04.04.2023, 23:15 ✶
Musiała przyznać, że stwierdzenie jest niegroźny, brzmiało dziwnie banalnie i... śmiesznie. Jakby mówiła conajmniej o zwierzaku, który nie gryzie. Tym bardziej brzmiało to abstrakcyjnie w sytuacji w jakiej się właśnie znajdowały. Wargi wygięły się mimowolnie, kształtując lekki, ledwo zauważalny uśmiech, który szybko jednak zniknął. Zwyczajnie nie miał siły walczyć ze wszystkim innym.
Tym bardziej, ze Ula postanowiła zaatakować ją kaczką. Lyssa pisnęła mimowolnie, kiedy skrzydła zatrzepały dziko, a ptaszysko zaczęło obijać się o krzesła i wszystkie inne meble, które miała po drodze. Mulciber przez chwilę bała się, że meta jej podróży, to znaczy kredens wypełniony porcelaną, ulegnie jej naporowi i z łoskotem zwali się na środek pokoju. Na szczęście jednak, Krzysztofik - imię, którego Lyssa nawet nie miała zamiaru w życiu podjąć się wymówienia - nie miał takiej siły przebicia i przynajmniej ten mebel pozostał na miejscu.
- Zieloną - odparła wciąż oszołomiona, ze zdziwieniem również odkrywając, że ptaszysko chyba wydawało jej się w tym momencie straszniejsze niż zamaskowane postacie na polanie. - Mam nadzieję, że nie trzymasz więcej takich kaczek w piwnicy - zażartowała, śmiejąc się cicho, może nieco nerwowo, oglądając się przy tym na wcześniej otwarte drzwiczki, z których wyleciał Krzysztofek. - Chociaż w sumie takie zwierzątko nie powinno mnie dziwić. Mój ojciec ma dzika.
Tym bardziej, ze Ula postanowiła zaatakować ją kaczką. Lyssa pisnęła mimowolnie, kiedy skrzydła zatrzepały dziko, a ptaszysko zaczęło obijać się o krzesła i wszystkie inne meble, które miała po drodze. Mulciber przez chwilę bała się, że meta jej podróży, to znaczy kredens wypełniony porcelaną, ulegnie jej naporowi i z łoskotem zwali się na środek pokoju. Na szczęście jednak, Krzysztofik - imię, którego Lyssa nawet nie miała zamiaru w życiu podjąć się wymówienia - nie miał takiej siły przebicia i przynajmniej ten mebel pozostał na miejscu.
- Zieloną - odparła wciąż oszołomiona, ze zdziwieniem również odkrywając, że ptaszysko chyba wydawało jej się w tym momencie straszniejsze niż zamaskowane postacie na polanie. - Mam nadzieję, że nie trzymasz więcej takich kaczek w piwnicy - zażartowała, śmiejąc się cicho, może nieco nerwowo, oglądając się przy tym na wcześniej otwarte drzwiczki, z których wyleciał Krzysztofek. - Chociaż w sumie takie zwierzątko nie powinno mnie dziwić. Mój ojciec ma dzika.
la douleur exquise
Or was he fated from the start
to live for just one fleeting instant,
within the purlieus of your heart.
Or was he fated from the start
to live for just one fleeting instant,
within the purlieus of your heart.