• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
    • Kalendarium
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Dolina Godryka v
1 2 3 4 5 … 7 Dalej »
[25/10/1972] co dwie głowy to nie jedna || sebastian & urd

[25/10/1972] co dwie głowy to nie jedna || sebastian & urd
Pan Egzorcysta
here lies the abyss,
the well of all souls

wiek
34
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
kapłan kowenu | egzorcysta ministerstwa magii
ciemnobrązowe oczy; rozszczep tęczówki prawego oka (źrenica w kształcie dziurki od klucza); czarne włosy; przeciętny wzrost 173 cm; zimne dłonie; często ubrany cieplej niż sugeruje pogoda; okulary do czytania; srebrny łańcuszek z sygnetem na szyi (w oczku znajduje się zasuszony kwiat z rodzinnego ogrodu); niespieszny chód; cichy, nieco niewyraźny głos

Sebastian Macmillan
#1
19.06.2026, 23:22  ✶  

—25/10/1972—
Obrzeża Kniei Godryka, Dolina Godryka
Sebastian Macmillan & Urd Nordgesim



— Ekhm… A-aaapsik! — kichnął niespodziewanie Sebastian i wtem zatrzymał się, aby zawinąć kraciasty szaliczek nieco szczelniej wokół szyi. Chociaż dzisiaj pogoda w Dolinie Godryka była zaskakująco spokojna, tak po ostatnich intensywnych opadach deszczu mężczyzna wolał nie ryzykować. Jeszcze tego brakowało, żeby rozchorował się przed samym Samhain. — U-Urd? Mogłabyś mi jeszcze raz przypomnieć, co takiego się wydarzyło, że zaczęłaś współpracować z brytyjskim Ministerstwem Magii?

Wbił pytające spojrzenie w tył głowy panny Nordgesim. Ich wspólna wyprawa była dla niego nie lada niespodzianką. Bądź co bądź, jeszcze kilka dni temu nawet nie wiedział, że kobieta przebywała na Wyspach Brytyjskich. Może nie nazwałby jej na tym etapie przyjaciółką, ale koleżanką po fachu jak najbardziej. Poznali się kilka lat temu na jednej z ekspedycji naukowych współorganizowanej między innymi przez zespół badawcze z Anglii i Szwecji; oboje pełnili wówczas rolę ekspertów z dziedziny egzorcyzmów.

Z tego, co pamiętał, wdali się w dość zawiłą dyskusję na temat tego, jakie przedmioty były najlepsze do przechowywania dusz zmarłych i jakie wpływ na całą procedurę miało wykorzystanie naczyń z konkretnych kręgów kulturowych… A teraz przyjdzie nam sprawdzić się w tym w praktyce, dokończył w myślach swoje nieme dywagacje, skracając dzielący go od czarownicy dystans, nim kompletnie dał się zostawić w tyle. Chociaż raczej nie mieli zamiaru zapuszczać się głęboko w Knieję, tak tereny te ostatnimi czasy nie uchodziły za zbyt bezpieczne… I to z dobrego powodu.

— Zgaduje, że doniesienia o tutejszym… incydencie… związanym z Limbo sprzed kilku miesięcy, mogły zachęcić cię do wejścia w tę współpracę — dodał, zerkając z zaciekawieniem na Urd.

Gdyby okazało się to prawdą, wcale by go to nie zdziwiło; na jej miejscu też by rozpalała ciekawość. Bądź co bądź, nieczęsto w mediach pojawiają się doniesienia o tym, że całej grupie czarodziejów udało dostać się do magicznych zaświatów i przeżyć. Dla wielu badaczy nawet znalezienie się w pobliżu miejsca takowego wypadku byłoby nie lada rozrywką. A stąd do Polany Ognisk było stosunkowo blisko…

Czy Sebastiana cieszył fakt, że ponownie znalazł się w okolicy Kniei? Cóż, oddelegowanie do tej sprawy odebrał ze sporą dozą zaskoczenia. Wprawdzie wiedział, że był jedną z lepiej poinformowanych osób w departamencie w kwestii tutejszych wypadków, ale nie spodziewał się, że Ministerstwo Magii tak nagle zarządzi akcję oczyszczenia okolicy z zagubionych dusz. Niepokoiło go to.

Sugerowało to bowiem, że szefostwo szykowało się do jakiegoś przełomu w kwestii Polany Ognisk. A mając w pamięci wizytę w obozie badawczym, trudno mu było wierzyć w to, że Ministerstwem Magii kierowała teraz tylko i wyłącznie dobra wola i współczucie wobec zbłąkanych dusz. Gdyby to było ich priorytetem, to zdecydowaliby się na ten ruch znacznie wcześniej. Jakby na to nie patrzeć, od katastrofy w Kniei Godryka minęło niespełna pół roku.

Czy zamierzał z tego powodu narzekać? Zbuntować się wobec rozkazów z góry? Absolutnie nie. Po tym, co zobaczył ostatnio na Polanie, nie miał zamiaru przepuścić okazji, aby w czasie pracy zobaczyć, co się działo w okolicy. A mówią, że ciekawość to pierwszy stopień do piekła, skomentował bezgłośnie, wydając z siebie po chwili ciężkie westchnienie.

— Niech Matka ma nas dzisiaj w swojej opiece — pomodlił się pod nosem, przyglądając się z krzywą miną linii lasu, do której nieuchronnie się zbliżali. — Ta głusza jest ostatnimi czasy… szalenie niefortunna.
big sis
wiek
37
sława
I
krew
czysta
genetyka
selkie
zawód
egzorcystka
170 cm, 80 kg, dobrze zbudowana, świadoma walorów własnego ciała, szeroko uśmiechnięta blondynka o niebieskich oczach przetkanych morską zielenią. Ma niski, przyjemny głos, mówi zwykle cicho, by maksymalnie skupić na sobie uwagę odbiorcy.

Urd Nordgersim
#2
01.07.2026, 16:23  ✶  
– Prosit! – padła prosta odpowiedź, na jego fizjologicznie nie do końca właściwe zachowanie, kiedy byli na polowaniu. Oczywiście kichnięcie nie było tym co ściągało uwagę ściąganych istot, ale mogło absolutnie niepotrzebnie zwracać na parkę uwagę czegoś, czego uwagi nie chcieli. Mimo wszystko życzenie zdrowia było szczere, bo i szczera była radość Urd, że ramię w ramię ze swoim kolegą po fachu brodziła w gównie. Znaczy w gównianym lesie pełnym gównianych widm.

Pierwsze pytanie rozbawiło ją na tyle, by uniosła kształtne wargi odsłaniając na moment rząd białych ząbków, na moment tylko odwracając głowę ku Macmillanowi, który wpatrywał się w tył jej głowy wyczekująco. Zupełnie jakby w jasnym dobieranym warkoczu miał znaleźć odpowiedź na ciąg przyczynowo-skutkowy doprowadzający ją do tego właśnie miejsca.

– Myślę, że w pierwszej i najważniejszej kolejności były to pieniądze Sebastianie – sprostowała zwięźle, ale jej ton był lekki, wciąż kokieteryjny. – Życie w Londynie potrafi być wybitnie drogie, a przyjaźń z benefitami z Waszym pięknym Ministerstwem jest idealnie tym rodzajem zależności na jaki liczyłam. Nie mam tak pięknej obróżki zobowiązania i oczekiwanych efektów, jak Ty, ale… – wzruszyła ramionami, poprawiając torbę na ramieniu z ingrediencjami niezbędnymi do egzorcyzmów. Praca jak praca. Oczywiście, gdyby zaproponowali jej z doskoku siedzenie za biurkiem nie zgodziłaby się nigdy. Ostatecznie była hazardzistką. Ostatecznie lubiła ryzyko.

– Opowiedz mi o tym. Badasz to miejsce? Widziałeś już te widma? – zagaiła z ciekawością, bo o tym, że przydzielili ją do znajomego egzorcysty wiedziała, ale nie udało jej się przed terminem wspólnej eskapady znaleźć chwili żeby nadrobić zaległości i zrobić research. Znaczy… planowała to, ale trzeźwienie zajęło jej za dużo czasu. Teraz trochę żałowała, że nie przemyślała tego bardziej. Ona i las… nie lubili się za bardzo, a każdy krok zdawał się być ryzykowny ze względu na błocko i wystające korzenie. Przeklęty statek widmo - przy jej zdolnościach pływackich to byłoby marzenie!

Zawady: alkoholik hazardzista
Pan Egzorcysta
here lies the abyss,
the well of all souls

wiek
34
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
kapłan kowenu | egzorcysta ministerstwa magii
ciemnobrązowe oczy; rozszczep tęczówki prawego oka (źrenica w kształcie dziurki od klucza); czarne włosy; przeciętny wzrost 173 cm; zimne dłonie; często ubrany cieplej niż sugeruje pogoda; okulary do czytania; srebrny łańcuszek z sygnetem na szyi (w oczku znajduje się zasuszony kwiat z rodzinnego ogrodu); niespieszny chód; cichy, nieco niewyraźny głos

Sebastian Macmillan
#3
05.09.2026, 20:57  ✶  
— Faktycznie, to całkiem racjonalne wytłumaczenie — stwierdził Sebastian, skupiając spojrzenie na swojej towarzyszce. — Domyślam się, że znalezienie odpowiedniego lokum może być obecnie nieco trudno. Nawet jeśli zdecydowałabyś się na szukanie czegoś w niższym standardzie.

Od Spalonej Nocy mógł minąć ponad miesiąc, jednak Londyn dalej dźwigał się z kolan po tym jak został przeżuty i wypluty przez falę pożarów, która przetoczyła się przez miasto. Ludzie potracili swoje domostwa, biznesy… Nic dziwnego, że ta katastrofa dotknęła także rynku mieszkaniowego. Nawet jeśli chodziło tylko o wynajem tymczasowy.

Macmillan nie miał jak dotąd powodu, żeby skupić się jakoś szczególnie na tym problemie. Poniekąd głównie przez to, że nie dotyczył go osobiście; po tym, jak w jego mieszkania pojawiła się zaczarowana sadza od razu ewakuował się do głównej siedziby kowenu i zajmował jedną z cel przeznaczonych dla osób duchownych. Nie miał więc okazji nawet rozejrzeć się po londyńskim rynku mieszkaniowym.

— Chociaż potrzeba zdobycia pieniędzy nie wyklucza pragnienia pogoni za wiedzą. Matka mi świadkiem, że w ostatnich miesiącach ten kraj wręcz kipi od wszelkiego rodzaju dziwnych zdarzeń — kontynuował, pozwalając sobie na ciche westchnienie. — Ostatnio nawet dostałem asystentów do przyuczenia. Skoro już nawet nasza profesja rośnie w popularność, to musi się robić naprawdę poważnie.

Wielka Brytania może i nie cierpiała na kompletny brak specjalistów, jednak nie było co się oszukiwać - gdyby nagle potrzeba było całej armii ekspertów od wyganiania duchów na drugą stronę zasłony, to zapewne trzeba by było ściągać wiekowych czarodziejów z emerytury. Liczba aktywnych ministerialnych egzorcystów była niczym w porównaniu z obłożeniem chociażby Departamentu Przestrzegania Prawa Czarodziejów.

— Nieregularnie — przyznał bez zająknięcia Macmillan na pytanie o swój udział w tutejszym projekcie Ministerstwa Magii. — Jakieś trzy tygodnie po obchodach Beltane zostałem wysłany do lasu przez szefostwo wraz z grupą… wolontariuszy. — Bo jak inaczej nazwać grupę złożoną z pracowników różnych departamentów i tak zwanych cywili? — Nie natknąłem się na same Widma, ale znalazłem coś na kształt… pęknięcia połączonego z zaświatami.

Skrzywił się na samo wspomnienie.

— Nie udało mi się go zbyt dobrze zbadać, bo całej okolicy pilnował Departament Tajemnic. Teraz dopuścili w te okolice większy zespół badawczy i udało mi się spędzić trochę czasu w ich towarzystwie. — Wzruszył sztywno ramionami. — Działania Śmierciożerców zdecydowanie odcisnęły na sobie ślad na tutejszej naturze. I jeszcze to parszywe drzewo w samym centrum tego wszystkiego…
big sis
wiek
37
sława
I
krew
czysta
genetyka
selkie
zawód
egzorcystka
170 cm, 80 kg, dobrze zbudowana, świadoma walorów własnego ciała, szeroko uśmiechnięta blondynka o niebieskich oczach przetkanych morską zielenią. Ma niski, przyjemny głos, mówi zwykle cicho, by maksymalnie skupić na sobie uwagę odbiorcy.

Urd Nordgersim
#4
18.09.2026, 21:31  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 18.09.2026, 21:32 przez Urd Nordgersim.)  
– No a jakie ma być? Oczywiście, że jest racjonalne! – przyjacielsko szturchnęła klechę w bark, traktując jego chęć podtrzymania rozmowy jako zaczepkę. – Wstępnie rozglądałam się na Nokturnie, ale jeśli jeszcze jeden zaproponuje mi 10 sykli za wspólne piwko w Wiwernie to nie wytrzymam i poleje się krew. Wiem, że mówiłam, że nigdy nie odmawiam trunku, ale jak widzisz i ja mam swoje granice – parsknęła, ciesząc się w duchu, że jej znajomość z Finnem Pinnem całkiem nieźle się rozwijała co gwarantowało relatywnie przyjemne zniżki w Kotle.

– Głupi! Nie ucz ich, robisz nam konkurencję. – w zgrabnych ustach wiele brzmiało jak żart i flirt, ale teraz Urd mówiła całkiem powaznie – Nikogo już nie musisz przyuczać, skoro przyjechałam bez trudu poradzimy sobie z każdą zapodzianą duszą. – To nie był entuzjazm, Urd przemierzała życie z pewnością siebie nieustępliwego lodołamacza.

– Nieźle! Ma się te wtyki w ministerstwie! Przyznam Ci się, że z przyjaciółką też chciałyśmy znaleźć możliwość zajrzenia do lasu. Ja osobiście nie jestem zbytnią fanką zieleni, zdecydowanie wolę morską toń… – Jej buty były dobrze zabezpieczone i szczęśliwie błocko nie brudziło jej pięknej białej jak mąka skóry, ale od zapachu wilgotnej jesienią puszczy już kręciło jej się w głowie. Urd mimo wszystko wolała wodę w możliwie dużej ilości. Nic nie mogła poradzić na swoje dziedzictwo. – A to pęknięcie brzmi fascynująco. Nic dziwnego, że jest taki popyt na nas teraz.. Zaraz… jakie drzewo? – zdziwiła się, bo to brzmiało jako zupełnie nowa informacja, pośród wszystkich plotek, które jej się obiły o uszy tu i ówdzie. A ta plotka była cenna podwójnie, skoro wypowiadał ją naoczny świadek.

Nagle napięła się i przystanęła, odruchowo sięgając do kieszeni pasa, żeby wyciągnąć świeczkę. W drugiej ręce poprawiła chwyt na różdżce.
– Ct… słyszałeś? Ptaki tu nie śpiewają. Chyba jesteśmy blisko zbłąkanego wędrowca…– zasugerowała czujność i zaczęła się rozglądać, gotowa zapalić świecę w każdej chwili i rozpocząć egzorcyzm.
Pan Egzorcysta
here lies the abyss,
the well of all souls

wiek
34
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
kapłan kowenu | egzorcysta ministerstwa magii
ciemnobrązowe oczy; rozszczep tęczówki prawego oka (źrenica w kształcie dziurki od klucza); czarne włosy; przeciętny wzrost 173 cm; zimne dłonie; często ubrany cieplej niż sugeruje pogoda; okulary do czytania; srebrny łańcuszek z sygnetem na szyi (w oczku znajduje się zasuszony kwiat z rodzinnego ogrodu); niespieszny chód; cichy, nieco niewyraźny głos

Sebastian Macmillan
#5
19.09.2026, 00:16  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 19.09.2026, 00:17 przez Sebastian Macmillan.)  
— Mieszkałem tam do niedawna — skomentował powoli Macmillan, jakby zastanawiał się, jak w sumie powinien skomentować decyzję czarownicy. Nokturn nie cieszył się dobrą sławą, ale przynajmniej był na powierzchni, co w porównaniu z mitycznymi Podziemnymi Ścieżkami i tak było sporym plusem. — Aczkolwiek polecam trzymać głowę nisko i nie zwracać na siebie niepotrzebnej uwagi, jeśli możesz tego uniknąć. Niektórzy mieszkańcy są… problematyczni.

Nawet on, pomimo przynależności do kowenu musiał na siebie uważać. I nawet jeśli nie kręcił się bez potrzeby po ślepych uliczkach w poszukiwaniu wrażeń, to i tak zdarzało mu się wpaść na gości, którzy byli gotowi narobić mu problemów. Pył ze Spalonej Nocy przynajmniej przed tym mnie uchronił, skomentował bezgłośnie Sebastian. Obecnie jego lokum nie nadawało się do stałego zamieszkania, a przynajmniej nie kogoś takiego jak on. W duchu liczył, że odprawienie paru modłów ochronnych sprawi, że sytuacja się polepszy, ale… W sumie, to już zaczął się przyzwyczajać do swojej celi w kwaterze głównej kowenu.

— Doceniam twoją pasję, Urd, ale nie możemy kompletnie zrezygnować z młodej krwi. Zdecydowanie zbyt często widziałem, do czego może doprowadzić demencja u egzorcystów, którzy wyrobili sobie w departamencie zbyt mocną renomę.

Wiedza i doświadczenie starszych egzorcystów i przywoływaczy było nieocenione, ale ze względów bezpieczeństwa nie powinno im się pozwalać na wszystko. Macmillan do tej pory wzdrygał się na myśl, ilekroć przypominał sobie o repozytorium nieodprawionych duchów zamkniętych w swoich pojemnikach na strychu zmarłego egzorcysty na emeryturze. Jemu też się pewnie wydawało, że ”jeszcze znajdzie czas” na odprawienie tych dusz na drugą stronę.

— Las jest… — zaczął mężczyzna, jednak zaraz przerwą. — Albo nieważne. Zaczynam się obawiać, że nawet jak wytłumaczę wszystkie potencjalne niebezpieczeństwa związane z tym miejscem, to z jakiegoś powodu dodatkowo cię to zmotywuje do tego, żeby jednak się tam zakraść.

Matko przebacz mi tę podejrzliwość, pomodlił się krótko w myślach.

— Dąb. Zapewne klasyczny, chociaż jestem tylko w stanie domniemywać. Drzewoznawstwo jest poza moim kręgiem zainteresowań — odparł z poważną miną Sebastian. — Podczas ataku Śmierciożerców w lesie zerwała się wielka wichura. Według świadków niektórych ludzi dosłownie wywiało z Polany Ognisk. Wolontariusze i służby bezpieczeństwa przez następne dni znajdowali rannych i martwe ciała po tym… kataklizmie. — Skrzywił się lekko na wspomnienie o pierwszych doniesieniach na temat tegorocznego Beltane. — W każdym razie… Przez tą wichurę w centrum polany wylądował dąb. Tylko, że korzeniami do góry. To drzewo… Jest bezbożne. Nie podoba mi się.

A potem jak na zawołanie zapadła cisza. Sebastian przeżegnał się mimowolnie i poklepał od razu po kieszeniach, co by upewnić się, że na pewno zabrał ze sobą zapas pojemników. Było ich sporo. Drugie tyle miał w torbie, bo trudno było przewidzieć, na ile cała ta sytuacja eskaluje, skoro Ministerstwo Magii zdecydowało się posłać tutaj całe zespoły specjalistów.

— Mhm, nawet widzę jednego — wyszeptał, poprawiając szalik i celując palcem w stronę krzewów znajdujących się kilka metrów dalej. — W sumie to nawet... Ich.

Między dwoma krzakami znajdowały się dwie na wpół przezroczyste sylwetki. Podeszłego mężczyzny o długich, najprawdopodobniej siwych włosach odzianego w elegancką szatę wyjściową i wymachującego widmową laską przed twarzą drugiego ducha - znacznie młodszej, może trzydziestoletniej kobiety. Macmillan przekrzywił głowę. Wprawdzie z tej odległości mało co mogli usłyszeć, ale z daleka wyglądało to przynajmniej jak kłótnia. Miejmy nadzieję, że nie kochanków, pomyślał, a gdy tylko ta myśl pojawiła się w jego głowie, momentalnie poczuł potrzebę przeżegnania się.
big sis
wiek
37
sława
I
krew
czysta
genetyka
selkie
zawód
egzorcystka
170 cm, 80 kg, dobrze zbudowana, świadoma walorów własnego ciała, szeroko uśmiechnięta blondynka o niebieskich oczach przetkanych morską zielenią. Ma niski, przyjemny głos, mówi zwykle cicho, by maksymalnie skupić na sobie uwagę odbiorcy.

Urd Nordgersim
#6
21.09.2026, 09:43  ✶  
– A jaka Twoim zdaniem jest nasza krew stary druhu? – zaśmiała się serdecznie, ewidentnie się z nim drocząc, bo jej angielski był niemal tak dobry jak natywny język, więc w mig łapała idiomy i operowała nimi, przekształcając je w rozluźniające atmosferę przepychaneczki. Sebastian zdawał się jej spięty, w sumie nie dziwota, jak tu takie cuda na kiju się działy w tej Anglii. Nie zazdrościła mu, a jednocześnie mościła się wygodnie na swojej posadzie zewnętrznej specjalistki. Bardzo wygodna posada.

– A skoro już o wieku mowa, ustalmy jedno, że ani ja ani Burke nie zamierzamy się nigdzie zakradać. Pod tym względem jestem zdecydowanie za stara by bawić się w podchody, myślałam raczej o wkręceniu się do ekipy badawczej, jako świeże spojrzenie. – Uściśliła, czując że mimo solennych obietnic, dusza poszukiwacza przygód, niebezpieczeństw i wyjaśniania niewyjaśnialnego brały górę. Tymbardziej, gdy usłyszała o drzewie…
– Macie swój własny… Yggdrasil? Jakbyś mi powiedział, że to jesion, to byśmy odpuszczali te duszki, i parli prosto do lasu! – to brzmiało lekko, to brzmiało prawie jak żart, ale wcale nim nie był. Sebastian mimo usilnych prób właściwie bardziej reklamował to miejsce i sprawiał, że Urd jeszcze bardziej chciała tam pójść i zobaczyć. – Próbowaliście coś z nim robić? Ciąć je? Bpogowie… jakie ciąć. Czy ktoś go w ogóle dotknął? Wiadomo skąd "przyleciało" na Polanę? Czy było wcześniej już specjalne, święcone przez waszych kapłanów? – pytania pchały się na usta, a Nordgersim umierała z ciekawości, w głowie już redagując list do Ceo. Tak gratka PROSTO POD JEJ NOSEM, a paskuda nic nie powiedziała jej o drzewie.

Rozmowa jednak musiała poczekać, bo oto… tak zagubione duszki. Idealnie na ich dwójkę.
– Pakujemy ich do jednej czy do dwóch szkatułek? – zażartowała, po czym sięgnęła do paska u spodni, gdzie trzymała swoje wzmacniane pojemniczki i przydział świec egzorcyzmowniczych.
Pan Egzorcysta
here lies the abyss,
the well of all souls

wiek
34
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
kapłan kowenu | egzorcysta ministerstwa magii
ciemnobrązowe oczy; rozszczep tęczówki prawego oka (źrenica w kształcie dziurki od klucza); czarne włosy; przeciętny wzrost 173 cm; zimne dłonie; często ubrany cieplej niż sugeruje pogoda; okulary do czytania; srebrny łańcuszek z sygnetem na szyi (w oczku znajduje się zasuszony kwiat z rodzinnego ogrodu); niespieszny chód; cichy, nieco niewyraźny głos

Sebastian Macmillan
#7
27.09.2026, 00:04  ✶  
— … Uduchowiona — odparł po dłuższej chwili ciszy.

Na pytanie panny Nordgersim nie było dobrej odpowiedzi. Twierdzenie, że byli młodzikami świeżo po ostatnim roku nauki w akademii magii, byłoby głupstwem. Nie byli ludźmi naiwnymi, a ich praca odcisnęła na nich swoje piętno. Bądź co bądź, obcowanie ze światem duchów miało swoją cenę i pewnych zleceń po prostu nie można było zapomnieć. Z drugiej zaś strony rzucenie tekstem, że byli starzy, również mijało się z celem. O ile będą mieli szczęście, to mogli dożyć naprawdę sędziwego wieku, a i tak trzymać się całkiem nieźle pod względem fizycznym. Zalety urodzenia się po magicznej stronie tego świata.

— Ci ludzie potrzebują pomocy, owszem, ale nie takiej, jak myślisz — mruknął pod nosem Sebastian, wzdrygając się mimowolnie na myśl o konfrontacji z badaczami na Polanie Ognisk. — Chyba że w wolnym czasie zaczęłaś zgłębiać tajniki magimedycyny i zdecydowałaś się na specjalizację z zakresu psychiatrii. W takim wypadku Twoje wsparcie będzie dla nich wprost nieocenione.

O ile którekolwiek z nich zgodziłoby się je przyjąć. Większość z nich zapewne by tego nie zrobiła. Przecież co poniektórym z nich marzyła się wielka kariera i błyski reflektorów! Zapisanie na kartach historii. Zwłaszcza Xavierowi Shafiqowi i rektorowi Spencerowi-Moonowi. Ambicje takich ludzi były niebezpieczne, bo ostatnie o czym myśleli to konsekwencje swoich działań. W końcu cel uświęca środki, czyż nie?

— Nie mam pojęcia, skąd przyleciało, ale skoro wichura objęła całą Kniei Godryka, to przywiało je z innej części lasu. — Trudno mu było wyobrazić sobie, żeby to przeklęte drzewo przyleciało aż tutaj z innego hrabstwa. — Urd… Nie mam pojęcia, czy było poświęcone, bo to nie ma żadnego znaczenia. To nie jest żaden Yggdrassil. Nie jest ani lokalny ani zagraniczny. Nie ma w tym drzewie ani krzty boskości, także bardzo proszę, nie weneruj go tylko dlatego, że spadło z nieba.

Ludzie też spadają z nieba, kiedy puszczą świstoklik w nieodpowiednim momencie, ale jeszcze nikt w kowenie nie robi z nich świętych, skomentował bezgłośnie Sebastian, starając się pohamować emocje. Zazwyczaj nie reagował tak mocno, jednak cała sprawa Polany Ognisk mocno dawała mu się we znaki. Miał sobie za złe, że nie udało mu się popchnąć do przodu badań w sprawie znalezienia remedium dla Zimnych, a teraz jeszcze miał na głowie ten bezbożny dąb.

— Dwóch oddzielnych, nie wiem skąd to pytanie — odparł, jakby była to oczywista oczywistość. — Kilka dni odpoczynku od siebie nawzajem powinna zdziałać sporo dobrego, jeśli po Samhain wylądują blisko siebie w Limbo. — Westchnął cicho. — Ja się zajmę seniorem, a ty młodą damą?

Poklepał się raz jeszcze po kieszeniach, gotów od razu ruszyć w stronę swojego ducha.
big sis
wiek
37
sława
I
krew
czysta
genetyka
selkie
zawód
egzorcystka
170 cm, 80 kg, dobrze zbudowana, świadoma walorów własnego ciała, szeroko uśmiechnięta blondynka o niebieskich oczach przetkanych morską zielenią. Ma niski, przyjemny głos, mówi zwykle cicho, by maksymalnie skupić na sobie uwagę odbiorcy.

Urd Nordgersim
#8
07.10.2026, 13:37  ✶  
Jego odpowiedź, nawet jeśli wymagała odpowiedniego czasu aby dojrzeć, była bardziej niż satysfakcjonująca. Jasnowłosa niewiasta poprawiła ułożenie dobieranego warkocza, wyraźnie kontenta z tego komplementu, który był tak dyplomatyczny jak trafny, a z pewnością zachęcający by mierzyć wyżej. Sama Nordgersim zbyt często poświęcała się sprawom ciała i była tego świadoma. Jej życie wypełniały używki, rozgrywki i inne przyjemności, dla samych przyjemności. Kto wie - może Sebastian uznałby wiedząc to wszystko, że jest bezbożna jak drzewo na Polanie Ognisk.  Ale gdy tak rzucił jej, że jej dusza jest uduchowiona, poczuła się o dwa centymetry wyższa, jakby chciała dosięgnąć tego komplementu.

Sugestia, że mogłaby być magipsychiatrą była wyjątkowo śmieszna, ale stłumiła chichot, by nie przepłoszyć nadmiarowych dusz sunących w okolicach Kniei.
– Moim naturalnym talentem jest raczej doprowadzanie do szaleństwa, a nie ściąganie go z cudzych barków – odpowiedziała mu zaczepnie, choć zaraz potem spoważniała, widząc jego zbolałą minę. Być może Anglicy nie tylko byli zbyt poważni. Żyli w ciekawych czasach, należało im się odrobiny taryfy ulgowej.

– To, że coś nie jest boskie, nie oznacza, że jest pozbawione znaczenia. Wręcz przeciwnie, uznałabym je za kluczowe na podstawie tego co mówiłeś - drzewa od tak nie koziołkują przez las, by koroną zaryć w ziemi. – Mimowolnie obróciła się w kierunku Kniei. Słyszała już kilka opowieści na temat tego lasu jeszcze zanim zaludnił się niechcianymi gospodarzami. – Bezbożność jest wyzwaniem rzuconym boginii, może być mostem energetycznym łączącym światy, butem wciśniętym między drzwi, żeby nie udało ich się zamknąć – To była oczywiście tylko teoria wygłaszana na podstawie kilku zdań naocznego świadka. Ale zaiste nie chciało jej się wierzyć, żeby profanacja była tylko dekoracją. Nie w takich miejscach, nie w tak ważnych sprawach.

– No co! – sapnęła zdziwiona jego nieco protekcjonalnym tonem[/b] – Nigdy nie łapałam parki! Może się kochają i nie da wcale ich się tak łatwo namówić na rozdzielenie hmm? Pomyślałeś o tym?[/b] – Odbiła piłeczkę, choć oczywiście przygotowała swoje pudełko, nie zamierzając się przeciwstawiać drugiemu egzorcyście. Kto wie, może zbyt długo robiła w sektorze prywatnym i przesiąkła nieco narracyjnymi nawykami egzorcystki, która aby zarabiać musiała roztaczać barwne opowieści również wśród żywych…

Tak czy inaczej dała Sebastianowi inicjatywę. Teren był jego, też trochę przy pracy z dwiema duszami ich rytuały powinny być spójne, aby siebie wzajem nie wykluczać.
Pan Egzorcysta
here lies the abyss,
the well of all souls

wiek
34
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
kapłan kowenu | egzorcysta ministerstwa magii
ciemnobrązowe oczy; rozszczep tęczówki prawego oka (źrenica w kształcie dziurki od klucza); czarne włosy; przeciętny wzrost 173 cm; zimne dłonie; często ubrany cieplej niż sugeruje pogoda; okulary do czytania; srebrny łańcuszek z sygnetem na szyi (w oczku znajduje się zasuszony kwiat z rodzinnego ogrodu); niespieszny chód; cichy, nieco niewyraźny głos

Sebastian Macmillan
#9
07.10.2026, 21:44  ✶  
— To dość nietypowa specjalizacja — skomentował Sebastian, walcząc z tym, aby nie wywrócić wymownie oczami lub nie przeżegnać się tuż przed twarzą Urd. — Domyślam się, że znalezienie placówki oferującej rozwój tego… talentu… było szalenie wymagającym zadaniem.

Może nawet nie potrzebowała ichniejszej wypaczonej moralnie Lecznicy Dusz, aby rozwijać tę umiejętność. W kwestiach egzorcyzmów żadne z nich nie odpuszczało podczas dywagacji naukowych, a zdarzały się i takie rozmowy, gdzie sam Macmillan miał ochotę zapłakać nad tym, jak pewna siebie była ta kobieta w swoich prowokacjach.

— Nie odmawiam mu znaczenia. Wręcz przeciwnie! Na kilka mil wyczuwam potencjał tego przeklętego drzewa. — Wbił wymowne spojrzenie w Nordgersim. — Potencjał, który może sprowadzić na nas wszystkich ruinę, bo sprawą zajmuje się towarzystwo pełne arogantów, którzy uwierzyli, że są w stanie podporządkować sobie takie… takie coś.

Im bardziej Ministerstwo Magii wraz ze swoimi doradcami brudziło sobie ręce sprawami Limbo i pokrewnymi mu wątkami, tym bardziej Sebastian tracił wiarę w reprezentantów tej instytucji. Zrobił to z bólem serce, ale koniec końców przełknął to, jak nierozważnie postąpiły oddziały Departamentu Przestrzegania Prawa Czarodziejów wdzierając się bez przygotowania do Zaświatów w pogoni za Śmierciożercami. Brenna nie raz próbowała mu to wytłumaczyć.

Ale to co zobaczył na zebraniu badaczy na Polanie Ognisk? To było coś gorszego. W ostatnie Beltane do takich a nie innych działań Brygadzistów i Aurorów popchnęła desperacja i chęć ochronienia ich wszystkich przed zagrożeniem ze strony Czarnego Pana i jego Śmierciożerców. A ci badacze? Departament Tajemnic? Widział tam raczej wybujałą ambicji zrodzoną z myśli o tym, że mogliby wykorzystać to drzewo do własnych celów.

— Po prostu… Nie oddawaj mu czci — zakończył Sebastian, podsumowując swoją wypowiedź ciężkim westchnieniem.

Nie chciał nikomu narzucać swojej interpretacji jako jedynej prawdy objawionej, jednak cały ten dąb śmierdział mu na kilometr. A ostatnie czego chciał to, żeby ludzie ubzdurali sobie, że powinni bić pokłony przed jego korzeniami. Między innymi dlatego pilnował się w rozmowach z innymi kapłanami i kapłankami kowenu, starając się nie zdradzać zbyt wiele na temat swojej wizyty na Polanie Ognisk. Kto wie, jak by zareagowali? I czy przypadkiem nie pogorszyliby sprawy.

— Mamy mocniejsze argumenty niż oni — zauważył mężczyzna, pokazując na palcach, jakimi to atutami mogli się pochwalić. — Jesteśmy egzorcystami. Mamy pojemniki na duchy. Jesteśmy tutaj z ramienia Ministerstwa Magii, a więc oficjalnej miłosiernie nam panującej władzy, a poza tym… Niewiele rzeczy jest bardziej nęcących niż pławienie się po wieczność w świetle naszej Przenajświętszej po drugiej stronie.

Przynajmniej w jakimś zakątku Limbo, dokończył bezgłośnie Sebastian, zbliżając się do widmowego starca. Nim jednak zdołał się odezwać, do głosu doszedł duch martwej czarownicy.

— Ojcze, to nie może tak wyglądać! — zaczęła spokojnym głosem, chociaż nie trzeba było tutaj speca od relacji międzyludzkich, aby zauważyć, że kobiecie kończy się cierpliwość. — Ile jeszcze spędzimy tu czasu? Tydzień? Miesiąc? ROK? Nie możemy tu siedzieć w nieskończoność tylko dlatego, że TY chcesz wrócić do lasu! Jesteśmy tu od miesięcy. MIE-SIĘ-CY.

— Ty nic nie rozumiesz… — wymamrotał starzec, opierając się o widmową laskę. — Musimy poczekać aż…

— AŻ CO? — Kobieta wyrzuciła ręce w powietrze, kompletnie ignorując obecność Sebastiana i Urd. — Aż Ministerstwo znowu nas przegoni z lasu? A może jak wpadniemy na te inne zjawy?

— Dziecko, przyjdzie taki czas, że…

— NIE, NIE PRZYJDZIE! TERAZ JUŻ NIC NIE BĘDZIE! NIE ROZUMIESZ? JA NAWET NIE WIDZIAŁAM WŁASNEGO POGRZEBU! — Duch uniósł się w powietrzu na kilka centymetrów wyżej, a w odległości kilku metrów zaczęło się robić chłodniej. — Ty… Ty zresztą swojego też nie.

— Kochanie, nie pamiętasz już, co mówili na kazaniu w ostatnie Yule, przecież…

Kobieta wzięła kilka głębokich oddechów i wydęła policzki, a po chwili odwróciła się plecami do swojego ojca. Dopiero wtedy zauważyła, że świadkami ich dyskusji była para żywych.

— A wy co tu robi…

— Kapłan Macmillan z londyńskiego kowenu. I Ministerstwa Magii — przedstawił się Sebastian, mimowolnie odsuwając się nieco od ducha kobieta, co by zaraz się nie rozkaszleć od obniżonej temperatury. — Pani… Nordgersim. Specjalistka Ministerstwa Magii. Egzorcystka.

— Och, nareszcie! Chwalmy Matkę, w końcu przysłali tu kogoś, kto nie ciska w nas zaklęciami rozpraszającymi! — ucieszyła się widmowa kobieta, klaskając krótko w dłonie. Potem zwróciła się w stronę Urd, prezentując przed nią eleganckie dygnięcie. — Nadia Shercliffe. Z chęcią się dowiem, co może Pani dla mnie zrobić… Mam serdecznie dosyć tego przeklętego lasu. A tatuś… Tatuś z chęcią z ojcem porozmawia, ojcze Macmillanie.

Egzorcysta pokiwał automatycznie głową, posyłając Urd kontrolne spojrzenie. W sumie to nawet im się poszczęściło. Czyż nie lepiej było pracować z duchami, które przynajmniej wydawały się być chętne do tego, aby przenieść się na drugą stronę? Jeśli krótka rozmowa miała aż tak im ułatwić pracę, to chyba warto było spróbować, czyż nie? Sebastian dał kobietom nieco przestrzeni, a sam zaczął zagadywać do ducha sędziwego mężczyzny.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości

Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Sebastian Macmillan (2711), Urd Nordgersim (1302)




  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Spis Treści
Zakładki
Tryb normalny
Tryb drzewa