• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Poza Wyspami v
1 2 Dalej »
[Jesień 1972, 13.10 Lamezia Terme | wyjazd Cutty Sark] Poszukiwania rozGwiazdy

[Jesień 1972, 13.10 Lamezia Terme | wyjazd Cutty Sark] Poszukiwania rozGwiazdy
Czarodziejska legenda
O! from what power hast thou this powerful might,
With insufficiency my heart to sway?
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Przed dwoma tysiącami lat niewielkie irlandzkie miasteczko Waterford spłynęło krwią okrutnego męża i bezdusznego ojca kobiety, która zbyt wiele wycierpiała z ich rąk. Upiorzyca gnana nienawiścią i pragnieniem zemsty, przez lata dotkliwie karała wiarołomnych kochanków i mężów, aż zasnęła w swym rodzinnym grobowcu. Mieszkańcy co roku w rocznicę jej zgonu kładą na ciężkiej marmurowej płycie krypty rytualny kamień, który ma zapewnić im bezpieczeństwo. Ze szczątkowych zapisków etnologów i lokalnych pieśni, można wywnioskować, że kobieta była użytkowniczką magii. Czy znajdzie się śmiałek, który zdecyduje się zdjąć kamień i pocałunkiem obudzić bladolicą śniącą o ustach czerwonych jak krew?

Dearg Dur
#1
15.03.2026, 13:26  ✶  
13.10 - późny wieczór
parterowy domek na obrzeżach mugolskiego miasta, niedaleko morza

Hestia i Ceolsige bez trudu po zmroku dostały się do samotnii Donny Anny, czarodziejki, która z racji bycia gwiazdą rewii magicznego SPA miała przywilej posiadać oddzielne lokum, w którym mogła odpocząć od trudów codzienności pracy w kurorcie.

Wnętrze domostwa potwierdziło przeczucia wiedźm - w środku nikogo nie było i panował straszliwy bałagan, wszędzie leżały porozrzucane rzeczy, powywalane z szaf magiczne szaty ale i mugolskie przebrania. "Syrena" żyła skromnie, ale znać było w tym całym bałaganie pewien zmysł estetyczny. Kobiety miały chwilę, żeby przeszukać pomieszczenia, ale teraz co innego zajęło im głowę: oto jakiś mężczyzna walił do drzwi krzycząc:

– Anna, apriti subito, lurida stronza! So che sei lì dentro, non puoi nasconderti da me, fottuta traditrice!

Co gorsza, krótki rzut oka przez okna wskazywał, że nie był on sam, a dom powoli był otaczany przez większą grupkę ludzi latarkami oświetlającymi sobie drogę.

Tura trwa do 18.03. W ramach pierwszego posta proszę o wykonanie poza przysługującymi dwoma Rzutami, o dodatkowy Rzut na Percepcję, aby czy i jakie poszlaki znalazły wiedźmy przez krótki czas, kiedy miały spokój.

Zasady ogólne Scenariusza:

Każdy Rzut znajdujący się w temacie musi być zgodny z treścią Akcji podejmowanych w poście oraz posiadać opis zawierający cechę na którą rzucacie (z wartością liczbową kropek), krótką deklaracją akcji i ewentualnymi przewagami/zawadami, innymi elementami karty postaci, które mogą wpłynąć na efekt. Bez opisu Rzutu, będę rozstrzygać Akcje bez uwzględniania wyniku na kości.

W ramach posta można 1x rzucić na zaklęcie oraz 1x na cechę niemagiczną.

W razie potrzeby w toku fabuły mogę poprosić o edycję i dopisanie 3 rzutu.

Wyrażam zgodę na edycję postów w celu poprawiania literówek. Jeśli ktoś będzie potrzebował większej ingerencji w swojego posta, proszę o kontakt na pw.

Z racji średniego ryzyka i blokady kwartału dla uczestników, zgłoszenie nieobecności oznacza wycofanie się z eventu.
Czarodziej
wiek
20
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
metamorfomag
zawód
Brygadzistka
Brązowe włosy i oczy. Szczupła. Mierzy 165 cm wysokości. Często się uśmiecha i chodzi w mugolskich, luźnych kolorowych ubraniach, chyba że akurat jest w pracy.

Hestia Bletchley
#2
15.03.2026, 15:20  ✶  
Chociaż Hestia starała się przeszukać pomieszczenie w szybkim tempie, to nie spodziewała się, że ktoś im te przeszukiwania nagle przerwie. Czarownica aż podskoczyła i zerknęła zaniepokojona na Ceolsige, która mogła zobaczyć jak tęczówki młodszej kobiety na chwilę pojaśniały w zaskoczeniu, zanim Bletchley nie zdążyła się opanować. A co gorsza mężczyzna chyba nie zamierzał sobie szybko pójść. To zdecydowanie komplikowało sprawę. Nie znała włoskiego, ale za to hiszpański traktowała niczym swój drugi język, więc spróbowała przez chwilę nasłuchać słów mężczyzny, tak aby spróbować wyłapać przynajmniej poszczególne słowa jego wypowiedzi, skoro języki te wywodziły się z tej samej rodziny. Niezależnie od efektów tego przedsięwzięcia zwróciła się do Ceolsige.
– Może... Może jeśli sobie nie pójdzie to mogłabym spróbować się w nią przeobrazić? – zasugerowała niepewnie. – Potrzebowałabym tylko jej zdjęcia. Albo nie, nieważne, to głupi pomysł. – W końcu istniała szansa, że czymś takim wprowadzi tylko dodatkowe zamieszanie, skoro gwiazda zaginęła. – Ale gdybym udała pracownicę?
Z tymi słowami spróbowała lekko zmodyfikować swój wygląd, chcąc magicznie przefarbować się na blond, zmienić koloro oczu na niebieski, a także co było już odrobinę bardziej skomplikowane, zmienić kształt swojego nosa na bardziej orli, tak aby intruz miał trudności w jej rozpoznaniu, jeśli jednak tutaj wejdzie.

Rzut na zrozumienie poszczególnym słów w języku włoskim na podstawie języka hiszpańskiego, wiedza o świecie II
Rzut N 1d100 - 73
Sukces!


Rzut na lekką zmianę wyglądu jako metamorfomag, w tym zmianę kształtu nosa, Transmutacja IV

Rzut PO 1d100 - 6
Akcja nieudana


Rzut na znalezienie wskazówek w pokoju, Percepcja III

Rzut Z 1d100 - 71
Sukces!



Przewaga: Język Hiszpański (I)
Przewaga: Kradzież Tożsamości (III) – Jeśli dobrze rozumiem, nie musze wykonywać rzutu na zmianę koloru oczu i włosów, ale na zmianę nosa już tak
Czarodziej
wiek
30
sława
IV
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Skup, sprzedaż, pośrednictwo.
Wysoka na 175cm i szczupła kobieta o długich blond włosach luźno okalających nieco podłużną twarz o chłodnej cerze, błękitnych oczach i rubinowych ustach. Ubrana zazwyczaj schludnie i klasycznie w długą spódnicę i pasującą koszulę, którą okrywa tradycyjną szatą. Całość najczęściej w barwach czerni i zieleni z deseniami czerwieni i fioletu oraz kontrastującym eleganckim dodatkiem. Jej uroda idealnie współgra z melodyjnym głosem, bezbłędną dykcją oraz naturalną gracją ruchów. Niezależenie od miejsca i sytuacji sprawia wrażenie jakby zawsze była właściwą osobą we właściwym miejscu.

Ceolsige Burke
#3
15.03.2026, 17:18  ✶  
Nieoczekiwane towarzystwo młodej współlokatorki na wyprawie przyniosło Ceolsige dobre przeczucia. W przypływie ekscytacji potencjalnie awanturniczą wyprawą podzieliła się z Hestią kilkoma pogłoskami na temat niedysponowanej gwiazdy. Pogłoskami zdobytymi od nieco rozmarzonej obsługi kurortu. Z ich streszczenia wyłaniał się obraz kilku podstawowych faktów:

Cześć obsługi uważa, że Donna Anna wyjechała lub uciekła gdzieś ze swoim tajemniczym chłopakiem. Zdaje się mugolem z racji, że ukrywała jego tożsamość albo nawet samo istnienie. Pogłoska urosła na podstawie zaobserwowanych zmian w zachowaniu, które zaczęły się dwa miesiące temu. Częste rozkojarzenie towarzyszące wpatrywaniu się w dal oraz typowo zakochany uśmiech na ustach podczas chwil zadumy. Widoczny spadek zainteresowania podarkami od gości w połączeniu coraz dłuższego przebywania poza kurortem sprawia, że "historia pisze się sama" jak to ujęła jedna z kobiet.
Pewnych dodatkowych podejrzeń można nabrać kiedy przed tygodniem pojawiła się z drogim naszyjnikiem w kształcie syreny, którego nie zdejmowała w ogóle.


Kontynuowała resztę gdy już dotarły do domu. - Jej koleżanki wydają się trochę za bardzo romantyzować te wydarzenia. Dla części z nich ten kurort to nudna codzienność pozbawiona perspektyw i możliwości. - Pominęła w relacji swoje odczucia i opinię na ten temat. Nie były na tym etapie istotne, a Millie i tak już zbyt dużo odsłoniła podczas ich wspólnego pobytu. Tym bardziej, że stan wnętrza domu obudził w niej dużo bardziej ponure skojarzenia przystające bardziej do Nokturnu niż włoskiego kurortu.

- Mieszka pośród mugoli poza magicznie chronionym terenem. - kontynuowała już zupełnie poważnie głosem, wręcz lodowato surowym podczas przeszukiwania porozrzucanych elementów. Jej twarz zdradzała skupienie w jakim przyglądała się elementom wyposażenia. - Ktoś mógł odkryć kim jest, a ona nie potrafiła sobie z tym poradzić. - Stwierdziła zamyślona podnosząc z ziemi jedną z magicznych szat i szukając jakichkolwiek zapisków lub tropów. - Nietrudno jest zniewolić zakochane serce stęsknione swobody.

Walenie do drzwi sprawiło, że gwałtownie się wyprostowała i obróciła w stronę drzwi. Prawa ręka instynktownie powędrowała ko kieszeni spódnicy po długą różdżkę a pilne oczy oceniały przydatność różnych sprzętów w domu jako broni miotanej. Myśli miała nieco zbyt mroczne po ostatnich wydarzeniach i odruchowo spodziewała się ataku. W szczelinie firanki dostrzegła postać mężczyzny, na zewnątrz zdawały się migotać promienie mugolskich latarek.

Słowa Hestii nie odwróciły jej uwagi od lustrowania otoczenia. - Nie znasz włoskiego. - tylko szybko skomentowała jej pomysł. Nie było w tym przygany, ledwie stwierdzenie faktu mimo, że Ceolsige nie spojrzała na młodszą towarzyszkę. - Jest zły. - zauważyła w podobnie suchym tonie. - Ten tłum to zaalarmowani hałasem sąsiedzi czy zalążek linczu? - Wyraziła swoje rozmyślania. Ostrożnie przesunęła się w głąb cienia pod ścianą, spoglądając przez szczeliny w nadziei, że jakieś okno nie jest obstawione i pozostanie dla nich drogą ucieczki.

Szybko z twarzy odpłynęło bez śladu skupienie i napięcie. Przybrała bardziej towarzyski wyraz z szerokim uśmiechem, w którym jednak przebijała się wyraźna drapieżność. Machnęła szybko różdżką, starając się wyczarować prosty potykacz nad podłogom, żeby mogła przez niego poprowadzić pościg w przypadku konieczności ucieczki. - Patrz pod nogi i szukaj wskazówek. - Powiedziała do Hestii mając nadzieję, że wyczarowany potykacz będzie w pełni funkcjonalny. Schowała różdżkę, poprawiła kołnierzyk koszuli oraz topazową broszkę, wygładziła spódnicę i podeszła ukradkiem do drzwi. Stając przed nimi wzięła oddech, poszerzyła uśmiech i zaostrzyła spojrzenie.

Wyczekała momentu miedzy uderzeniami i wtedy gwałtownie, acz płynnie otworzyła drzwi dając krok na zewnątrz. Nie obracając się przymknęła je za sobą. Ostrym spojrzeniem szybko natarła na mężczyznę. - Buongiorno - Nie siliła się, na zgodność wymowy i ukrywanie akcentu by nadać temu słowu jeszcze ostrzejszego i zaskakującego wydźwięku. - Czy mogę liczyć, dobry człowieku, że wyjaśnisz mi gdzie podziewa się moja dobra znajoma? - przeszła płynnie na angielski. Wypowiedź mimo szybkości nie straciła swej melodyjności. Liczyła, że nada jej odpowiedni wydźwięk przygany i sugestii, że to właśnie ten człowiek odpowiada za brak domownika.

Rzucam na percepcja ◉◉○○○: Poszukuje wskazówek w pokoju domu Donny zanim nam ten nieokrzesany mugol przeszkodzi cywilizowane zajęcia.

Rzut N 1d100 - 39
Akcja nieudana


Rzucam na kształtowanie ◉○○○○: Próbuję wyczarować zamaskowany potykacz niedaleko drzwi, żeby na niego wciągnąć ewentualny pościg podczas próby ucieczki.
Zaleta: Tworzenie mechanizmów II

Rzut O 1d100 - 34
Akcja nieudana


Rzucam na charyzmę ◉◉◉◉○: Próbuję dowiedzieć się od tłumu o co im chodzi i czy ktoś tu rozmawia po angielsku. Wciskam przy tym kit, że mieszkanka tego miejsca to dawna znajoma, którą miała nadzieję odwiedzić. Jednocześnie kupuję nieco czasu dla Hestii w nadziei, że skoro ktoś wyszedł z domu, to ludzie nie będą go otaczać.
Zalety: Odwaga I, Kłamstwo I

Rzut PO 1d100 - 27
Akcja nieudana


Pakuję się w tą sytuację z racji wady: Wysoka stawka I
Nie dam się przepłoszyć bez tropów.
Czarodziejska legenda
O! from what power hast thou this powerful might,
With insufficiency my heart to sway?
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Przed dwoma tysiącami lat niewielkie irlandzkie miasteczko Waterford spłynęło krwią okrutnego męża i bezdusznego ojca kobiety, która zbyt wiele wycierpiała z ich rąk. Upiorzyca gnana nienawiścią i pragnieniem zemsty, przez lata dotkliwie karała wiarołomnych kochanków i mężów, aż zasnęła w swym rodzinnym grobowcu. Mieszkańcy co roku w rocznicę jej zgonu kładą na ciężkiej marmurowej płycie krypty rytualny kamień, który ma zapewnić im bezpieczeństwo. Ze szczątkowych zapisków etnologów i lokalnych pieśni, można wywnioskować, że kobieta była użytkowniczką magii. Czy znajdzie się śmiałek, który zdecyduje się zdjąć kamień i pocałunkiem obudzić bladolicą śniącą o ustach czerwonych jak krew?

Dearg Dur
#4
21.03.2026, 22:43  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 21.03.2026, 22:51 przez Dearg Dur.)  
Hestia tuż przed przybyciem intruzów znalazła coś rzeczywiście interesującego. Miejsce oraz ślady regularnego używania wskazywały na to, że weszła w posiadanie osobistego pamiętnika Donny Anny. Szybkie kartkowanie potwierdziło jednak jej niemiłe przeczucie - pamiętnik był spisany w języku włoskim.

Tymczasem jej ucho wyłapywało kolejne słowa. Przekleństwa. Domaganie się opuszczenia domu. Traditrice - zdrajca. Było w tym wystarczająco dużo gniewu, żeby połączyć wszystkie kropki.

Nie była pewna jak poszło jej z przemianą, sytuacja była napięta a każda chwila odliczana szybkim pulsem młodego serca.

Tymczasem Ceolsige bezskutecznie próbowała wyczarować magiczną pułapkę. Presja czasu, obcy teren i przerzucenie tony śmiecia, które nie były w żaden sposób pomocne.

Ceolsige wyszła na zewnątrz i zaczęła po angielsku dopytywać o losy Donny Anny krępego śniadego mężczyznę, na oko mugola w okolicach czterdziestki, którego włoski temperament obecnie wychodził parą uszami. Razem z nim było trzech, kątem oka zobaczyła podobnych im zakapiorów z latarkami. Banda, wyglądająca jak włoski odpowiednik mętów z Nokturnu. Mugole. Czarodzieje nie dotknęliby tych elektrycznych pałeczek.
– Chi sei?! Dov'è Donna Anna?! Mi occuperò presto di te, maledetto intruso! – krzyknął ku niej rozgorączkowany, podchodząc do niej i mocno zaciskając rękę zdobną w złote sygnety na jej szczupłym ramieniu.
Tura trwa do 24.03
Czarodziej
wiek
30
sława
IV
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Skup, sprzedaż, pośrednictwo.
Wysoka na 175cm i szczupła kobieta o długich blond włosach luźno okalających nieco podłużną twarz o chłodnej cerze, błękitnych oczach i rubinowych ustach. Ubrana zazwyczaj schludnie i klasycznie w długą spódnicę i pasującą koszulę, którą okrywa tradycyjną szatą. Całość najczęściej w barwach czerni i zieleni z deseniami czerwieni i fioletu oraz kontrastującym eleganckim dodatkiem. Jej uroda idealnie współgra z melodyjnym głosem, bezbłędną dykcją oraz naturalną gracją ruchów. Niezależenie od miejsca i sytuacji sprawia wrażenie jakby zawsze była właściwą osobą we właściwym miejscu.

Ceolsige Burke
#5
23.03.2026, 20:37  ✶  
Jego okrzyk wzbudził w niej w pierwszej chwili pewne pobłażliwe rozczarowanie. Uczucie to jednak szybko utonęło w odczuciu odrazy jaką wywołał obraz i zachowanie znajdującego się przed nią zwierzęcia. Jej twarz, utrzymując wyraz uprzejmej przygany, nie drgnęła nawet o milimetr, gdy krępy mężczyzna naruszył jej przestrzeń. Jedynie materiał jej  koszuli napiął się gwałtownie pod ciężarem obcych, ozdobionych sygnetami palców. Ceolsige nie cofnęła się. Nie miała w zwyczaju łatwo ustępować lub umykać przed starciem. Zwłaszcza przed kimś, kogo obecność tutaj była równie pożądana, co fetor rozkładu w upalne popołudnie.

Powolnym, niemal leniwym ruchem, przeniosła wzrok z twarzy mężczyzny na jego dłoń zaciskającą się na jej ramieniu. Przez chwilę mierzyła to miejsce wzrokiem. Jej twarz nie zmieniła przy tym wyrazu, ale w spojrzeniu kryły się jej odczucia. Jakby oglądała szczególnie odrażający okaz rzadkiego, lecz pospolitego szkodnika. Dopiero gdy jej spojrzenie wróciło do jego oczu, w jej zielonych tęczówkach błysnęło coś ostrego, co rzadko wróżyło polubowne zakończenie transakcji.

— Mówisz do mnie w języku, którego nie mam zamiaru rozumieć, chociaż twoje intencje są aż nadto czytelne — powiedziała spokojnym, melodyjnym głosem, który w kontraście do jego krzyków brzmiał niemal nienaturalnie. - To elegancka koszula, więc zabierz te paluchy puki to spotkanie ma szanse zakończyć się w cywilizowany sposób. - Ostatecznie nie miało znaczenia co mówi. Chodziło głównie o podtrzymanie rozmowy i sprawienie wrażenia, że wie coś czego oni nie wiedzą. W międzyczasie ukradkiem spróbowała dostrzec potencjalnych świadków tego co mogłoby się tu wydarzyć.

Prawa dłoń, jakby od niechcenia, wsunęła się do głębokiej kieszeni spódnicy. Palce zacisnęły się na sztywnej, czternastocalowej różdżce z berberysu. Poczuła znajomy opór magicznego przedmiotu, który zdawał się niemal pulsować w odpowiedzi na jej irytację.

— Szukamy tej samej osoby, ty i ja — kontynuowała, nie zmieniając tonu, choć jej uwaga na ułamek sekundy powędrowała wyżej, ku krawędzi dachu. Wyglądała i oceniała potencjał. Ciężka dachówka, rynna, antena. Oceniałą na podstawie swojej znajomości śrub i kołków. Cokolwiek co nadałoby się do zrzucenia kawałka dachu prosto na głowę prymitywa. — Donna Anna zniknęła, a ja nie mam czasu na użeranie się z kimś, kto zamiast pytać, woli ujadać. Skoro tu jesteś to niestety muszę sprawdzić co podejrzewasz. - Jej ton głosu był miękki i opanowany. Mówiła jak ktoś kto jest przekonany, że obie strony mogą się porozumieć. A przynajmniej miała nadzieję, że wzrastające w niej odczucia wobec tych mętów nie przebijają się zbyt wyraźnie na powierzchnię.

Gdyby tylko nie było świadków.

Delikatny, niemal niezauważalny ruch nadgarstka ukrytego w fałdach materiału posłał krótkie, bezgłośne pchnięcie w stronę okapu. Ceolsige nie mrugnęła nawet, starając się sprowokować magią "nieszczęśliwy wypadek". Nie dbała przy tym o możliwie naturalny ruch pocisku. Interesowało ją możliwie brutalnie trafienie, pokładając zaufanie w mugolskiej ignorancji.

Rzucam na charyzmę ◉◉◉◉○: zachowuje zimną krew i staram się sprawiać wrażenie osoby, która nie szuka walki i jest tam gdzie powinna być starając się współpracować.

Przewagi: Kłamstwo I,  Odwaga I
Zawady: Wysoka stawka I - wewnętrzna duma domaga się dania im nauczki


Rzut PO 1d100 - 74
Sukces!


Rzucam na translokacja ◉◉○○○: staram się szarpnąć i oderwać możliwie luźno wyglądający fragment dachu (dachówka, rynna, antena) prosto w głowę mugolskiego prymitywa, który mnie trzyma. Nie przejmuje się przy tym nadmiernie naturalność tego ruchu dbając przede wszystkim o skuteczność uderzenia.

Przewagi: Tworzenie mechanizmów II - wiele pułapek mocuje się do ścian lub zaczepia na uchwytach, które tyko nominalnie podtrzymują pułapkę


Rzut N 1d100 - 65
Sukces!
Czarodziej
wiek
20
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
metamorfomag
zawód
Brygadzistka
Brązowe włosy i oczy. Szczupła. Mierzy 165 cm wysokości. Często się uśmiecha i chodzi w mugolskich, luźnych kolorowych ubraniach, chyba że akurat jest w pracy.

Hestia Bletchley
#6
25.03.2026, 01:14  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 25.03.2026, 01:14 przez Hestia Bletchley.)  
– Nie znam włoskiego – mruknęła Hestia, dopiero teraz zauważając lukę w jej pełnym emocji planie. Jej policzki, jak i paznokcie, lekko poczerwieniały. Tak. To rzeczywiście mogło wszystko utrudnić. Nie wspominając już, że w swoich jeansowych spodenkach i kolorowej koszulce w paski nawet nie wyglądała jak pracownica. Niedobrze. Ale hej! Przynajmniej zrozumiała jedno słowo! – Mówi coś o zdrajcy – wyszeptała po czym zorientowała się, że mogło to zabrzmieć jakby jednak znała włoski. – Dalej nie znam włoskiego. Po prostu to zrozumiałam.

Ceolsige wyszła na zewnątrz. Przez przymknięte drzwi Hestia nie do końca wiedziała co się działo, ale podniesione głosy jednocześnie sugerowały nerwową atmosferę, ale zapewniały że nie doszło jeszcze do rękoczynów. Bletchley przez chwilę zastanawiała się czy nie dołączyć do czarownicy na zewnątrz ale skoro ta kazała jej szukać śladów to... No cóż. No to spróbuje to zrobić. Szybko wzięła do jednej ręki pamiętnik, w drugiej trzymając na wszelki wypadek różdzkę. Hestia zaczęła ponownie szukać kolejnych wskazówek, patrząc przy tym pod nogi, tak jak poinstruowała ją Ceolsige. Jednocześnie gdyby sytuacja nagle okazała się tragiczna, była gotowa, aby pobiec pomóc koleżance. [u]Dlatego też, z braku lepszego pomysłu, postanowiła dodatkowo wyczarować zwykły kij bejsbolowy, tak aby mieć się bronić czymś, co nie było różdzką.

Percepcja III, szukam kolejnych wskazówek, czegoś co pomoże nam zrozumieć co tu się wydarzyło
Rzut Z 1d100 - 54
Sukces!


Kształtowanie III, próbuję wyczarować kij bejsbolowy.
Rzut Z 1d100 - 69
Sukces!
Czarodziejska legenda
O! from what power hast thou this powerful might,
With insufficiency my heart to sway?
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Przed dwoma tysiącami lat niewielkie irlandzkie miasteczko Waterford spłynęło krwią okrutnego męża i bezdusznego ojca kobiety, która zbyt wiele wycierpiała z ich rąk. Upiorzyca gnana nienawiścią i pragnieniem zemsty, przez lata dotkliwie karała wiarołomnych kochanków i mężów, aż zasnęła w swym rodzinnym grobowcu. Mieszkańcy co roku w rocznicę jej zgonu kładą na ciężkiej marmurowej płycie krypty rytualny kamień, który ma zapewnić im bezpieczeństwo. Ze szczątkowych zapisków etnologów i lokalnych pieśni, można wywnioskować, że kobieta była użytkowniczką magii. Czy znajdzie się śmiałek, który zdecyduje się zdjąć kamień i pocałunkiem obudzić bladolicą śniącą o ustach czerwonych jak krew?

Dearg Dur
#7
27.03.2026, 23:57  ✶  
Krótki, głuchy trzask przesuniętej dachówki – ledwie słyszalny ponad podniesione głosy – a zaraz potem ciężkie uderzenie, które przecięło powietrze. Ciało krępego mężczyzny osunęło się bezwładnie na ziemię, brudząc chodnik czerwienią broczącą z rozcięcia na głowie. Jego sygnety zabrzęczały o kamienie, a latarka wypadła mu z dłoni, tocząc się po ścieżce i kreśląc chaotyczne smugi światła po elewacji domu.

Trzech pozostałych mężczyzn zareagowało niespójnie, jakby rzeczywistość potrzebowała chwili, by nadrobić to, co właśnie się wydarzyło. Jeden cofnął się odruchowo, unosząc ręce, drugi rzucił przekleństwo i zrobił krok do przodu, do swojego szefa, aby sprawdzić co z nim, trzeci odwrócił głowę ku dachowi, próbując znaleźć przyczynę w czymś, co dałoby się nazwać i zrozumieć.

– Che cazzo?! – padło dobitnie. – Venite subito qui!

Światło latarek otaczających dom zaczęło drgać. Snopy przecinały się teraz gwałtownie, skacząc po ścianach, oknach i biegnących sylwetkach, wydobywając z ciemności coraz więcej szczegółów: napięte sylwetki ludzi, którzy jeszcze przed chwilą przyszli tu z jasnym celem, a teraz go tracili, jak ich przywódca stracił przytomność.

Tymczasem wewnątrz domu panował wciąż kontrastujacy z chaosem zewnętrza spokój. W dłoni młodej wiedźmy pojawił się kij baseballowy, wyczarowany pospiesznie, w rozkojarzeniu. Magiczna broń finalnie lśniłaby tęczowo w słońcu, teraz zdała się szklanym narzędziem, choć w dłoni policjantka czuła drewno.

Lekko wibrujące drewno.

Gdy Hestia rozejrzała się znów, jej wzrok padł na porzucony na czas czarowania pamiętnik, który otworzył się na jednej z ostatnich stron. Atramentowe linie rysunku – ruiny, zarysowane niedbale, lecz z wyraźnym punktem oznaczonym kilkukrotnie w tym samym miejscu zapisanym krzyżykiem. Obok, zapisane równym, starannym pismem słowa w łacinie pozostawały nieruchome:
„Ex silentio docti loquuntur, et via aperitur.”
Mimo napięcia sytuacji, słowa przypominające wystarczająco hiszpański przychodziły same do głowy:

cisza uczeni droga otwiera się

– Prendetela! Lui deciderà poi cosa farne! – krzyknął gniewnie jeden z mężczyzn, wskazując gwałtownie w stronę Ceolsige, wybijając skupienie Hestii. Ten który pochylił się nad nieprzytomnym towarzyszem, potrząsnął nim jeszcze raz bez większego efektu, podczas gdy trzeci zrobił kolejny krok naprzód, tym razem ostrożniejszy, cięższy – jak ktoś, kto nie wie już, czy wchodzi w bójkę, czy w coś znacznie gorszego.

Latarki ustawiły się teraz niżej. Światło przestało szukać wyjaśnień na dachu – zaczęło skupiać się na poziomie oczu. Na poziomie angielki stojącej w drzwiach.

Na ulicy rozszczekały się psy. W jednym z sąsiednich domów – zapaliło się światło. Potem kolejne. Awantura nie pozostawała niezauważona. Firanki falowały ciekawskimi spojrzeniami.

Tura trwa do 30.03
Ceolsige, nikt Cię jeszcze nie trzyma, stoisz w otwartych drzwiach domostwa.
Czarodziej
wiek
30
sława
IV
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Skup, sprzedaż, pośrednictwo.
Wysoka na 175cm i szczupła kobieta o długich blond włosach luźno okalających nieco podłużną twarz o chłodnej cerze, błękitnych oczach i rubinowych ustach. Ubrana zazwyczaj schludnie i klasycznie w długą spódnicę i pasującą koszulę, którą okrywa tradycyjną szatą. Całość najczęściej w barwach czerni i zieleni z deseniami czerwieni i fioletu oraz kontrastującym eleganckim dodatkiem. Jej uroda idealnie współgra z melodyjnym głosem, bezbłędną dykcją oraz naturalną gracją ruchów. Niezależenie od miejsca i sytuacji sprawia wrażenie jakby zawsze była właściwą osobą we właściwym miejscu.

Ceolsige Burke
#8
28.03.2026, 18:17  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 28.03.2026, 19:09 przez Ceolsige Burke.)  
Głośny, stłumiony łomot towarzyszący bezwładnemu upadkowi ciała na bruk oraz blaszany gruchot toczącej się latarki wywołały na twarzy Ceolsige wyraz, którego nikt z obecnych nie powinien był brać za współczucie. W kącikach jej ust błąkał się cień złośliwej satysfakcji, tak charakterystycznej dla kogoś, kto właśnie udowodnił wyższość umysłu nad brutalną, prymitywną siłą. Nie drgnęła, gdy latarka wypadła z rąk mugola, tocząc się pod jej nogi.

— Och, mój Boże! Czy to dachówka? — zapytała nieco cichszym głosem niż wynikałoby z prawdziwego zaskoczenia. - Nic Panu nie jest? - W swój głos wpuściła nutę tak przesadnej, teatralnej troski, że aż ocierającej się o kpinę. Komentarz wynikał właściwie z nawyku. Twarz jednak nie trzymało się typowej roli. Po części dla tego, że nie chciała, po części korzystała z zmiany punktu uwagi i oświetlenia mugolskiego bydła.

Wykorzystując moment absolutnej konsternacji pozostałych mętów, Ceolsige cofnęła się o jeden płynny krok, niemal tanecznym ruchem znów znajdując się w progu domu. Jej dłoń, wciąż ukryta w kieszeni spódnicy, nie puszczała różdżki. Kiedy jeden z mężczyzn, otrząsnąwszy się z szoku, wskazał na nią palcem, rzucając gniewne rozkazy, Ceolsige jedynie poszerzyła swój drapieżny uśmiech. Zanim snopy latarek zdążyły oślepić ją blaskiem, zatrzasnęła drzwi, zostawiając ich z widokiem gładkiego drewna i obrazem swoich jasnych włosów niknących w mroku sieni.

Zablokowała zamek szybkim ruchem i spojrzała szybko na bok czy znajdzie jakiś podręczy klin pod drzwi. Nic co zajmie jakikolwiek czas a raczej będzie wynikiem odruchu i doświadczenia. Odwróciła się do Hestii, a jej twarz natychmiast przyjęła bardziej stoicki i pragmatyczny wyraz, choć w jej gestach była nadal pewna nonszalacja.

— Rozmowa się nie kleiła — mruknęła sucho, a w jej głosie znów pobrzmiewała ta pragmatyczna, lodowata nuta paserki z Nokturnu. — Znajduję to towarzystwo skrajnie nieprzystające dla naszej dwójki. - jej spojrzenie tylko na chwilę zawisło na dziwnym drągu w rękach dziewczyny. Nie skomentowała go więcej niż niewielkim drgnięciem lewej brwi. - Dłuższe tu przebywanie może źle wpływać na cerę. - dodała, na wszelki wypadek gdyby kij był czymś więcej niż tylko awaryjną emanacją poczucia kontroli.

Czas na pytania o gust obronny młodszej koleżanki minął wraz z pierwszym krzykiem na zewnątrz. Szybkim krokiem ruszyła w stronę przeciwległej ściany, omijając porozrzucane szaty Donny Anny.

— Musimy wyjść oknem. Mam tylko chwile, zanim odzyskają odrobinę rezonu - dodała, wyglądając ukradkiem na zewnątrz.

Nie wyjmując różdżki z kieszeni, chwyciła magiczną mocą za dowolny ciężki przedmiot i spróbowała nim cisnąć gdzieś w inne oddalone okno. W nadziei, że ten hałas przekona osiłków o ich próbie ucieczki innym oknem niż właśnie obrane.

Otworzyła okno możliwie po chichu. - Dowolna zasłona dla naszym działań będzie w cenie. - Dodała w stronę Hestii szykując się do opuszczenia lokacji jak tylko młodsza czarownica będzie gtowa.

Rzucam na wiedza o świecie ◉◉◉◉○: staram się szybko zablokować drzwi jakimś klinem/krzesłem/podpórką/zamkiem/leżącym butem zanim na nie naprą osiłki.
Przewaga: Tworzenie mechanizmów II - może umiem zablokować ten zamek albo mam szczęście i obok jest klin pod drzwi.


Rzut PO 1d100 - 98
Sukces!


Rzucam na translokację ◉◉○○○: chcę czymś ciężkim rzucić w oddalone okno tak żeby je rozbić albo jak jest otwarte żeby posłać przedmiot na zewnątrz. Może jak osiłki to usłyszą to pomyślą, ze wychodzimy tamtym oknem.

Rzut N 1d100 - 64
Sukces!
Czarodziej
wiek
20
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
metamorfomag
zawód
Brygadzistka
Brązowe włosy i oczy. Szczupła. Mierzy 165 cm wysokości. Często się uśmiecha i chodzi w mugolskich, luźnych kolorowych ubraniach, chyba że akurat jest w pracy.

Hestia Bletchley
#9
31.03.2026, 00:55  ✶  
Hestia spojrzała z pewnym niedowierzaniem na kij, który właśnie wyczarowała, ale uznała, że to chyba nie był moment na rozmyślania na temat estetyczno–dźwiękowych wyborów jej własnej magii. Za drzwiami w końcu dalej nie było zbyt ciekawie. Tylko dlaczego to drewno cały czas drgało?
Na całe szczęście, chociaż w dłoni cały czas czuła wibrowanie, Bletchley skupiła swoją uwagę na pamiętniku i... Merlinie. Chyba coś rozumiała!

cisza uczeni droga otwiera się

Kim mogła być ta uczeń? Zmarszczyła brwi i przeczytała zdanie jeszcze raz. Ah... Chyba jednak chodziło o coś innego.
– Chyba mam wskazówkę – wypaliła na widok Ceolsige, jednocześnie zerkając z niepokojem w stronę drzwi. Tak. Ewakuacja. Ewakuacja brzmiała jak naprawdę całkiem dobry pomysł. Bletchley rozejrzała się rozgorączkowana po otoczeniu, zastanawiając się jaką mogłaby zrobić im dywersję, aż jej wzrok nie padł na na jedną z rozrzuconych po podłodze szatach. Hestia szybko chwyciła jedną z nich i spróbowała ją transmutować tak aby miała ten sam wzór co spódnica Ceolsige. Jeśli to się jej udało, wziŕła tkaninę i schowała ją do szafy, tak aby jej znaczący fragment wystawał, licząc że może agresorzy uznają, że czarownica tam się schowała i to na tym się najpierw skupią. Gorzej jeśli w ogóle nie znali się na wzorach spódnic. Natomiast jeśli to nie wyszło, to po prostu rzuciła ubranie pod drzwi, licząc że może przynajmniej się w nie zaplątają.
– Jestem gotowa – oznajmiła, a potem wraz ze swoją towarzyszką kijem i pamiętnikiem, opuściła przez okno domek.

Rzut na transmutację IV, zmieniam wygląd szaty aby przypominała ubranie Ceolsige
Rzut PO 1d100 - 83
Sukces!
Czarodziejska legenda
O! from what power hast thou this powerful might,
With insufficiency my heart to sway?
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Przed dwoma tysiącami lat niewielkie irlandzkie miasteczko Waterford spłynęło krwią okrutnego męża i bezdusznego ojca kobiety, która zbyt wiele wycierpiała z ich rąk. Upiorzyca gnana nienawiścią i pragnieniem zemsty, przez lata dotkliwie karała wiarołomnych kochanków i mężów, aż zasnęła w swym rodzinnym grobowcu. Mieszkańcy co roku w rocznicę jej zgonu kładą na ciężkiej marmurowej płycie krypty rytualny kamień, który ma zapewnić im bezpieczeństwo. Ze szczątkowych zapisków etnologów i lokalnych pieśni, można wywnioskować, że kobieta była użytkowniczką magii. Czy znajdzie się śmiałek, który zdecyduje się zdjąć kamień i pocałunkiem obudzić bladolicą śniącą o ustach czerwonych jak krew?

Dearg Dur
#10
04.04.2026, 23:39  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 05.04.2026, 09:10 przez Dearg Dur.)  
Drzwi zostały nader skutecznie zablokowane dając im niezbędny czas do ustalenia dalszego planu, a ten dość szybko urodził się w głowach niecodziennych wspólniczek i równie szybko został zrealizowany. Za frontowej ściany dobiegały ich szczątki pokrzykiwań grupy pozbawionej swojego lidera, w panice podejmującej decyzje. Hestia nie rozumiała dokładnie, ale zdawało się, że ich dywersja wpłynęła na to, że jeszcze bardziej się podzielili obsadzając kierunki, które dawały im wąską przestrzeń do ucieczki.

***

- Ha! Wiedziałam, że ze sobą sypiają! - wykrzyknęła ledwie zasłonięta na linii bioder ręcznikiem i parą magicznie przyklejonych do piersi muszelek syrenia tancerka, siedząca obecnie przed lustrem oświetlonym jasnym światłem wspierającym nakładanie wodoodpornego makijażu. Specyfiki Potterów leżały porozwalane po toaletce Włoszki, która zastępowała obecnie Donnę Annę, jej serdecznej kuzynki, przyjaciółki i powierniczki, która teraz okazywała się… najprawdopodobniej nieco koloryzować bliskość ich zażyłości. Z założoną noga na nogę pozycji kartkowała namiętnie znalezisko, łapczywie pochłaniając kolejne akapity pamiętnika Gwiazdy. - Vaffanculo! Nic dziwnego że ten cazzo nikomu innemu nie dawał głównej roli, skoro tak chętnie wypinała do niego swoją łuskowaną dupę. - piekliła się rudowłosa (to raczej nie był jej naturalny kolor włosów) Ariel (to raczej nie było jej prawdziwe imię), ale pod karcącym okiem młodej funkcjonariuszki, powróciła do ostatnich wpisów z przepraszającym uśmieszkiem wyrażając przeprosiny (niezbyt szczere).

- Ok. Poznała kogoś i straciła dla niego głowę. Ten Romeo miał na imię… Leonardo. Był jej wielkim fanem, ponoć tylko ona potrafiła go zrozumieć. Był bardzo smutny i… we… tego nie rozumiem, chyba kogoś zabił. Kiedyś. I bardzo tego żałował według tej idiotki, chciał w końcu o tym zapomnieć. - przeglądała dalej, marszcząc brwi. - Nie do końca rozumiem, to jest straszny bełkot o przeznaczeniu i połączeniu dusz mimo nieprzebranego morza… różnic? Czasu? Ona zdecydowanie czytała za dużo tych kiepskawych łzawych romansów przy zdecydowanie zbyt dużej ilości wina. Ale tu o, gdzie jest ten szkic, to chyba ich ulubione miejsce schadzek. I jak tak patrzę, to jest tutaj obok, w ruinach. Dziwne, wydawało mi się, że z gachami spotykałaby się jak najdalej stąd, żeby nasze matki czy dyrektor Lorenzo nie zauważyli.

Do kobiet dołączyła Ceolsige z dwoma eleganckimi włoskimi miotłami, bardzo wygodnymi do dosiadania - tutejsi magowie, woleli nieco szersze poddupniki.

Tymczasem „Ariel” zaczęła tłumaczyć na bieżąco ostatni z zapisków:
- Poszłam tam i znaleźliśmy naszyjnik. Powiedział mi, że razem znajdziemy jej serce i to z pewnością odwróci jego los, dając nam razem niekończone szczęście we wspólnym objęciu. Miłość silniejsza jest od śmierci, bez względu na cenę, dla niego jestem gotowa poświęcić ogon. - dziewczyna parsknęła, nie mogąc powstrzymać szyderstwa. - O tym mówię! Normalnie w środku pusto. - kiwała z niedowierzaniem głową, próbując wrócić do wcześniejszych wpisów, gdzie było nieco więcej soczystych informacji na temat jej relacji z dyrektorem.

Tura trwa do 8.04 (z pominięciem jutrzejszej ustawowo wolnej niedzieli)

Brawo! Sukcesy na dywersję zagwarantowały wam bezpieczne czmychnięcie z rąk włoskiej mafii.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek:
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Ceolsige Burke (2660), Dearg Dur (1518), Hestia Bletchley (1149)


Strony (2): 1 2 Dalej »


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa