06.04.2023, 21:10 ✶
Cynthia była kobietą odrobinę wybrakowaną emocjonalnie, niewiele było w niej empatii czy wrażliwości, gdyby dokładniej się przyjrzeć jej zachowaniu. Nawet jeśli nie widział, nie umiała mu współczuć, czy patrzeć z litością, jeśli radził sobie najlepiej, jak potrafił. Zresztą, gdyby ona była na jego miejscu, wcale nie chciałaby wzbudzać takich uczuć. Zacisnęła zimne palce na kubku, który jej wręczał i spojrzała na czarny, gorzki napój — mały kubek zawierał wszystko, czego potrzebowała.
- To naprawdę bardzo miłe, że pomyślałeś o kawie. Czarna jest w porządku do południa, później wolę z odrobinę śmietanki. A Ty? Co lubisz pić? - zapytała, pochylając nieco głowę i pozwalając, aby para o intensywnym zapachu dotarła do jej nozdrzy. Uwielbiała jej aromat, sam w sobie pobudzał. Gdy złapał jej ramię, odwróciła twarz w jego stronę i zlustrowała go wzrokiem, ruszając do przodu. Nie przeszkadzało jej zupełnie zastąpienie jego różdżki, tak było szybciej.
Usiadł, a ona podała jeszcze ciastka, zanim zajęła miejsce obok i zrobiła łyk gorącej kawy, przymykając na chwile oczy. Zawsze miała chłodną skórę i chociaż nie miała w zwyczaju marznąć, uwielbiała ciepły dreszcz towarzyszący gorącym posiłkom i napojom. Był orzeźwiający. - Spróbuj tych kruchych. Są delikatnie cytrynowe.
Poleciła ze spokojem, bez skrępowania łapiąc za ciastko i wsuwając mu w dłoń, żeby nie szukał zbyt długo wśród tych z czekoladą, galaretką czy nadzieniem. W puszce mógł znaleźć chyba wszystkie rodzaje, bo zarówno Fergus, jak i Castiel byli fanami słodyczy, chociaż wciąż wprawiało ich w dyskomfort jedzenie w pomieszczeniu, które przylegało do kostnicy.
- Zmartwień? Nie. - kontynuowała tym samym głosem, kręcąc delikatnie głową. Właściwie czuła się przy nim znacznie swobodniej, bo jej nie widział. Nie musiała pilnować się aż tak z gestami lub mimiką. Zresztą, Cynthia nigdy nie była nieśmiała, była bezczelna i chociaż odzywała się niezbyt często, trudno było, aby czegoś nie skomentowała. Paskudny charakter lodowej królowej, jak ją zwykł nazywać Rookwood. - Czarne chmury niosą ze sobą coraz więcej trupów, więc nie mam czasu na błahe sprawy i zmartwienia. Mam nadzieję, że i Ty się miewasz dobrze, nic Cię nie dręczy?
Żyli w trudnych czasach, wielu Czarodziejów wystawianych było na próby, które nie zawsze kończyły się dobrze. Zrobiła kolejny łyk kawy, przymykając na chwilę oczy — coraz trudniej było tkwić neutralnie, lawirować bez konkretnych opinii w towarzystwie.
- To naprawdę bardzo miłe, że pomyślałeś o kawie. Czarna jest w porządku do południa, później wolę z odrobinę śmietanki. A Ty? Co lubisz pić? - zapytała, pochylając nieco głowę i pozwalając, aby para o intensywnym zapachu dotarła do jej nozdrzy. Uwielbiała jej aromat, sam w sobie pobudzał. Gdy złapał jej ramię, odwróciła twarz w jego stronę i zlustrowała go wzrokiem, ruszając do przodu. Nie przeszkadzało jej zupełnie zastąpienie jego różdżki, tak było szybciej.
Usiadł, a ona podała jeszcze ciastka, zanim zajęła miejsce obok i zrobiła łyk gorącej kawy, przymykając na chwile oczy. Zawsze miała chłodną skórę i chociaż nie miała w zwyczaju marznąć, uwielbiała ciepły dreszcz towarzyszący gorącym posiłkom i napojom. Był orzeźwiający. - Spróbuj tych kruchych. Są delikatnie cytrynowe.
Poleciła ze spokojem, bez skrępowania łapiąc za ciastko i wsuwając mu w dłoń, żeby nie szukał zbyt długo wśród tych z czekoladą, galaretką czy nadzieniem. W puszce mógł znaleźć chyba wszystkie rodzaje, bo zarówno Fergus, jak i Castiel byli fanami słodyczy, chociaż wciąż wprawiało ich w dyskomfort jedzenie w pomieszczeniu, które przylegało do kostnicy.
- Zmartwień? Nie. - kontynuowała tym samym głosem, kręcąc delikatnie głową. Właściwie czuła się przy nim znacznie swobodniej, bo jej nie widział. Nie musiała pilnować się aż tak z gestami lub mimiką. Zresztą, Cynthia nigdy nie była nieśmiała, była bezczelna i chociaż odzywała się niezbyt często, trudno było, aby czegoś nie skomentowała. Paskudny charakter lodowej królowej, jak ją zwykł nazywać Rookwood. - Czarne chmury niosą ze sobą coraz więcej trupów, więc nie mam czasu na błahe sprawy i zmartwienia. Mam nadzieję, że i Ty się miewasz dobrze, nic Cię nie dręczy?
Żyli w trudnych czasach, wielu Czarodziejów wystawianych było na próby, które nie zawsze kończyły się dobrze. Zrobiła kolejny łyk kawy, przymykając na chwilę oczy — coraz trudniej było tkwić neutralnie, lawirować bez konkretnych opinii w towarzystwie.