07.04.2023, 23:40 ✶
- Oh, czyli jeśli nie będzie w zasięgu Królowych Egiptu i ciekawych trupów, pójdziemy na kawę? Brzmi sensownie. - odpowiedziała, nie komentując jego pierwszych słów, jednak coś w spojrzeniu kobiety sugerowało, że pomogłaby mu, gdyby zaszła taka potrzeba. Dużo prościej było załatwiać sprawy poza Mungiem, nie wzbudzało to plotek i sensacji. Doskonale pamiętała, jak wyglądał jej staż, zanim przeniosła się do Stanów za namową Sophie i odkryła fascynację do ustalania przyczyn śmierci.
Po spędzeniu z nim już dobrych trzech godzin w przeciągu ostatnich dwóch lat zdążyła zauważyć, że nijakie i nieśmiałe panny nie wzbudzały w nim żadnego zainteresowania, a sprawa Penelopy tylko utwierdzała ją w przekonaniu, że bezczelny Brytyjczyk był znacznie bardziej wybredny, niż można było to zauważyć na pierwszy rzut oka. Trudno było spełnić oczekiwania ludzi takich jak oni. - Masz rację. Im trudniejsza zagadka, tym większa satysfakcja.
Nie mogła ująć tego lepiej. Proste rzeczy nie były warte zaangażowania, podobnie jak łatwe relacje i oczywiste osoby. Ludzie niestety wraz z rozwojem społeczeństwa zyskiwali na przewidywalności, podążając często za tym, co łatwej modne, a nie za tym, co było warte śledzenia. I zdaniem Flintówny, stwierdzenie to działało na wielu płaszczyznach. Odetchnęła cicho z jakimś zadowoleniem, że wśród bankietowych idiotów znalazła jednostkę, która rozumiała to, co miała na myśli i nie widziała w ich sposobie funkcjonowania niczego dziwnego i niewłaściwego. To pozwalało, chociaż na chwilę odzyskać wiarę w ludzkość, a nie oczekiwać najgorszego. - To prawda. Uważam, że to wielki przywilej mówić głosem tych, których nie ma, a którzy mają ciekawe historie.
Miała tutaj oczywiście na myśli opowieści zarówno z wykopalisk i te od mumii, jak i pozyskane z ofiar lub przypadkowych trupów. Cathal sprawiał, że starożytni odzyskiwali swoje imię oraz wielkość, a Cynthia pilnowała, aby właściwi ludzie lądowali we właściwych grobach.
- Poza starością, pozostałe również mogły mieć u podstaw zazdrość. Zawsze człowiek stoi za walką, katastrofą, a często i chorobom.
Zamilkła, gdy kontynuował wypowiedź, znów lustrując go wzrokiem z zaciekawieniem, zastanawiając się nad każdym słowem. Miał rację, chociaż na wzmiankę o Henryku, brwi jej nieco drgnęły w zaskoczeniu. Mugole pozwalali na coś takiego? Nie znała zbyt dobrze ich historii, bo nawet jeśli była czegoś ciekawa za młódki, ojciec zabraniał, a potem pojawiła się szkoła i mnóstwo obowiązków, że zapominała. - No tak, mężczyzn kupisz pięknem i seksem. Wygląda na to, że każda płeć jest prosta, jeśli ma się odpowiednie narzędzia.
Przez umysł przemknęły jej własne doświadczenia związane z tym, jakie informacje i rzeczy umiała wyciągnąć za pomocą niewinnego flirtu, zainteresowania, dekoltu i okazjonalnie całusa. Nie lubiła angażować się fizycznie bardziej, niż było to komiczne, bo nawet jeśli nie czuła przy tym absolutnie niczego, często bywało to obrzydliwe. Rozmowa z nim płynęła gładko, przestała zastanawiać się nad ukrytymi motywami, zbyt zajęta poruszanymi tematami. Gdy się zatrzymali, rozejrzała się po ogrodzie, przez chwilę wpatrując się w przysłonięte już okna salonu, gdzie wciąż było mnóstwo gości. Wysunęła dłoń z jego ramienia, stając naprzeciw niego z niebezpiecznym uśmiechem, pozwalając opaść swoim dłonią wzdłuż ciała. - Zawsze po burzy wychodzi słońce.
Przyznała najpierw, milknąc na chwilę, aby raz jeszcze zerknęła na niebo, zanim błękitne tęczówki odnalazły spojrzenie Shafiqa. - Czy to ten moment, gdy po angielsku opuszczamy przyjęcie? Noc jeszcze młoda. - wzruszyła delikatnie ramionami, dłonią zgarniając za ucho jasny kosmyk. Przystąpiła z nogi na nogę, obcas uderzył z hałasem o brukowaną ścieżkę. - Może to nie kawa, ale możemy rozejrzeć się za posągiem, o którym wspomniałeś i chętnie zobaczyłabym lub usłyszała o tym ulubionym eksponacie.
Nie mogła powstrzymać się przed mrugnięciem do niego zadziornie, jednocześnie próbując sobie przypomnieć, gdzie mogło znajdować się najbardziej dogodne dla nich wyjście i czy było w okolicy, gdzie zostawili swoje płaszcze. Główne drzwi siedziby wuja były zbyt oczywiste, chociaż Pan Hamilton mógłby tupnąć wraz z Penelopą z niezadowolenia.
Po spędzeniu z nim już dobrych trzech godzin w przeciągu ostatnich dwóch lat zdążyła zauważyć, że nijakie i nieśmiałe panny nie wzbudzały w nim żadnego zainteresowania, a sprawa Penelopy tylko utwierdzała ją w przekonaniu, że bezczelny Brytyjczyk był znacznie bardziej wybredny, niż można było to zauważyć na pierwszy rzut oka. Trudno było spełnić oczekiwania ludzi takich jak oni. - Masz rację. Im trudniejsza zagadka, tym większa satysfakcja.
Nie mogła ująć tego lepiej. Proste rzeczy nie były warte zaangażowania, podobnie jak łatwe relacje i oczywiste osoby. Ludzie niestety wraz z rozwojem społeczeństwa zyskiwali na przewidywalności, podążając często za tym, co łatwej modne, a nie za tym, co było warte śledzenia. I zdaniem Flintówny, stwierdzenie to działało na wielu płaszczyznach. Odetchnęła cicho z jakimś zadowoleniem, że wśród bankietowych idiotów znalazła jednostkę, która rozumiała to, co miała na myśli i nie widziała w ich sposobie funkcjonowania niczego dziwnego i niewłaściwego. To pozwalało, chociaż na chwilę odzyskać wiarę w ludzkość, a nie oczekiwać najgorszego. - To prawda. Uważam, że to wielki przywilej mówić głosem tych, których nie ma, a którzy mają ciekawe historie.
Miała tutaj oczywiście na myśli opowieści zarówno z wykopalisk i te od mumii, jak i pozyskane z ofiar lub przypadkowych trupów. Cathal sprawiał, że starożytni odzyskiwali swoje imię oraz wielkość, a Cynthia pilnowała, aby właściwi ludzie lądowali we właściwych grobach.
- Poza starością, pozostałe również mogły mieć u podstaw zazdrość. Zawsze człowiek stoi za walką, katastrofą, a często i chorobom.
Zamilkła, gdy kontynuował wypowiedź, znów lustrując go wzrokiem z zaciekawieniem, zastanawiając się nad każdym słowem. Miał rację, chociaż na wzmiankę o Henryku, brwi jej nieco drgnęły w zaskoczeniu. Mugole pozwalali na coś takiego? Nie znała zbyt dobrze ich historii, bo nawet jeśli była czegoś ciekawa za młódki, ojciec zabraniał, a potem pojawiła się szkoła i mnóstwo obowiązków, że zapominała. - No tak, mężczyzn kupisz pięknem i seksem. Wygląda na to, że każda płeć jest prosta, jeśli ma się odpowiednie narzędzia.
Przez umysł przemknęły jej własne doświadczenia związane z tym, jakie informacje i rzeczy umiała wyciągnąć za pomocą niewinnego flirtu, zainteresowania, dekoltu i okazjonalnie całusa. Nie lubiła angażować się fizycznie bardziej, niż było to komiczne, bo nawet jeśli nie czuła przy tym absolutnie niczego, często bywało to obrzydliwe. Rozmowa z nim płynęła gładko, przestała zastanawiać się nad ukrytymi motywami, zbyt zajęta poruszanymi tematami. Gdy się zatrzymali, rozejrzała się po ogrodzie, przez chwilę wpatrując się w przysłonięte już okna salonu, gdzie wciąż było mnóstwo gości. Wysunęła dłoń z jego ramienia, stając naprzeciw niego z niebezpiecznym uśmiechem, pozwalając opaść swoim dłonią wzdłuż ciała. - Zawsze po burzy wychodzi słońce.
Przyznała najpierw, milknąc na chwilę, aby raz jeszcze zerknęła na niebo, zanim błękitne tęczówki odnalazły spojrzenie Shafiqa. - Czy to ten moment, gdy po angielsku opuszczamy przyjęcie? Noc jeszcze młoda. - wzruszyła delikatnie ramionami, dłonią zgarniając za ucho jasny kosmyk. Przystąpiła z nogi na nogę, obcas uderzył z hałasem o brukowaną ścieżkę. - Może to nie kawa, ale możemy rozejrzeć się za posągiem, o którym wspomniałeś i chętnie zobaczyłabym lub usłyszała o tym ulubionym eksponacie.
Nie mogła powstrzymać się przed mrugnięciem do niego zadziornie, jednocześnie próbując sobie przypomnieć, gdzie mogło znajdować się najbardziej dogodne dla nich wyjście i czy było w okolicy, gdzie zostawili swoje płaszcze. Główne drzwi siedziby wuja były zbyt oczywiste, chociaż Pan Hamilton mógłby tupnąć wraz z Penelopą z niezadowolenia.