Samuel był trochę zdezorientowany. Dosyć dużo się działo. Przeniósł spojrzenie na siostrę, widać było, że zmartwiła go informacja, którą mu przekazała. Co mogło spowodować, że zmieniła swoje plany? Spodziewał się, że chodzi o jej klątwę, która nie dawała o sobie zapomnieć. Może i chciałby zostać tu dłużej, szczególnie w towarzystwie Danielle, jednak jeśli chodziło o Jackie to nie wyobrażał sobie nie zareagować od razu. - Tak, możemy iść do domu, jak sobie życzysz.
- Jesteś pewna, że wrócisz z nimi? - Zapytał jeszcze Dani. Zbliżył się do niej jeszcze, szkoda mu było, że to wszystko zakończyło się właśnie w ten sposób, najchętniej jeszcze by spędził w jej towarzystwie cały wieczór, tylko że nie było im to dzisiaj pisane. - To ja dziękuję Dani, to jeden z piękniejszych dni w moim życiu. - Odparł zgodnie z prawdą. Uważał, że musi się z nią podzelić tą informacją.
- Mam nadzieję, że bezpiecznie dotrzesz do domu, powinienem Cię chyba do niego odprowadzić, ale obowiązki brata wzywają. - Rzekł jeszcze na pożegnanie, po czym podszedł do siostry.
- Gotowa? - Ruszyli razem w kierunku wyjścia z polany, po czym złapał ją za rękę i się teleportowali do domu.