Opuścił polanę odpowiednio wcześniej, zyskując czas niezbędny do tego, aby przygotować się na wszystko to, co miało nastąpić. Znał swoje zadanie, wiedział za którą część planu miał być odpowiedzialnym - odpowiedzialny razem z innymi Śmierciożercami, przydzielonymi do pierwszej grupy.
Kiedy mroczny znak dał o sobie znać, był gotowy. Nie mogło być inaczej. Wiedział, że odmowa wykonania tego zadania, byłaby zbyt kosztowna; byłaby zbyt dużym ryzykiem. Ukrywając swoją tożsamość pod obszerną szatą oraz za charakterystyczną maską, ponownie pojawił się na terenie sabatu. Zgodnie z ustaleniami, wybrał miejsce znajdujące się stosunkowo blisko samych ognisk. Nie tracił czasu na sprawdzanie czy pozostali zwolennicy Czarnego Pana również się pojawili.
- Depulso! – wyciągając przed siebie rożdżkę, następnie wykonując charakterystyczny ruch nadgarstkiem, postarał się odepchnąć z okolicy ognisk możliwie największą grupę ludzi.
rzucam na translokacje - odepchnięcie grupy ludzi z obszaru najblizej ognisk
Sukces!
Następnie, nie zwracając większej uwagi na powodzenie ostatniego czaru, przeszedł do kolejnego punktu na liście. Tym razem niewerbalnie, łącząc ze sobą różne dziedziny magiczne, spróbował postawić magiczną barierę. Jej podstawą miał być okrąg stworzony z czarnego ognia, którego zadaniem było odcięcie niepowołanych ludzi od obszaru, który otoczył. Obszaru samych ognisk. W przypadku powodzenia pierwszej części, za sprawą kolejnego czaru, bariera miała nabrać również właściwości rozpraszające w stosunku do wymierzonych w nią zaklęć.
Był to pierwszy raz, kiedy Yaxley próbował zrobić coś na tyle skomplikowanego, towarzyszyła mu przy tym więc pewna trema. Co jeśli nie podoła?
rzucam na barierę - kształtowanie na stworzenie kręgu czarnych płomieni
Akcja nieudana
rzucam na rozpraszanie - nadanie barierze właściwości rozpraszających wobec rzuconych w jej kierunku zaklęć
Akcja nieudana