Kiedy uderzyła ich fala gorąca, naturalnym odruchem ukryła twarz w Alastorze (a konkretnie jego klatce piersiowej, jakby nie patrzeć różnica wzrostu była znaczna), który całą siłę rozgrzanego powietrza przyjął na własne plecy. Wiedziała, że pytanie czy wszystko okej nie ma absolutnie żadnego sensu, bo oczywiście odpowie, że tak, że nic mu nie jest. Posłała Alkowi krótkie spojrzenie, w którym mieszało się zmartwienie i strach. O życie jej najbliższych, wszystkich uczestniczących w sabacie oraz na samym końcu swoje własne.
Na propozycję Brenny, by to ona spróbowała rozproszyć magię, kiwnęła głową. Szybko uświadomiła sobie, że w całym zamieszaniu jej kuzynka mogła nie dostrzec tego gestu.
- Mogę spróbować. Powiedzcie mi tylko w które miejsce mam celować, jeżeli uda Wam się skontaktować z resztą.- odezwała się, nieco ochrypniętym od rozgrzanego powietrza głosem. To, że drugą propozycją Brenny było przejście przez ogień, wcale jej nie zdziwiło. Znała starszą Longbottom zbyt długo by wiedzieć, że jest do tego zdolna. I że ciężko będzie ją powstrzymać, jeżeli się na to uprze.
- Nie wiemy, ile jest tam ludzi, Brenn. - rzuciła w pierwszej chwili. - Więc jeżeli myślisz o tym, że pójdziesz tam sama, to... przestań.
beauty and terror
just keep going
no feeling is final