29.03.2023, 03:20 ✶
Im więcej ciemnych chmur kłębiło się na horyzoncie, tym więcej pracy miało całe Ministerstwo, a już na pewno prosektorium, gdzie urzędowały z Lycoris. Jej przełożona przy obecnej ilości podejrzanych zgonów — zwłaszcza wśród czarodziejów półkrwi lub mogolskiego pochodzenia, była często wzywana na miejsce zbrodni w celu wstępnych oględzin zwłok lub do Munga, gdzie dla kogoś było już zbyt późno. Dzisiejszy dzień nie różnił się absolutnie niczym, zegar leniwie poruszał metalowymi wskazówkami i sygnalizował zbliżającą się przerwę, na którą nie miała właściwie ochoty. Skończyła autopsję Pani Meihard, czarownicy pół krwi znalezionej dwa dni temu w jednej z alejek na Pokątnej i do uzupełnienia miała raport oraz orzeczenie końcowe, który czekał na biurku wśród innych papierów. Schowała więc trupa i zabezpieczyła, pozbywając się bałaganu prostym zaklęciem. Jej wrodzony pedantyzm nie zniósłby nawet kropelki krwi lub innych substancji na białej podłodze, więc sprawdziła ją dokładniej, gdy wyrzucała do kosza rękawiczki i myła ręce. Odwiesiła swój śnieżnobiały kitel, pozwoliła sobie przeciągnąć i po ponownym zerknięciu na zegar, szła już w stronę biurka.
Gości się nie spodziewała, wiec zastygła w bezruchu na odgłos otwierających się drzwi. Omiotła bladoniebieskimi oczami przybysza, zupełnie nie spodziewając się tutaj kuzyna Fergusa, chociaż zdarzało mu się wpadać po raporty. Pozbawiony zmysłu wzroku był znacznie łatwiejszy w obyciu, chociaż musiała uważać na ton głosu, którego używała. Uniosła więc ku górze kąciki ust, a kroki skierowała w jego stronę.
- Dellian! Dzień dobry. - przywitała się z nim, zatrzymując półta kroku przed mężczyzną. Był chyba bardziej uroczy, niż Castiel, przypominał jej trochę puszyste zwierzątko, chociaż wiedziała, że męskie ego nie zniosłoby takiego porównania. Drobny gest był jednak zwyczajnie słodki i miły. - Nie musiałeś się fatygować specjalnie dla mnie, ale skoro wziąłeś i to, i to — co preferujesz? Możemy wypić razem podczas przerwy. Obydwa są doskonałym wyborem. - odpowiedziała zgodnie z prawdą, bo darzyła sympatią zarówno kawę, jak i dobrą herbatę. Zbliżyła się do niego, ostrożnie odbierając kubeczki z jego rąk za pomocą swoich zimnych palców. Stanęła obok niego, trącając go łokciem, aby złapał ją pod ramię i poszli do niewielkiego pomieszczenia obok, gdzie była kanapa oraz stolik, a także mała biblioteczka. Nie było tu również czuć trupów, było odrobinę cieplej. Odstawiła kubeczki na stoliku. - Masz ochotę na coś słodkiego? Mam trochę ciastek, bo Fergus i Castiel zawsze podjadają, gdy tu zajrzą.
Zaproponowała, sięgając na jedną z półek na regale, gdzie stała kolorowa i duża puszka z mieszanką świeżych wypieków, którą również położyła na stoliku. Zerknęła na mały zegarek przy drzwiach — nie miał metalowych wskazówek, spóźniał się trzy minuty i nigdy nikt go nie miał czasu przestawić. Miała chwilę, nim wróci Lycoris lub skończy się przerwa. Zwróciła się więc w jego stronę, dłońmi wygładzając materiał czarnych spodni, a następnie poprawiając rękawy koszuli. Nie była dobra w rozmówkach.
Gości się nie spodziewała, wiec zastygła w bezruchu na odgłos otwierających się drzwi. Omiotła bladoniebieskimi oczami przybysza, zupełnie nie spodziewając się tutaj kuzyna Fergusa, chociaż zdarzało mu się wpadać po raporty. Pozbawiony zmysłu wzroku był znacznie łatwiejszy w obyciu, chociaż musiała uważać na ton głosu, którego używała. Uniosła więc ku górze kąciki ust, a kroki skierowała w jego stronę.
- Dellian! Dzień dobry. - przywitała się z nim, zatrzymując półta kroku przed mężczyzną. Był chyba bardziej uroczy, niż Castiel, przypominał jej trochę puszyste zwierzątko, chociaż wiedziała, że męskie ego nie zniosłoby takiego porównania. Drobny gest był jednak zwyczajnie słodki i miły. - Nie musiałeś się fatygować specjalnie dla mnie, ale skoro wziąłeś i to, i to — co preferujesz? Możemy wypić razem podczas przerwy. Obydwa są doskonałym wyborem. - odpowiedziała zgodnie z prawdą, bo darzyła sympatią zarówno kawę, jak i dobrą herbatę. Zbliżyła się do niego, ostrożnie odbierając kubeczki z jego rąk za pomocą swoich zimnych palców. Stanęła obok niego, trącając go łokciem, aby złapał ją pod ramię i poszli do niewielkiego pomieszczenia obok, gdzie była kanapa oraz stolik, a także mała biblioteczka. Nie było tu również czuć trupów, było odrobinę cieplej. Odstawiła kubeczki na stoliku. - Masz ochotę na coś słodkiego? Mam trochę ciastek, bo Fergus i Castiel zawsze podjadają, gdy tu zajrzą.
Zaproponowała, sięgając na jedną z półek na regale, gdzie stała kolorowa i duża puszka z mieszanką świeżych wypieków, którą również położyła na stoliku. Zerknęła na mały zegarek przy drzwiach — nie miał metalowych wskazówek, spóźniał się trzy minuty i nigdy nikt go nie miał czasu przestawić. Miała chwilę, nim wróci Lycoris lub skończy się przerwa. Zwróciła się więc w jego stronę, dłońmi wygładzając materiał czarnych spodni, a następnie poprawiając rękawy koszuli. Nie była dobra w rozmówkach.