• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Poza Wyspami v
1 2 Dalej »
[Jesień 72, 12.10, Lamezia Terme] All inclusive [Henry i Hannibal]

[Jesień 72, 12.10, Lamezia Terme] All inclusive [Henry i Hannibal]
malfoy z temu
You've got so much to do
And only so many hours in a day
wiek
20
sława
II
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Fotograf
1,85 m wzrostu, włosy [s]wcale nietlenione[/s] jasne, kręcone, zawsze w lekkim chaosie; błękitne oczy. Ubrany zazwyczaj w koszulę i dżinsy, często nosi krawat, skórzaną kurtkę i aparat fotograficzny zawieszony na pasku na szyi.

Henry Lockhart
#1
19.03.2026, 11:33  ✶  
12 października 1972
Lamezia Terme

Już od godziny siedział w wannie, a raczej w basenie kąpielowym. Napawał się zapachem parujących olejków, słodkich kwiatów i morskiej soli. Najlepsza była w tym wszystkim temperatura wody, doskonale ciepła i utrzymująca się, ile tylko się chciało. Opuszki palców Henry'ego zmarszczyły się, a przyglądanie się im stanowiło najbardziej kreatywne zajęcie, jakiego był w stanie się podjąć. A poza tym... relaks. Czysty, niczym nieprzerwany odpoczynek. Na brodę Merlina, należało mu się jak nikomu innemu. Po Spalonej Nocy, po Dunwich, po niezliczonych prysznicach, przy których musiał oszczędzać na ogrzewaniu wody, a potem siedzieć pod kołdrą, by już nie drżeć z zimna.

Oparł głowę o krawędź wanny, spojrzał w światło na suficie. Do lampy doczepiono małe kryształki, które rozszczepiały światło. To tworzyło piękne refleksy na ścianach łazienki. Henio jednak zamknął oczy i znowu skoncentrował się na tym wspaniałym uczuciu absolutnego komfortu. Nigdy wcześniej nie był w takim miejscu, a tym bardziej nie kąpał się w takiej wannie. Zaczynał rozumieć tych wszystkich bogaczy, którzy mogli doznawać tego na co dzień. Chociaż... czy gdyby mógł każdego jednego dnia leżeć w wannie, czy wreszcie by mu się to nie przejadło? Nie stałoby się częścią normalności? Może ci ludzie nie potrafili docenić tych wspaniałości, bo stanowiły dla nich element "zwykłego" życia? Cóż, jemu by wystarczył jeden dzień w tygodniu? Może piątki?

Nie chciał wychodzić, choć wiedział, że następne elementy wieczoru też miały dorównywać tej wspaniałej kąpieli. Drink z najlepszych możliwych trunków. Może nawet z palemką? A potem spanko w łóżku wygodnym niczym chmurka w najbardziej pogodny dzień lata. Czy to było niebo?
lover, not a fighter
wiek
20
sława
VI
krew
czysta
genetyka
oko uśpione
zawód
artysta sceniczny
175 cm wzrostu (na scenie wydawał się wyższy!) Pełna emocji twarz. Ciemne oczy i włosy, które zwykle pozostają w nieładzie. Goli się na gładko. Szczupły, ale umięśniony - zawodowy tancerz. Strój modny wśród mugolskiej młodzieży, czasami zgoła ekstrawagancki.

Hannibal Selwyn
#2
22.03.2026, 12:54  ✶  
Już od godziny siedział we wspólnym saloniku apartamentu hotelowego, który zrządzeniem (rozchichotanego zapewne) losu dzielił z Henrym. Kiedy Lockhart zapowiedział, że idzie się wykąpać, Hannibal odpowiedział beztrosko ”No jasne!”, naiwnie nieświadomy tego, jakiego potwora narodzin właśnie stał się świadkiem.

Pierwsze pół godziny nie zrobiło na nim żadnego wrażenia. Wypełniały je typowe łazienkowe odgłosy, szelest ubrań, szum wody, plusk zanurzającego się w wannie ciała.

Potem nastała cisza.

Hannibal w międzyczasie przeszedł się po apartamencie, przejrzał menu kurortowej restauracji, zdecydował, co chce zjeść na kolację. prostym zaklęciem wyprasował wiszące na wieszakach w szafie przewiewne spodnie i koszule. Wyciągnął ze swojej walizki kosmetyczkę pełną drogich i wymyślnych specyfików. Hotel zapewniał co prawda kule do kąpieli i podstawowe kosmetyki, ale Hannibal nie zamierzał nałożyć na twarz czegoś niesprawdzonego i ryzykować podrażnień, albo co gorsza, pryszczy. Z nudów przeczytał nawet pierwsze kilka stron książki pozostawionej przez Henry’ego na stoliku kawowym.

Przydałoby się wykąpać przed kolacją, po spacerze czuł się trochę spocony i chociaż było to nic w porównaniu z tym, w jakim stanie czasem wychodził z pracy, wciąż zazdrościł pławiącemu się zapewne w imponujących rozmiarów hotelowej wannie koledze. Była większa, niż jego własna - Hannibal pomyślał, że spokojnie mogła pomieścić dwie osoby.

Łazienka jednak była ciągle zajęta. Selwyn poczuł, że jego cierpliwość się wyczerpuje.
- Henry! Żyjesz tam?! - zawołał nie podnosząc się z kanapy. Może Lockhart, nienawykły do luksusów i oversize’owych wanien się utopił?
malfoy z temu
You've got so much to do
And only so many hours in a day
wiek
20
sława
II
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Fotograf
1,85 m wzrostu, włosy [s]wcale nietlenione[/s] jasne, kręcone, zawsze w lekkim chaosie; błękitne oczy. Ubrany zazwyczaj w koszulę i dżinsy, często nosi krawat, skórzaną kurtkę i aparat fotograficzny zawieszony na pasku na szyi.

Henry Lockhart
#3
26.03.2026, 09:00  ✶  
Spokój Henryka został niezbyt brutalnie, ale doszczętnie zmącony przez Hannibala, który postanowił przypomnieć sobie o koledze. Możliwe, że gdyby tego nie zrobił, Lockhart taplałby się w wannie jeszcze przez godzinę. Chętnie by to robił. Chociaż w sumie pozostało mu kilka rozrywek na ten wieczór. Drink z palemką, potem kolacja i na niej kolejny. Rzeczywiście nie mógł przesiadywać tu przez wieczność. Nawet jeśli bardzo by chciał.

– Tak! Już wychodzę! – rzucił i z cierpiętniczym westchnięciem podniósł się z pozycji, w której leżał przez ostatnią godzinę.

Na szczęście powietrze w łazience tak zaparowało, że niemal wcale nie zmarzł, gdy wynurzył się z wody. Sięgnął po hotelowy ręcznik, mięciutki i świeżo wyprany. Przez chwilę bił się z myślą, by go sobie nie wziąć do Londynu, ale jednak nie były to mydełka w maleńkich tubkach, które dawał im hotel (je Henio oczywiście zamierzał zabrać). Kiedy natomiast się wytarł, opatulił się sięgającym niemal do ziemi szlafrokiem, jeszcze miększym niż ręcznik. Zawiązał ściśle pasek, rozczesał mokre włosy grzebieniem, nałożył klapki, wypuścił z wanny wodę i wreszcie wyszedł z łazienki.

Zobaczył, że Hannibal odrobinę się zirytował czekaniem. Henry jednak, co dziwne, nie poczuł wyrzutów sumienia. Bogate dzieciaki codziennie mogły zażywać takich kąpieli. Dla niego natomiast był to zasłużony odpoczynek.

– Oj, nie denerwuj się na mnie – poklepał kolegę po ramieniu. – Nie ma w życiu wielu okazji, by się wykąpać w takiej wannie. Wiesz, że można zabarwić tam sobie wodę? Na niebiesko, na różowo, na fioletowo... Te zapachy też są bajeczne. Jeśli kiedyś zaczną mi lepiej płacić, kupię sobie takie mydło. Cytrusowe z wonią morza. Ciekawe czy Potterowie coś takiego produkują?

Zwykle niezbyt rozgadany Henio teraz gadał... o niczym właściwie. O niczym ważnym. Stres opuścił jednak jego ciało, a tym samym umysł.
lover, not a fighter
wiek
20
sława
VI
krew
czysta
genetyka
oko uśpione
zawód
artysta sceniczny
175 cm wzrostu (na scenie wydawał się wyższy!) Pełna emocji twarz. Ciemne oczy i włosy, które zwykle pozostają w nieładzie. Goli się na gładko. Szczupły, ale umięśniony - zawodowy tancerz. Strój modny wśród mugolskiej młodzieży, czasami zgoła ekstrawagancki.

Hannibal Selwyn
#4
Wczoraj, 10:10  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: Wczoraj, 14:52 przez Hannibal Selwyn.)  
Uff, a więc jednak kumpel nie utonął. Dobrze, bo chociaż Hannibal kiedyś (całkiem przypadkowo) wziął udział w jakimś szkoleniu z pierwszej pomocy, wcale nie wiedział, czy byłby w stanie odratować topielca z wanny.

Irytacja Selwyna nie sięgała głęboko. Henry zapewne nie miał na codzień możliwości zażywania luksusowych kąpieli. Hannibal wciąż pamiętał swoje zdziwienie, kiedy skorzystawszy z gościnności fotografa po Spalonej Nocy w połowie prysznica woda zrobiła się całkiem zimna. Pamiętał też słabo skrywane niezadowolenie gospodarza.
- Brawo, zużyłeś całą ciepłą wodę! - powiedział wtedy Henry, a brwi Hannibala powędrowały tak wysoko do góry, że gdyby dzieliły lęk wysokości z właścicielem, to pewnie drżałyby ze strachu. Jak to: “zużyłeś”? Przecież ciepła woda po prostu… jest? W rurach?

Drzwi łazienki otworzyły się i najpierw wypluły z siebie kłąb pary, niczym z sauny, a potem - zaróżowionego, ugrzanego i ewidentnie zadowolonego z życia Lockharta. Wzrok Selwyna prześlizgnął się po opatulonym szlafrokiem ciele chłopaka. Na jego twarz wypłynął uśmiech.
- Całkiem, jak w łazience prefektów w szkole, co? - zapytał, podchodząc bliżej - A lawenda jest? Albo nie, po lawendzie zasnę, pomarańcza jest?
Czy miał dostęp do podobnych zbytków w domu, zarówno własnym, jak i tymczasowym, użyczonym przez Jonathana? Owszem. Czy zamówił do swojego nowonabytego lokum na ostatnim piętrze wieżowców World’s End jeszcze większą wannę? No ba!

Czy zamierzał mimo to przetestować tutejszą kolorową wodę i pachnącą pianę? Jak najbardziej.

Machnięciem różdżki translokował swoją kosmetyczkę na marmurowy blat łazienki. Wylądowała niedbale, ukazując wnętrze pełne kolorowych buteleczek i specyfików. Hannibal zrobił ruch, jakby chciał złapać w palce koniuszek mokrego kosmyka henrykowych loków, ale powstrzymał się w ostatniej chwili.
- Jakbyś chciał spróbować czegoś mojego do włosów, to mam dobry eliksir nawilżający od Potterów, Jonathan mi polecił. Do twoich loczków może być w sam raz - powiedział, krytycznie przyglądając się fryzurze kolegi.

Wyminął go i ściągnął koszulkę, nie przejmując się drobiazgami w stylu zamknięcia za sobą drzwi łazienki albo chociażby poczekania, aż zostanie w niej sam. Był przyzwyczajony do przebierania się w towarzystwie, teatr i taneczna sala często nie zostawiały wiele miejsca na prywatność.
- We dwóch byśmy wleźli do tej wanny - mruknął, przeglądając kąpielowe propozycje kurortu. Znalazłszy kulę, która przypadła mu do gustu, odkręcił wodę - błękitną z opalizującymi bańkami - i sięgnął do paska od spodni.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Hannibal Selwyn (603), Henry Lockhart (547)




  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa