Wezwanie uzdrowiciela na miejsce zdarzenia zwalniało pozostałych Aurorów, w tym również i go, z holowania najpoważniej rannego Dawlisha do szpitala. Nie oni będą się z nim użerać. Nie minął się z prawdą, jeśli chodzi o nadejście magomedyka. Ich oczom ukazała się uzdrowicielka, którą dało się też rozpoznać po noszonej przez kobietę charakterystycznej szacie oraz po zadanym przez nią jakże bezpośrednim pytaniu o oderwane kończyny. Nie było tak, że miał coś przeciwko oderwanym kończynom. Zwłaszcza w przypadku mugoli i szlam. W przypadku pewnej grupy czarodziejów wolał aby pozostały połączone z ich ciałem. Jak w przypadku Dawlisha.
— Tym razem nie — Odpowiedział ze wzruszeniem ramion. A raczej ze wzruszeniem lewego ramienia. — Możliwe, że Dawlishowi oderwałoby głowę, jednak rzucanie zaklęć podczas ucieczki nie wpływa korzystnie na celność — Dodał do swojej wcześniejszej wypowiedzi. Gdyby to zaklęcie nie zostało rzucone w tak chaotyczny sposób to nie wzywałby głównie do tego czarodzieja uzdrowiciela, tylko już koronera do denata. Dawlish nie wydawał się zbyt chętny do współpracy z magomedyczką.
— Bulstrode? Jeden u nas pracuje — Pytanie to było tym niewymagającym odpowiedzi. Wspominał w tym momencie o Atreusie Bulstrode, będącym Aurorem. Powodem do odczuwania pewnej ulgi było to, że nie wysłano do nich szlamy, wobec których od lat nie szczędził swojej pogardy. Nie byli im, czarodziejom czystej krwi, równi. I nigdy nie będą.
— Dawlish, na Merlina... rób co pani Bulstrode mówi — Warknął na niego wyraźnie już zirytowany i wręcz zażenowany niedojrzałą postawą rannego Aurora. Zaciągnął się papierosem. Uzdrowicieli postrzegał jako jednych z pierwszych orędowników wprowadzenia zakazu palenia i szerzycieli tezy, że palenie może powodować poważnie problemy zdrowotne albo nawet zabijać. Nie podawali jednak, że to dotyczyło mugoli. Nie dotarły do niego żadne informacje, by jakikolwiek czarodziej zachorował albo nawet umarł przez swój nałóg.
— Chyba nie mam wyboru. Nie chcę takiej nosić — Mruknął Dawlish, ostatecznie kapitulując i poddając się woli uzdrowicielki i ostatecznie przestał zasłaniać chusteczką zranione oko. Najwyższa pora na to. Oni też potrzebowali pomocy medycznej. Piękny przypadek czarnej magii. Z racji obracania się w kręgach fascynatów czarnej magii to w duchu musiał zgodzić się z tym stwierdzeniem.
— Na szczęście nie — Chester mówił sam za siebie, jednak pozostali mu zawtórowali. Dawlish oberwał najgorzej z nich wszystkich. Musieli tylko poczekać na postawienie faktycznej diagnozy przez obecną tutaj uzdrowicielkę.