• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Niemagiczny Londyn v
1 2 3 4 5 6 Dalej »
[Jesień 72, 10.10] Nikt nie spodziewa się hiszpańskiej inkwizycji – Henry i Hestia

[Jesień 72, 10.10] Nikt nie spodziewa się hiszpańskiej inkwizycji – Henry i Hestia
malfoy z temu
You've got so much to do
And only so many hours in a day
wiek
20
sława
II
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Fotograf
1,85 m wzrostu, włosy [s]wcale nietlenione[/s] jasne, kręcone, zawsze w lekkim chaosie; błękitne oczy. Ubrany zazwyczaj w koszulę i dżinsy, często nosi krawat, skórzaną kurtkę i aparat fotograficzny zawieszony na pasku na szyi.

Henry Lockhart
#11
20.03.2026, 16:36  ✶  
Henry doskonale rozumiał, co Hestia miała na myśli, mówiąc o literaturze. Zderzył się z tym dosyć wcześnie, bo przy przygodówkach, książkach kierowanych do młodych chłopaków. Nie rzuciło mu się w oczy od razu, jak były traktowane niektóre kobiece postacie. Szalę goryczy jednak przeciążył jeden wyjątkowo szczegółowy i niespecjalnie zgodny z rzeczywistością opis piersi sympatii głównego bohatera. A w dodatku kobieta opisywana w książce w ogóle nie miała charakteru i cały czas musiała być ratowana. Potem stało się to w kolejnej powieści. I kolejnej. I kolejnej. A Henio, którego największym wzorcem do naśladowania była właśnie kobieta, poczuł niesamowity wprost dysonans. Choć był zawstydzony tym, że w ogóle czytał takie fragmenty, postanowił wreszcie porozmawiać o tym ze swoją babcią. Ona wyjaśniła mu, że takie traktowanie bohaterek często odzwerciedlało poglądy autora, z którymi zgadzanie się było nie tylko niesmaczne, ale i niewłaściwe.

– Racja. Bywają zdecydowanie gorsze rzeczy – przyznał.

Później oczywiście Henry spotkał się z innymi literackimi przedstawieniami miłości, zresztą o wiele lepszymi. Polegającymi na wzajemnym zrozumieniu, oddaniu. Gdzie obie strony rzeczywiście się liczyły. Miały swoje marzenia, pragnienia i przemyślenia, a w sobie nawzajem odnajdywały oparcie.

Jeszcze raz przyjrzał się kartce urodzinowej. Była to mała rzecz, ale ważna. Stworzenie czegoś i wręczenie tego komuś innemu miało w sobie coś niesamowicie osobistego. Zaszczytem było coś takiego dostać.

– Myślę, że to trochę jak z fotografią. A nawet bardziej. Przedstawiasz swoje własne spojrzenie, patrzysz na coś tak, jak jeszcze nikt nie patrzył. Uwieczniasz coś w perspektywie, którą sama wybierasz. Może z tego powstać komiksowa opowieść lub zdrożne zdjęcie papryki. To dość niesamowite – uśmiechnął się. Po chwili spakował prezent do torebki i wstał. – Racja, bo jeszcze się spóźnimy.

Weszli razem z Hestią do wielkiej sali kinowej i usiedli obok siebie. Powietrze przesiąkał zapach prażonej kukurydzy, panowała lekka duchota, charakterystyczna dla kina. Nie minęła minuta, a ekran rozświetlił się a film rozpoczął.

Henry rozparł się na siedzeniu, sięgnął ręką do kubełka z popcornem, który Hestia wciąż trzymała. Po chwili jednak cofnął dłoń. Poczuł na twarzy ciepło, tym samym cieszył się, że światła przygaszono, a ich uwaga skupiła się na filmie. A jednak, przecież nic się nie stało. Dotknął tylko przypadkiem dłoni Hestii, która w tym samym czasie sięgała do pudełka.

– Sorry... – szepnął, po czym wlepił wzrok w ekran, na którym leciała kolorowa czołówka Latającego Cyrku Monty Pythona. Skoncentrował się na filmie, jak tylko się dało.
Czarodziej
wiek
20
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
metamorfomag
zawód
Brygadzistka
Brązowe włosy i oczy. Szczupła. Mierzy 165 cm wysokości. Często się uśmiecha i chodzi w mugolskich, luźnych kolorowych ubraniach, chyba że akurat jest w pracy.

Hestia Bletchley
#12
31.03.2026, 13:01  ✶  
Hestia nie znała się dobrze na fotografii. Oczywiście, doceniała ją zarówno jako formę sztuki, jak i sposób dokumentacji zdarzeń, ale nie określiłaby się mianem artystki w tym zakresie. A jednak, teraz gdy rozmawiała z Henrym, ogarnęła ją jakaś dziwna radość z powodu tego, że Lockhart znał się na tym temacie, bo, chociaż nie rozumiała czemu, czyniło go to w jej oczach jeszcze fajniejszą osobą.
– Może kiedyś powinniśmy zrobić wspólnie jakieś zdjęcia. To znaczy tak aby połączyć rysowanie i fotografię – rzuciła luźno, nie mogąc skę zdecydować, czy powiedziała to na poważnie, czy też tak tylko gadała.

Weszli do sali, zajęli swoje miejsca i wtedy wydarzyła się pierwsza straszna rzecz, jaką absolutnie nie był film, a ręka Henry'ego dotykająca jej dłoni. Hestia zmarła, czując jak policzki jej się czerwienią, ale nie zabrała od razu ręki, głównie dlatego, że nie chciała aby Henry myślał, że ma go za jakiegoś zaraźliwego. A może powinna jednak szybciej ją zabrać? Czy tak nie było również niezręcznie? I czemu... Hm... Czemu dotyk jego dłoni był niej tak kłopotliwy, a jednocześnie... Jednocześnie chyba nie miałaby nic przeciwko temu gdyby wydarzyło się to znowu. To znaczy co? Nie. To była głupia myśl. Naprawdę głupia. Zapewne teraz myślała o dłoni Henry'ego tylko dlatego, że podświadomość czarownicy robiła jej właśnie na złość. Tak. To musiało być to.
Na całe szczęście uratowała ich hiszpańska inkwizycja i chwilę później Hestia już raz po raz próbowała powstrzymać się od głośnego śmiechu. Oczywiście coś chwila zerkała przy tym na Henry'ego aby upewnić się, że i on też bawi się dobrze. Tylko że tak jak nikt nie spodziewał się hiszpańskiej inkwizycji, tak samo nikt nie spodziewał się, że przy kolejnym skeczu ekran nagle zgaśnie.
– To pewnie nic takiego – mruknęła jednocześnie rozglądając się nerwowo za wszystkimi wyjściami ewakuacyjnymi.
malfoy z temu
You've got so much to do
And only so many hours in a day
wiek
20
sława
II
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Fotograf
1,85 m wzrostu, włosy [s]wcale nietlenione[/s] jasne, kręcone, zawsze w lekkim chaosie; błękitne oczy. Ubrany zazwyczaj w koszulę i dżinsy, często nosi krawat, skórzaną kurtkę i aparat fotograficzny zawieszony na pasku na szyi.

Henry Lockhart
#13
02.04.2026, 17:37  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 02.04.2026, 17:38 przez Henry Lockhart.)  
Przytaknął. Istniało wiele sposobów, by łączyć rysunek i fotografię. Robienie zdjęć i rysowanie tego samego obiektu, porównywanie obu rezultatów albo chociażby rysowanie ze zdjęcia lub szukanie narysowanych rzeczy w prawdziwym świecie. Obie sztuki jakoś się do siebie odnosiły, dobrze współgrały. Chciały obrazować świat, szukać w nim rzeczy godnych uwiecznienia. Przedstawiały coś unikalnego, pewną perspektywę. Henry chciał poznać spojrzenie Hestii na świat i pokazać jej lepsze ze swoich zdjęć. Czasem bywało, że wychodził na miasto i robił zdjęcia. Z wielu zrobionych w pracy też był dumny.

W sali kinowej sam parsknął śmiechem na żart o hiszpańskiej inkwizycji. Okej. Rzeczywiście nikt się jej nie spodziewał. Heniowi wydawało się, że chodziło o absurd całej przedstawionej sytuacji, o to, że w mugolskim domu pojawili się wystrojeni w czerwień kapłani. A dla czarodzieja... ten żart miał wymiar z lekka obrazoburczy. Mógł się przecież kojarzyć z polowaniami na czarownice. Tutaj jednak wyśmiewano inkwizycję, więc nikogo chyba to nie obrażało. A Henio miał słabość do z lekka czarnego humoru.

Po chwili ekran zgasł. Henry spojrzał na Hesię zdziwiony, a potem rozejrzał się po sali. Nikt nie wiedział chyba, o co chodziło.

– To chyba jakaś awar... – nie skończył mówić, bo nagle rozległa się syrena przeciwpożarowa. Przez głośnik pracownik kina mówił coś o niepanikowaniu i spokojnym opuszczeniu sali. Henry dotknął ramienia Hestii. – No to nam się udało... – westchnął. – Chodźmy, bo zaraz dopadnie nas inkwizycja.

Głupi żart i trochę nie na miejscu. Chwilowo jednak chodziło o to, by wydostać się z sali. Niektórzy zaczęli wybiegać w panice. Henry za to dał Hestii przejść przed sobą i oboje skierowali się do wyjścia dość żwawym krokiem. Przy drzwiach do sali chłopak usłyszał rozmowę pracownika kina z jednym z widzów.

"To jakieś dzieciaki znowu palą trawkę w łazience" – wyjaśnił znudzony chłopak, chyba w wieku podobnym do Henryka i Hestii.

Lockhart spojrzał na przyjaciółkę porozumiewawczo. Przez chwilę bał się, że to coś poważnego, ale teraz... chyba pozostało im tylko dojeść gdzieś popcorn. Lub poczekać na wznowienie seansu.
Czarodziej
wiek
20
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
metamorfomag
zawód
Brygadzistka
Brązowe włosy i oczy. Szczupła. Mierzy 165 cm wysokości. Często się uśmiecha i chodzi w mugolskich, luźnych kolorowych ubraniach, chyba że akurat jest w pracy.

Hestia Bletchley
#14
06.04.2026, 19:00  ✶  
Chociaż sama powiedziała, że to nic takiego, to w momencie gdy usłyszała alarm pożarowy jedna dłoń czarownicy już i tak była gotowa, aby chwycić za różdżkę, a druga liczyła się z możliwością, że będzie musiała ponownie złapać rękę Henry'ego i zabrać go stąd jak najdalej w jak najbardziej legalny dla czarodziejów w mugolskim kinie sposób.
Ludzie reagowali różnie. Jakiś mężczyzna nawet rzucił że Londyn znowu płonie, ale został szybko uciszony przez towarzyszącą mu kobietę. Hestia posłała Henry'emu słaby uśmiech i wyszli razem na spokojnie z sali kinowej. Na całe szczęście szybko okazało się, że cokolwiek się właśnie wydarzyło, najprawdopodobniej nie miało nic wspólnego z prawdziwym pożarem. A przynajmniej, tak to wyglądało zważywszy na to, że nikt żadnego ognia nie widział. Gdy tylko jednak wyszli nieco dalej z sali kinowej Hestia to poczuła. Dym. Coś się jednak paliło. Szybko wzięła Henry'ego pod ramię, gotowa na to że jednak będzie musiała przeteleportować ich w bezpieczne miejsce. Tylko że było to pełno mugoli. Niedobrze. Może powinna zaciągnąć go do łazienki i tam gdzieś się przenieść. Ale to też było problematyczne, bo młoda para szybko zamykająca się w łazience raczej była widokiem który zwracał uwagę. Ugh... No to może powinni wyjść na zewnątrz. Oby tylko nikt na nich nie czekał z atakiem. A może po prostu kazać Herny'emu uciekać? Rozejrzała się po pomieszczeniu i... Odetchnęła z ulgą.
– Patrz – rzuciła już znacznie weselej w stronę przyjaciel i pokazała mu maszynę do popcornu... W której ktoś przypalił popcorn. Od razu puściła jego ramię. – Zawsze sądziłam że popcorn można przypalić tylko w domu.
malfoy z temu
You've got so much to do
And only so many hours in a day
wiek
20
sława
II
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Fotograf
1,85 m wzrostu, włosy [s]wcale nietlenione[/s] jasne, kręcone, zawsze w lekkim chaosie; błękitne oczy. Ubrany zazwyczaj w koszulę i dżinsy, często nosi krawat, skórzaną kurtkę i aparat fotograficzny zawieszony na pasku na szyi.

Henry Lockhart
#15
07.04.2026, 15:59  ✶  
Alarm w kinie niespecjalnie nim wstrząsnął. Jeszcze kilka dni temu walczył przecież z potwornością na szczycie latarni morskiej w Dunwich, a miesiąc temu biegał po palącym się Londynie z aparatem. Rozumiał jednak strach Hestii. Płomienie Spalonej Nocy odebrały jej o wiele więcej. Chciał jej powiedzieć, że wszystko było okej, że to tylko psikus nastolatków, ale ona sama zaraz się o tym przekonała.

Spojrzał na maszynę do popcornu. Rzeczywiście przez ten chaos kukurydza kompletnie się sfajczyła. Parsknął śmiechem.

– Przynajmniej będą mieli chwilę, by to sprzątnąć – wzruszył ramionami. Zobaczył, że z innych sal również wychodzili ludzie. Chyba całe kino było ewakuowane.

– Pół godziny sobie państwo poczekacie – rzekł jeden z pracowników kina. – Potem pewnie wznowimy seans. A na ten czas niestety musicie opuścić kino.

Takie to mieli szczęście z planami miłego, urodzinowego wyjścia. Ale cóż... był wieczór i chyba mieli jeszcze trochę czasu. Henry'ego jakoś to nie zniechęciło. Uśmiechnął się do Hestii pocieszająco. Nie chciał na razie odgrzebywać tego, że zobaczył u niej lęk przed pożarem. Spalona Noc zdecydowanie nie była dobrym tematem na platoniczne wyjście dwojga przyjaciół. Szczególnie, że teraz trzymali się z Hestią pod ramię i było to... całkiem miłe.

– Nieopodal jest park. Chodź, zjemy tam popcorn i poczekamy te pół godziny – zaproponował.

Mimo drobnej kinowej wpadki, ten wieczór okazał się naprawdę udany.

Koniec sesji
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Henry Lockhart (2535), Hestia Bletchley (1815)


Strony (2): « Wstecz 1 2


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa