06.04.2023, 20:52 ✶
Cynthia bardzo młodo straciła matkę i nie miała w życiu żadnego kobiecego wzorca, bo Pan Flint nigdy nie znalazł drugiej żony. Miała więc pewne braki, nie umiała pewnych rzeczy zrozumieć i nie reagowała być może w sposób, który przystoi młodej damie. Gdy tylko udało się jej dostać na staż do Ministerstwa i uzyskać aprobatę Lycoris, a także spędzić z nią trochę czasu, szybko zaczęła dostrzegać w niej jakiś wzór. Kobieta ją inspirowała, a Cynthia łapała się na poszukiwaniu nawet najmniejszej oznaki pochwały z jej strony, dlatego pracowała więcej i ciężej, niż inni stażyści. Doceniała jej każdą krytykę oraz uwagę wierząc, że dzięki temu stanie się jeszcze lepsza w tym, czym obydwie się zajmowały.
Nigdy nie uciekała od niej wzrokiem, niezależnie jak karcące lub jak pełne presji spojrzenie na nią kierowała. Widziała między nimi podobieństwa, ale uważała swoją przełożoną za znacznie lepszą od niej samej. Gdy skończyła mówić, wbijała w nią zafascynowane spojrzenie. Na pewno każdy, kto teraz wszedłby do prosektorium, uznałby te dwie za wariatki.
Na wzmiankę o duszeniu ściągnęła brwi i przysunęła się znów do topielca, skupiając na jego szyi. Nachyliła się nieco, aby dokładnie przyjrzeć się śladom na szyi, skrytym w cieniu podbródka, sinieniu i śluzie. Była pod wrażeniem, jak czujne i wprawione oko miała Panna Black. - Zacisk palców sugeruje, że widział twarz oprawcy przed śmiercią. - wskazała palcem na purpurowe zasinienie, być może również ślad po paznokciu. Musiał więc najpierw powalić w jakiś sposób ofiarę, a potem topić i dusić, przyglądając się jej agonalnej twarzy.
Wyprostowała się, pozwalając kobiecie pracować, a potem słuchała ważnie każdego słowa, co rusz spoglądając na ciała. Skrzyżowała ręce pod biustem, analizując każde słowo i wyobrażając sobie to, o czym mówiła.
- Sprytna próba pozbycia się śladów przez zostawienie trupa w wodzie, co przyśpiesza gnicie i stanowi łatwą okazję do posiłku, nie tylko dla utopców, ale mnóstwa innych stworzeń. Musiał to planować. Może świeższe zwłoki nie znalazły się tam przez naszego oprawcę lub zwabił je na mokradła, aby zmylić aurorom oczy. Świeża ofiara wygląda, jakby uciekała, zasinienia są całkowicie losowo i o różnym stopniu wylewu, ale wciąż powstały chwilę przed zatrzymaniem akcji serca. - odpowiedziała z błyskiem w oczach, stając po drugiej stronie, gdy ta tylko zarządziła otwieranie trupów. Podsunęła narzędzia, poprawiła światło i obserwowała, a gdy ta kazała jej złapać skalpel, aby rozciąć perfekcyjnie zaszytą skórę, wydała z siebie mruknięcie. - Jeśli mostek jest prawidłowo rozcięty, jeśli serce jest faktycznie usunięte to z pewnością osoba, która ma styczność z ludzkim ciałem. Przeciętny czarodziej nie umiałby prawidłowo rozciąć kości, nie uszkadzając organu. - przytaknęła jej, a gdy wsunęła rękawiczki, przesunęła ostrzem po szwach. Musiał nie tylko otworzyć dostęp, ale również prawidłowo zamknąć — tak, aby klatka piersiowa się nie zapadła. Podniosła na nią spojrzenie. - Skóra nie opada..
Nigdy nie uciekała od niej wzrokiem, niezależnie jak karcące lub jak pełne presji spojrzenie na nią kierowała. Widziała między nimi podobieństwa, ale uważała swoją przełożoną za znacznie lepszą od niej samej. Gdy skończyła mówić, wbijała w nią zafascynowane spojrzenie. Na pewno każdy, kto teraz wszedłby do prosektorium, uznałby te dwie za wariatki.
Na wzmiankę o duszeniu ściągnęła brwi i przysunęła się znów do topielca, skupiając na jego szyi. Nachyliła się nieco, aby dokładnie przyjrzeć się śladom na szyi, skrytym w cieniu podbródka, sinieniu i śluzie. Była pod wrażeniem, jak czujne i wprawione oko miała Panna Black. - Zacisk palców sugeruje, że widział twarz oprawcy przed śmiercią. - wskazała palcem na purpurowe zasinienie, być może również ślad po paznokciu. Musiał więc najpierw powalić w jakiś sposób ofiarę, a potem topić i dusić, przyglądając się jej agonalnej twarzy.
Wyprostowała się, pozwalając kobiecie pracować, a potem słuchała ważnie każdego słowa, co rusz spoglądając na ciała. Skrzyżowała ręce pod biustem, analizując każde słowo i wyobrażając sobie to, o czym mówiła.
- Sprytna próba pozbycia się śladów przez zostawienie trupa w wodzie, co przyśpiesza gnicie i stanowi łatwą okazję do posiłku, nie tylko dla utopców, ale mnóstwa innych stworzeń. Musiał to planować. Może świeższe zwłoki nie znalazły się tam przez naszego oprawcę lub zwabił je na mokradła, aby zmylić aurorom oczy. Świeża ofiara wygląda, jakby uciekała, zasinienia są całkowicie losowo i o różnym stopniu wylewu, ale wciąż powstały chwilę przed zatrzymaniem akcji serca. - odpowiedziała z błyskiem w oczach, stając po drugiej stronie, gdy ta tylko zarządziła otwieranie trupów. Podsunęła narzędzia, poprawiła światło i obserwowała, a gdy ta kazała jej złapać skalpel, aby rozciąć perfekcyjnie zaszytą skórę, wydała z siebie mruknięcie. - Jeśli mostek jest prawidłowo rozcięty, jeśli serce jest faktycznie usunięte to z pewnością osoba, która ma styczność z ludzkim ciałem. Przeciętny czarodziej nie umiałby prawidłowo rozciąć kości, nie uszkadzając organu. - przytaknęła jej, a gdy wsunęła rękawiczki, przesunęła ostrzem po szwach. Musiał nie tylko otworzyć dostęp, ale również prawidłowo zamknąć — tak, aby klatka piersiowa się nie zapadła. Podniosła na nią spojrzenie. - Skóra nie opada..