Jeśli o myślenie chodzi to Sauriel właśnie myślał nad tym, czy kochał przesadyzm. Przemalowanie. Kontrasty. Kiedy stał teraz przy sofie ze splecionymi rękoma na klatce piersiowej i podziwiał własne dzieło sztuki, jakim zastawa była i cała ta kreacja, absurdalna, jaką sobie wymyślił docierał do wniosku, że tak. Chyba lubił przemalowanie. Sztukę, która wygłupiała, ale jednocześnie była tak mocnym akcentem współczesnej mentalności, że gryzło to w oczy postawione w odpowiednim kontraście. Dokładnie tak, jak miało to miejsce tutaj. Choć w zasadzie wcale nie miał tutaj intencji nadawania temu wszystkiemu charakteru żartu. Nad czym nie musiał się zastanawiać, bo dobrze to wiedział, to fakt, że o wiele łatwiej przychodziło mu spotykać się z problemami używając do tego żartu, albo przynajmniej rozpinając żartem atmosferę. I tylko atmosferę. Oczywiscie mógł się wysilić i po prostu czekać z grobowym nastrojem i pełną powagą. Ale do tego musiałby nie mieć dobrego nastroju i jeszcze nie mieć złego. Znalezienie takiej równowagi w czarnowłosym było nie lada wyzwaniem.
- No dobry wieczór. - Przywitał się nieco nawet zbyt energicznie jak na niego i od razu wskazał wolne miejsce na sofie przed filiżanką, która jeszcze nie była napełniona. - Wygląda to turbo groteskowo, no nie? - Zapytał, spoglądając na stół z uśmiechem, ale na jego twarzy widać było mieszaninę zdziwienia z zadowoleniem, bo sam nie był pewien, czy z groteski jest zadowolony, ale na pewno był zadowolony ze swojego wkładu w przygotowanie tego małego tete-a-tete. A ile frajdy mu to sprawiło! - To jest projekt leczenia twojej traumy po-lotniczej, zafunduję ci tu nową i zapomnisz o starej, nie ma za co. - Trochę pogestykulował przy tym, samemu w końcu siadając i bawiąc się jednym z pierścionków na palcu. Założył nogę na nogę i oparł się nonszalancko o podłokietnik sofy. - Co prawda miało to wyglądać bardziej poważnie, ale jak na to patrzę to już wiem, że muszę sobie zafundować jakąś absurdalną porcelanę. Nie wiem, w tęczowe jednorożce, albo puchate kotki. Proszę, słodycze dla ciebie. - Podsunął bombonierkę w jej stronę. - Sowie nie dawałem. - Zabrzmiało to mało przekonująco, zwłaszcza że uśmiechnął się lisio do tych słów.
![[Obrazek: klt4M5W.gif]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=klt4M5W.gif)
Pijak przy trzepaku czknął, równo z wybiciem północy. Zogniskował z trudem wzrok na przyglądającym mu się uważnie piwnicznym kocurze.
- Kisssi... kisssi - zabełkotał. - Ciiicha noooc... Powiesz coś, koteczku, luzkim goosem?
- Spierdalaj. - odparł beznamiętnie Kocur i oddalił się z godnością.