Dostała list. Była pewna, że nie napisał go swoją ręką, nie wyglądał na kogoś kto potrafił tak starannie pisać, zdecydowanie nie mógł wyjść spod jego palców. Nie, żeby nie wierzyła w jego zdolności, ale jednak ten charakter pisma zupełnie nie pasował do jego osoby. Mieli się spotkać, jednak spotkanie zostało odwołane, co nieco ją rozczarowało. Ciągnęło ją do tego wielkiego typa, od momentu, w którym pojawił się w drzwiach jej domu nie potrafiła trzymać się od niego z daleka. Był na to zbyt fajny, wzbudzał w niej podziw i ogromną sympatię, miała wrażenie, że są do siebie okropnie podobni, bardziej niż widać na pierwszy rzut oka, bo stojąc obok siebie wyglądali naprawdę zabawnie, jednak gdzieś w głębi, pojawiła się nić porozumienia, jakiej nie odczuła jeszcze nigdy wcześniej, poczuła to od razu, od pierwszego momentu, w którym na niego spotkała. Nie było w tym niczego romantycznego, był przecież stary i miał niedługo umrzeć, zupełnie nie o to chodziło, czuła, że trafiła na swoją bratnią duszę, wiedziała, że się nie myli.
Gdy więc zrozumiała, że nie mógł do niej przyjść, postanowiła sama go odwiedzić, bo czemu by nie. List nie był jakoś szczegółowy, ale z tego, co do niej dotarło to pojawiły się jakieś problemy przy zleceniu, które powodowały, że nie mógł wyjść z domu. Czuła pod skórą, że przydarzyło mu się coś niesamowitego, nie wyglądał jej na kogoś, kogo łatwo było przyszpilić do łóżka, zamknąć w domu, a że Heather Wood była ciekawska, to chciała to sprawdzić, usłyszeć, co takiego uniemożliwiło mu spotkanie z nią.
Nie do końca wiedziała, co powinna ze sobą zabrać. Rzadko kiedy odwiedzała chorych, rannych? Rannych, nie był przecież chory, nie wątpiła w to, że to, co zatrzymało go w domu nie było chorobą, chociaż po treści tego listu można było wnioskować różnie. Zabrała z domu więc butelkę ognistej, alkohol znieczulał, jeśli coś go bolało, to na pewno był idealnym prezentem, wiedziała, że Cameron raczej by tego nie popierał jako metody na pozbawienie się bólu, ale nie miała zamiaru mu przecież o tym mówić, więc nie było sensu w ogóle zastanawiać się, czy to faktycznie mogło zadziałać. Do tego kupiła kwiatki, kwiatki chyba też były czymś co dawało się komuś, kto leżał w łóżku? Benjy nie wyglądał na kogoś kto lubił kwiatki, ale miała to gdzieś, chciała kupić kwiatki, to je kupiła, a do tego okropnie niezdarnie narysowała mu laurkę. Okropną, obrzydliwą laurkę, bo Ruda nie potrafiła rysować, ale liczył się gest, czyż nie?
Przyszła tu na piechotę. Nie chciała ryzykować przybycia na miotle, jeszcze ktoś zauważyłby jak mknęłaby przez niebo, nie teleportowała się w okolicę, żeby nie zwymiotować sobie na buty, jako, że pogoda nie była najgorsza to postanowiła się przespacerować. Jej nowy znajomy jej nie oczekiwał, nie poinformowała go o tym, że przyjdzie. Stwierdziła, że to zajebisty pomysł dopóki nie znalazła się przed jego drzwiami z pomiętą kartką w dłoni, flaszką ognistej i bukietem, właściwie to drobnym bukiecikiem z niezapominajek. Kiedy tak stała pod drzwiami zaczęło jej się wydawać, że może to głupie, może niepotrzebne, ale bardzo szybko odsunęła od siebie te myśli. Była Heather Wood, nic co sobie wymyśliła nie było głupie. Zastukała do drzwi, nikt jednak nie odpowiedział, postanowiła nacisnąć klamkę, bo czemu nie. Swoją drogą stwierdziła, że dom w którym mieszkał był całkiem fajny, jak na miejsce w którym się znajdowali, mogłaby zamieszkać w podobnym, tylko czy właściwie potrzebowała domu? Miała mieszkania, ale w sumie, może to nie był taki głupi pomysł.
Weszła do środka, krzyknęła głośno dzień dobry, nikt się jednak nie odezwał, skoro drzwi były otwarte, to oznaczało, że ktoś jest w domu, nie widziała nic złego w tym, że tak sobie postanowiła wleźć w głąb domu. Koleżankowali się przecież, to całkiem normalne. Kiedy szła przed siebie starała się niczego nie dotykać, coś zasugerowało jej, że jeśli gdzieś leży, to raczej na górze, sypialnie zazwyczaj były na wyższych piętrach, wiec to tam się udała.
Nasłuchiwała, chciała wyczuć, w którym pomieszczeniu ktoś oddycha, aż wreszcie poczuła, że znalazła to czego szukała. Nie pukała, nie zwiastowała swojego przybycia, co niby mógł robić w łóżku, nic specjalnego...
- HEJKA. - Krzyknęła całkiem entuzjastycznie, gdy znalazła się w sypialni mężczyzny, na jej twarzy gościł ogromny uśmiech, naprawdę cieszyła się, że go zobaczy, nawet jeśli nie był w najlepszym stanie fizycznym.
![[Obrazek: 4GadKlM.png]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=4GadKlM.png)