07.04.2023, 20:35 ✶
Wzruszyła jedynie ramionami, posyłając mu krótkie spojrzenie. Nigdy nie przepadała za ludźmi naiwnymi, wierzącymi w każdy szept, który dotarł do ich uszu. Cynthia nie była marzycielką, nie była też romantykiem i do kobiety mocno stąpającej po ziemi, która dokładnie wiedziała, czego chce — naiwność była jedną z największych słabości. Jak można brać cudze słowa za pewnik, skoro byli tylko ludźmi? Dobrze oceniał ludzi. Nie była dobra, nie była naiwna, po prostu grała w niekończącą się grę o własne przetrwanie i spełnienie.
- Oh, to byłaby szkoda. Następne przyjęcie Twojej ciotki będzie pewnie w ciągu dwóch miesięcy, wielka szkoda, gdybyś nie przyszedł. - zauważyła ze smutną miną, nie mogąc powstrzymać się przed odrobiną dramatu i cynizmu. Wszak Cathal nie był człowiekiem od plotek, doskonale wiedziała.
Czuła jego spojrzenie, które doszukiwało się czegoś w jej gestach czy uśmiechu, co sprawiało, że mocniej się angażowała. Mało kiedy faktycznie wykorzystywała swoje atuty z przyjemności, a nie z przymusu. Shafiq musiałby być głupcem, aby sądzić, że prowokowałaby go na tyle, gdyby chodziło tylko o grę towarzyską. Już dawno wyszli poza jej schemat, gdy pozwoliła mu się dowiedzieć, jak cudownie bawiła się w angielskim towarzystwie czarodziejów, znajdując odpowiednią maskę na każdą sytuację.
- Pewnie w innych okolicznościach bym Ci uwierzyła. - przyznała, przenosząc błękitne ślepia znów ku jego twarzy, aby odnaleźć spojrzenie jego oczu. Lubiła utrzymywać kontakt wzrokowy z rozmówcą, bo czy oczy nie były zwierciadłem duszy? Lekki ruch głowy sprawił, że fale zakołysały się leniwie na plecach, kontrastując z jej kobaltową kreacją. - Nie byłam na tyle interesująca, żeby przesunąć poszukiwania Królowej Egiptu. Wcale Cię nie winie, pewnie też bym Cię nie zaprosiła na kawę, mając w perspektywie wyjątkowo ciekawy przypadek i trupa. - przerwała na chwilę, kierując się w rozmowie wyjątkową szczerością i bezpośredniością, chyba zainspirowana swoim towarzyszem. Uśmiechnęła się pod nosem. - Nie jesteśmy takimi ludźmi. Gdy ma się pasję, gdy jest się w stanie spełniać na płaszczyźnie kariery, zawsze wybierzemy ją ponad romans, który mógłby okazać się przelotnym lub wcale nie dojść do skutku. Sukces i ambicja są pewniejsze, niż ludzie
Ona zupełnie nie zwracała uwagi na wiek, traktując go chyba na równi z sobą samą. Jako człowieka, który kochał swoją pracę i angażował całego siebie, a także całą swoją uwagę w kolejne archeologiczne odkrycia. Cynthia postępowała tak samo z własnym rozwojem i chyba nie spotkała się nigdy w życiu z iskrą, która przeobraziłaby się w płomień na tyle silny, aby ją od tego odciągnąć. W gruncie rzeczy przecież wiedziała, że nie miała zbyt dużo czasu, żeby coś osiągnąć. Nie znaczyło to też, że Cathal jej nie zainteresował, bo przecież powiedziała mu najlepszy z komplementów — mógł być najbogatszy i należeć do najporządniejszego rodu, ale byłby tylko jedną z części szarej masy, gdyby nie był inteligentny i zaangażowany. Gdyby nie mówił o tych wykopaliskach z taką pasją. Słuchała go więc, nie przerywając.
- Czyli magia była słabsza, ale mugole żyli ze świadomością jej istnienia.. To musiały być ciekawe czasy. Przyznam szczerze, zerkałam na metody mumifikacji zwłok i faktycznie, nasze możliwości medyczne nie są niestety w stanie wykryć wielu czynników, które mogłyby przyczynić się do śmierci. Jako Faraon, myślisz, że był zazdrosny? Skoro on przypisywał sobie boskość, a to ona sprawiała cuda.
Był to temat na tyle interesujący, że nie mogła powstrzymać się przed dłuższym komentarzem i zadaniem kilku pytań, zanim pozwoliła sobie na praktycznie pozbycie się między nimi odległości na parę sekund i wybór ogrodu.
Odetchnęła głębiej, czując cna twarzy i nogach chłód wieczoru, znacznie przyjemniejszy niż mieszane aromaty salonu. Jej obcasy niemiłosiernie stukały o kamienną ścieżkę ogrodu, a Flintówna bez skrępowania, znów złapała go pod rękę i pokręciła głową na jego pytanie.
-Każdy trup to intrygująca historia, ale żaden nie był na tyle fascynujący, aby o nim mówić. Większość z nich jest przypadkiem, efektem wybuchu któreś z emocji, gdzie oprawca nie mógł dłużej się kontrolować. - odpowiedziała, przesuwając spojrzeniem po eksponacie, obok którego przechodzili. Już stąd widziała, że za kilkanaście sekund zbliżą się do tej nieszczęsnej figurki, która teraz będzie już chyba zawsze przez nią kojarzona z Hammiltonem.
- Oh, to byłaby szkoda. Następne przyjęcie Twojej ciotki będzie pewnie w ciągu dwóch miesięcy, wielka szkoda, gdybyś nie przyszedł. - zauważyła ze smutną miną, nie mogąc powstrzymać się przed odrobiną dramatu i cynizmu. Wszak Cathal nie był człowiekiem od plotek, doskonale wiedziała.
Czuła jego spojrzenie, które doszukiwało się czegoś w jej gestach czy uśmiechu, co sprawiało, że mocniej się angażowała. Mało kiedy faktycznie wykorzystywała swoje atuty z przyjemności, a nie z przymusu. Shafiq musiałby być głupcem, aby sądzić, że prowokowałaby go na tyle, gdyby chodziło tylko o grę towarzyską. Już dawno wyszli poza jej schemat, gdy pozwoliła mu się dowiedzieć, jak cudownie bawiła się w angielskim towarzystwie czarodziejów, znajdując odpowiednią maskę na każdą sytuację.
- Pewnie w innych okolicznościach bym Ci uwierzyła. - przyznała, przenosząc błękitne ślepia znów ku jego twarzy, aby odnaleźć spojrzenie jego oczu. Lubiła utrzymywać kontakt wzrokowy z rozmówcą, bo czy oczy nie były zwierciadłem duszy? Lekki ruch głowy sprawił, że fale zakołysały się leniwie na plecach, kontrastując z jej kobaltową kreacją. - Nie byłam na tyle interesująca, żeby przesunąć poszukiwania Królowej Egiptu. Wcale Cię nie winie, pewnie też bym Cię nie zaprosiła na kawę, mając w perspektywie wyjątkowo ciekawy przypadek i trupa. - przerwała na chwilę, kierując się w rozmowie wyjątkową szczerością i bezpośredniością, chyba zainspirowana swoim towarzyszem. Uśmiechnęła się pod nosem. - Nie jesteśmy takimi ludźmi. Gdy ma się pasję, gdy jest się w stanie spełniać na płaszczyźnie kariery, zawsze wybierzemy ją ponad romans, który mógłby okazać się przelotnym lub wcale nie dojść do skutku. Sukces i ambicja są pewniejsze, niż ludzie
Ona zupełnie nie zwracała uwagi na wiek, traktując go chyba na równi z sobą samą. Jako człowieka, który kochał swoją pracę i angażował całego siebie, a także całą swoją uwagę w kolejne archeologiczne odkrycia. Cynthia postępowała tak samo z własnym rozwojem i chyba nie spotkała się nigdy w życiu z iskrą, która przeobraziłaby się w płomień na tyle silny, aby ją od tego odciągnąć. W gruncie rzeczy przecież wiedziała, że nie miała zbyt dużo czasu, żeby coś osiągnąć. Nie znaczyło to też, że Cathal jej nie zainteresował, bo przecież powiedziała mu najlepszy z komplementów — mógł być najbogatszy i należeć do najporządniejszego rodu, ale byłby tylko jedną z części szarej masy, gdyby nie był inteligentny i zaangażowany. Gdyby nie mówił o tych wykopaliskach z taką pasją. Słuchała go więc, nie przerywając.
- Czyli magia była słabsza, ale mugole żyli ze świadomością jej istnienia.. To musiały być ciekawe czasy. Przyznam szczerze, zerkałam na metody mumifikacji zwłok i faktycznie, nasze możliwości medyczne nie są niestety w stanie wykryć wielu czynników, które mogłyby przyczynić się do śmierci. Jako Faraon, myślisz, że był zazdrosny? Skoro on przypisywał sobie boskość, a to ona sprawiała cuda.
Był to temat na tyle interesujący, że nie mogła powstrzymać się przed dłuższym komentarzem i zadaniem kilku pytań, zanim pozwoliła sobie na praktycznie pozbycie się między nimi odległości na parę sekund i wybór ogrodu.
Odetchnęła głębiej, czując cna twarzy i nogach chłód wieczoru, znacznie przyjemniejszy niż mieszane aromaty salonu. Jej obcasy niemiłosiernie stukały o kamienną ścieżkę ogrodu, a Flintówna bez skrępowania, znów złapała go pod rękę i pokręciła głową na jego pytanie.
-Każdy trup to intrygująca historia, ale żaden nie był na tyle fascynujący, aby o nim mówić. Większość z nich jest przypadkiem, efektem wybuchu któreś z emocji, gdzie oprawca nie mógł dłużej się kontrolować. - odpowiedziała, przesuwając spojrzeniem po eksponacie, obok którego przechodzili. Już stąd widziała, że za kilkanaście sekund zbliżą się do tej nieszczęsnej figurki, która teraz będzie już chyba zawsze przez nią kojarzona z Hammiltonem.