Wzdrygnął się na samą myśl o scenariuszu, który roztaczała przed nim Heather. Tkwienie w związku z kimś, kto mógł kompletnie do ciebie nie pasować w tak ważnej sferze życia, byłoby okropne. Jeszcze pół biedy, jeśli w trakcie relacji para orientuje się, że to chyba jednak nie jest to, ale na etapie, gdy ślub wchodzi w grę... To już musiało być nieco przerażające. Dla obu stron. Każde z nich musiało mieć swoje nadzieje względem tego, jak to potem będzie, a wszystko zależało od tego, czy nie tylko ich charaktery są zgodne, ale również ich ciała. Cameron ścisnął lekko rękę Wood.
— Dlatego mówię, że na jego miejscu byłbym zniecierpliwiony. To musi być jakaś taka dziwna mieszanka oczekiwania, fascynacji i przerażenia, co nie? — tłumaczył ochoczo rudowłosej przyjaciółce. — Skoro już się tyle naczekał, to pewnie przetrwanie tych kilku ostatnich godzin musi być frustrujące. — Nachylił się do jej ucha, aby po chwili dodać ciszej: — Ewentualnie stracił nadzieję do tego stopnia, że już chce mieć to za sobą i przeżyć resztę życia... Przeżyć resztę życia.
Dbanie o to, aby samo przyjęcie przeminęło bez zarzutu, zdecydowanie było sporym wyzwaniem dla młodych, zwłaszcza tych, którzy nie mogli sobie pozwolić na zatrudnienie kogoś, kto zorganizowałby to wszystko za nich i zająłby się cateringiem, przygotowaniem sali, czy nawet zatrudnieniem zespołu z prawdziwego zdarzenia. Dodać do tego jeszcze ewentualne zobowiązania względem lokalnego kowenu dla co bardziej religijnych ludzi, a nagle się okazywało, że samo wesele, jak i ślub było przeznaczone dla wszystkich tylko nie dla głównych zainteresowanych. Chyba że oni czerpią z tego radość, dorzucił w myślach Cameron.
Tacy ludzie w końcu też istnieli. Niektórzy lubili mieć wszystko ułożone według własnego zamysłu i czuć satysfakcję z tego, że dany projekt udało im się doprowadzić do końca tylko przy użyciu własnych umiejętności i samozaparcia. A organizacja wesela to nie było wiele co. Jeśli to ich satysfakcjonowało, to koniec końców powinni być zadowoleni z efektów. Na razie Lupin nie miał się do czego przyczepić, chociaż może wynikało to z tego, że był to dopiero początek imprezy.
— Nie oświadczę się przecież za niego, co nie? — Przewrócił teatralnie oczami, aby po chwili parsknąć gromkim śmiechem. To z koeli sprowadziło na niego wzrok kilku gości z pobliskiego stoiska. Automatycznie spoważniał, chociaż uśmiech koniec końców wypłynął na jego twarz. — Za dużo czasu w pracy. Poza tym chyba chce, żeby wszystko było „idealnie”, ale nie do końca wie, co powinien przez to rozumieć. — Wzruszył ramionami. — Jak tak dalej pójdzie, to jego partnerka oświadczy mu się jako pierwsza. Przed jakąś ważną operacją, żeby nie mógł odpowiedzieć wymijająco.
Do niedawna sądził, że Cedric faktycznie postawi w końcu na swoim, wyciągnie pierścionek i popchnie swój związek do przodu. Teraz? Zaczynał mieć lekkie wątpliwości, chociaż miał nadzieję, że przez to niezdecydowanie nie zepsuje tej relacji. Kto wie, może to Cecylka i Cameron będą tymi, którzy w końcu zmuszą brata do powzięcia faktycznych działań? W końcu rodzeństwo powinno sobie pomagać. Nawet jeśli najmłodszy Lupin znacznie różnił się od nich charakterem i stylem bycia.
— Nasz los jest przesądzony — mruknął figlarnie, całując Heather w czoło, jakby była małym dzieckiem. — Chyba że wymyślą ślub dla trzech osób. Wtedy będziemy musieli się rozejrzeć za dobrą salą. O albo jakimś parkiem. Tak, żeby było na świeżym powietrzu, ale dalej w mieście.
Starał się odsuwać od siebie myśli, że ich relacja mogłaby się kiedyś rozpaść. Tak samo, jak odpychał od siebie wątpliwości związane z tym, czy w obecnych czasach może być w ogóle pewny, że cała ich trójka przeżyje dłuższy czas. Chwilami wyglądało to tak, jakby problemy same ich znajdowały, nawet jeśli starali się trzymać od nich jak najdalej.
— Oczywiście — potwierdził, biorąc ją pod rękę i prowadząc na spotkanie z Ciasteczkiem... To jest panem młodym. Gdy już się do niego dopchali, Cameron złożył najszczersze gratulacje, obsypując go komplementami na temat sali, małżonki, jak i „rangi społecznej” tego wiekopomnego wydarzenia.