• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
« Wstecz 1 … 10 11 12 13 14 … 16 Dalej »
Dellian & Fergus – Jęcząca Marta

Dellian & Fergus – Jęcząca Marta
"Toby"
There's a starman waiting in the sky
He'd like to come and meet us
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Fergus jest dość wysoki, bo mierzy metr osiemdziesiąt wzrostu, a do tego dość chudy. Patrząc na niego, ma się wrażenie, że może się złamać na pół. Ma długie, wiecznie rozczochrane włosy, które związuje, kiedy musi się skupić lub nad czymś pracuje i brązowe oczy w odcieniu czekolady. Zazwyczaj jest dosyć nerwowy i intensywnie gestykuluje, kiedy mówi. Jest leworęczny.

Fergus Ollivander
#2
08.04.2023, 11:22  ✶  
Święta u Ollivanderów zawsze należały do tych głośniejszych. Nie tylko dlatego, że jedyna ciotka wyszła za mąż za Wrighta, a fanatycy quidditcha zawsze wróżyli hałas, kłótnie o wyniki meczów i to, która drużyna jest lepsza. Przede wszystkim dlatego, że każdy z rodziny podnosił głos, gdy tylko mógł to robić. W sklepach z różdżkami zazwyczaj panowała wszechogarniająca cisza, którą strach było przeciąć nawet w szeptem. W domu? Nikt nikomu nie bronił krzyków, śmiechu i rozmów na bezsensowne tematy. Przypominało to Fergusowi nieco Wielką Salę w Hogwarcie, gdzie każdy przekrzykiwał się pomimo pełnych ust, a nauczyciele nawet nie starali się zapanować nad tym chaosem, dopóki nikt nie robił sobie krzywdy.
W powietrzu unosił się zapach wielu potraw, tworząc mieszankę wywołującą jeszcze większe uczucie głodu. Aż ślinka ciekła na myśl o tych wszystkich ciastkach, pieczonym kurczaku i puddingu. Fergus starał się za wszelką cenę ignorować własne burczenie w brzuchu, nie omieszkając się jednak wypominać go Dellianowi. Najmłodszemu dzieciakowi należało dokuczać, ot tak dla zasady. A że młody był łatwym celem i łykał każdy kit jak pelikan, tym większą sprawiało to frajdą. Trzeba jednak było uważać na matkę, bo Dahlia Ollivander była totalnie przeciwna naigrywaniu się z biednego Della, którym zajmowała się, gdy ojcowie pracowali, a wszystkie starsze dzieciaki przebywały w szkole.
- O Hogwarcie, mówisz? – odpowiedział mu pytaniem, uśmiechając się przy tym jak chochlik kornwalijski, choć sam chłopak nie mógł tego dostrzec. Ton głosu Fergusa był raczej radosny, jakby miało mu to sprawić przyjemność, niczym baśń opowiadana trzylatkowi na dobranoc, by miał kolorowe sny. Zatrzasnął ostentacyjnie książkę, którą akurat czytał, udając, że robi pracę domową, by matka w końcu dała mu spokój z pomocą w kuchni.
- Ej, poczekaj, bo nie nadążam! – zawołał, kładąc rękę na ramieniu kuzyna, by nieco go uspokoić. – Jeśli planujesz być kiedyś dziennikarzem, to z góry ci powiem, że pytania zadaje się po kolei, a nie wszystkie naraz.
Zaśmiał się, próbując przypomnieć sobie którekolwiek z nich, bo padły naraz jak fajerwerki wystrzelone w Nowy Rok, do którego zresztą było całkiem blisko.
- Duchów się nie da dotknąć, przechodzą przez ciebie i czujesz się, jakby cię oblali wiadrem zimnej wody – zaczął, obserwując kuzyna, bo wmówił mu kiedyś, że ma tak bogatą mimikę twarzy, że powinien to wykorzystywać. Młody standardowo to łyknął, więc przy każdej opowieści rozdziawiał usta, jakby chciał, żeby wrzucono mu do nich winogrono. – I wyglądają jak ludzie, tylko są przezroczyste. Możesz przez nie patrzeć trochę jak przez firankę…
Oczywiście nie przejmował się tym, że Dellian nigdy nie będzie mógł tak naprawdę zobaczyć ducha, choć mógł pamiętać, jak podglądało się sąsiadów przez jasne zasłony w taki sposób, żeby nie dostrzegli małego delikwenta. Czasami zapominał, że ten nie widzi, a innym razem wykorzystywał to, by stroić sobie z niego żarty.
- Są dobre duchy, po prostu mieszkają w szkole. Ale są też takie złe, które robią wszystkim kawały. Na przykład Irytek, jest poltergeistem. Potrafi rzucać w ludzi balonami z atramentem, wciskać gumy do żucia w zamki albo zastawiać przejście, by uczniowie spóźniali się na lekcje. Najgorsza z nich wszystkich jest jednak dziewczyna Irytka. Jęcząca Marta. Najgorszy potwór spośród duchów – opowiadał dalej, robiąc w odpowiednich miejscach pauzy, by historia stawała się coraz mroczniejsza. W rzeczywistości Marta była całkiem nieszkodliwa, jedynie irytująca. Ale skąd Dellian miał o tym wiedzieć?
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Dellian Ollivander (642), Fergus Ollivander (543)




Wiadomości w tym wątku
Dellian & Fergus – Jęcząca Marta - przez Dellian Ollivander - 27.03.2023, 18:29
RE: Dellian & Fergus – Jęcząca Marta - przez Fergus Ollivander - 08.04.2023, 11:22
RE: Dellian & Fergus – Jęcząca Marta - przez Dellian Ollivander - 17.04.2023, 19:14

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa