• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
    • Kalendarium
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Ulica Śmiertelnego Nokturnu v
1 2 3 4 Dalej »
[02/10/72] smutny kruk w rejwachu kontratakuje

[02/10/72] smutny kruk w rejwachu kontratakuje
a guy who knows a guy
Ojciec Wirgiliusz uczył dzieci swoje,
a miał ich wszystkich sto dwadzieścia troje
wiek
51
sława
IV
krew
czysta
genetyka
—
zawód
przedsiębiorczy właściciel pubu "Rejwach"
Niemal zawsze towarzyszy mu nakrycie głowy: któryś z jego kapeluszy. Zmysł modowy ma raczej mierny i kiczowaty, ale lubi eksperymenty. Widać w jego kreacjach silną inspirację retro westernami, twoim starym na rybach ze szwagrem, ale też mugolską modą lat 70. Nie da się ukryć, że przekroczył pięćdziesiątkę, więc nie próbuje udawać, że tak nie jest. Ma charakterystyczną przerwę między jedynkami, niebieskie oczy, 186 centymetrów wzrostu i barczystą sylwetkę. Zarost na ogół maksymalnie kilkudniowy, choć zdarza się, że zapuści okresowo jasną brodę przetykaną siwymi włosami. Włosów na głowie od lat nie stwierdzono.

Woody Tarpaulin
#1
11.05.2026, 21:01  ✶  

—02/10/1972—
Rejwach || Woody & Crow


Po Spalonej Nocy Woody Tarp nie wysłał wielu listów z pytaniami o zdrowie. Może by nie umiał wyliczyć wszystkich osób, do których powinny trafić, może czasu brakowało, a może bał się, że odpowie mu cisza. O swojej rodzinie i przyjaciołach wiedział przez sieci Zakonu, a ludzie Nokturnu… wiedział, że oni prędzej czy później sami wypłyną na powierzchnię. Szczególnie tacy ludzie jak Crow — bo gdzie by mu miał Woody w ogóle taki list wysłać? Na takich jak The Edge trzeba było cierpliwie czekać, gubić obawy między codziennym zamętem, a tego zmętu wcale nie brakowało.
Cierpliwość została nagrodzona, gdy Crow wynurzył się pewnego wieczora w piwnicy Rejwachu — ktoś mu na barze musiał powiedzieć, że stary siedzi na dole. I faktycznie Woody siedział wśród gości, jak jeden z nich, z półopróżnionym kuflem, sam przy stoliku, pod którym czatował szczuroszczet. Twarde zęby zwierzęcia rozgryzały z trzaskiem pancerze drobnych skorupiaków, gdy Tarp podrzucał pupilowi od czasu do czasu jakiegoś małego morskiego robala z blaszanego wiadra stojącego obok jego piwa.
Widać było, że dziad porobił się już trochę. Kapelusz miał przekrzywiony, wzrok nieco rozproszony, zmęczony. Garbił się nad stołem, jakby jeszcze nie całkiem zdążył zgubić ciążące na barkach doświadczenia Spalonej Nocy. Gdy jednak zobaczył znajomą facjatę, miał siłę uśmiechnąć się szczerze, odchylić na krześle, rozłożyć ramiona w geście powitania tego dawno niewidzianego gościa.
— Flynn!

@The Edge


piw0 to moje paliwo
Architekt Ścieżek
my life would be so much easier if i wasn’t a piece of shit
wiek
32
sława
IV
krew
mugolak
genetyka
—
zawód
akrobata cyrkowy, wynalazca
Wyzywająco ubrany mugolak, od razu sprawiający wrażenie ekscentrycznego (w wyraźnie prowokatywny sposób) lub wywodzącego się z nizin społecznych. Ma 176 centymetrów wzrostu. Ciemnobrązowe oczy. Włosy czarne, kręcone - w gorsze dni chodzi roztrzepany i skołtuniony, w lepsze, po zastosowaniu Ulizanny na mokre strąki, wygląda tak bajecznie, że masz ochotę zatopić palce w puszystych loczkach. Ma przebite uszy i wiele tatuaży. Najbardziej charakterystyczne z nich znajdują się na plecach (wielkie, anielskie skrzydła) i kroczu (długi, chiński smok oplatający jego przyrodzenie i uda). Do tego ma wiele blizn od ran kłutych i zaklęć, a także samookaleczeń. Sporo z nich to ślady po przypalaniu papierosami. Ze względu na daltonizm monochromatyczny ubiera się wyłącznie na czarno. Przy pasku nosi sznurki, łańcuchy, noże, czasami kombinerki i inne narzędzia, których używa do pracy. Jest człowiekiem bardzo wysportowanym, jego ciało jest wyrzeźbione, ale nigdy nie skupiał się na budowaniu masy i siły mięśniowej. Ma 32 lata, ale uzależnienie od substancji odurzających i alkoholu sprawia, że jest wizualnie o kilka lat starszy.

The Edge
#2
12.05.2026, 22:31  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 13.05.2026, 06:13 przez The Edge.)  
Crow wcale nie planował dzisiaj w Rejwachu być. Tym, co skusiło go do odwiedzenia Londynu, nie była chęć zobaczenia się z Tarpem, tylko list od Lewisa zapraszający go do udziału w jakimś kulinarnym przedsięwzięciu. Przyszedł, przyniósł trochę gruszek, a później uciekł w podskokach, bo Rejwach okazał się pełen ludzi, których nie znał i chyba nie do końca chciał ich poznawać. Piwnica... Piwnica była bezpieczna. Opiekuńcze nastawienie starego policjanta również.

A może wmawiał sobie niektóre rzeczy dlatego, że nie cierpiał rozmów i spotkań innych niż te w parze?

Wyglądał na smutnego. Ciemne oczy analizowały scenę, jaka się przed nim malowała. Przywykł do widoku dziwnych stworzeń i traktowania szkodników jak pupili (no bo halo – mieszkał z Laurentem), nie obrzydzały go dźwięki konsumowania czegoś czego nie do końca widział, ale wyraźnie czuł od tego smród ryby (no bo halo po raz drugi – mieszkał z Laurentem), a jednak wyglądał jakby nic mu w tym nie pasowało. Wzdrygnął się na dźwięk własnego imienia.

Gdyby to był ktoś inny, w ogóle by się z tego nie wytłumaczył.

– Nie spodziewałem się usłyszeć tutaj tego imienia – powiedział, głosem noszącym znamiona długotrwałego zaciskania zębów. Nie był to wyrzut, brakło też w tym agresji. Był zwyczajnie zdziwiony. – Lewy mnie zaprosił, przyszedłem się przywitać. – Zachowywał się, jak na siebie, zbyt grzecznie. Dokładnie tak jak zachowywały się dzieci, które widziały, że coś nabroiły i balu się o tym powiedzieć na głos, bo przecież wtedy najgorszy koszmar stanie się prawdą.

Wrócił do Londynu, owszem.

Ale w sumie to od Spalonej Nocy nikt go tu za bardzo nie widział. Tak, tym razem dał znaki życia, ale przestał przesiadywać w Londynie tyle co w lipcu i sierpniu.


Oh darling, it's so sweet
you think you know how crazy I am.

My mind is a hall of mirrors.
a guy who knows a guy
Ojciec Wirgiliusz uczył dzieci swoje,
a miał ich wszystkich sto dwadzieścia troje
wiek
51
sława
IV
krew
czysta
genetyka
—
zawód
przedsiębiorczy właściciel pubu "Rejwach"
Niemal zawsze towarzyszy mu nakrycie głowy: któryś z jego kapeluszy. Zmysł modowy ma raczej mierny i kiczowaty, ale lubi eksperymenty. Widać w jego kreacjach silną inspirację retro westernami, twoim starym na rybach ze szwagrem, ale też mugolską modą lat 70. Nie da się ukryć, że przekroczył pięćdziesiątkę, więc nie próbuje udawać, że tak nie jest. Ma charakterystyczną przerwę między jedynkami, niebieskie oczy, 186 centymetrów wzrostu i barczystą sylwetkę. Zarost na ogół maksymalnie kilkudniowy, choć zdarza się, że zapuści okresowo jasną brodę przetykaną siwymi włosami. Włosów na głowie od lat nie stwierdzono.

Woody Tarpaulin
#3
14.06.2026, 21:01  ✶  
Bida z nedzą, tak se pomyślał, ledwo zobaczył zasmuconego Egde’a. I chuj wie, czy od tej diabelskiej nocy, czy od czego chłop był tak na smutno.
— Wolisz tego…? Eee. — Woody mlasnął parę razy, marszcząc czoło, gdy poszukiwał słowa. Nie chciał mu robić przykrości, jak Crow wolał inaczej. — Edge? — wyłuskał w końcu pseudonim z zapijaczonej łepetyny. — Może być i Edge. Mnie to rybka.
À propos rybek. Łapa Tarpaulina zanurkowała w blaszanym wiadrze, skorupiaki zadzwoniły o ścianki, a on wyłowił jednego i pstryknął go na podłogę, gdzie od razu znalazł się konsument. Woody patrzył chwilę na stworka chrupiącego robala, po czym podniósł dłoń i potarł o siebie wilgotne opuszki palców.
— Paskudztwo, co? — Wytarł rękę w spodnie. — Takie życie. Wziąłem, to co mam ich nie karmić. Siadasz? — Skinął zachęcająco na krzesło naprzeciwko siebie. — Lewy cię zaprosił — powtórzył, kiwając głową, choć zdawało się, że kiwa się za tą głową całe ciało. — Coś tam knocą na górze, nie? Hehe. Niech knocą, ino niech mi kuchnia będzie jutro na porę lunchu zdatna. — Gdy teraz myślał o tym, jak to się zbieranina rejwachowa porządziła na kuchni i w najlepsze bawiła w swoim towarzystwie, twarz starego na moment rozjaśnił ten sam uśmiech zmęczonego szczęścia, którym witał Edge'a. — Skoro u nich byłeś, to pewno widziałeś, że doszło nam dwoje. Sympatyczne dzieciaki.
To powiedziawszy, czarodziej popatrzył po tych kilku grupkach gości, co rezydowali na piwnicy, jakby sprawdzał, czy nikt nie wygląda na zainteresowanego ich rozmową. Była to prewencja na wyrost mocno, bo nikogo wcale nie obchodzili. Ludzie pili, dyskutowali, ktoś pochrapywał przy jednym ze stolików w najciemniejszym kącie. Woody spojrzał znów na Crowa i wtedy dopiero zadał pytanie:
— Co tam u ciebie? Jak się trzymasz ze wszystkim? — Na tym obszarze kroki stawiał bardzo ostrożnie, co było słychać, bo większe robił przerwy między słowami i większą do nich w ogólności przykładał wagę. Mierny był z niego psycholog, często brakowało mu subtelności i zręczności w tematach wrażliwych, ale słuchać był zawsze gotów.


piw0 to moje paliwo
Architekt Ścieżek
my life would be so much easier if i wasn’t a piece of shit
wiek
32
sława
IV
krew
mugolak
genetyka
—
zawód
akrobata cyrkowy, wynalazca
Wyzywająco ubrany mugolak, od razu sprawiający wrażenie ekscentrycznego (w wyraźnie prowokatywny sposób) lub wywodzącego się z nizin społecznych. Ma 176 centymetrów wzrostu. Ciemnobrązowe oczy. Włosy czarne, kręcone - w gorsze dni chodzi roztrzepany i skołtuniony, w lepsze, po zastosowaniu Ulizanny na mokre strąki, wygląda tak bajecznie, że masz ochotę zatopić palce w puszystych loczkach. Ma przebite uszy i wiele tatuaży. Najbardziej charakterystyczne z nich znajdują się na plecach (wielkie, anielskie skrzydła) i kroczu (długi, chiński smok oplatający jego przyrodzenie i uda). Do tego ma wiele blizn od ran kłutych i zaklęć, a także samookaleczeń. Sporo z nich to ślady po przypalaniu papierosami. Ze względu na daltonizm monochromatyczny ubiera się wyłącznie na czarno. Przy pasku nosi sznurki, łańcuchy, noże, czasami kombinerki i inne narzędzia, których używa do pracy. Jest człowiekiem bardzo wysportowanym, jego ciało jest wyrzeźbione, ale nigdy nie skupiał się na budowaniu masy i siły mięśniowej. Ma 32 lata, ale uzależnienie od substancji odurzających i alkoholu sprawia, że jest wizualnie o kilka lat starszy.

The Edge
#4
14.06.2026, 22:38  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 14.06.2026, 22:55 przez The Edge.)  
Mężczyzn pokręcił głową. Ciężkie to pytanie było co wolał. Z jakiegoś powodu wszyscy mu je zadawali, a on nie miał pojęcia czy wolał jakiekolwiek. Najbardziej to by chyba chciał, żeby to pierwsze jakie mu nadano miało jakiś sens, żeby coś z niego miał, chociaż jedno dobre wspomnienie.

– Crow to imię, które nadałem sobie sam – przyznał, nie tracąc smętnej miny. – Ale tak szczerze, to po prostu nie chcę, żeby wszyscy wiedzieli, że każda z tych osób to ja. Nie.. ja… kłopoty ci przyniosę przecież. – Wszystkim je przyniesie. Tam gdzie się pojawiał, wszystko obracało się w ruinę. Miejsca, z których znikał, zyskiwały nagle na kolorach. Życie było lepsze bez niego, a już na pewno bez trzech wersji niego.

Faktycznie usiadł obok i faktycznie te stworzenia były paskudne, ale nie przeszkadzało mu to wcale. Generalnie mało co go obrzydzało, a dbanie o takie brzydactwo wydawało mu się dobrze świadczyć o człowieku. Na pewno stawiało go to w lepszej pozycji od tych, którzy topili małe kotki w wiadrze, a później wyrzucali ich zwłoki do śmietnika. Jak się na tym skupił, to do niego dotarło, że znajdował je tam przerażająco często.

Siedział na tym krześle krzywo, z głową spuszczoną w dół. Smutna twarz zniknęła pod kaskadą czarnych loków, ale to wciąż był ten zestresowany on – pocierał ręką o szyję, nerwowo stukał butem o podłogę. Chyba nic mu już tak realnie nie mogło pomóc na to jaki był. Sam zakładał, że to od ćpania, ale uzdrowicielem nie był, a… Nawet jak Laurent przyprowadził jednego do domu, to mu się nie mógł tak po prostu do wszystkiego przyznać. No bo kto to kurwa był Basilius Prewett? Nie potrafił tak po prostu komuś zaufać tylko dlatego, że był kuzynem jego chłopaka. Takie rzeczy jak pokrewieństwo nic nie znaczyły.

– No. – Skłamał. Wcale nie uważał ich za sympatycznych. Miał ich w dupie. Nie potrafił wczuć się w tą całą Rejwachową Rodzinę. – Zenek mi mówił, że dobrze się tu czuje. – Tak naprawdę to chyba było coś innego, ale podobnie brzmiało. Więc to nie było tak do końca kłamstwo, tylko jakaś jego pokraczna interpretacja rzeczywistości, co nie?

A później zamilkł. Minęło absurdalnie dużo czasu, zanim odważył się uszczknąć cokolwiek.

– Chyba dobrze – skłamał znów. Wcale nie było dobrze. – Mieszkam z… Lukrecją… – powiedział ciszej. A dopiero co mówił, że mieszka w cyrku. – Z prostytutką z Rose Noire. – Nie wiedział, czy Tarp kojarzył kto to jest. Na pewno wiedział kim jest Dante, ale czy wiedział kim była Lukrecja? I czy wiedział, że Lukrecja i Laurent Prewett to ta sama osoba? Dlaczego w ogóle nazwał go Lukrecją? Nie potrafił dojść do porozumienia z samym sobą. Miał wrażenie, że gdyby go nazwał Laurentem, to ich relacja zrobiłaby się za bardzo czytelna, ale czemu w ogóle się przed tym wzbraniał już samo w sobie było ciekawą rzeczą. Przecież Tarp musiał wiedzieć skąd Crow przez całe życie brał pieniądze. Mógł teraz udawać i prosić Laurenta o jakieś zadania, ale to przecież sprowadzało się do tego samego. Spali ze sobą i spędzali czas, a jak chciał coś dostać, to to dostawał. Wystarczyło powiedzieć proszę. Nie po to tu jednak przyszedł, żeby nad tym rozważać. – Tarp – rzucił nagle, podnosząc wreszcie spojrzenie na jego oczy. – A pamiętasz Raziela? Tego typa co miał być tajniakiem, ale tak naprawdę to wszyscy z oczami wiedzieli, że jest bagietą? – Cain Bletchley był w istocie personą na Nokturnie znaną pod dziwacznym pseudonimem, Crow założył więc, iż pod nim właśnie Tarp będzie go znał. Nie miał pojęcia jak bardzo skusiłby, gdyby ktoś miał podejrzewać go o złe intencje. Bo to przecież był członek Zakonu Feniksa od dnia zero. Tragicznie zmarły. A znanemu zbirowi nagle tak rozbłysły oczy jak o nim mówił…

– Wiesz co z nim?


Oh darling, it's so sweet
you think you know how crazy I am.

My mind is a hall of mirrors.
a guy who knows a guy
Ojciec Wirgiliusz uczył dzieci swoje,
a miał ich wszystkich sto dwadzieścia troje
wiek
51
sława
IV
krew
czysta
genetyka
—
zawód
przedsiębiorczy właściciel pubu "Rejwach"
Niemal zawsze towarzyszy mu nakrycie głowy: któryś z jego kapeluszy. Zmysł modowy ma raczej mierny i kiczowaty, ale lubi eksperymenty. Widać w jego kreacjach silną inspirację retro westernami, twoim starym na rybach ze szwagrem, ale też mugolską modą lat 70. Nie da się ukryć, że przekroczył pięćdziesiątkę, więc nie próbuje udawać, że tak nie jest. Ma charakterystyczną przerwę między jedynkami, niebieskie oczy, 186 centymetrów wzrostu i barczystą sylwetkę. Zarost na ogół maksymalnie kilkudniowy, choć zdarza się, że zapuści okresowo jasną brodę przetykaną siwymi włosami. Włosów na głowie od lat nie stwierdzono.

Woody Tarpaulin
#5
04.08.2026, 17:14  ✶  
— A o co ty się najlepszego martwisz? Kłopoty? — prychnął Woody. — Co ty myślisz, że stary jest z pierwszej łapanki i se nie poradzi? — Nie zapytał nawet, jakie kłopoty. Co też takiego ciągnie się za Crowem, czego powinien się obawiać? Stare dobre półświatki? Cyrkowe problemy? Inne demony? A w cholerę z tym. Woody to wierzył, że wszystko da się naprostować, nieważne jak się popierdoli. Pomalutku, poboli, ale jakoś to będzie. Niestety, czasem mu przy tej gotowości do działania brakowało przemyślunku i bywał w gorącej wodzie kąpany, tak jak i teraz, mędrkując o nieznanym.
W takich bidokach jak Crow to było najsmutniejsze, że Woody nie bardzo miał pomysł, jak ich wziąć na prostą. Nie będzie mu przecież życia organizował, bo to żenujące, żeby staremu chłopu tak wskazywać palcem krok po kroku, co ma robić. Chłop to się musi sam ogarnąć, coś sobie zorganizować, zadziałać i ruszać do przodu — być może był w tym pierwiastek toksycznej męskości, ale dla Tarpaulina: normalność. Woody pomóc zawsze był gotów — czy Crowowi, czy innym odszczepieńcom orbitującym wokół jego pubu — ale do ich żyć to on się mieszał tylko tyle, ile go sami do tych żyć zapraszali.
— No i dobrze. Jakby się źle czuł, to by się wyniósł i na swoim żył, nie? Jak nasz Lewisek. — Pokiwał głową, samemu sobie przytakując. Kapelusz mu zjechał przy tym za nisko na czoło, więc pokracznym ruchem zdjął go, ukazując łysinę, po czym odrzucił na wolne krzesło. — Na swoim to sobie przynajmniej panny posprowadza, a nie że jak tutaj. Od razu byśmy go wyczaili, jakby on co ten tego. No a kto by to chciał tak — plótł czarodziej, co mu ślina na język przyniosła, a że porobiony, to bez składu nieco.
Wyprowadzić się Zenek mógł. Pensja w Rejwachu choć niewyszukana, to głodowa nie była, bo by sumienie Woody’emu nie pozwoliło pracowników trzymać na stawkach poniżej bytowego minimum. Chcieli, to szli, chcieli, to siedzieli. Róbta, co chceta.

Dwie twarze miał facet, co przed nim siedział. Crow a Edge. Lukrecja z Rose Noire a rodzina w cyrku. No cóż, tak to się życie niektórym układało i Longbottom mógłby coś o tym powiedzieć. Flynn jednak jakoś lepiej brzmiał latem, gdy trzymał się z cyrkiem. Rodzina brzmiało lepiej niż prostytutka.
— A żeś mi mówił, że w stare towarzystwo nie wracasz — zauważył Tarp, wspominając ich sierpniowe spotkanie. — To skądś ty tę prostytutkę wytrzasnął?
Może powinien się takiego obrotu spraw spodziewać po tym, jak żywo się Crow interesował wtedy Dantem. Przejawiał tym zapał kogoś, kto wcale nie zapomniał o przeszłości. Ale może to było nie tak, jak Woody myślał? Może Crow szlachetnym gestem wyciągał prostytutkę z burdelu?
Bo Woody, nawet jeśli o Lukrecji słyszał, nie kojarzył jej z Laurentem Prewettem.
I wtem jak filip z konopi wyskoczył Cain Bletchley — czy też jego trup. Cain Bletchley, bo gdzieżby Zakoniarz o Cainie w pierwszej kolejności myślał jako o Razielu. Dopiero przy tym temacie Crow spojrzał na Woody’ego, i to jak spojrzał. Stary nabrał świeżej czujności zza towarzyskiej swobody, mimo że się z tym nie okazał.
— No. Pamiętam. — Wzruszył ramionami. — A co? Jakieś z nim miałeś biznesy, zanim on… — cyniczna maniera nabrana na Nokturnie cisnęła mu na język, że Cain wyciągnął nogi, lecz o zmarłym znajomym z Zakonu tak lekceważąco Tarp się mimo wszystyko wypowiedzieć nie potrafił — zebrał się z tego świata? — dokończył więc niezgrabnie.
Próbując odgadnąć łączące Crowa z Cainem relacje, Woody wędrował niezbyt pozytywnymi scenariuszami potencjalnej znajomości. Rzec bowiem, że Crow miał swoje za uszami, to byłoby niedopowiedzenie. Kto wie, co mogło zajść między nim a Bletchleyem będącym stróżem prawa. Toteż dla bezpieczeństwa Tarpaulin zaczął ostrożnie:
— Słyszałem, że znaleźli go po przedawkowaniu — mruknął tonem niemal pytającym, jakby te fakty musiał sobie przypominać. Chcąc wybadać teren, nie zdradził początkowo, że przedawkowanie Caina najprawdopodobniej zostało wspomożone obcą ręką. Zainteresowanie Crowa tematem nie mogło być przypadkowe. Woody nabrał nadziei na to, że być może mężczyzna wie o czymś, co rzuci nowe światło na sprawę.


piw0 to moje paliwo
Architekt Ścieżek
my life would be so much easier if i wasn’t a piece of shit
wiek
32
sława
IV
krew
mugolak
genetyka
—
zawód
akrobata cyrkowy, wynalazca
Wyzywająco ubrany mugolak, od razu sprawiający wrażenie ekscentrycznego (w wyraźnie prowokatywny sposób) lub wywodzącego się z nizin społecznych. Ma 176 centymetrów wzrostu. Ciemnobrązowe oczy. Włosy czarne, kręcone - w gorsze dni chodzi roztrzepany i skołtuniony, w lepsze, po zastosowaniu Ulizanny na mokre strąki, wygląda tak bajecznie, że masz ochotę zatopić palce w puszystych loczkach. Ma przebite uszy i wiele tatuaży. Najbardziej charakterystyczne z nich znajdują się na plecach (wielkie, anielskie skrzydła) i kroczu (długi, chiński smok oplatający jego przyrodzenie i uda). Do tego ma wiele blizn od ran kłutych i zaklęć, a także samookaleczeń. Sporo z nich to ślady po przypalaniu papierosami. Ze względu na daltonizm monochromatyczny ubiera się wyłącznie na czarno. Przy pasku nosi sznurki, łańcuchy, noże, czasami kombinerki i inne narzędzia, których używa do pracy. Jest człowiekiem bardzo wysportowanym, jego ciało jest wyrzeźbione, ale nigdy nie skupiał się na budowaniu masy i siły mięśniowej. Ma 32 lata, ale uzależnienie od substancji odurzających i alkoholu sprawia, że jest wizualnie o kilka lat starszy.

The Edge
#6
08.08.2026, 20:59  ✶  
– Nawet ja już jestem za stary na to, co oni tam odpierdalają – przyznał bez ogródek. – Zrobiliśmy się starzy i wolni i wszyscy tutaj kurwa o nas wszystko wiedzą. Wiedzą kogo skrzywdzić i kogo nastraszyć i komu spalić chatę, a komu przepalić duszę jakimś czarnomagicznym gównem. Nie rób z siebie frajera na siłę i mów do mnie po staremu. – Jego głos był szorstki. Nikt by go w tej pozie co ją teraz przybrał (wyglądał na nadętego i dumnego), nie skojarzył zapewne z jego delikatną i wrażliwą stroną – tą skrywaną skrzętnie gdzieś za kaskadą wulgaryzmów i tym gniewem, co buchał w gruncie rzeczy z większości chłopaków takich jak on. Tych, co się czuli straceni dla świata od dnia zero i w tej wrogości do systemu doszukiwali się jakiejkolwiek ulgi – a ta przecież nigdy nie przychodziła.

– Kurwa Tarp, przecież Lewy ma żonę i dzieciaki, a to brzmi, jakby miał jebać kogoś na boku – oburzył się niby. Była w tym lekka teatralność, co mogło wzbudzić podejrzenia, ale najwyraźniej szybko to zauważył i sprostował sprawę. – Mi to wisi – sam się już nawet zgubił w tym, kogo z kim zdradzał, oni też chyba nie wiedzieli, czy się ze sobą pobić, czy płakać – ale on się zawsze oburza. – A tego Zenka nawet nie skomentował. Panny mogły przecież wchodzić do Rejwachu przez okno. Może Tarp po prostu wiedział i go teraz karcił? Nie gadał z nim trzy lata, a później wystarczyło mu pół godziny, żeby się zacząć zastanawiać, jak dobrać mu się do rozporka.

Smutne to wszystko było.

Ale która część jego życia nie była smutna?

– Z burdelu, a skąd? – Wywrócił oczami. Dziwnie się od tego poczuł, jak gdyby pyskował do Tully'ego, a Tully przecież nic złego mu nie zrobił. Tarp też nie. Przełknął ślinę, na moment wlepiając spojrzenie w tego dziwacznego zwierzaka. – Widział mój występ jak nie miałem stroju i maski. Poszedł mojej siostrze powiedzieć, że jestem mordercą i żeby na mnie wszyscy uważali. Niezła reklama, nie powiem że nie.

Nie to, żeby kiedykolwiek wyglądał na specjalnie zadowolonego z życia, ale teraz już kompletnie zgasła w nim chęć do czegokolwiek. Im więcej się w tym pomieszczeniu mówiło o Cainie Bletchleyu, tym bardziej się kulił i chował za kępami czarnych loków jak dzieciaki za krzywo ściętymi grzywkami. Niby się na Tarpa gapił, a jednak potrzebował się przysłonić. Nogi, wcześniej rozłożone szeroko, teraz zacisnął mocno. I siłą by tego z niego nie wyciągnęli, ale Cain mu się teraz kojarzył z cholernym Thoranem Yaxleyem i nie potrafił tego wygumkować ze swojego chorego łba za nic w świecie.

– Mhm.

Nie potrafił nic z siebie wydusić. Tak, pojawił się tam znak zapytania, coś powinien odpowiedzieć. Powinien udawać tego pojeba ze Ścieżek, grać luzaka jeżdżącego po ulicy na deskorolce, pobujać się do chuj wie jakiego rytmu słyszanego tylko w obrębie jego głowy. Zamiast tego wykrzywił się w paskudnym grymasie i siedział tak dobrych kilkanaście sekund, po których przetarł twarz ręką i nagle się stało oczywistym dlaczego się tak chował za tymi włosami i opuszczał głowę mimo zainicjowania kontaktu wzrokowego. To, że Crow już dawno się przećpał na tyle, żeby się nie dało przewidzieć co tym razem palnie i co postanowi odpierdolić to żadna nowina nie była, ale się po nim jednak spodziewano dziwnych tekstów i wulgarności, zmarszczonych brwi, a nie… łez spływających po policzkach tak niespodziewanie, aby on sam nie do końca załapał co się dzieje zanim było za późno. Nie zdążył uciec, siedział więc w bezruchu taki pokonany i załkał, po czym głośno przełknął ślinę. Dusił to w sobie na ile mógł, ale nic to przecież nie dawało, kiedy w głowie widział tego cholernego Caina umierającego w samotności.

– A… aa… o-otwo-orzyli śle-edztwo?

Bał się o to zapytać. Nie dlatego, że go mogli wziąć za podejrzanego, tylko dlatego, bo Tarp już nie mógł. Jak planował się o to zapytać, to wymyślił taki powód, że mu Raziel zarekwirował szpej, a on nie chciał być podejrzany, ale przecież z tego powodu się nie wybucha płaczem w środku rozmowy. A Cain byłby na niego zły. Nakrzyczałby na niego pewnie. Gdyby żył, to by umarł teraz ze wstydu, bo nie chciał być przecież z Crowem widziany.


Oh darling, it's so sweet
you think you know how crazy I am.

My mind is a hall of mirrors.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 2 gości

Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów The Edge (1601), Woody Tarpaulin (1216)




  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Spis Treści
Zakładki
Tryb normalny
Tryb drzewa