Nie mogłem powstrzymać uśmiechu przy twojej propozycji w sprawie Szkocji. Przyjmuję i dziękuję ci, przyjacielu, z całego serca. Zbyt długo żyłem w cudzych ścianach, a perspektywa dachu, choćby i pożyczonego, nad moją głową wydaje mi się teraz luksusem, na jaki nie śmiałem liczyć.
O ciotce twojej, której dusza mam nadzieję spoczywa w pokoju, nie słyszałem wcześniej wiele, ale sądząc po jej wyborach, była kobietą niezwykłą i z pewnością hojną. Zrobię, co w mojej mocy, aby to posiadłość doczekała się gospodarza na miarę jej intencji. Służbę przyjmę taką, jaka jest i sam zobaczę, jak z nimi pracować. Nie martw się o to.
W kwestii fundacji, nazwa jest obiecująca. Jest symbolem. A symbolom należy zapewnić mocne, niepodważalne fundamenty, aby nie pozostały jedynie pięknymi eufemizmami dla chaosu. Przeto, w ciągu dni najbliższych prześlę Ci projekt aktu założycielskiego. Główną osią moich rozważań uczynię zabezpieczenie kapitału przed nadmierną indywidualną przedsiębiorczością fundatorów. Wstępnie proponuję model organu kolegialego, gdzie decyzje o wyłożeniu jakiejkolwiek sumy wymagać będą zgody trzech czwartych głosów obecnych. Jednakże to do dyskusji.
Dobór współtowarzyszy również oceniam jako rozsądny. Pan Crouch wniesie do rozmów praktyczny wymiar odbudowy. To mięsień pragmatyzmu, którego będziemy potrzebowali, gdy rozmowy zejdą na poziom cyfr i kontraktów. Jak słusznie zauważyłeś, część najciekawszych możliwości finansowania prawdopodobnie nie będzie oczekiwała nas pod sztandarem Unii.
Tymczasem życzę Ci powodzenia podczas Twojej tajemniczej delegacji.
Do zobaczenia w Kotle, przyjacielu.
Wilki śpią mocno, że aż strach
I tylko ty nie śpisz Duszko ma
Boisz się nocnic, złych wietrzyc i zjaw