– Mężczyźni to czasem po prostu kretyni, którzy uważają takie rzeczy za oczywiste albo sądzą, że dadzą nad sobą władzę, jak coś takiego powiedzą czy coś takiego – westchnęła, bo chyba nie wierzyła, że Sauriel mógłby NIE uważać Victorii za ładną. Byli oczywiście i tacy, którzy dla odmiany komplementami szafowali, i tacy, którzy potrafili po prostu powiedzieć taki w odpowiednim momencie: Brenna bez wahania wymieniłaby to choćby własnego brata czy takiego Jonathana (który umiał też bezlitośnie skrytykować na przykład dobór szalików). Sauriel jednak ewidentnie mieścił się w kategorii tych, którzy nawet na to nie wpadli. Chociaż skoro flirtował z tymi blondynkami, może im mówił, że są ładne? – Naprawdę brzmi jak ktoś w głębokiej depresji – wymamrotała, bo ta samobójcza próba na coś takiego wskazywała, i pewnie sama w sobie powinna Brenną wstrząsać. Do pewnego stopnia chyba wstrząsała: spotkała Sauriela tylko parę razy i absolutnie nie wydawał się kimś, kto mógłby targnąć się na swoje życie – prędzej na czyjeś. Ale i w tej chwili była po prostu lojalną przyjaciółką, i ciężko było nie skupić się bardziej na tym komunikacie, jednym z wielu, które Rookwood dawał Victorii.
– Ale brzmi też jak ktoś, kto sam nie wie, czego chce. Co gorsza nawet nie wie, czego nie chce. I nie wydaje mi się, że przegrałaś z blondynkami, raczej z jego pragnieniem… wolności. Takiej bez granic. Trochę mitycznej – powiedziała, obejmując Victorię jeszcze przez chwilę i wciąż spoglądając gdzieś przed siebie, na morze i słońce, które już zanurzało się w wodzie. Potem puściła ją, i też wypiła jeszcze łyk, choć spijać się za bardzo nie planowała: i tak ogólnie nie chcąc skończyć pijana, i by nie skończyły przypadkiem utopione w tym morzu, gdyby przesadziły. – Może kiedy znikł tak całkiem… będzie łatwiej. W sensie… nie wpadając na niego.
Bo gdyby wpadł na Victorię, mógłby znowu zmienić zdanie, i Brenna miała wrażenie, że ta by go przyjęła i po raz trzeci, ale namieszałoby jej to znowu w głowie. Nie wspominając o tym, że życie u boku wampira ogólnie nie byłoby łatwe. Ludzie mieli tendencje do przymykania oka na wiele rzeczy, gdy w grę wchodziły uczucia, i nawet nie mogła się temu specjalnie dziwić.