• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Ulica Pokątna v
1 2 3 4 5 … 9 Dalej »
[17.10.72] Małe klątwy

[17.10.72] Małe klątwy
Czarodziej
wiek
25
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
projektant mody
Twarz o ostrych rysach, jasne włosy, jasne oczy, 190 cm wzrostu, sylwetka kogoś, kto wprawdzie nie jest wojownikiem, ale komu wyraźnie zależy na tym, aby dobrze się prezentować, więc czasem trochę ćwiczy. Zawsze dobrze ubrany - oczywiście wyłącznie w ubrania z Domu Mody

Christopher Rosier
#11
30.03.2026, 09:19  ✶  
Gdyby grali w filmie komediowym, może takim nie lat z siedemdziesiątych, a nakręconym za jakieś kilkadziesiąt lat, a jeszcze lepiej animowanym, to być może pracownice stałyby teraz w tle, wyczarowały skądś popcorn, założyły trójwymiarowe okulary i obserwowały całą sytuację z niewątpliwą fascynacją. Ponieważ jednak nie byli w filmie, jedna gdzieś umknęła, może bojąc się konsekwencji albo by zawołać kogoś z Rosierów na pomoc, asystentka stała po prostu, tuląc do siebie klatkę i obserwując to wszystko wielkimi, przerażonymi oczyma, a niedawno zatrudniona ekspedientka, która przyniosła z zaplecza koszulę, zapewne dla Cressidy, zdawała się udawać, że w ogóle niczego nie widzi, niczego nie słyszy, choć chyba z trudem powstrzymywała śmiech.
A potem Cressida rzuciła się do bić.
Christopher na całe szczęście nie musiał decydować, czy wypada mu odepchnąć publicznie kobietę, czy nie, bo panna Avery nie była wyszkolona w walce wręcz: nie dość że zamachnęła się o wiele za szeroko, tak że z jej włosów aż spadła spinka i upadła na podłogę, to jeszcze Victoria zdołała schwycić ją za rękę. A oczyma wyobraźni Rosier niemal już widział nagłówek w kronice towarzyskiej czarownicy.
Victoria Lestrange i Cressida Avery biją się o Christophera Rosiera…
Zwykle bardzo lubił być w centrum uwagi, ale chyba wolałby jednak tym razem osiągnąć to w inny sposób. Nie żeby miał jakieś ogromne wymagania w tym zakresie, ale mogłyby nie zawierać w sobie elementu Cressidy Avery.
– Puść mnie!!! Puść mnie, ty… ty kobieto w czerwieni!!! – obruszyła się Cressida, szarpiąc okropnie w uścisku. Należy tu nadmienić, że Victoria prawdopodobnie nie miała na sobie czerwieni, ale Cressidzie to nie przeszkadzało. Wyszarpnęła się z uścisku na tyle zamaszyście, że poleciała na Rosiera, ten odruchowo ją złapał, a potem niemal natychmiast w przerażeniu odepchnął, wprawdzie nie mocno, ale wciąż. A uczynił to po pierwsze jej imponująca fryzura uderzyła go prosto w oko, a po drugie, bo jeszcze ktoś tę scenę zobaczy, uzna, że obściskują się publicznie i rodzina Averych zażąda, żeby się z nią żenił! Cressida wpadła tym razem na wieszak, który przechylił się niebezpiecznie, uczepiła się ubrań…
– Nie, nie, nie! – jęknął Christopher, w asyście tej rozbawionej pracownicy rzucając się ratować cenne projekty. – Cressida, czyś ty kompletnie oszalała?!
– Masz mnie już za szaloną, to czemu miałabym się martwić? – oświadczyła Cressida, odzyskując równowagę.
– Oczywiście, że mam cię za szaloną – palnął Christopher, który przytrzymał wieszak, nim ten się przewalił. Przyznawał to wprawdzie wprost, ale… tylko jednostkom. Nie tak publicznie. I w tym oto momencie Avery uznała chyba, że skoro tak, to dlaczego nie: i rzuciła się tym razem celowo zrywać ubrania z wieszaków…
królowa nocy
some women are lost in the fire
some women are built from it
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
auror, twórca eliksirów
Ma długie do pasa, bardzo ciemnobrązowe, wpadające w czerń włosy. Te, zwykle rozpuszczone lub spięte jakąś spinką, okalają owalną twarz o oliwkowej karnacji, skąd spoglądają spokojne, brązowe oczy. Nie jest przesadnie wysoka, mierzy 167 cm wzrostu i jest stosunkowo szczupła. Swoje bardzo kobiece kształty lubi podkreślać ubiorem. Nosi się najczęściej w czerni. Ciągnie się za nią mgiełka delikatnych perfum – o ciepłej nucie drzewa sandałowego, wanilii, jaśminu, konwalii i pomarańczy.

Victoria Lestrange
#12
30.03.2026, 20:19  ✶  

W najśmielszych snach nie sądziła, że przejście się Pokątną z Chrisem, a potem wspólne wejście do Domu Mody eskaluje do… tego. Że jego była ich zaczepi, że spróbuje uderzyć Rosiera, zamiast zachować twarz i po prostu odpuścić sobie jego i tę całą sytuację. Że Christopher przy tym tak dobitnie powie, że nie chce się umawiać z Cressidą, tylko z Victorią, że świadkiem tego będą pracownice Domu Mody, a kto wie, może za chwilę faktycznie zjawi się jeszcze jakiś Rosier.

Tyle dobrego, że klatka z dopiero co wyklutą sówką nie była w linii rażenia Cressidy.

Victoria nie trzymała jej jakoś mocno, jej uścisk był po prostu pewny i wyćwiczony – by nie uderzyła Christophera i by zaraz nie wywiązała się z tego żadna regularna bójka, bo dopiero będzie cyrk. Więc gdy Cressida się tak obruszyła i szarpnęła, Lestrange po prostu puściła i nawet uniosła obie dłonie, by pokazać, że wcale jej nie trzyma. I nie, zdecydowanie nie była ubrana w czerwień, a w czerń i granat – Victoria bardzo lubiła klasyki podkreślające jej urodę czy figurę i nie bała się ciemnych kolorów, bo przy jej ciemnych włosach, oczach czy ich oprawy, to tak nie przytłaczało.

Nie przewidziała jednak, że gdy ją puści, a Cressida będzie tak pokazowo, ostentacyjnie wręcz walczyć, jakby parzył ją sam lodowaty dotyk Zimnej, to tą zarzuci na Chrisa, który ją złapie, a potem odepchnie, jakby to on się właśnie poparzył, a Avery zatrzyma się na wieszaku i… Cóż. Czarnowłosa oglądała to trochę jak w zwolnionym tempie. Sówka popiskiwała w klatce na hałasy, Cressida uczepiła się ubrań, Chris rzucił się ratować ubrania razem z jedną z pracownic, a potem ta krótka wymiana zdań i blondynka w imponującej fryzurze postanowiła faktycznie pozrywać te ubrania.

Sukienka haftowana kryształkami układającymi się we wzór wylądowała na ziemi. Obok niej inna z tiulu i satyny z drapowanym dekoltem. Koszula, płaszcz.

Victoria przez chwilę zastanawiała się, czy powinna zareagować. Czy powinna wyciągnąć swoją odznakę i zatrzymać tę całą maskaradę, co skończyłoby się na upomnieniu i wpisem w notatki… albo mandatem, nie wiedziała w jakim stanie były te ubrania, które zrywała z wieszaków. Teoretycznie nie miała obowiązku interweniować, była poza służbą i prywatnie, takimi rzeczami zwykle zajmowali się zresztą brygadziści, rzecz w tym, że jej profesja była znana, więc czy powinna robić nic… Raczej nie. Ale przede wszystkim nie chciała eskalować tego, co się działo. No i była w to zamieszana nieco bardziej niż jedynie jako bierny obserwator, bo przyszła z Chrisem. Tyle, ze Cressida była agresywna. Rzuciła się na Rosiera z pięściami, a teraz w złości zrywała ubrania z wieszaków i…

Westchnęła, przewróciła oczami. „Niech to szlag” – pomyślała sobie i zrobiła krok do przodu, póki co nie sięgając po odznakę, którą miała ze sobą na ewentualne wypadki, ale w rzeczywistości nieczęsto się w podobnych sytuacjach „ujawniała”. Raczej robiła to rzadziej niż częściej.

– Nie róbmy z tego większego problemu, dobrze? Proszę się uspokoić – rzuciła stanowczo, mając trochę nadzieję, ze to wystarczy i że nie będzie musiała robić z tego oficjalnego przejścia w tryb funkcjonariusza.

Czarodziej
wiek
25
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
projektant mody
Twarz o ostrych rysach, jasne włosy, jasne oczy, 190 cm wzrostu, sylwetka kogoś, kto wprawdzie nie jest wojownikiem, ale komu wyraźnie zależy na tym, aby dobrze się prezentować, więc czasem trochę ćwiczy. Zawsze dobrze ubrany - oczywiście wyłącznie w ubrania z Domu Mody

Christopher Rosier
#13
31.03.2026, 08:23  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 31.03.2026, 08:31 przez Christopher Rosier.)  
Oto stał się chaos.
– Crrrrressida!!! – wrzasnął Christopher, i przez to przedłużone rrr brzmiało to bardziej jak wściekły warkot niż cokolwiek innego. Gdy koralikowa suknia, warta co najmniej kilkanaście galeonów, wylądowała na ziemi, przed jego oczyma rozlała się czerwień i puścił ten wieszak. Druga pracownica, na całe szczęście, odzyskała wreszcie trochę rozumu, odłożyła klatkę na biurko i choć dalej przerażona, rzuciła się go podtrzymać.
Cressida szalała pomiędzy wieszakami, próbując z nich zerwać ubrania, i chyba żaden głos rozsądku Victorii ani nawet odznaka niewiele by tu zmieniły: wyglądało na to, że w jakimś szale nie docierały do niej bodźce zewnętrzne. Nie dostrzegła nawet, że Christoper, rozwścieczony niemniej niż kobieta, dopada do niej od tyłu. Nie uderzył: może nie chciał bić kobiety, może nie chciał zrobić tego publicznie, ale tego nie zrobił… tyle że schwycił ją od tyłu w pasie i korzystając z tego, że był od niej o wiele wyższy, a może z siły zrodzonej z obawy o projekty, uniósł, w samą porę, by odciągnąć ją od manekinów. Manekinów, na których wisiały te najcenniejsze projekty, w tym jedyny obecny w salonie na „sprzedaż dla każdego”, który przygotował sam Rosier! Wrzaski i krzyki, odgłosy zamieszania, ściągnęły i kolejne osoby: skądś przybiegła krawcowa, z różdżką w ręku, chyba sądząc, że doszło do jakiegoś ataku, a z przymierzalni wyłoniła się druga ekspedientka i za nią zerkała jakaś klientka, wyglądając stamtąd jakby nieśmiało, gotowa się schować czy teleportować, gdyby to byli jacyś śmierciożercy.
– Puść mnie!!! Puść mnie!!! – wrzeszczała Cressida, kopiąc powietrze, i próbując się wyrwać, wijąc się jak węgorz, aż Christopher zdał sobie sprawę z tego, że nie zdoła jej utrzymać długo.
– Podwójna pensja dla każdego, kto pomoże ją stąd wyrzucić! – zawołał w desperacji i to chyba dodało motywacji krawcowej, bo gdy Cressida się wyrwała, ta z bojowym okrzykiem posłała w kobietę zaklęcie wiążące.
Tymczasem pracownica, która uciekła wcześniej… Cóż.
Chyba pobiegła po pomoc.
– Co tu się wyprawia?! Christopherze Albercie Rosierze!!! – krzyknęła matka Rosiera, która stanęła w drzwiach akurat w samą porę, by zobaczyć, jak Avery wyrywa się z jego rąk, i ktoś próbuje rzucić w nią zaklęciem krępującym, które związało pannie ręce…
królowa nocy
some women are lost in the fire
some women are built from it
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
auror, twórca eliksirów
Ma długie do pasa, bardzo ciemnobrązowe, wpadające w czerń włosy. Te, zwykle rozpuszczone lub spięte jakąś spinką, okalają owalną twarz o oliwkowej karnacji, skąd spoglądają spokojne, brązowe oczy. Nie jest przesadnie wysoka, mierzy 167 cm wzrostu i jest stosunkowo szczupła. Swoje bardzo kobiece kształty lubi podkreślać ubiorem. Nosi się najczęściej w czerni. Ciągnie się za nią mgiełka delikatnych perfum – o ciepłej nucie drzewa sandałowego, wanilii, jaśminu, konwalii i pomarańczy.

Victoria Lestrange
#14
31.03.2026, 10:42  ✶  

Później Victoria miała sobie myśleć o tym, jak jedna, drobna i wcale nie przesadnie wysoka kobieta może wywołać taki chaos i wręcz sterroryzować część Domu Mody. Jak jedna osoba może tak zdenerwować mężczyznę, swojego byłego partnera, jakby celowo próbując mu nadepnąć na odcisk, zamiast zająć się swoim życiem. Jak w tym całym bałaganie potrzeba było kilku osób, by w ogóle powstrzymać to wszystko, co się działo.

Nie było czasu wzywać brygady, taka była cholerna prawda. Victoria była tu sama jedna, bez partnera do pomocy, a Cressida wpadła w taki szał, który mówił jasno i tym, że być może ta kobieta wymagała konsultacji z magipdychiatrą i przynajmniej jakichś ziółek na uspokojenie. W momencie, gdy Christopher ją złapał i próbował odciągnąć od reszty wieszaków i kreacji, gdy ta kopała w powietrzu nogami na oślep jak małe dziecko, które wpadło w jakąś histerię, było dla Lestrange jasne, że tego nie da się załatwić pokojowo. Że będą tu szkody, że był atak fizyczny, że może i nie trzeba paniusi aresztować, ale przydałby się jej kubek zimnej wody na głowę – upomnienie, może mandat za zakłócanie spokoju, niszczenie mienia i agresję fizyczną, a na pewno wyprowadzenie z lokalu.

W jednym momencie zadziało się kilka rzeczy – to puszczone zaklęcie wiążące na ręce Cressidy, która ostatecznie w jakimś przypływie siły wyrwała się z uścisku Chrisa, Victoria która zdecydowała się w końcu wyciągnąć odznakę i pojawienie się matki Christophera.

Nie było czasu na tłumaczenia. I przede wszystkim nie było już miejsca na pokojowe załatwienie sprawy, bo ta zdecydowanie wyrwała się spod kontroli i polubowna próba zatrzymania tego wszystkiego spełzła na niczym.

– Victoria Lestrange, auror. Proszę natychmiast się uspokoić, albo będę zmuszona użyć siły! – znała procedury, podała więc swoje nazwisko i pełnioną funkcję jednocześnie okazując odznakę. Cressida nie miała w rękach różdżki, więc i Victoria po swoją nie sięgała, nie chcąc jej dodatkowo prowokować. Miała tylko nadzieję, że i reszta powstrzyma się od rzucania dalszych zaklęć.

Czarodziej
wiek
25
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
projektant mody
Twarz o ostrych rysach, jasne włosy, jasne oczy, 190 cm wzrostu, sylwetka kogoś, kto wprawdzie nie jest wojownikiem, ale komu wyraźnie zależy na tym, aby dobrze się prezentować, więc czasem trochę ćwiczy. Zawsze dobrze ubrany - oczywiście wyłącznie w ubrania z Domu Mody

Christopher Rosier
#15
31.03.2026, 18:51  ✶  
Klientka znikła z powrotem w przymierzali, najwyraźniej ani myśląc mieszać się w jakieś konflikty z ministerstwem, a pracownica, która przyszła tu wraz z nią, wycofała się dyskretnie. Asystentka zdawała się niepewna, czy dalej trzymać ten uszkodzony wieszak, czy jakoś zareagować. Krawcowa opuściła różdżkę i odchrząknęła, zakłopotana. Trzecia pracownica zabrała się za sprzątanie ubrań z podłogi, bardzo starannie unikając patrzenia na kogokolwiek, zwłaszcza na Victorię. Trudno powiedzieć, czy Cressidę powstrzymałyby jakiekolwiek odznaki, ale miała teraz skrępowane ręce: wstała więc z pewnym trudem i jej rozognione oczy zatrzymały się na Christopherze.
– Uwodzisz i niszczysz niewinne dziewczęta…
– Jakbyś kiedykolwiek była niewinna… chyba w kołysce – burknął Christopher, przyklękając, by podnieść sukienkę z koralikami. Miał ochotę oświadczyć, że jak usłyszy od kogoś słowo o tym wszystkim to zwolni obecne pracownice, ale wiedział aż za dobrze, że Avery przedstawi swoją wersję, lepiej więc już było, aby i one powiedziały co nieco. Jakoś wątpił, aby wszystkie stanęły po stronie Cressidy po tym, jak dodała im wszystkim pracy…
– Christopherze! – wykrzyknęła Analise, a Rosier spojrzał na nią znękanym wzrokiem. Pani Rosier skrzyżowała ręce na piersiach, a potem potoczyła spojrzeniem pomiędzy nim, Cressidą i Victorią, widać w pewnym niezrozumieniu. – Czy ktoś może mi wyjaśnić, co tutaj się stało?
A możemy najpierw wywalić ją za drzwi? – pomyślał Christopher, ale ugryzł się w język, znajdując obecnie pomiędzy swoją matką, byłą dziewczyną i być – może – dziewczyną – przyszłą. To było gorsze niż Scylla i Charybda, czy jak się zwał ten potwór morski z mitów. W dodatku miał trochę wrażenie, że ten właśnie ugryziony język jakoś z nim nie współpracuje i wygaduje rzeczy, jakich normalnie by nie powiedział albo chociaż ubrał w trochę inne słowa. Czy zjadł jakąś dziwną bombonierkę? Był aż tak zmęczony? Nawdychał się za dużo woni spalenizny, kiedy wpadł do swojego mieszkania, by po raz kolejny się upewnić, że to wygląda tak, jakby ktoś po nim chodził?
królowa nocy
some women are lost in the fire
some women are built from it
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
auror, twórca eliksirów
Ma długie do pasa, bardzo ciemnobrązowe, wpadające w czerń włosy. Te, zwykle rozpuszczone lub spięte jakąś spinką, okalają owalną twarz o oliwkowej karnacji, skąd spoglądają spokojne, brązowe oczy. Nie jest przesadnie wysoka, mierzy 167 cm wzrostu i jest stosunkowo szczupła. Swoje bardzo kobiece kształty lubi podkreślać ubiorem. Nosi się najczęściej w czerni. Ciągnie się za nią mgiełka delikatnych perfum – o ciepłej nucie drzewa sandałowego, wanilii, jaśminu, konwalii i pomarańczy.

Victoria Lestrange
#16
31.03.2026, 21:47  ✶  

Przyglądała się Cressidzie czujnie, obserwowała ją bacznie. Jak się podniosła, przestając w końcu wierzgać (choć Lestrange nie była pewna, czy do niej dotarło, że ma przed sobą aurora, który nie blefował). Jak rzuciła na Christophera kolejne spojrzenie pełne czystej nienawiści… albo złości… Trudno jej było powiedzieć.

Victoria spojrzała to na jedno, to na drugie, po tej kolejnej wymianie zdań, bardzo wymownie, ale ostatecznie swoją uwagę ponownie zwróciła na blondynkę.

– Pani Avery, proszę nie wszczynać kolejnej kłótni. Usunę zaklęcie, ale jak znowu się pani na kogoś rzuci, albo na wystawione tutaj rzeczy, to będę zmuszona użyć środków przymusu bezpośredniego, proszę nie pogarszać tej sytuacji – zwróciła się do kobiety, przechodząc w ten oficjalny tryb, chociaż jej aparycja nie pasowała teraz wcale, bo nie była w mundurze, a w sukience. Pani Rosier mogła sobie z tych słów poskładać pewien obraz sytuacji, chociaż pewnie było tutaj nadal sporo znaków zapytania.

Cressida uniosła dłonie w kierunku Victorii i Lestrange wydobyła swoją różdżkę, by rozproszyć zaklęciem liny krępujące jej nadgarstki. Blondynka zaczęła je sobie natychmiast rozcierać, jakby były związane długo i mocno, a w rzeczywistości było to ledwie mgnienie. Chyba zdawała sobie sprawę przynajmniej częściowo ze swojego położenia, bo już faktycznie nie rzuciła się w kierunku wieszaków, tylko stała tak, taka biedna i niemal pokonana, po czym przeniosła spojrzenie na Analise.

– Christopher umówił się ze mną w zeszłym tygodniu i nie przyszedł na spotkanie. Czekałam tu na niego dzisiaj, żeby to z nim wyjaśnić i wtedy zobaczyłam go z tą… – nie powiedziała z „czą”, być może orientując się, że powiedzenie tego do aurora, który okazał odznakę może przynieść jej jakieś konsekwencje, nie była przecież głupia, wręcz przeciwnie. – I coś we mnie pękło. Nie wiem co we mnie wstąpiło.

Lestrange zdołała tylko unieść brwi. Cressida była sprytna – za to, co właśnie powiedziała, nie mogła jej pociągnąć do odpowiedzialności, gdy przestała tak wierzgać, bić na oślep i robić wokół bałagan.

To było niedorzeczne. Na Panią Księżyca, Cressida robiła z niej jakąś… „tą trzecią”, która stała na szczęściu jej już dawno zakończonego związku z Rosierem. Victoria jakoś w odruchu lekko zmrużyła oczy, pomału łącząc te kropki. Schowała odznakę do kieszeni, nie mając zamiaru się odzywać, póki ten cyrk się nie skończy – a wtedy poprosi Av ery na bok, wygłosić jej formalne i oficjalne upomnienie, a następnie wyprosić z lokalu, ale póki co…

Czarodziej
wiek
25
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
projektant mody
Twarz o ostrych rysach, jasne włosy, jasne oczy, 190 cm wzrostu, sylwetka kogoś, kto wprawdzie nie jest wojownikiem, ale komu wyraźnie zależy na tym, aby dobrze się prezentować, więc czasem trochę ćwiczy. Zawsze dobrze ubrany - oczywiście wyłącznie w ubrania z Domu Mody

Christopher Rosier
#17
01.04.2026, 10:46  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 01.04.2026, 10:46 przez Christopher Rosier.)  
Christopher zrobił taką minę, jakby ośmielał się powątpiewać, czy zdejmowanie czaru to dobry pomysł, ale nie zaprotestował. Zamiast tego podniósł się, z suknią w ramionach, mruknął cicho do krawcowej, że dostanie ten bonus (na co ta rozpromieniła się jak małe słoneczko i wycofała pod ścianę), a potem ruszył pomóc swojej asystentce „opanować” jakoś ten uszkodzony wieszak.
A przynajmniej miał zamiar, bo gdy Cressida otworzyła usta, aż zatchnęło go z oburzenia.
Nie był zaskoczony. Avery była wybuchowa, zazdrosna, złośliwa, może niekoniecznie była też tym najostrzejszym nożem w szufladzie, ale nie była też tak całkiem głupia. To że wciąż nie stała się w Londynie pariasem było sprawką nie tylko nazwiska i ładnej buzi, lecz też jego zdaniem kilku innych rzeczy: między innymi umiejętności płakania i mdlenia na zawołanie oraz oczywiście zgrabnym kłamstwom, jakie opowiadała.
– To nieprawda! – obruszył się, obracając do matki i omal przy tym nie przewracając wieszaka. – Nie zapraszałem jej do Zorzy ani nigdzie indziej. I nigdy tego nie zrobię.
– Przysłałeś mi liścik. Bawisz się moimi uczuciami – oświadczyła Cressida, a jej oczy wypełniły się łzami i gdyby stała teraz na deskach teatru Selwynów, prawdopodobnie zebrałaby oklaski na stojąco. Ona wyglądała, jak wcielenie zranionej niewinności, Christopher, jakby miał ochotę kogoś zamordować, a pani Rosier, jakby bardzo chciała posłać ich wszystkich do kąta, każde do innego i kazać przemyśleć swoje zachowanie. Zacisnęła na moment usta, zanim znów się odezwała.
– Być może doszło tutaj do jakiejś pomyłki – powiedziała sucho, zapewne doskonale świadoma, że przynajmniej jedno z nich kłamie. Musiała uznać jednak, że najlepiej jest tu pozwolić wyjść… w miarę obronną ręką… obu stronom. W miarę, bo sytuacja eskalowała już do tego stopnia, że ciężko było mówić o tym, aby udało się uniknąć wielkiego zamieszania.
– To nie była żadna… – zaczął Christopher, ale potem umilkł na wzrok matki. – Może ktoś przysłał jej list w moim imieniu – wycedził, każde słowo jakby z siebie wypluwając, a potem spojrzał na Cressidę. – Bo ja na pewno takiego nie posłałem.
– Skoro tu wyjaśniliśmy, myślę, że teraz Anna i Penny mogą tutaj posprzątać, Kitty zajmie się panną Avery… Victorio, przykro mi, że stałaś się niewinną ofiarą takiego zamieszania. Chciałaś obejrzeć nową kolekcję? Czy możemy ci jakoś… wynagrodzić to zamieszanie?
królowa nocy
some women are lost in the fire
some women are built from it
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
auror, twórca eliksirów
Ma długie do pasa, bardzo ciemnobrązowe, wpadające w czerń włosy. Te, zwykle rozpuszczone lub spięte jakąś spinką, okalają owalną twarz o oliwkowej karnacji, skąd spoglądają spokojne, brązowe oczy. Nie jest przesadnie wysoka, mierzy 167 cm wzrostu i jest stosunkowo szczupła. Swoje bardzo kobiece kształty lubi podkreślać ubiorem. Nosi się najczęściej w czerni. Ciągnie się za nią mgiełka delikatnych perfum – o ciepłej nucie drzewa sandałowego, wanilii, jaśminu, konwalii i pomarańczy.

Victoria Lestrange
#18
01.04.2026, 14:51  ✶  

Cressida Avery i Victoria Lestrange nie mogłyby być bardziej od siebie różne. Nie tylko pod względem urody – co było widoczne na pierwszy rzut oka: blondynka o jasnej cerze i brunetka o odrobinę ciemniejszej, oliwkowej. Poza jednak kwestią oczywistą, były też kompletnie inne z charakteru. Cressida okazywała swoje emocje na zewnątrz, kręciła i manipulowała, by ugrać coś dla siebie, a Victoria była zdecydowanie spokojniejsza, skrywając swoje myśli i emocje przed światem. Oczywiście, że potrafiła być zazdrosna, ale nie wyobrażała sobie robić takiej sceny, ani publicznie, ani prywatnie – takie rzeczy załatwiało się zupełnie inaczej. Swoją wściekłość na drugą osobę też okazywała w kompletnie inny sposób. Dobrze wychowanek damie zwyczajnie nie przystoiło zachowywać się jak rozwydrzone dziecko.

Pomyślała sobie też, że Cressida i Christopher mają niezwykłą zdolność działania sobie wzajem na nerwy. Wyciągania swoich najgorszych cech na wierzch. Wystarczyło jedno słowo, jeden gest i wybuch był gotowy. Nie, to zdecydowanie nie było pokojowe rozstanie, a dwa miesiące związku wystarczyły im, by się na końcu znienawidzić. Cóż… to chyba znaczyło, że byli kompletnie niekompatybilni.

Victoria przysłuchiwała się tej kolejnej wymianie “zdań”, czy raczej racji, prawd i kłamstw, i była pełna podziwu względem tego, jak Cressida z jakiegoś… amoku przeszła w potulność i niemalże płacz. Naprawdę mogłaby być wspaniałą aktorką, gdyby to taką ścieżkę kariery wybrała. Być może coś w twarzy Victorii wyrażało lekkie rozbawienie tá sytuacja – a raczej nie samą sytuacją, a obserwacjami, do których doszła w tej krótkiej analizie.

Nie, zdecydowanie było im nie po drodze i nie mogłyby być koleżankami.

Ale dobrze, skoro chcieli się sami zająć Cressidą, to Victoria nie mogłaby być szczęśliwsza. I tak nie zamierzała jej karać za to zamieszanie, które sama wywołała. Rzuciła tylko blondynce bardzo przeciągłe spojrzenie i schowała swoją różdżkę.

– Nic nie szkodzi, pani Rosier, nie chowam urazy. Nie trzeba mi niczego wynagradzać – nawet jeśli Cressida ją obraziła – w zasadzie to ona powinna ją przepraszać, a nie Rosierowie. – Właściwie to przyszłam z Chrisem. Przynieśliśmy małą sówkę… – wskazała na klatkę, która teraz bezpiecznie stała na biurku, z małym, ledwo wyklętym pisklakiem, siedzącym sobie pośród mrowia liści. Jeśli pracownice Domu Mody zastanawiały się o co chodzi z tą klatką, to właśnie tajemnica się wyjaśniła.

Czarodziej
wiek
25
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
projektant mody
Twarz o ostrych rysach, jasne włosy, jasne oczy, 190 cm wzrostu, sylwetka kogoś, kto wprawdzie nie jest wojownikiem, ale komu wyraźnie zależy na tym, aby dobrze się prezentować, więc czasem trochę ćwiczy. Zawsze dobrze ubrany - oczywiście wyłącznie w ubrania z Domu Mody

Christopher Rosier
#19
01.04.2026, 18:40  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 01.04.2026, 18:41 przez Christopher Rosier.)  
Twarz Cressidy, na której dziś mieli okazję widzieć wściekłość, potem smutek i urażoną niewinność, nie wyrażała zupełnie niczego, gdy spojrzała na nich po raz ostatni, zanim asystentka Christophera podeszła do niej, by nieśmiało zaproponować „przejście do osobnego pomieszczenia, by poprawić fryzurę” (bo faktycznie imponująca fryzura Cressidy była w strasznym stanie, policzki miała zaczerwienione, a i ubranie po tym szale rozchełstane).
– Annie, przeproś potem klientkę z przymierzalni i zaoferuj jej rabat – rzucił cicho Christopher do pracownicy, starannie rozwieszając koralikową suknię z powrotem na wieszaku. Skrzywił się za to okropnie, gdy – prawdopodobnie – Penny pokazała mu inne ubranie, zerwane przez Cressidę i z westchnieniem przerzucił je sobie przez ramię. Zostało uszkodzone i nie było mowy, aby mogli zaoferować coś takiego w sklepie, nawet jeżeli uszkodzenie było minimalne. Obrócił się ku Victorii i matki, jakoś pełen złych przeczuć, których nie potrafił do końca wyjaśnić. Może chodziło o to, że ten dzień zdawał się jakimś jednym wielkim nieszczęściem…? Normalnie nie byłby miły dla Cressidy, ale prawdopodobnie trochę bardziej panowałby nad językiem, przynajmniej do chwili, gdy zaczęła zrywać z wieszaków warte majątek ubrania…
– Rozumiem – powiedziała tymczasem jego matka, z pewnym zaskoczeniem spoglądając najpierw na Victorię, a potem na sowę w klatce. Wiedziała, że jej syn niezbyt znał się na magicznych zwierzętach i nie spodziewała się, że postanowi kupić sobie sowę. – Rozumiem, że Victoria tu jest, bo pomagała ci ją wybrać?
– Nie, ostatnio się spotykamy – odparł całkiem bezmyślnie, a potem zmarszczył jasne brwi.
– Po przyjacielsku? – upewniła się jego matka, Christopher zaś otworzył odruchowo usta i niemal natychmiast je zamknął, a przynajmniej spróbował, ale…
– Nie? – powiedział, chociaż naprawdę nie miał ochoty prowadzić takiej rozmowy ze swoją matką w takich okolicznościach.
– Christopherze, Victorio, może porozmawiamy przy herbacie…
– O nie – zaprotestował nagle Christopher, bo zaprzeczenie przecież wyrwało się mu jakieś samo, i nagle dotarło do niego, że naprawdę zrobił się nie tyleż nadmiernie szczery, ile wręcz brutalny w tejże szczerości i dosadności odpowiedzi. I że to było jakieś dziwne, wręcz podejrzane/ – O nie, mamo, nie będę teraz z tobą rozmawiał. Coś jest nie tak. Ja za dużo mówię.
królowa nocy
some women are lost in the fire
some women are built from it
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
auror, twórca eliksirów
Ma długie do pasa, bardzo ciemnobrązowe, wpadające w czerń włosy. Te, zwykle rozpuszczone lub spięte jakąś spinką, okalają owalną twarz o oliwkowej karnacji, skąd spoglądają spokojne, brązowe oczy. Nie jest przesadnie wysoka, mierzy 167 cm wzrostu i jest stosunkowo szczupła. Swoje bardzo kobiece kształty lubi podkreślać ubiorem. Nosi się najczęściej w czerni. Ciągnie się za nią mgiełka delikatnych perfum – o ciepłej nucie drzewa sandałowego, wanilii, jaśminu, konwalii i pomarańczy.

Victoria Lestrange
#20
01.04.2026, 23:17  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 01.04.2026, 23:54 przez Victoria Lestrange.)  

Odprowadziła Cressidę spojrzeniem, zauważając, że tej już przestały się szklić oczy. Potem nawet schyliła się, by podnieść spinkę, która spadła Avery z włosów w tej kotłowaninie i przypadkiem gdzieś kopnięta, wylądowała pod nogami aurorki i odłożyła ją na biurko, żeby przypadkiem nie zaginęła i potem blondynka nie oskarżyła Rosierów o kradzież czy inną bzdurę. Poza tym starała się nie wchodzić w drogę pracownicom Domu Mody, które teraz musiały to wszystko posprzątać. Przynajmniej element chaosu się stąd ewakuował – a raczej został ewakuowany.

– Myślę, że to bardziej ta sówka wybrała Christophera niż na odwrót – wtrąciła przy okazji i nawet uśmiechnęła się lekko, może nawet nieświadomie w jakiś sposób rozładowując atmosferę, która na nowo zaczynała się robić gęsta, ale w zupełnie inny sposób  niż jeszcze chwilę temu. Dwie minuty temu leciały tutaj iskry zwiastujące burzę z piorunami i huragan, teraz było to coś znacznie innego, czego Lestrange nie potrafiła jeszcze nazwać.

Bo widziała minę Chrisa i jego konsternację, i sama też ją czuła, słysząc co mówi do własnej matki, niejako potwierdzając to, co jeszcze chwilę temu powiedział do Cressidy czy do samej Victorii. Dobrze, nie spotykali się całkowicie bezinteresownie, oboje o tym wiedzieli doskonale, ale na głos pomiędzy nimi nic nie padło. To było raczej – tak się przynajmniej Victorii do tej pory zdawało – delikatne badanie terenu z obu stron. Od strony Rosiera znacznie śmielsze niż od niej, zgoda, ale nadal nie było to tak… ostentacyjne i na głos. Naprawdę powinni porozmawiać, teraz już zwłaszcza. bo po tym co przeżywała ostatnim razem, nie zamierzała się bawić w jakieś domysły i zgadywanki.

No i, na Matkę, to totalnie nie był czas na rozmowę z czyimikolwiek rodzicami. Cholera, nawet miedzy sobą niczego nie wyjaśnili, a Analise zapraszała ich na herbatę. Lestrange poczuła lekką panikę, którą zaraz starała się skryć, uciekając się do technik, które miała tak dobrze wyćwiczone przy ukrywaniu własnych emocji. Kamienna twarz. Zachować kamienną twarz. Ale to nie nastąpiło tak od razu i jakiś przebłysk emocji był przez chwilę widoczny, nim zgasł. Nie zaprzeczyła, bo nie było czemu zaprzeczać. Nie odzywała się. Wolała się nie odzywać, tylko, że… ostatnie słowa Christophera ją zaalarmowały.

Coś jest nie tak.

Milion myśli na sekundę.

– Chris, czy jadłeś coś, albo piłeś tak do godziny od teraz? Coś, czego źródła nie jesteś w stu procentach pewien? – oczywiście, że jej pierwszą myślą było zakamuflowane veritaserum. Albo wariacja na temat – skoro za dużo mówił. Niezwykle silny eliksir i pasował do profilu mówienia za dużo, zwłaszcza rzeczy, których mówić się wcale nie chciało – ale myślało. W tej sekundzie poltergeist jakoś nie pojawił się w jej myślach. Jeszcze.

« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Christopher Rosier (4639), Pan Losu (48), Victoria Lestrange (5564)


Strony (3): « Wstecz 1 2 3 Dalej »


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa