Człowiek może próbować wielu rzeczy i wiele z siebie dawać. Próbowali się malować na takich a nie innych. Jeśli więc ludzie nie odbierali tego, co chcesz przekazać to byli w błędzie tylko tak długo, jak długo nie pozwalałeś im wmówić ci, jaki być powinieneś. Jednak kłamstwem jest ze strony Victorii i wobec samej siebie, że nie robiła nic, żeby utrzymać pozór służbistki. Robiła. Trzymanie sztywnej pozycji i ukrywanie emocji w pierwszym kontakcie z ludźmi, pozór chłodu i kalkulowania - to właśnie tworzyło jej obraz. Obraz osoby, która byłaby świetną sędziną. O paradoksie, Sauriel byłby świetnym sędzią, a ni chuja nikt by tak o nim nie powiedział. Oklumencja, jaką kobieta opanowała, przerodziła się w jej życiu codziennym nie tylko na błogosławieństwo, jak widać. Bo kiedy zaglądało się pod powierzchnię i poznawało ją, kiedy ona sama przestawała się pilnować to wyglądało to zupełnie inaczej. Sauriel dostał bardzo wąską perspektywę Victorii, dopóki nie zaczęli ze sobą więcej rozmawiać.
- Bo taka jesteś w pierwszym wydaniu. - Sauriel wzruszył lekko ramionami, by okazać swoje neutralne nastawienie wobec własnych słów i tego stwierdzenia. - Byłaś sztywna, chłodna i taka.... ważna. - Pokręcił przy tym głową na boki i pokazał zęby w uśmiechu. - Ważna pani na ważnym stanowisku. Taki buc. Ale mniejszy niż ja. - Teraz już zaczynał wyczuwać gdzie są granice żartu z nią, chociaż niewiele nadal potrzebował, żeby się zagalopować. Z żartami tak już było - nawet kiedy dobrze kogoś znasz to łatwo było przesadzić. I tak, przez ten cały pozór trudno było dostrzec to, jaka kobieta była naprawdę.
- Spokojnie. Wiem.. - Lekko poruszył ręką, żeby ją uspokoić, żeby dać znać, że nic się nie stało, a on nie pomyślał, że sama wyskoczyła z czymś takim na poważnie. Czyżby? Tak naprawdę był pewien w 75%. 25% ponad połową były pobożnym życzeniem. A te procenty ponad 75? To był ten element, w którym brał poprawkę na to, że ludzie to zwykłe skurwiele. I że koniec końców zawsze każdy czegoś od niego chciał. I tu nie chodzi nawet o zobowiązania przyjacielskie czy... no, małżeńskie. - Ooo, zmuszanie mnie do czegoś to prawdziwa sztuka. - Uśmiechnął się paskudnie. A potem tylko jeszcze szerzej, bo kiedy tak palnęła, że kiedy "on miałby ochotę" to przyszło mu coś świńskiego i brzydkiego na myśl, czego nawet on nie był gotów wypeplać przed, jakby nie patrzeć, damą. -
![[Obrazek: klt4M5W.gif]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=klt4M5W.gif)
Pijak przy trzepaku czknął, równo z wybiciem północy. Zogniskował z trudem wzrok na przyglądającym mu się uważnie piwnicznym kocurze.
- Kisssi... kisssi - zabełkotał. - Ciiicha noooc... Powiesz coś, koteczku, luzkim goosem?
- Spierdalaj. - odparł beznamiętnie Kocur i oddalił się z godnością.