27.10.2022, 19:57 ✶
Czy coś cię w tym momencie powstrzymuje, pomyślał, przez chwilę skupiony tylko na jej rzęsach. Unosiły się i opadały, przysłaniając i odsłaniając całkiem ładne oczy, które wydawały się być szczęśliwe. Z policzków biło jej ciepło, dopiero zagrzewali się na swoich siedzeniach.
Nie powiedziałby tego na głos, ale uważał się za kogoś, kto jest całkiem dobry w obserwowaniu innych ludzi. Mógł spojrzeć na stolik obok, na to jak jedna z kobiet wymachiwała rękoma w powietrzu, podekscytowana własna opowieścią o mijającym dniu, jej partnerka, pewnie przyjaciółka, słuchała jej z niby to uwagą, niby rozleniwieniem.
Powrócił wzrokiem do Geraldine. Czy wyglądał podobnie do tamtej kobiety? Rzucił jej ostatnie spojrzenie i jakby na własne usprawiedliwienie, aby być pewnym, że nie zauważy tego jego przyjaciółka, poprawił się na siedzeniu, wyprostował, choć był już wyprostowany wystarczająco. Różnica była taka, że on faktycznie był ciekawy. Widział jak zastanawiała się nad tym, co powiedział. Miała już pewnie odpowiedź, ale podchodziła do niej z wahaniem. Czy zaskoczył ja pytaniem, kiedy akurat powoli cieszyła się z tego różanego ciasta, które zaraz spróbuje?
- Czy nie będziesz wtedy odbierać tej wolności temu stworzeniu? – zapytał, zupełnie ciekaw, co mu na to odpowie. – Mnie zastanawia co one czują. Czy programujemy je do tego co miałyby czuć, jak się zachowywać. Czy twoja wolność jest też jego wolnością? Czy postrach, który wzbudza, jest twoim, jego postrachem? – rzucił w eter.
Zamówił sobie jakieś lekkie danie i herbatę. Dla przeciwwagi ciężkich tematów. A to jeszcze nie było wszystko.
Nie powiedziałby tego na głos, ale uważał się za kogoś, kto jest całkiem dobry w obserwowaniu innych ludzi. Mógł spojrzeć na stolik obok, na to jak jedna z kobiet wymachiwała rękoma w powietrzu, podekscytowana własna opowieścią o mijającym dniu, jej partnerka, pewnie przyjaciółka, słuchała jej z niby to uwagą, niby rozleniwieniem.
Powrócił wzrokiem do Geraldine. Czy wyglądał podobnie do tamtej kobiety? Rzucił jej ostatnie spojrzenie i jakby na własne usprawiedliwienie, aby być pewnym, że nie zauważy tego jego przyjaciółka, poprawił się na siedzeniu, wyprostował, choć był już wyprostowany wystarczająco. Różnica była taka, że on faktycznie był ciekawy. Widział jak zastanawiała się nad tym, co powiedział. Miała już pewnie odpowiedź, ale podchodziła do niej z wahaniem. Czy zaskoczył ja pytaniem, kiedy akurat powoli cieszyła się z tego różanego ciasta, które zaraz spróbuje?
- Czy nie będziesz wtedy odbierać tej wolności temu stworzeniu? – zapytał, zupełnie ciekaw, co mu na to odpowie. – Mnie zastanawia co one czują. Czy programujemy je do tego co miałyby czuć, jak się zachowywać. Czy twoja wolność jest też jego wolnością? Czy postrach, który wzbudza, jest twoim, jego postrachem? – rzucił w eter.
Zamówił sobie jakieś lekkie danie i herbatę. Dla przeciwwagi ciężkich tematów. A to jeszcze nie było wszystko.