors.
she who hunts alone
Enduring things is what you do best
Gritting your teeth and bearing them.
wiek
34
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
wilkołak
zawód
Rejwach
Stosunkowo wysoka [175] kobieta o szczupłej, nieco wychudłej sylwetce. Ma długie, brązowe włosy i zwykle nosi je rozpuszczone, a na świat patrzy dużymi, zielonymi oczami.

Asena Greyback
#6
24.12.2025, 23:03  ✶  
Miała wrażenie, że Lewis popełniał pewien błąd, prosząc o pomoc w kuchni bliżej nieokreśloną osobę rejwachową. Ta kuchnia bowiem, wcale nie była taka przestronna, a ich natomiast było dużo. Na domiar złego - wszyscy mieli chyba tendencje do zlatywania się na jedzenie jak muchy do lepu.

Był więc Lewis, główny kucharz. Była Nico, był Julian, pojawił się nawet Flynn i była też Asenka. Stała dwa kroki na McKinnonem i uważnie obserwowała pomarańcze, czając się na nie od dłuższej chwili aż wreszcie chyc - gdzieś pomiędzy jednym plasterkiem, który Lewis układał na kaczce, a drugim, zachachmęciła resztki owocu które wydawały się średnio przydatne do samego mięsa. Dla niej jednak były idealne, żeby sobie troszkę uszczknąć.

- Ty wiesz co, może faktycznie coś jest w powietrzu - zamlaskała, wygryzając cząstki za skórki. - Te całe przygotowania nieźle mieszają w głowie, bo mnie też się ostatnio śniły jakieś zaspy. Może nie takie efektowne jak twoje i na całe szczęście nie widziała buzi Tarpa w słoneczku, chociaż może powinieneś się też cieszyć, że to nie byłą jego dupa. Ale u mnie tak sypało we śnie śniegiem, że poszliśmy sobie lepić bałwanki przed Rejwachem. Potem ożyły i poszły napierdalać Wiwern.


Open hand or closed fist would be fine
Blood is rare and sweet as cherry wine
Loverboy
'It gets better!!!'
stfu It got worse-
wiek
22
sława
II
krew
zdrajca krwi
genetyka
—
zawód
Brak
Ciemne długie i niesfornie wywijające się włosy, gęste brwi i szeroki uśmiech. Charles to wysoki na 188 centymetrów młody mężczyzna. Nie wyróżnia się imponującą muskulaturą, ale nie jest też chuderlawy. Do życia ma tyle samo dystansu, co do siebie, więc bardzo często można usłyszeć jak się śmieje. Ciemne oczy to zwierciadła jego duszy, a te już nie tak często wyrażają pozytywne emocje. Ubiera się luźno, stawia na swetry, golfy, czasami nawet bluzy czy mugolskie (!) trampki. Przy pierwszym spotkaniu często wydaje się czarujący, momentami szarmancki. Rodzice próbowali wyuczyć go bardziej wyrafinowanego akcentu, ale Charlie do dzisiaj nie pozbył się pozostałości dewońskiego zaciągania, co uwydatnia się w momentach ekscytacji i upojenia alkoholowego.

Julien Fitzpatrick
#7
03.01.2026, 00:18  ✶  
- A to nie tak, że sitko może być cedzakiem? Ale cedzak już chyba nie może być sitkiem. Może to jak z kwadratem i prostokątem - podzielił się swoją złotą myślą, która najlepiej jakby nią została. Wypowiadanie jej na głos było wątpliwą strategią socjalizowania się, ale nie miał zamiaru pozwolić, aby go to zatrzymało.

- Takie świeże? Czy zwykłe chleby. W sensie surowe czy już upieczone? - instrukcje były niejasne, ale już powoli przesuwał się w stronę spiżarni, aby wykonać powierzone zadanie. Wolał niczego nie opóźniać. Chwilę mu zawsze zajmowało, aby przyzwyczaić się do kuchennego chaosu.

Nim zdążył dobrze usłyszeć odpowiedź zniknął za drzwiami do spiżarni i przyniósł, miał nadzieję, to o co był proszony. Tylko to znalazł w koszyku.

- To chyba te? - dopytał na głos, woląc zwrócić uwagę na to, aby Lewis na nie spojrzał nim cokolwiek z nimi zrobi. Wolał nie spieprzyć dania, tylko dlatego że chciał pomóc.

Ominęła go połowa opowieści o śnie, a też pojawiły się w kuchni kolejne osoby. Wydawało mu się, że pomieszczenie było za małe już na nich trzech, a co dopiero. No cóż, przynajmniej nie będzie im zimno. Kuchnia była przeciwieństwem chłodu już wcześniej, przez buchający piekarnik, podziękował sobie, że ubrał podkoszulek żonobijkę, bo poczuł jak pierwsze krople potu zaczynają formować się na karku pod gęstymi falami włosów. Nie minęła chwila, jak pożałował, że nie ma na sobie czegoś lepiej wyglądającego.

Gość, z którym się przywitał, a który wydukał coś pod nosem w stylu 'mhhemm' miał zajebisty outfit. Julien zmarszczył brwi. Czyżby spodnie były aż tak ciasne? Znał ten ból.

- Ej zajebisty strój, ale potrzeba ci jakiegoś fartucha, bo ujebiesz sobie wszystko w kuchni - odsunąwszy się od centrum wydarzeń, aby nie ograniczać Lewisowi ruchów, przysunął się bliżej Flynna i Aseny.

- Gruszki przyniosłeś na coś? Lewis, potrzebujesz gruszek? - zdecydował, że dopyta, chcąc przebić się przez zaspy, łysinę Woody'ego i chyba jego dupę. Nie był pewien o czym jest rozmowa.


I won't deny I've got in my mind now all the things we'd do
So I'll try to talk refined for fear that you find out how I'm imaginin' you
Robin Hood
You died? Walk it off.
wiek
25
sława
IV
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Kucharz w Rejwachu
Brązowe włosy, szare oczely, przetykane słońcem, kolczyk w uchu i szeroki uśmiech. Jeansowe kurtki, tania woda kolońska i drobna budowa ciała (172cm). Czasami smugi sadzy pod oczami, pozostałości po niedokładnie zmytym kamuflażu.

Lewis McKinnon
#8
03.01.2026, 00:30  ✶  

— Tak, o te chodzi. I jak będziesz je wkładać, to weź taką garść lodu i wrzuć na dno pieca i szybko zamknij. Wtedy skórka będzie chrupka. — Chleby były bardzo ważną częścią każdej jadłodajni ich pokroju, dlatego, że niskim kosztem dało się zapchać dupę klienteli. Tylko roboty było w cholerę przy ugniataniu ciasta, a magiczne urządzonko Aseny i Tarpa na czas, gdy Lewis brał urlop, to na masie na dwa bochenki się zażynało. Potem się dziwić, że koszulki Lewisa skrywały takie mięśnie, jak codziennie musiał spuścić wpierdol przynajmniej setce bochenków.

Ilość osób o kręconych włosach na metr kwadratowy zaczynała się zwiększać, tak jak temperatura w pomieszczeniu. Był on, Julien, Flynn i jeszcze Nico z kutasem. Nie mógł się do tego przyzwyczaić.

A propos kutasów...

— Flynn, bo mam taką zagwozdkę. Wiesz kim jest ten typek, Jezuschrystus? Bo słyszałem od jakiejś starowinki, co przyszła do garkuchni, że przyjdzie i nas ocali przed... No wiecie kim. Strasznie długie imię. Ty się znasz, to myślałem, że może wiesz. A gruszki... Yyy... Mogę skarmelizować i dać z serem, chyba że chcemy opierdolić na bieżąco?

fretka
wiek
21
sława
I
krew
półkrwi
genetyka
metamorfomag
zawód
kieszonkowiec
uwaga - metamorfomag na gigancie! dość wysoka mulatka, 175 cm, 83 kg, kręcone czarne włosy, intensywnie zielone oczy

Keyleth Nico Yako
#9
03.01.2026, 18:54  ✶  
KeylethNico uprzejmie zaczął pod nosem powtarzać cedzak druszlak durszlak cedzak... sito?

Skupiona skupiony na pracy nie zauważał pojawiania się kolejnych osób w kuchni, nie był to pierwszy raz, kiedy przez królewstow Lewisa McKinnona przewijało się mnóstwo osób. Tak długo jak mieli ręce czyste i nie podjadali zbyt ostentacyjnie?

Nie był pewien ostatniej zasady, może to tylko ona miała szczęście, i nie dostawała po łapach zbyt mocno, ale wszystko pachniało tak wspaniale.

– Gruszki? Czy ktoś powiedział gruszki? – powiedzieć, że kochała gruszki to mało. Poderwała się na równe nogi, ekscytacja parowała uszami, no bo przecież nie pamiętała kiedy ostatnim razem miała gruszkę w ustach. A jeszcze jeśli do nich dodać Wielki Talent i lata doświadczeń (jakby Lewis robił słodycze jeszcze w łonie swojej matki, Keyleth była gotowa w to uwierzyć. To, albo, że ma w sobie ducha wybitnego kucharza, który przed wiekami gotował dla cesarza.

Podrywając się z miejsca przegapiła moment, gdy magia uciekła jej z dłoni. Koszula i kolorowe koraliki pozostały, tylko skóra stała się zdecydowanie bardziej ciemna, oczy jasne, włosy dłuższe. Pozostawiła za sobą sito. Znaczy cedzak. Znaczy cokolwiek z dziurami miała przed momentem i zaczęła się tłoczyć w okolicach nieznajomego z darami, zaciągając się mocno, choć aby spośród tych wszystkich zapachów zapewne byłoby trudno wyłapać jej ten.

– Ale to są takie miękkie i słodkie czy raczej kwaśne i twarde? – dopytywała zaciekawiona, nie oczekując w sumie, że w tym hehe rejwachu ktokolwiek ją usłyszy.
Architekt Ścieżek
Up, below, so far
Nothing happens in the dark

Are you still afraid?
wiek
32
sława
IV
krew
mugolak
genetyka
—
zawód
akrobata cyrkowy, wynalazca
Wyzywająco ubrany mugolak, od razu sprawiający wrażenie ekscentrycznego (w wyraźnie prowokatywny sposób) lub wywodzącego się z nizin społecznych. Ma 176 centymetrów wzrostu. Ciemnobrązowe oczy. Włosy czarne, kręcone - w gorsze dni chodzi roztrzepany i skołtuniony, w lepsze, po zastosowaniu Ulizanny na mokre strąki, wygląda tak bajecznie, że masz ochotę zatopić palce w puszystych loczkach. Ma przebite uszy i wiele tatuaży. Najbardziej charakterystyczne z nich znajdują się na plecach (wielkie, anielskie skrzydła) i kroczu (długi, chiński smok oplatający jego przyrodzenie i uda). Do tego ma wiele blizn od ran kłutych i zaklęć, a także samookaleczeń. Sporo z nich to ślady po przypalaniu papierosami. Ze względu na daltonizm monochromatyczny ubiera się wyłącznie na czarno. Przy pasku nosi sznurki, łańcuchy, noże, czasami kombinerki i inne narzędzia, których używa do pracy. Jest człowiekiem bardzo wysportowanym, jego ciało jest wyrzeźbione, ale nigdy nie skupiał się na budowaniu masy i siły mięśniowej. Ma 32 lata, ale uzależnienie od substancji odurzających i alkoholu sprawia, że jest wizualnie o kilka lat starszy.

The Edge
#10
23.01.2026, 02:22  ✶  
Był człowiekiem noszącym wiele imion. Był jednym z największych postrachów Nokturnu. Zmorą, która pojawiała się przy tobie po to, żeby odebrać ci twoje ostatnie tchnienie.
Trigger Warning: Morderstwa (Odkryj)
Przywykł już dawno do bycia potworem – do uczucia gorącej krwi rozbryzgującej się na gołe dłonie, do ostatnich stęknięć powoli milknących pod naciskiem jego palców.
Trigger Warning: Ciasne jaskinie, gnijące trupy (Odkryj)
Potrafił znieść wiele, o wiele więcej niż większość ludzi – kiedyś godzinami czołgał się po najciaśniejszych korytarzach Ścieżek, przeciskał się cudem przez jaskinie i wyciągał z nich rozkładające się zwłoki tych, których zwiódł na pewną śmierć w przyciasnych szczelinach i tunelach wydrążonych pomiędzy zapadającymi się skałami. Bycie wysokim i umięśnionym było przydatne kiedy wyrwałeś łatwe panienki w biurze Brygady lub Rose Noire, ale nie wtedy, kiedy goniłeś szczury w kompletnej ciemności i zaczynałeś puchnąć. A później taki Crow czekał aż zadusi cię martwe powietrze i wyszarpywał twoje zwłoki kawałek po kawałku, żeby pani podziemi była zadowolona z jego pracy.
Każdy, kto znał te historie, spoglądał na niego z oczywistą przy takim upodleniu dozą przerażenia. Crow był jego najdoskonalszą maską, a odgrywanie go nie powinno przychodzić mu z trudem, więc... dlaczego trzęsły mu się ręce? Bardziej niż makabrycznym upiorem wydawał się teraz być kimś głęboko chorym, niepotrafiącym zebrać się na odwagę aby odpowiedzieć chociaż na jedno zadane mu pytanie. Znów stał się skrępowanym niemową. Może dlatego, że niemowa był lepszy niż jąkała. Nagle fakt, iż to on występował na scenie na oczach setek ludzi wydawał się czymś brutalnie niewiarygodnym. Smutne oczy przysłonięte kępą czarnych loków krążyły pomiędzy osobami chcącymi wejść z nim w interakcję. Słyszał ich. Tak dużo osób, tak dużo pytań, tak... Tak mało mentalnej przestrzeni na to, żeby zrozumieć co dokładnie się wokół niego dzieje. Żałował, że tu przyszedł. Niczym szaleniec spojrzał głęboko w oczy Kayleth i na granicy niesłyszalności wyszeptał:

– Mesjasz. – Na jednym wdechu, chociaż zrobił pomiędzy tym wszystkim długą przerwę. – Mesjasz mugoli. – A następnie drżącymi rękoma jej te nieszczęsne gruszki podał.


Oh darling, it's so sweet
you think you know how crazy I am.

My mind is a hall of mirrors.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek:
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Asena Greyback (471), Julien Fitzpatrick (642), Keyleth Nico Yako (925), Lewis McKinnon (889), The Edge (1075)


Strony (2): 1 2 Dalej »


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa