• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
    • Kalendarium
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Dolina Godryka v
1 2 3 4 5 … 7 Dalej »
[25/10/1972] co dwie głowy to nie jedna || sebastian & urd

[25/10/1972] co dwie głowy to nie jedna || sebastian & urd
Pan Egzorcysta
here lies the abyss,
the well of all souls

wiek
34
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
kapłan kowenu | egzorcysta ministerstwa magii
ciemnobrązowe oczy; rozszczep tęczówki prawego oka (źrenica w kształcie dziurki od klucza); czarne włosy; przeciętny wzrost 173 cm; zimne dłonie; często ubrany cieplej niż sugeruje pogoda; okulary do czytania; srebrny łańcuszek z sygnetem na szyi (w oczku znajduje się zasuszony kwiat z rodzinnego ogrodu); niespieszny chód; cichy, nieco niewyraźny głos

Sebastian Macmillan
#11
Wczoraj, 19:27  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: Wczoraj, 23:01 przez Król Likaon.)  
(Charyzma): Egzorcyzmy w wykonaniu Sebastiana x1
Rzut PO 1d100 - 24
Akcja nieudana

Wszystkie znaki na niebie i ziemi sugerowały, że przetransportowanie pierwszej napotkanych przez nich pary duchów do zaklętego naczynia miało nie przynieść Sebastianowi i Urd żadnych zbędnych problemów. W sumie, na którym etapie cały ten plan miałby pójść do przysłowiowych diabłów? Kobieta ewidentnie nie chciała już dłużej siedzieć w Kniei, a starzec… Wydawał się na tyle zaznajomiony z kowenem, że dołączenie do Matki w jej krainie umarłych nie powinno stać w kontrze z jego wierzeniami. Lepszego układu nie można było sobie wymarzyć.

Mimo to… Starszy czarownik ewidentnie nie potrafił się zdecydować na to, co powinien w tej sytuacji zrobić. Sebastian podszedł do sprawy jak najbardziej profesjonalnie; przedstawił mu całą procedurę, zapewnił, że rytuał odprawienia zmarłych odbędzie się w dzień obchodów Samhain. Wspomniał nawet, że najstarsi stażem egzorcyści Ministerstwa Magii zadbają o jego naczynie osobiście. Niestety, nie zdało się to na zbyt wiele. 

Mężczyzna ewidentnie uroił sobie, że musi zostać w Kniei. Skoro dalej były tu też inne duchy, to czemu oni mieliby iść gdzie indziej? Ewidentnie to było aktualnie ich miejsce na ziemi i mieli tutaj do spełnienia swego rodzaju powinność. A na to już trudniej było znaleźć odpowiedź, nie wdając się w długą dyskusję na temat tego, co właściwie robiło tutaj Ministerstwo i dlaczego tak właściwie zależało im na tym, aby usunąć duchy z lasu. Zaczynam żałować, że się z nią nie zamieniłem, pomyślał przelotnie Macmillan, zerkając na poczynania panny Nordgersim.

W porównaniu do niego szło jej o niebo lepiej. Bez trudu udało jej się przeprowadzić Nadię Shercliffe przez całą procedurę i właśnie rozkładała sprzęt wymagany do przeniesienia esencji ducha prosto do magicznej szkatułki. Na Matkę, jak on jej teraz zazdrościł…

— Naprawdę nie chciałby pan dołączyć do swojej córki, panie Shercliffe? — zagaił raz jeszcze Sebastian, starając się zamaskować niepokój wywołany sprzeciwem ducha. — Przecież widać, że chce ruszyć do przodu. Na pewno po drugiej stronie przydałoby jej się Pańskie wsparcie i…

— Kocham moją córkę, proszę ojca — sapnął duch, podpierając się na widmowej lasce. — I właśnie dlatego nie zamierzam zatrzymywać jej tutaj dłużej, niż to konieczne. Nadia podjęła decyzję i ma do niej pełne prawo. — Chrząknął znacząco. — Tak samo, jak ja mam prawo do mojej. I dziś stąd nie odejdę.

Sebastian rozchylił usta, aby odpowiedzieć, jednak duch nawet na to nie dał mu szansy. Zamiast tego obrócił się na pięcie i pokuśtykał z laską w stronę Kniei, aby po chwili kompletnie zniknąć mu z pola widzenia. Tego zdecydowanie nie można uznać za sukces, pomyślał Macmillan, przestępując powoli z nogi na nogę. Mieli przecież łapać duchy, a nie sprawiać, żeby ponownie uciekały do serca Kniei.

— Miejmy nadzieję, że z resztą nie będzie takich problemów, jak z Shercliffem — wymamrotał, podchodząc do Urd, która zdążyła już przenieść Nadię do jej vipowskiego lokum. — Wiesz, ja naprawdę myślałem, że go przekonam, ale on miał… Zupełnie inne plany.

Westchnął cicho. Nie był zadowolony z dotychczasowego przebiegu tego wypadu. A przynajmniej nie z tego, który był jego bezpośrednim obowiązkiem. Może to i dobrze, że Ministerstwo Magii wysłało go tutaj wraz z Urd? Ewidentnie jego szczęście działało dziś dość wybiórczo, toteż dobrze było mieć ze sobą kogoś, na kogo można było liczyć…

— Proponuję spróbować obejść tę część lasu — rzucił, wskazując w odpowiednim kierunku. — Zobaczymy, czy gdzieś jeszcze nie kręcą się większe grupy, a potem spróbujemy przejść z drugiej strony. Kto wie, może po drodze natkniemy się na jakiś inny zespół, który zauważył, gdzie pochowała się większość tych duchów. Musi być ich tutaj więcej.

Kto wie, może przy odrobinie szczęścia Shercliffe wyściubi nos z lasu raz jeszcze i wtedy uda im się do niego zagadać? Sebastian westchnął ciężko. Zdecydowanie mieli przed sobą długie kilka godzin.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości

Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Sebastian Macmillan (3325), Urd Nordgersim (1674)


Strony (2): « Wstecz 1 2


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Spis Treści
Zakładki
Tryb normalny
Tryb drzewa