23.03.2023, 23:13 ✶
Nie mógł wyzbyć się wrażenia, że od czasu nieszczęsnego balu u Longbottomów Nora starała się go unikać, co sprawiało mu z kolei jedynie przykrość. Chciał ją zatrzymać, lecz język odmówił mu posłuszeństwa; patrzył więc w ślad za czarownicą z poczuciem winy wymalowanym na twarzy.
— Och, w to nie wątpię, mon cher — zwrócił się do Erika z uśmiechem, a zaraz potem przeniósł wzrok na Malfoya, jakby badał jego reakcję na ostatnie słowa rzucone w upojeniu, a cała jego sylwetka zdawała się krzyczeć to nie tak jak myślisz.
Kątem oka dostrzegł Szeptuchę rozmawiającą z jego towarzyszką, lecz nie ośmielił się patrzeć w tamtą stronę; ta odziana w czerń kobieta budziła w nim nieuzasadniony lęk. Może dlatego, że kojarzyła mu się z matką? Tak, Daphne Black bywała momentami straszna.
— Ty również nieszczególnie się dziś kryjesz ze swoimi uczuciami — odparł, przyjmując od Elliotta piersiówkę, którą podał Vesperze, a gdy kobieta oddała mu naczynie, sam ponownie tego dnia skosztował słynnego Oddechu Bazyliszka. — Mam nadzieję, że jednak uda wam się pognieść szaty, tudzież mundur... Jeśli nie dziś, to wkrótce, czego bardzo wam życzę.
Dając im to dziwne błogosławieństwo, wskazał właścicielowi stoiska butelkę wina, za którą zapłacił złotymi galeonami - nieco więcej, niż była warta, niespecjalnie jednak zwracał na to uwagę.
— Bawcie się dobrze, presque amants — rzucił im na odchodne, wypowiadając ostatnie słowa tak cicho, że nie był pewien, czy dosłyszeli, po czym ruszył z Vesperą w stronę kniei.
— Och, w to nie wątpię, mon cher — zwrócił się do Erika z uśmiechem, a zaraz potem przeniósł wzrok na Malfoya, jakby badał jego reakcję na ostatnie słowa rzucone w upojeniu, a cała jego sylwetka zdawała się krzyczeć to nie tak jak myślisz.
Kątem oka dostrzegł Szeptuchę rozmawiającą z jego towarzyszką, lecz nie ośmielił się patrzeć w tamtą stronę; ta odziana w czerń kobieta budziła w nim nieuzasadniony lęk. Może dlatego, że kojarzyła mu się z matką? Tak, Daphne Black bywała momentami straszna.
— Ty również nieszczególnie się dziś kryjesz ze swoimi uczuciami — odparł, przyjmując od Elliotta piersiówkę, którą podał Vesperze, a gdy kobieta oddała mu naczynie, sam ponownie tego dnia skosztował słynnego Oddechu Bazyliszka. — Mam nadzieję, że jednak uda wam się pognieść szaty, tudzież mundur... Jeśli nie dziś, to wkrótce, czego bardzo wam życzę.
Dając im to dziwne błogosławieństwo, wskazał właścicielowi stoiska butelkę wina, za którą zapłacił złotymi galeonami - nieco więcej, niż była warta, niespecjalnie jednak zwracał na to uwagę.
— Bawcie się dobrze, presque amants — rzucił im na odchodne, wypowiadając ostatnie słowa tak cicho, że nie był pewien, czy dosłyszeli, po czym ruszył z Vesperą w stronę kniei.
Postacie opuszczają sesję
![[Obrazek: 2eLtgy5.png]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=2eLtgy5.png)
if i can't find peace, give me a bitter glory