12.04.2023, 22:18 ✶
Relacja składająca się z obustronnych zaczepek i niedopowiedzeń była znacznie ciekawsza niż ta, w której tylko ona dyktowała zasady. Nieczęsto umiała odnaleźć się w cudzym towarzystwie z taką łatwością jak w przypadku Cathala. Czyżby to przez zamiłowanie do sekretów i trupów?
Nie przeszkadzali sobie, gdy ten stukał w posąg i wypowiadał inkantacje, a ona przyglądała się pod kątem anatomicznym, szukając większych anomalii niż krew i spuchnięta kostka, która teraz tkwiła uniesioną odrobinę w powietrzu, dzięki czemu mogła dokładniej się jej przyjrzeć. Nigdy nie spotkała się z takim zjawiskiem i chociaż miała dobrą pamięć, próbowała przypomnieć sobie wszelkiej maści zaklęcia uzdrawiające, czy nawet odrobinę te związane z nekromancją, to nie mogła znaleźć rozwiązania, które byłoby dobre dla zamkniętej w kamieniu kobiety.
Westchnęła na jego słowa, zwilżając wargi i kręcąc delikatnie głową, odchyliła ją do tyłu i spojrzała w zastygniętą bez ruchu twarz. Było to dużo gorsze od śmierci, od tortur czy utraty pamięci. Co ją spotkało, komu naraziła się, że skończyła w tak okropny sposób? Czując na sobie jego wzrok, wstała i wygładziła dłonią sukienkę, odwracając twarz w kierunku mężczyzny. - Ktoś powinien jej ulżyć. Nie jestem specjalnie empatyczna, ale to? Nie wiem, czy istnieje gorszy los, niż tkwienie w koszmarze i w kamieniu jednocześnie.
Brzmiała wyjątkowo spokojnie i naturalnie, nawet jeśli sugerowała rozbicie lub zniszczenie posągu, które byłoby jednoznaczne z morderstwem, skróceniem jej cierpień. A sama przecież pracowała w Ministerstwie. - Nie wiem, czy uszkodzenie punktów witalnych i odczarowanie jej coś by dało. Krew została na skalpelu, ale mogę na tej podstawie ustalić tylko grupę, podstawowe informację, ale nie jej tożsamość. Może z włosa? Ta technika jednak kuleje, jest mało dokładna. Mogłabym ewentualnie porównać ją do danych, które mamy pod kątem pokrewieństwa, ale ona nie jest Brytyjką.
Wyjaśniła mu jeszcze, unosząc srebrne ostrze i przyglądając się tkwiącej na nim cieczy. Nikt tej dziewczyny nie szukał? Istniała jeszcze szansa, że mogliby rozpoznać ją wśród osób zaginionych, do których zdjęć miał dostęp departament Aurorów, a tu wystarczyło tylko uśmiechnąć się ładnie do odpowiedniego Czarodzieja lub wykorzystać zaległą przysługę. W jakiś sposób potraktowanie jej bomabrdą wydawało się Cynthii bardziej ludzkie, niż pozostawienie jej w takim stanie. Kierowała się chyba egoizmem, bo ona nie chciałaby być tak porzucona w lesie pod Londynem.
Jego słowa sprawiły, że uciekła myślami od pomnika, a kąciki ust drgnęły ku górze w rozbawionym uśmiechu, bo wyglądał, jakby dopiero sobie o tym przypomniał. Nie zamierzała się jednak z jego oświadczeniem kłócić, skoro sama wysnuła taki pomysł. Obróciła się przodem do niego, przesuwając wzrokiem po twarzy Cathala i rozluźniła dłonie, pozwalając im opaść wzdłuż ciała. Oczywiście nie dotknęła skalpelem niczego, trzymając go tak, aby nie naruszyć znajdującej się na ostrzu krwi. - Oh, więc to pierwsza randka z wielu? To prawda, kawa lepiej pasuje jako wstęp lub dodatek. Grobowiec natomiast brzmi interesująco. Masz lokalizację takiego w rękawie? - jasne włosy spłynęły jej na plecy, gdy odchyliła głowę do tyłu odrobinę, aby w mroku rozświetlonym jedynie wątłym księżycem, którego blask wpadał gdzieś pomiędzy drzewami, móc przynajmniej spróbować odszukać jego spojrzenie. - Też powinnam się postarać. Co powiesz na sekcję zwłok nocą? Mam ciekawego trupa w Ministerstwie. Czy to będzie ekscytujące?
Nie przeszkadzali sobie, gdy ten stukał w posąg i wypowiadał inkantacje, a ona przyglądała się pod kątem anatomicznym, szukając większych anomalii niż krew i spuchnięta kostka, która teraz tkwiła uniesioną odrobinę w powietrzu, dzięki czemu mogła dokładniej się jej przyjrzeć. Nigdy nie spotkała się z takim zjawiskiem i chociaż miała dobrą pamięć, próbowała przypomnieć sobie wszelkiej maści zaklęcia uzdrawiające, czy nawet odrobinę te związane z nekromancją, to nie mogła znaleźć rozwiązania, które byłoby dobre dla zamkniętej w kamieniu kobiety.
Westchnęła na jego słowa, zwilżając wargi i kręcąc delikatnie głową, odchyliła ją do tyłu i spojrzała w zastygniętą bez ruchu twarz. Było to dużo gorsze od śmierci, od tortur czy utraty pamięci. Co ją spotkało, komu naraziła się, że skończyła w tak okropny sposób? Czując na sobie jego wzrok, wstała i wygładziła dłonią sukienkę, odwracając twarz w kierunku mężczyzny. - Ktoś powinien jej ulżyć. Nie jestem specjalnie empatyczna, ale to? Nie wiem, czy istnieje gorszy los, niż tkwienie w koszmarze i w kamieniu jednocześnie.
Brzmiała wyjątkowo spokojnie i naturalnie, nawet jeśli sugerowała rozbicie lub zniszczenie posągu, które byłoby jednoznaczne z morderstwem, skróceniem jej cierpień. A sama przecież pracowała w Ministerstwie. - Nie wiem, czy uszkodzenie punktów witalnych i odczarowanie jej coś by dało. Krew została na skalpelu, ale mogę na tej podstawie ustalić tylko grupę, podstawowe informację, ale nie jej tożsamość. Może z włosa? Ta technika jednak kuleje, jest mało dokładna. Mogłabym ewentualnie porównać ją do danych, które mamy pod kątem pokrewieństwa, ale ona nie jest Brytyjką.
Wyjaśniła mu jeszcze, unosząc srebrne ostrze i przyglądając się tkwiącej na nim cieczy. Nikt tej dziewczyny nie szukał? Istniała jeszcze szansa, że mogliby rozpoznać ją wśród osób zaginionych, do których zdjęć miał dostęp departament Aurorów, a tu wystarczyło tylko uśmiechnąć się ładnie do odpowiedniego Czarodzieja lub wykorzystać zaległą przysługę. W jakiś sposób potraktowanie jej bomabrdą wydawało się Cynthii bardziej ludzkie, niż pozostawienie jej w takim stanie. Kierowała się chyba egoizmem, bo ona nie chciałaby być tak porzucona w lesie pod Londynem.
Jego słowa sprawiły, że uciekła myślami od pomnika, a kąciki ust drgnęły ku górze w rozbawionym uśmiechu, bo wyglądał, jakby dopiero sobie o tym przypomniał. Nie zamierzała się jednak z jego oświadczeniem kłócić, skoro sama wysnuła taki pomysł. Obróciła się przodem do niego, przesuwając wzrokiem po twarzy Cathala i rozluźniła dłonie, pozwalając im opaść wzdłuż ciała. Oczywiście nie dotknęła skalpelem niczego, trzymając go tak, aby nie naruszyć znajdującej się na ostrzu krwi. - Oh, więc to pierwsza randka z wielu? To prawda, kawa lepiej pasuje jako wstęp lub dodatek. Grobowiec natomiast brzmi interesująco. Masz lokalizację takiego w rękawie? - jasne włosy spłynęły jej na plecy, gdy odchyliła głowę do tyłu odrobinę, aby w mroku rozświetlonym jedynie wątłym księżycem, którego blask wpadał gdzieś pomiędzy drzewami, móc przynajmniej spróbować odszukać jego spojrzenie. - Też powinnam się postarać. Co powiesz na sekcję zwłok nocą? Mam ciekawego trupa w Ministerstwie. Czy to będzie ekscytujące?