• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
    • Kalendarium
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Inne części Anglii Sherwood Forest [Jesień 1972, 6.10 Edwinstowe | Victoria, Brenna, Atreus] Pustynna mandragora vol. 2

[Jesień 1972, 6.10 Edwinstowe | Victoria, Brenna, Atreus] Pustynna mandragora vol. 2
from ashes to ashes
O! from what power hast thou this powerful might,
With insufficiency my heart to sway?
wiek
sława
—
krew
—
genetyka
—
zawód
Przed dwoma tysiącami lat niewielkie irlandzkie miasteczko Waterford spłynęło krwią okrutnego męża i bezdusznego ojca kobiety, która zbyt wiele wycierpiała z ich rąk. Upiorzyca gnana nienawiścią i pragnieniem zemsty, przez lata dotkliwie karała wiarołomnych kochanków i mężów, aż zasnęła w swym rodzinnym grobowcu. Mieszkańcy co roku w rocznicę jej zgonu kładą na ciężkiej marmurowej płycie krypty rytualny kamień, który ma zapewnić im bezpieczeństwo. Ze szczątkowych zapisków etnologów i lokalnych pieśni, można wywnioskować, że kobieta była użytkowniczką magii. Czy znajdzie się śmiałek, który zdecyduje się zdjąć kamień i pocałunkiem obudzić bladolicą śniącą o ustach czerwonych jak krew?

Dearg Dur
#1
07.10.2026, 11:06  ✶  
6.10

Do Edinstowe przybyli rano i powitała ich mglista i wilgotna aura. Była to mugolska wioska, otoczona wiekowym lasem przepełnionym magią legend i opowieści tak trwałych, że powtarzanych również przez niemagiczne usta. Ten las nie miał w sobie duchów wisielców, ani upiornych widm czających się na zdesperowanych ludzi, ale i nie był też dziś przedmiotem ich eksploracji. Przybyli tutaj, w celu uzyskania odpowiedzi od osoby, która według wszystkich danych jakie udało im się zebrać, miała najwięcej informacji na temat zaginionych dwóch egzemplarzy Mandragory. Osoby, która wraz z rośliną zniknęła z towarzystwa, ponoć zbyt zdewastowana stratą drogocennej rośliny, bo pojawiać się w Kent i szukać sobie nowego zajęcia.

Zebrane poszlaki pozwoliły im na formalne zdobycie nakazu doprowadzenia na przesłuchanie oraz przeszukania posesji. Adres był banalny do zdobycia, podobnie dla aurorów i detektywki zaopatrzonych w odpowiednią dokumentację i ministerialne pieczęcie, nie było problemu by dostać się do magicznie zabezpieczonej rezydencji na uboczu zabudowań. Dwupoziomowa kamieniczka otoczona była gęstym, bujnie rozrośniętym ogrodem, o który nikt najwidoczniej nie dbał, gdy rośliny wysyciły się nadmiarem energii. Gdy przedarli się do środka dostrzegli porośniętą bluszczem stojącą niezależnie od budynku mieszkalnego szklarnia. Domostwo oraz szklarnia zdawały się opuszczone - nie otworzyła im ani służba, ani Ólafur Urquart we własnej osobie. Pozostało rozejrzeć się za wskazówkami, które pomogłyby ustalić gdzie podejrzany się znajdował, lub też znaleźć jednoznacznie obciążające go dowody, które mogłyby im pomóc w doprowadzeniu tego śledztwa do końca.

Podsumowanie będzie się pojawiać po uzyskaniu kompletu odpisów od uczestników.

W pierwszym poście proszę o opisanie postaci z dokładnym wylistowaniem w pozafabularnej zabranego przez siebie ekwipunku mechanicznego.

W tej turze każdemu uczestnikowi przysługuje pojedynczy rzut na Percepcję, możecie w swoich postach precyzować gdzie konkretnie się rozglądacie (dla precyzyjnych podpowiedzi) lub rozglądać się ogólnie (dla ogólnych podpowiedzi). Sukces na kościach nie będzie wymagany do dalszego rozwoju scenariusza, ale może Wam dać podpowiedzi jak poradzić sobie z nadchodzącym wyzwaniem.
fireheart
some women are lost in the fire
some women are built from it
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
aurorka, twórczyni eliksirów
Ma długie do pasa, bardzo ciemnobrązowe, wpadające w czerń włosy. Te, zwykle rozpuszczone lub spięte jakąś spinką, okalają owalną twarz o oliwkowej karnacji, skąd spoglądają spokojne, ciemnobrązowe oczy. Nie jest przesadnie wysoka, mierzy 167 cm wzrostu i jest stosunkowo szczupła. Swoje bardzo kobiece kształty lubi podkreślać ubiorem. Nosi się najczęściej w czerni. Ciągnie się za nią mgiełka delikatnych perfum – o ciepłej nucie drzewa sandałowego, wanilii, jaśminu, konwalii i pomarańczy. Bije od niej lodowate zimno, w dotyku jest jak bryła lodu.

Victoria Lestrange
#2
08.10.2026, 08:02  ✶  

Połączenie wszystkich kropek nie było wybitnie trudne już po samym przesłuchaniu członków Towarzystwa, problemem było raczej ustalenie silniejszych dowodów niż tylko przeczucia. To na szczęście udało się znaleźć, gdy z Brenną badały miejsce zaginięcia mandragor i już pięć dni później, gdy dopięli resztę dokumentacji, skoro świt udali się do miejsca zamieszkania Urquarta.

Pierwsze, co uderzyło Victorię, to to, że taki miłośnik roślin ma zaniedbany ogród, a był to przecież odpowiedni moment w roku, by przygotować go na zimę i w konsekwencji na wiosnę. Drugie, to że było tu jakiś tak… zdawało się, że pusto? To, że im nie otworzył, nie miało teraz znaczenia, skoro mieli nakaz przeszukania posesji. Ale samo to, że zdawało się go nie być i to o tej porze, był dla Victorii zastanawiający… a raczej się ich nie spodziewał, bo i data była wybrana dość losowo, wciśnięta pomiędzy inne obowiązki całej trójki. Chyba że zobaczył ich w oknie i się ukrył…? Bo przynajmniej Victoria była w mundurze aurora.

– Wiecie co, to bardzo dziwne. Tak zaniedbać ogród i to o tej porze roku, tym bardziej, gdy jest się zastępcą przewodniczącej Towarzystwa Herbologicznego – mruknęła, świadoma, że jej towarzysze mogą nie zwrócić na to jakoś szczególnej uwagi. Ale ogród był jak wizytówka, zwłaszcza dla kogoś, kto sam planował, co zrobić ze swoim ogrodem w ciągu najbliższych kilku dni. – Zajrzę do szklarni – dodała, i rozglądnęła się tam, podejrzewając, że cokolwiek tam jest, powie więcej jej, niż Brennie czy (może zwłaszcza) Atreusowi.



// Percepcja ◉◉◉○○ – na szklarnię
Rzut Z 1d100 - 56
Sukces!


Odkryj wiadomość pozafabularną
Ekwipunek mechaniczny:
— pobłyskująca perła
— Veritaserum
— Słabej jakości lusterka dwukierunkowe
Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#3
08.10.2026, 08:14  ✶  
Brenna nie była skłonna do formułowania pochopnym oskarżeń, ale w tej chwili wszystko odnośnie Ólafura Urquarta krzyczało wręcz do niej, że typ jest absolutnie podejrzany. Przygotowywała się więc do tego, że w gruncie rzeczy wcale nie pojawiają się tutaj, aby zadać parę niewinnych pytań, ale by spróbować gościa przycisnąć albo, co równie prawdopodobne, skończą z walką i aresztowaniem. Rozglądała się od razu za służbą, bo od nich byłoby najlepiej zacząć, ale… na razie nikogo tu nie było.
– Ja powęszę i rozejrzę się, czy nie mają tu jakiegoś miejsca do trzymania karoc – stwierdziła Brenna, bo jednak ślady na swój sposób były charakterystyczne, mogły świadczyć o wielkości pojazdu, no i jeszcze stosunkowo niewiele magicznych karoc miało złocenia. Victoria miała rację, że jeśli coś było w szklarni, to ona prędzej to zobaczy, no i zapewne nie da się zeżreć jakiejś rzadkiej roślinie (bo Brenna doskonale rozpoznałaby tentakulę, mając w pamięci przygody z Borginem, ale już inne groźne niekoniecznie). Za to mogła w dosłownym sensie powęszyć.
Ruszyła do przodu, najpierw rozglądając się, czy zza jakiegoś krzaka nie wyskoczą na nich potwory albo stado zabójców, ale tylko przez chwilę pozostawała w ludzkiej postaci. Po chwili zamiast niej pojawił się wilk, a obrazy straciły na znaczeniu, i znacznie ważniejsze stały się zapachy. Pociągnęła nosem i zaczęła się kręcić, trzymając jednak w pobliżu aurorów. Czego szukała? Właściwie wszystkiego. Ludzkich zapachów, które zdawałyby się świeże, bo już to ile ich było mogło wiele powiedzieć albo wskazać, dokąd teraz poszedł Urquart lub że w ogrodzie są strażnicy. Ale przede wszystkim charakterystycznej woni czarnej magii, którą pachniały madragory i która mogłaby wskazywać na to, że coś tutaj jest nie tak.

Rzut na percepcję jako wilk: w sumie to dosłownie węszę czyli szukam zapachów, przede wszystkim ludzi/czarnej magii/madragor
Rzut PO 1d100 - 34
Słaby sukces...


Odkryj wiadomość pozafabularną
poza różdżką, ciuchami i perłą – w torbie kastet, notatnik, czekoladowa żaba, kajdanki, bandaże, chusta, notatnik i ołówek


Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
hold me like a grudge
and what an ugly thing
– to have someone see you.
wiek
26
sława
V
krew
czysta
genetyka
aurowidz
zawód
auror
Stosunkowo wysoki mężczyzna, mierzący sobie 183 centymetry wzrostu. Posiada włosy barwy ciemnego blondu i jasne, błękitne oczy. Budowa jego ciała jest atletyczna, a na twarzy często widnieje lekki, szelmowski uśmieszek. Porusza się z nonszalancją i pewną niedbałością. Jest nienaturalnie zimny w dotyku.

Atreus Bulstrode
#4
12.10.2026, 06:45  ✶  

Z nakazem w dłoni zawsze się jakoś lepiej na sercu robiło – człowiek mógł sobie wejść, rozejrzeć się na spokojnie i nie zastanawiać się nad tym, na ile powinien uważać gdzie lezie. Szkoda tylko, że wyskoczyli na takie trochę zadupie, do tego wyglądające na trochę nadto opuszczone. Atreus nie potrzebował być specem od przyrody, architektury krajobrazu czy ogrodnictwa, ani tez posiadać przesadnie rozwiniętego zmysłu estetyki, by dojść do podobnych wniosków co reszta, to jest że ogród wyglądał koszmarnie jak na kogoś, kto siedział w Towarzystwie Herbologicznym i to na bardzo wysokim stołku.
Właściciela nie było w domu (nic dziwnego), służby także (trochę szkoda) i odpowiedziała im głucha cisza.

— To ja się rozejrzę tak… ogólnie — mruknął, skoro już każde postanowiło iść w swoją stronę. Nie miał chyba co zaglądać do szklarni, bo i tak niewiele by rozpoznał z zawartości. Łapać zapachów też nie było potrzeby, kiedy mieli wilczy nos na podorędziu. Zostawał mu więc stary, dobry zmysł wzroku, kiedy zaczął obchodzić posiadłość Urquarta.


//percepcja ◉◉◉◉○
Rzut PO 1d100 - 50
Sukces!


Odkryj wiadomość pozafabularną
mechaniczne; pobłyskująca perła, czarodziejska taśma.
from ashes to ashes
O! from what power hast thou this powerful might,
With insufficiency my heart to sway?
wiek
sława
—
krew
—
genetyka
—
zawód
Przed dwoma tysiącami lat niewielkie irlandzkie miasteczko Waterford spłynęło krwią okrutnego męża i bezdusznego ojca kobiety, która zbyt wiele wycierpiała z ich rąk. Upiorzyca gnana nienawiścią i pragnieniem zemsty, przez lata dotkliwie karała wiarołomnych kochanków i mężów, aż zasnęła w swym rodzinnym grobowcu. Mieszkańcy co roku w rocznicę jej zgonu kładą na ciężkiej marmurowej płycie krypty rytualny kamień, który ma zapewnić im bezpieczeństwo. Ze szczątkowych zapisków etnologów i lokalnych pieśni, można wywnioskować, że kobieta była użytkowniczką magii. Czy znajdzie się śmiałek, który zdecyduje się zdjąć kamień i pocałunkiem obudzić bladolicą śniącą o ustach czerwonych jak krew?

Dearg Dur
#5
28.10.2026, 16:21  ✶  

Victoria


Szklarnia wydawała się zaniedbana głównie z zewnątrz, jakby ogród nie miał aż takiego znaczenia. Wnętrze osobistej pracowni zaś wypełniały… mandragory. Oczom aurorki ukazały się rzędy roślin, na których najwidoczniej właściciel posesji miał obsesję. Przy różnych stołach znajdowały się różnorodne oznaczenia niczym w klinice Munga karty różnorodnego traktowania roślin, które obecnie znajdowały się w bardzo różnym stopniu rozwoju - część z nich była wręcz przegnita czy zaschła, część nosiła znamiona grzybicy czy innych chorób. Uwaga Victorii padła również na niewielki sekretarzyk, przy którym znajdowały się różne próbówki i narzędzia do precyzyjnej pracy badawczej. Był też cały zestaw do prowadzenia zapisków, co tym bardziej podkreśliło brak najważniejszego elementu - dziennika badawczego z zapiskiem nie tylko obserwacji ale też - a może przede wszystkim - planów względem roślin.

Za szklarnią znajdował się duży powóz z którego ktoś usunął siedziska, a wewnątrz niego znajdowało się sporo bardzo jałowej ziemi…

Atreus


Przeszukanie domu pozwoliło Bulstrodowi utworzyć obraz właściciela jako osoby bardzo uporządkowanej i metodycznej, o ascetycznym wręcz usposobieniu. Szafę wypełniały rzędy jednakowych szat, sypialnia zdawała się tak uporządkowana, jakby jej lokator z rzadka w niej spał, lub miał wyspecjalizowaną służbę do perfekcyjnego zaścielania łóżka. W pomieszczeniach jednak powoli osadzał się kurz, łatwo było przyjąć, że od miesiąca nikt się w nich nie znajdował.

Co więcej, auror dotarł do pomieszczeń służby, a te wzbudziły w nim dość duży niepokój. W przeciwieństwie do minimalistycznej przestrzeni życiowej Urguarta, znajdwoało się tam sporo rodzinnych pamiątek, bibelotów skromnej ale uczciwie zarabiającej na chleb familii czarodziei pół krwi. Małżeństwo i dwudziestoparoletni syn. Zdawało się, że zapadli się jak kamień w wodę porzucając cały swój dobytek za sobą. Podobnie w kuchni na zagaszonym piecu gniła w najlepsze potrawka, na stole leżał zaschnięty na kamień chleb i pojedyncza kromka. Tylko noża brakowało.

Brenna


Przemiana w wilka przyszła jej szybko i naturalnie. Wonie, które momentalnie uderzały w jej nozdrza świadczyły o opuszczonym miejscu. Brak było świeżych tropów ludzi, całość przechodziła wilgocią i intensywnym zapachem zaniedbanego ogrodu zmieszanego z wonią perfum Victorii i wody kolońskiej Atreusa.

Kluczyła przez moment, aż w końcu instynkt ściągnął ją we właściwe miejsce. Jedyne, którego jeszcze nie sprawdzili, a sprawdzić powinni zdecydowanie razem. W spiżarni znajdowała się klapa. Była dość szczelna, ale nie na tyle, by mdlący zapach kadzidła i spalenizny nie docierał do wilczego umysłu. Niepokój zjeżył odruchowo sierść na karku wilka. Czyżby zguba się znalazła?

Oczywistym było, że nie powinni schodzić tam pojedynczo.

Na potrzeby tej sesji przyjmuję, że każda postać jest w stanie wytrzymać 6 przeprowadzonych z sukcesem ataków (słaby sukces liczony jako draśnięcie czyli 1/2 punkta, sukces 1 punkt, krytyczny sukces 2 punkty i dodatkowy efekt). Po dotarciu do 0 punktów postać traci przytomność.

Na potrzeby tej sesji przyjmuję, że postać może wytworzyć dwa rodzaje osłony o poniższych właściwościach:
Zaporę z Kształtowania oraz Tarczę z magii Rozproszenia o wytrzymałości równej kropkom Cechy z której była rzucona (1/2 przy słabym sukcesie, 2x przy krytycznym + dodatkowy efekt). Wytrzymałość pochłania ataki analogicznie do ciała. Gdy spadnie do zera, osłona znika. Zaporę można stworzyć na stałe w jednym miejscu, lub będzie wymagała niesienia w ręku (nie może lewitować). Odpiera również fizyczne ataki. Tarcza jest nieruchomą łuną. Rzucający może ją przesuwać w ramach swojej tury bez ponawiania rzutu. 

Gracz może w swoje turze wykonać dwa rzuty. Jednym z nich może być reakcja na wymierzony w postać atak zasygnalizowany w poście mistrza gry. Roztrzygnięcie będzie się odbywać przy porównaniu wyników porażka<słaby sukces<sukces, w następnej kolejności przy remisie porównywany jest wynik liczbowy (kto więcej).

Krytyczna porażka przy pierwszym rzucie w poście automatycznie unieważnia drugi rzut.

W poście można użyć maksymalnie jednego przedmiotu fabularnego.

W toku walki mogą pojawiać się dodatkowe zasady uzależnione od decyzji i roleplayu graczy.

Wszyscy



Po otwarciu małej klapy buchnęło wam swądem, który Victoria bardzo dobrze już znała - entropia i rozkład miały odstraszać, ale dla funkcjonariuszy na służbie nie istniało coś takiego jak strach. W dół do piwnicy prowadziła wąska drabinka. W środku panowały nieprzebrane ciemności w których coś zdawało się poruszać, choć możliwe, że było to tylko złudzenie.
fireheart
some women are lost in the fire
some women are built from it
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
aurorka, twórczyni eliksirów
Ma długie do pasa, bardzo ciemnobrązowe, wpadające w czerń włosy. Te, zwykle rozpuszczone lub spięte jakąś spinką, okalają owalną twarz o oliwkowej karnacji, skąd spoglądają spokojne, ciemnobrązowe oczy. Nie jest przesadnie wysoka, mierzy 167 cm wzrostu i jest stosunkowo szczupła. Swoje bardzo kobiece kształty lubi podkreślać ubiorem. Nosi się najczęściej w czerni. Ciągnie się za nią mgiełka delikatnych perfum – o ciepłej nucie drzewa sandałowego, wanilii, jaśminu, konwalii i pomarańczy. Bije od niej lodowate zimno, w dotyku jest jak bryła lodu.

Victoria Lestrange
#6
29.10.2026, 13:52  ✶  

Z pewną ciekawością weszła do szklarni, która okazała się wcale nie być zaniedbana. Była za to jak swego rodzaju stanowisko badawcze, o czym Victoria przekonała się bardzo dokładnie, gdy przeszła wzdłuż, identyfikując jedną mandragorę za drugą. Z każdą kolejną jej zdumienie rosło, aż doszło do punktu granicznego i po prostu przyjęła do wiadomości, że Urquart musi mieć absolutnego świra na ich punkcie. A badał chyba wszystko, w różnych stadiach ich rozwoju czy chorobowym – czyżby sprawdzał ich zachowanie w naprawdę k-a-ż-d-y-c-h warunkach? Lestrange uważnie przeczytała kilka kart, w których opisane było, co dokładnie robiono na danym stanowisku z mandragorami, a później zainteresowała się sekretarzykiem i odkryła kolejne narzędzia badawcze, a także pióra, atrament… i brak jakiegokolwiek dziennika. Przeszukała jeszcze raz szklarnię, by nie okazało się, że coś tak ważnego znajduje się gdzieś pod jakimś stołem, zasłonięte donicą albo co, bo że jakiś dziennik czy notatnik istnieje, była bardziej niż pewna. Też była przecież badaczem, może nie roślin, ale opracowywanie nowym formuł mikstur wymagało oczyszczenia i uporządkowania myśli, a nie było lepszego, bardziej dostępnego sposobu, niż prowadzenie dziennika, gdzie błędne wnioski zawsze można było wykreślić, lub wyrwać kartki, choć raczej się tego nie robiło, bo nieudane eksperymenty też były rezultatem, dzięki któremu można było odczytać właściwe wnioski.

Dziennika nie znalazła, za to przez ściany szklarni dostrzegła coś innego, może tylko trochę mniej interesującego, a mianowicie… powóz. Karocę… coś, co, jak ustaliły z Brenną, prawdopodobnie posłużyło do wywiezienia mandragor z Towarzystwa Herbologicznego. Czarnowłosa w końcu wyszła ze szklarni i udała się na jej tyły, by sobie tenże powóz obejrzeć. Wnioski jej nie zaskoczyły, raczej tylko potwierdzały, że są we właściwym miejscu: brak siedzeń i ziemia, która przesypywania się w dłoni Victorii sprawiły, że ta rozejrzała się czujnie, aż wróciła przed wejście do kamieniczki – gdzie albo ona czekała na resztę, albo oni na nią.

– Słuchajcie, jestem praktycznie przekonana, że Urquart ukradł te mandragory. Za szklarnią jest powóz… ma wymontowane siedziska i w środku jest sporo ziemi… takiej jałowej jaką widziałam przy naszych pustynnych pięknościach – zaczęła i skrzywiła się lekko, bardzo wątpiąc, że jej towarzysze uznają mandragory za piękne, jeśli zobaczą ich… „twarze”. – Koleś ma prawdziwego fioła na punkcie mandragor, w szklarni jest ich mnóstwo, ale tych normalnych… w różnym stanie rozwoju i zdrowia, ale nie wiem co badał, bo nie ma żadnego dziennika – westchnęła przy tym. – Macie nauszniki w razie czego? Bo czuję, że się może bez nich nie obejść – mruknęła. chociaż gdyby kogoś spetryfikowało, to Urquart miał przynajmniej tyle mandragor w szklarni, że znalazłyby się jakieś dorosłe osobniki, z których możnaby uwarzyć eliksir przywracający do normalności… A jeśli nie mieli, to był to chyba odpowiedni moment, by sobie takie wyczarować.

Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#7
30.10.2026, 08:59  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 30.10.2026, 10:32 przez Dearg Dur.)  
Powinna była wziąć te cholerne nauszniki.
Nie pomyślała o tym z prostego powodu: nie była zielarką, a no i zakładała, że dopadną tu pana zastępcę, nie będą walczyć z madragorami…
– Skoro w szklarni jest tak dużo madragor, nie ma tam nauszników? Przy tylu pewnie powinni mieć je w zapasie, jeśli dobrze pamiętam zajęcia z zielarstwa – powiedziała Brenna, gdy wróciła do Victorii i Atreusa, już we własnej postaci. Wyczarować im nauszniki jak najbardziej mogła, problem polegał na tym, że chociaż w kształtowaniu była naprawdę dobra, nie mogli przewidzieć, ile im to wszystko zajmie. Zwłaszcza że miała wrażenie, że wciąż czuje tę paskudną woń, a informacje o powozie tylko utwierdzały w przekonaniu, że te paskudne, drące się istoty siedziały gdzieś w podziemiach dworku. Jeżeli jednak ten gość miał taką obsesję, na pewno musiał zadbać o odpowiednie zaopatrzenie, zwłaszcza że tak wielką szklarnią pewnie nie zajmował się sam… – Tu nie ma świeżych tropów. Nie poza nami. Ktokolwiek tu mieszkał, nie krążył po domu w ciągu ostatnich kilku dni, a chyba nie mieliśmy informacji o zwolnieniu służby. Albo mieszkańcy odeszli, albo… albo coś się im stało – stwierdziła cicho, i nie mogła powstrzymać wciskających się do głowy wizji o dokarmianiu albo nawożeniu madragory ciałami służących. – W spiżarni jest klapa. Kadzidło, spalenizna. Cuchnie, jakby trzymał tam stado czarnoksiężników. Albo nekromantycznych madragor – westchnęła Brenna. Schodzenie tam było głupie i niebezpieczne, obawiała się, że dźwięki będą mniejszym problemem niż próba uduszenia ich czy może ubicia przez pana domu, zapewne czarnoksiężnika, ale mieli tutaj zaginionych ludzi i podejrzenie czarnej magii.
A potem zajrzała do szklarni, sprawdzić, czy znajdą potrzebne rzeczy. Jeśli nie… to pozostawało spróbować wyczarować te naszuniki i zastanowić się nad postawieniem tarcz.

zerkam do szklarni i w okolicach, czy znajdziemy jakieś nauszniki. Jeżeli nie, to próbuję wyczarować dla nas nauszniki z kształtowania
Rzut W 1d100 - 14
Akcja nieudana


Nauszniki ważna sprawa, nigdzie jednak ich nie można było znaleźć - nawet w szklarni wypełnionej mandragorami. Brenna spróbowała wyczarować nauszniki dla całej ekipy i wyszło jej to bez trudu. Bardzo ładne. Bardzo ciepłe. Niestety, przy pierwszej próbie wychodziło na to, że całkiem nieźle ekipa słyszała co do siebie mówiła, co oznaczało, że tłumiły stanowczo za mało.


Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
hold me like a grudge
and what an ugly thing
– to have someone see you.
wiek
26
sława
V
krew
czysta
genetyka
aurowidz
zawód
auror
Stosunkowo wysoki mężczyzna, mierzący sobie 183 centymetry wzrostu. Posiada włosy barwy ciemnego blondu i jasne, błękitne oczy. Budowa jego ciała jest atletyczna, a na twarzy często widnieje lekki, szelmowski uśmieszek. Porusza się z nonszalancją i pewną niedbałością. Jest nienaturalnie zimny w dotyku.

Atreus Bulstrode
#8
Wczoraj, 05:37  ✶  

Dom, jak to dom, chociaż było po nim widać, że właściciel chyba bardzo lubił porządek. Przechodząc między pomieszczeniami, Bulstrode mimowolnie zaczął się zastanawiać, jak ktoś tak poukładany mógł lubić grzebać w ziemi. Przecież przy tym człowiek się cały brudził i świnił. Ale nie ważne. Najwyraźniej komuś, kto miał szafę wypełnioną takimi samymi ciuchami, mógł czasem zaszaleć i uciec się do pracy manualnej.

Niestety, wszystko było zakurzone i sugerowało, że już od jakiegoś czasu nie było w domu lokatorów. To natomiast trochę dziwiło, bo okej, Urquart mógł zapaść się pod ziemię, ale co z jego służbą? Czemu ich też nie było, kiedy rzeczy wydawały się wciąż zostawać na swoim miejscu?

— Dokładnie, nikogo nie ma — powiedział, kiedy zebrali się razem. — Służba zapadła się pod ziemię, bo ich rzeczy wydają się nie ruszone. Pamiątki, bibeloty, nawet niedojedzone jedzenie. Ja bym się nawet nie zdziwił, jakby byli jakoś zamieszani w tę sprawę mandragor. Może je na nich testował, skoro nie ma nauszników — wzruszył ramionami, sięgając po różdżkę, kiedy Brennie nie powiodło się zaklęcie. Sam machnął swoją i spróbował wyczarować nauszniki.


// kształtowanie ◉◉◉◉○ na wyczarowanie zestawu nauszników
Rzut PO 1d100 - 96
Sukces!
fireheart
some women are lost in the fire
some women are built from it
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
aurorka, twórczyni eliksirów
Ma długie do pasa, bardzo ciemnobrązowe, wpadające w czerń włosy. Te, zwykle rozpuszczone lub spięte jakąś spinką, okalają owalną twarz o oliwkowej karnacji, skąd spoglądają spokojne, ciemnobrązowe oczy. Nie jest przesadnie wysoka, mierzy 167 cm wzrostu i jest stosunkowo szczupła. Swoje bardzo kobiece kształty lubi podkreślać ubiorem. Nosi się najczęściej w czerni. Ciągnie się za nią mgiełka delikatnych perfum – o ciepłej nucie drzewa sandałowego, wanilii, jaśminu, konwalii i pomarańczy. Bije od niej lodowate zimno, w dotyku jest jak bryła lodu.

Victoria Lestrange
#9
4 godzin(y) temu ✶  

Teoretycznie nauszniki powinny być, ale w praktyce często wyglądało to tak, że wykwalifikowani czarodzieje je sobie po prostu wyczarowywali. W szkole było inaczej, brało się odpowiedzialność za dzieci i tak dalej. Ogólnie wiadomo – lepiej było mieć faktyczne nauszniki niż takie, które ci mogą zniknąć, ale to nie była żadna nadzwyczajna praktyka: w Towarzystwie Herbologicznym robili to samo, to znaczy musieli je sobie wyczarować.

– Czyli… – zaczęła Victoria, próbując podsumować to, co mieli. – Dom wydaje się być całkowicie opuszczony przynajmniej od kilku dni? To niedojedzone jedzenie brzmi albo jak jakaś nagła ewakuacja – zazwyczaj z powodu zagrożenia życia. – Albo jakby ktoś się ewakuować nie zdążył – dokończyła, składając do kupy rzeczy, jakich dowiedzieli się Brenna i Atreus. – Ale nie było tam widać żadnych śladów walki i tak dalej? – upewniła się jeszcze, ale sądziła, że gdyby coś takiego któreś z nich znalazło, to by powiedziało.

 

Spróbowali najpierw nauszników od Brenny, ale jako, że mogli się w nich nadal słyszeć, to nie wchodziły w grę jako ewentualna ochrona przed mandragorami. Wersja stworzona przez Atreusa była znacznie lepsza. A skoro mieli już wszystko…

– Wychodzi na to, że jednak musimy zejść przez klapę – mruknęła.

Brenna zaprowadziła ich do znalezionej przez siebie klapy w spiżarni, a gdy ją otworzyli, Lestrange mimowolnie jęknęła, czując ten znajomy już zapach. Na moment wstrzymała oddech, ale to był bardziej odruch.

– Ciekawe jak je tam wsadził, skoro musiał się tak namęczyć z powozem – mruknęła, zerkając w dół. Panowała tam tylko ciemność. – Wiecie co, może ja pójdę pierwsza. Na wypadek jakby na dole czaiły się jakieś diabelskie sidła, co nie jest znowu takie niemożliwe… – dodała i wyciągnęła swoją różdżkę, by na jej końcu zapalić światło. Co prawda Urquart przejawiał obsesję na punkcie mandragor, ale kto wie, co trzymał w piwnicy. A diabelskie sidła akurat lubiły takie ciemne i wilgotne, niemal duszne miejsca… i jeśli nikt nie miał innych pomysłów, to jako pierwsza zaczęła schodzić po drabinie. Póki co z nausznikami tak założonymi, żeby jedno ucho nie było całkowicie zasłonięte i mogła słyszeć.

« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: Atreus Bulstrode, 1 gości

Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Atreus Bulstrode (356), Brenna Longbottom (664), Dearg Dur (971), Victoria Lestrange (1048)




  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Spis Treści
Zakładki
Tryb normalny
Tryb drzewa