Stella sama była zaciekawiona, jak to właściwie możliwe, że jej urok działał na niego, aż tak długo. Nie spotykała się z tym zbyt często, to raczej trwało chwilę i znikało po jej występach, tutaj jednak sytuacja była zupełnie inna. Nie miała pojęcia, czym była spowodowana.
- Tak, zasługuję na wszystko, co najlepsze. - Kontynuowała. Chciała zobaczyć, jak długo będzie to wszystko trwało. Nie zapowiadało się jednak na to, żeby urok słabł, co wzbudzało w Stelli zainteresowanie. W końcu mogła dowiedzieć się w jaki sposób wykorzystać swoje umiejętności, gdyby tego do czegoś potrzebowała.
- Zobaczymy.- Jakoś nie do końca chciało się jej wierzyć w to, że Theon Yaxley będzie chciał kontynuować tę znajomość. W końcu nie była ona naturalna, miały w tym wszystkim udział inne rzeczy, które nie do końca sprzyjały temu, żeby rzeczywiście mieli się spotkać po raz kolejny. Avery miała tego świadomość, nie oczekiwała nawet tego, że się do niej odezwie. Zapomni o tym, zignoruje w końcu było to coś między jawą, a snem.
Dała się zaprowadzić na parkiet, nie miała z tym najmniejszego problemu. Za każdym razem postępowała w ten sposób. Musiała się pokazywać w odpowiedni sposób. Wymagano tego od niej, nadarzyła się więc idealna okazja, aby zrobić to, co zwykle. Jeszcze chwila i będzie mogła opuścić to towarzystwo, odhaczy obecność tutaj i zniknie w czterech ścianach swojego mieszkania, gdzie będzie mogła wrócić do swojej codzienności.
Kiedy wspomnieł o pocałunku poczuła zimny dreszcz. Nie powinna pozwalać na takie sytuacje. Zbliżyła się jednak swoją twarz do jego, dzieliły ich centrymetry. - Nie tym razem. - Odparła bez zawahania, potrafiła wyznaczać granice i nie zamierzała ich przekraczać.
Taniec, choć trochę nieudolny nawet sprawił jej przyjemność, jednak nie miała ochoty pozwolić mu na nic więcej. Gdy muzyka się skończyła, Avery puściła jego dłoń i ruszyła w stronę wyjścia. Nie chciała już tutaj być.