Stella postanowiłą odkupić swoje winy, spowodowane niepotrzebnym pośpiechem, że też sama nie wpadła na to prędzej. W końcu było to ich zwyczajowe przywitanie. Jak mogła o nim zapomnieć? Tak bardzo chciała zaprowadzić Stanleya na tę nieszczęsną plażę? Możliwe.
Zdawała sobie sprawę, że grymas Stanleya był udawany, nie żywił by do niej urazy o taką pierdołę, choć nie można powiedzieć, że nie zrobiło jej się miło, gdy przypomniał o tym, o czym zapomniała. Najwyraźniej dla niego również były istotne te drobne gesty, które kierowali ku sobie. Tak naprawdę były one dosyć niewinne, widać było, że każde z nich dba o to, aby nie przekraczać granic, które były wyznaczone przez ogół. Nie, żeby nie chciała czegoś więcej, może trochę się bała, że jak zbliży się do niego za bardzo to przepadnie i nie będzie potrafiła trzymać się norm. Wiedziała, że może to być prawdopodobne, w końcu ciągnęło ją do niego bardzo.
- Tylko troszkę, to prawda. - Odparła uśmiechnięta od ucha do ucha. Tylko by śmiał powiedzieć, że jest inaczej, to mogłaby się faktycznie zrobić okropna. Ta chwila sielanki, bliskości nie trwała jednak długo, Borgin bardzo szybko powrócił do tego, jaki był cel tej wyprawy.
- Cieszę się, że mogłam pomóc. - Bardzo dobrze, że wszystko ponownie odbyło się według ich normy. Poczuła, że mężczyzna łapie ją za dłoń, najwyraźniej czas ruszyć dalej przed siebie. Może faktycznie uda im się tam dojść w miarę szybko, będą mogli korzystać z uroku natury dłuższą chwilę.
- Plan wycieczki? - Spojrzała na niego pytająco. No chyba zbyt wiele od niej wymagał. - Czy ja Ci wyglądam na kogoś, kto posiada plan? - Wolała się upewnić, że nic mu się nie pomyliło. Stella miała zamiar dzisiaj działać spontanicznie, sądziła, że to wystarczy, najwyraźniej jednak jego oczekiwania były nieco inne. - Mogę Cię zabawiać po drodze, żeby nie było, że wycieczka jest za mało atrakcyjna. - Jeszcze jej po wszystkim powie, że było nudno, a tego by sobie chyba nie wybaczyła. - Smoków tutaj nigdy nie widziałam, ale jestem pewna, że można w wodzie znaleźć trytony, chociaż ich wolałabym z bliska nie oglądać. - Nie uważała ich za specjalnie majestatyczne stworzenia, trochę się też bała, że mogłyby ją wciągnąć do wody, czy coś.
Avery może nie wyglądała na taką osobę, jednak dosyć często zdarzało jej się trafiać do podobnych miejsc. Potrzebowała inspiracji, a przyroda była naprawdę świetną muzą. Wszystko tworzyło się samo, zaskakiwało, naturalne piękno - bez ingerencji człowieka. To było niesamowite.
- Jeszcze chwila. - Była to odpowiednia odpowiedź, aby zbyć towarzysza, bo chwila chwili nierówna. Idealna odpowiedź dla osoby, która nie do końca wiedziała ile to faktycznie zajmie. Miała nadzieję, że wystarczająca dla Borgina.
- Hmm, czy często, kilka razy w roku na pewno. - Kiedy nie mogła uspokoić myśli, gdy brakowało jej weny, kiedy nie miała co ze sobą zrobić. Ostatnio zdecydowanie częściej niż kiedyś.
- Tak właściwie, to jeszcze nigdy nie myślałam o tym, co będę robić na emeryturze. - Miała w końcu ledwie nieco ponad dwadzieścia lat, dopiero zaczynała dorosłe życie, nie miała zielonego pojęcia, czy w ogóle dożyje emerytury. - Jak tak o tym mówisz, to może być całkiem ciekawy pomysł. Masz święty spokój, mieszkasz praktycznie na końcu świata, nikt Ci nie zawraca głowy. - W tym momencie na pewno nie chciałaby zamieszkać w miejscu, jak to, była zbyt młoda, aby się tak izolować. Jednak w dalekiej przyszłości, kiedy będzie już stara, mogło to być naprawdę doskonałe miejsce, żeby przezyć ostatnie lata swojego życia.
- Najlepiej, jakby w ogóle nie było sąsiadów. - Dodała od siebie. Szczególnie, że tutaj domy były od siebie naprawdę oddalone dosyć sporą odległością, po co więc wyb ierać taki obok kogoś. - Czasem odwiedzą Cię dzieci, może podrzucą wnuki, ale ogólnie to masz święty spokój, żyjesz powoli, cieszysz się każdym dniem, bliskością natury, brzmi jak plan. - i to nie najgorszy.
- To tutaj. - Rzekła. Zatrzymała się jednak, żeby głęboko odetchnąć, musieli jeszcze zejść w dół, aby dotrzeć do miejsca, o które jej chodziło, a już się dosyć mocno zmęczyła. Może faktycznie powinna trochę popracować nad swoją wytrzymałością?
- Musimy zejść tam. - Pokazała wolną ręką o które miejsce jej chodzi. - Dobra, nie ma na co czekać, kto pierwszy na dole, ten może wypowiedzieć życzenie, a druga osoba musi je zrealizować. - Puściła jego rękę i ruszyła przed siebie, nie biegła jednak specjalnie szybko, bo nie potrafiła.