13.04.2023, 21:51 ✶
Czy Jackie odebrała sowę od przyjaciółki, z zapowiedzią, że wpadnie w odwiedziny z okazji urodzin? Zapewne. Czy poczuła przelotne trzepotanie serca, motylki ekscytacji, które nie towarzyszyły jej już od dawna? Możliwe. Czy pamiętała o tej konwersacji choćby wieczorem tego samego dnia? Niekoniecznie. Czy przygotowała się wobec tego w jakikolwiek sposób na przyjęcie gości? Zupełnie nie.
Kiedy zobaczyła nadchodzące ścieżką dwie dziewczyny – jedną w fioletowej sukience, która odsłaniała więcej niż zasłaniała, a drugą zaś ubraną o wiele skromniej, ale o nie mniejszym uśmiechu – przez dłuższą chwilę patrzyła się na nie, jak gdyby były kolejnymi, nic nie znaczącymi przechodniami. Dopiero, kiedy przeszły przez bramkę w niezbyt wysokim płocie, który otaczał jej dom, Jackie zrozumiała, że te dwie osoby przyszły do niej. Co one tutaj na rozpląsane rozdymki robią?! Pomyślała w pierwszym momencie, kompletnie i bezbrzeżnie zdziwiona. Ale największe zdziwienie poczuła, kiedy jej wzrok zogniskował się na głowie pięknego hipogryfa, którą jedna z nich niosła niczym trofeum. Biedne stworzenie nawet jeszcze ruszało łbem!
Jackie poderwała się na równe nogi, czując jak wzbiera w niej złość, którą nawet nie wiedziała, że jest jeszcze w stanie czuć.
— Danielle! Nora… — przypomnienie sobie imienia drugiej z dziewczyn zajęło jej kilka sekund, — ... mam nadzieję, że to jakiś paskudny żart!
Niewysoka dziewczyna o długich, rudych włosach, związanych w niedbały kucyk, wyglądała na dość poruszoną całą sytuacją. Co mogło być o tyle dziwne, że przecież sama potwierdzała obecność gości, powinna więc raczej witać je z otwartymi ramionami, niż łypać na nie nieufnym spojrzeniem.
— Czemu przynosicie mi głowę tego biednego stworzenia?! — Jaqueline była oburzona, chociaż zarówno Danielle jak i Nora mogły dostrzec, że jest to jakby przytłumione - jej głos był tylko lekko podniesiony, a wyraz twarzy wyrażał raczej zaniepokojenie, choć słowa zdradzały złość.
Kiedy zobaczyła nadchodzące ścieżką dwie dziewczyny – jedną w fioletowej sukience, która odsłaniała więcej niż zasłaniała, a drugą zaś ubraną o wiele skromniej, ale o nie mniejszym uśmiechu – przez dłuższą chwilę patrzyła się na nie, jak gdyby były kolejnymi, nic nie znaczącymi przechodniami. Dopiero, kiedy przeszły przez bramkę w niezbyt wysokim płocie, który otaczał jej dom, Jackie zrozumiała, że te dwie osoby przyszły do niej. Co one tutaj na rozpląsane rozdymki robią?! Pomyślała w pierwszym momencie, kompletnie i bezbrzeżnie zdziwiona. Ale największe zdziwienie poczuła, kiedy jej wzrok zogniskował się na głowie pięknego hipogryfa, którą jedna z nich niosła niczym trofeum. Biedne stworzenie nawet jeszcze ruszało łbem!
Jackie poderwała się na równe nogi, czując jak wzbiera w niej złość, którą nawet nie wiedziała, że jest jeszcze w stanie czuć.
— Danielle! Nora… — przypomnienie sobie imienia drugiej z dziewczyn zajęło jej kilka sekund, — ... mam nadzieję, że to jakiś paskudny żart!
Niewysoka dziewczyna o długich, rudych włosach, związanych w niedbały kucyk, wyglądała na dość poruszoną całą sytuacją. Co mogło być o tyle dziwne, że przecież sama potwierdzała obecność gości, powinna więc raczej witać je z otwartymi ramionami, niż łypać na nie nieufnym spojrzeniem.
— Czemu przynosicie mi głowę tego biednego stworzenia?! — Jaqueline była oburzona, chociaż zarówno Danielle jak i Nora mogły dostrzec, że jest to jakby przytłumione - jej głos był tylko lekko podniesiony, a wyraz twarzy wyrażał raczej zaniepokojenie, choć słowa zdradzały złość.