Jonathan zaprowadził ich do niewielkiego mieszkania w robotniczej dzielnicy Whitechapel.
– Jak zapewne rozumiecie, żadne z was oficjalnie nie zna tej rodziny i nigdy o niej nie słyszało gdyby ktoś się pytał – powiedział szeptem zanim zapukał do drzwi. W środku, w naprawdę małym mieszkaniu, przebywała obecnie czterosobowa rodzina – wyraźnie zdenerwowana matka rodziny, tylko nieco mniej zdenerwowany ojciec, który im otworzył, a także dwie dorosłe córki z czego jedna siedziała mocno blada na rozkładanej kanapie, a jej ramiona były owinięte bandażami. Jeszcze zanim weszli do pomieszczenia Jonathan dał im znać co powinni zrobić. Zgodnie z ustaleniami Anthony miał zająć się omawianiem planu ucieczki do Francji ze resztą rodziny, Dariką, starszą siostrą i rodzicami, kiedy Guinevere, obejrzy rany młodszej z kobiet, Mali. Córki i ojciec, chociaż mieli dość niepewne miny, znosili tę sytuację w spokoju. Pani Phat natomiast od progu zaczął panikować czy wszystko wyjdzie, do tego stopnia, że Jonathan szybko zamknął się z nią w kuchni, aby ją uspokoić i dać pozostałej dwójce swobodne pole do działania.