W międzyczasie odsalutowała Stanleyowi - wyglądało na to, że nie planuje podchodzić do nich ponownie. Zagada go później, jeżeli tylko będzie ku temu okazja.
Nie drążyła rozmowy z rodzeństwem, nie ciągnęła tematu. W odpowiedzi na słowa Samiego tylko pokiwała głową, posyłając mu krótki uśmiech. Mogło to wyglądać dziwnie, ktoś mógłby nawet uznać, że jest nienaturalnie oschła lub co gorsza, obrażona - ale nic z tych rzeczy. Musieli się ewakuować, czym prędzej. Nic poza tym ją nie obchodziło.
Odprowadziła ich wzrokiem - poczuła minimalną ulgę, gdy Ci zniknęli z jej pola widzenia. Wzięła dwa głębsze wdechy, starając się uspokoić nieregularne, przyspieszone bicie serca. Trzymaj się blisko Erika - przypomniała sobie słowa Brenny. Sami i Jackie są bezpieczni, musisz zachować trzeźwość umysłu i być wsparciem dla rodziny.
Rozejrzała się w poszukiwaniu wysokiego mężczyzny. Dostrzegła go bez większego problemu - jeżeli tylko jakimś cudem zwrócił na nią uwagę, pomachała do niego.