Nawet w tak niesprzyjających okolicznościach, Hogsmeade nie przestawał jej zachwycać. Była zauroczona wąskimi ścieżkami, różnorodnością domów oraz magiczną atmosferą, jaka tu panowała. Miała z tą wioską ogrom wspaniałych wspomnień, do których nawet jako dorosła, chętnie wracała myślami. Przesiadywanie z Erikiem i Brenną w Trzech Miotłach i licytowanie, kto da radę szybciej wypić piwo kremowe. Spontaniczna bitwa na śnieżki z Patrickiem i Lucy. Wykupowanie ogromu słodyczy z Miodowego Królestwa i regularne podrzucanie ich zarówno Samowi jak i Jackie do toreb, tak żeby nie wiedzieli, że to jej sprawka. To były błahostki, jednak Dani doceniała te chwile. Ogrzewały jej serce i sprawiały, że z tyłu głowy towarzyszyła jej świadomość, że cokolwiek by się nie działo na tym świecie, ona nigdy nie będzie sama. To było ważne uczucie, którym chciała dzielić się z innymi. Z całego serca wierzyła, że nikt nie powinien być samotny, nikt nie powinien przeżywać smutku i radzić sobie z problemami bez wsparcia innej, przyjaznej osoby - ta idea przyświecała jej, gdy z duszą na ramieniu, w towarzystwie Gio kierowali się w stronę domu jej koleżanki.
- Zakazany owoc smakuje lepiej. Myślę, że wtedy szybko powstałaby grupa przemytników, handlująca potajemnie lizakami na korytarzach szkoły.- zauważyła, a wyobrażenie sobie tego sprawiło, że na moment na jej twarzy pojawił się pełen rozbawienia uśmiech.
- Wszystko, co ma w sobie maliny.- odpowiedziała bez zawahania. Nad pytaniem, które zadał jej Uruart, nie musiała długo rozmyślać. - I czekoladę. Ale maliny w szczególności. Mój tata robi najlepsze naleśniki z nadzieniem malinowym na świecie. Próbowałam podążać za jego przepisem, ale jeszcze nigdy nie udało mi się zrobić ich tak dobrych. I za skarby świata nie chce mi zdradzić, jaki ekstra składnik dodaje. - jej twarz rozświetlił uśmiech, gdy o tym wspominała. - Twierdzi, że nawet gdy już będzie stary i niedołężny, nie pozwoli mi zabrać tego zaszczytu szykowania dla nas śniadania. - dodała.
Spacer, pomimo powagi sytuacji, przebiegał w miłej atmosferze; nim się zorientowali, wyszli poza centralną część wioski i skierowali się na obrzeża. Dani lekkim ruchem podbródka wskazała niewielki dom, do którego prowadziła wąska, słabo oświetlona ścieżka.
- To tutaj mieszka Anna.- powiedziała cicho, przyspieszonym krokiem kierując się w stronę wejścia. W jednym z okien dało się dostrzec blask światła, co tylko oznaczać mogło, że kobieta jest akurat w domu.
beauty and terror
just keep going
no feeling is final