02.04.2023, 15:52 ✶
- Widzisz? Potwierdza! – wypaliła zaraz, nie zwracając uwagi na ton Ulyssesa. A może i zwróciła, tylko w gruncie rzeczy nie obchodziła ją złość tego dzieciaka? Ewentualnie uznała, że to jest złość na Martę, nie na nią samą. Bo przecież dopiero co zapewniała ducha, że młody Rookwood nie chadzał tam, gdzie nie powinien, a już na pewno nie do łazienki Marty!
Na zapewnienie ducha nastolatki, że nie jest histeryczką, jedynie uniosła brwi. Nie. Wcale. Ktoś coś napisał, przyjdzie woźny i pozbędzie się napisu, wielkie halo, naprawdę. A ta robi wielką aferę, jakby rozkopali jej grób czy po prostu stłukli urnę. Ani jednego, ani drugiego z całą pewnością nie odnalazłoby się w tym dokładnie pomieszczeniu. Tak że… nie wykazała się tu specjalnie wielkim zrozumieniem, choć może i też z tego względu, że ten konkretny duch Crouchównę najzwyczajniej w świecie irytował.
- Napis. Naprawdę, Marto? To coś, co można po prostu usunąć, jak rozumiem, to nawet niczego ci tam nie wysadzili? – stwierdziła bardziej niż spytała. Oczywiście że nie wysadzili i wszystkie kabiny oraz umywalki stały nadal całe, nietknięte, jak do tej pory. Bo inaczej już zdążyłaby o tym wspomnieć, wróć, wylamentować – że to nie tylko napisy, ale i demolka pomieszczenia, które ciągle zajmowała, przez co nie nadawało się praktycznie do użytku. Co to za przyjemność, korzystać z niej przy akompaniamencie nieustannych jęków i płaczów?
Splotła ręce na piersi, posyłając duchowi wyzywające spojrzenie. Zaraz zerknęła w bok i… no nie. Naprawdę?
- Naprawdę? – rzuciła z nutą irytacji w głosie – Dopiero mówiłam, że nie chodzicie do żeńskich łazienek, a tu... – prychnęła, kręcąc głową. Koniec końców ruszyła za Calem, z bliżej nieokreśloną miną.
- … masz tam coś ciekawego? – spytała, gdy po pobieżnym rozejrzeniu się po pomieszczeniu zorientowała się, iż chłopak intensywnie się czemuś przygląda.
Na zapewnienie ducha nastolatki, że nie jest histeryczką, jedynie uniosła brwi. Nie. Wcale. Ktoś coś napisał, przyjdzie woźny i pozbędzie się napisu, wielkie halo, naprawdę. A ta robi wielką aferę, jakby rozkopali jej grób czy po prostu stłukli urnę. Ani jednego, ani drugiego z całą pewnością nie odnalazłoby się w tym dokładnie pomieszczeniu. Tak że… nie wykazała się tu specjalnie wielkim zrozumieniem, choć może i też z tego względu, że ten konkretny duch Crouchównę najzwyczajniej w świecie irytował.
- Napis. Naprawdę, Marto? To coś, co można po prostu usunąć, jak rozumiem, to nawet niczego ci tam nie wysadzili? – stwierdziła bardziej niż spytała. Oczywiście że nie wysadzili i wszystkie kabiny oraz umywalki stały nadal całe, nietknięte, jak do tej pory. Bo inaczej już zdążyłaby o tym wspomnieć, wróć, wylamentować – że to nie tylko napisy, ale i demolka pomieszczenia, które ciągle zajmowała, przez co nie nadawało się praktycznie do użytku. Co to za przyjemność, korzystać z niej przy akompaniamencie nieustannych jęków i płaczów?
Splotła ręce na piersi, posyłając duchowi wyzywające spojrzenie. Zaraz zerknęła w bok i… no nie. Naprawdę?
- Naprawdę? – rzuciła z nutą irytacji w głosie – Dopiero mówiłam, że nie chodzicie do żeńskich łazienek, a tu... – prychnęła, kręcąc głową. Koniec końców ruszyła za Calem, z bliżej nieokreśloną miną.
- … masz tam coś ciekawego? – spytała, gdy po pobieżnym rozejrzeniu się po pomieszczeniu zorientowała się, iż chłopak intensywnie się czemuś przygląda.