18.03.2026, 18:38 ✶
Romantyczna kolacja, kąpiel, wcierka i pielęgnacja włosów dla Anthony'ego i masaż dłoni dla niego. Było to absolutnie niesamowite targowanie się, w którym nawzajem przebijali się w tym kto o kogo jak zadba.
– Jestem gotowy przystać na takie warunki – powiedział, a jego oczy od razu powędrowały do zgrabnych dłoni, które na nowo odsłaniały posiniaczone fragmenty ramion.
Jonathan nie miał problemy z tym, aby ktoś okazywał mu miłość. Przecież to uwielbiał. Przecież nie raz sam w dość teatralny sposob lamentował nad swoimi znikomymi urazami, nawet Anthony'emu, tym głośniej wzdychając im trywialniejsze było uszkodzenia ciała. Teraz natomiast kiedy chciał zlekceważyć siniaki, doskonale wiedząc że chociaż zaraz znikną, to mógł skończyć dużo gorzej, Anthony postanowił go powstrzymać i ucałować obolałe ramiona, ofiarując mu prawdziwą troskę, o którą nawet jeśli nie prosił, to szalenie jej teraz potrzebował. Bardziej niż wtedy gdy głośno i dramatycznie o nią prosił. Westchnął cicho. Troszczyli się o siebie zawsze, ale teraz gdy ta troska nie musiała ograniczać się w zakresie kontaktu fizycznego, Jonathan nie był pewny, jak tak długo mógł kochać go wyłącznie po przyjacielsku. Bo tego, że kochał go zawsze był pewien.
– Kocham cię – powiedział, pozwalając, aby koszula opadła na ziemię, tak by Anthony mógł zobaczyć siniaki z obu stron. – Czasami zastanawiam się, jak to w ogóle jest że istniejesz, bo nie jestem w stanie zrozumieć, że ktoś tak cudowny chodzi po tym świecie. Jeśli mam być szczery, to może jest to aż trochę nieprzyzwoite. I aby nie było. Ten posąg wygląda teraz dużo gorzej, niż ja.
– Jestem gotowy przystać na takie warunki – powiedział, a jego oczy od razu powędrowały do zgrabnych dłoni, które na nowo odsłaniały posiniaczone fragmenty ramion.
Jonathan nie miał problemy z tym, aby ktoś okazywał mu miłość. Przecież to uwielbiał. Przecież nie raz sam w dość teatralny sposob lamentował nad swoimi znikomymi urazami, nawet Anthony'emu, tym głośniej wzdychając im trywialniejsze było uszkodzenia ciała. Teraz natomiast kiedy chciał zlekceważyć siniaki, doskonale wiedząc że chociaż zaraz znikną, to mógł skończyć dużo gorzej, Anthony postanowił go powstrzymać i ucałować obolałe ramiona, ofiarując mu prawdziwą troskę, o którą nawet jeśli nie prosił, to szalenie jej teraz potrzebował. Bardziej niż wtedy gdy głośno i dramatycznie o nią prosił. Westchnął cicho. Troszczyli się o siebie zawsze, ale teraz gdy ta troska nie musiała ograniczać się w zakresie kontaktu fizycznego, Jonathan nie był pewny, jak tak długo mógł kochać go wyłącznie po przyjacielsku. Bo tego, że kochał go zawsze był pewien.
– Kocham cię – powiedział, pozwalając, aby koszula opadła na ziemię, tak by Anthony mógł zobaczyć siniaki z obu stron. – Czasami zastanawiam się, jak to w ogóle jest że istniejesz, bo nie jestem w stanie zrozumieć, że ktoś tak cudowny chodzi po tym świecie. Jeśli mam być szczery, to może jest to aż trochę nieprzyzwoite. I aby nie było. Ten posąg wygląda teraz dużo gorzej, niż ja.