Słysząc, że chłopakowi spodobało się to miejsce poczuła ulgę. Uśmiechnęła się szeroko słuchając jego słów z uwagą, co w jej aktualnym stanie było dosyć trudne, ponieważ alkohol podpowiadał jej, że powinna chichotać i kiwać się lekko. Nie potrafiła się na niczym skupić, a jego obecność w ogóle okropnie ją rozpraszała. Nigdy nie zaprosiła obcego chłopca do tego miejsca i nigdy nie była w obecności mężczyzny SAMA pijana, ale nie przejmowała się. Ryzykowała tym, że chłopak wykorzysta jej naiwność i zrobi jej krzywdę, albo okradnie sklep jej rodziców, co było naprawdę strasznym scenariuszem.
— Tak, moi rodzice są zawsze w podróży i polują na stare księgi, zwoje, artefakty. Ściągają z nich klątwy i przywożą tutaj na sprzedaż. Dużo podróżowali też po Grecji. – mówiła przeciągając pojedyncze literki z trudem składając sensowne zdania, ale starała się jak tylko mogła trzymać fason.
Avelina była zawsze chuda i słabo zbudowana, więc i alkohol szybko zaczynał na nią działać, a Godryk mógł śmiało zobaczyć to w jej zamglonych oczach. Potknęła się o własną nogę robiąc przy tym trochę hałasu i łapiąc się chybotliwego regału. Na szczęście nic się nie stłukło, nie upadło i nie zniszczyło. Zaśmiała się cicho pod nosem.
— Przepraszam. – bąknęła i poprowadziła chłopaka do działu z księgami z Grecji i Rzymu. — Musisz go tu przyprowadzić, dogadałby się z moimi rodziacami. A MOSZE SIEE ZNAJĄ! – zawołała radośnie i przeszukała księgi, które tu były.
Znalazły się nawet pierwsze mocno zniszczone wydania dramatów antycznych. Uwielbiała ten dział, był zaklęty w jej oczach. Sama czasami przywdziewała maskę obojętności, maskę, która miała chronić ją przed obcymi. Teraz ją powoli zrzucała, co powodowało, że niezbyt komfortowo zaczynała się czuć, ale alkohol idealnie tłumił w niej to uczucie.
— Brzmi przerażająco dla kogoś kto zawsze chowa się za kociołkami. – zaśmiała się cicho i pozwoliła mu podziwiać ten dział. — Nie przepadam być w centrum uwagi, chyba że chodzi o moich przyjaciół z nimi czuję się pewniej. – było jej już ciężko na głowie, ale starała się z nim rozmawiać. Czuła się niesamowicie podekscytowana tą rozmową. Nigdy tak nie szalała w poznawaniu osób. Dodatkowo jej podświadomość uparcie mówiła jej, że kojarzy tego chłopaka, ale nie wiedziała skąd. — Ale mogłabym być wśród tych tysiąca widzów i patrzeć. Lubię patrzeć na ludzi. – szepnęła konspiracyjnie zbyt blisko niego.