13.04.2023, 22:09 ✶
Dopiero teraz załapała, o co mu chodzi. Przez chwile zastanawiał się, czy gdzieś popełnił błąd w sposobie, jakim się wyraża. Oczywiście i tak wszystko wina było tego specyfiku, który musiał wytworzyć i dlatego też niezbyt się tym przejmował. W końcu, kto wie, jak to na nią działa? Może słyszy go inaczej? Sepleni? Ewentualnie akcent mu się tak zmienił, że zwyczajnie go nie rozumie. Takie rzeczy były możliwe, bo każdy inaczej reaguje na takie halucynogenne rzeczy. Powinien w sumie zapytać, jak go widzi, bo jeszcze okaże się, że jest centaurem w jej oczach. No to było komiczne teraz. Zapamięta to sobie, choć ma nadzieje, że nigdy już nie znajdzie się takiej sytuacji. Niezależnie od tego, co on sam myślał, jedno było pewno - uciekali. Odwaga była dobra, jak się miało szanse jakiekolwiek. W sumie nadal nie chciała go opuścić myśl, że ona nadal jest kimś, kto go pakuje w pułapkę. Bo czy to wszystko idealnie się nie zgrywało? Wpada w halucynogenny amok, pojawia się ładna kobieta, zdobywa jego zaufanie, niby zagrożenie, by odwrócić uwagę i pach. Zanim się on sam spodziewa, już coś mu robi. Nie, żeby ten scenariusz wydawał się realny, aczkolwiek dziwne myśli pojawią się zawsze.
Biegli i to dziewczyna pierwsza miała dość, a on wcale nie był w o wiele lepszej sytuacji. Oddychał nierówno, płuca to chyba chciały uciec, zgiął się i czy to było kulturalne, bądź nie, splunął z powodu nadmiaru śliny, jaką miał w ustach.
- Powiem ci, że umiesz zmęczyć faceta, nie ma co. - Może niekoniecznie był to dobry żart, jednak dla niego dość adekwatny do sytuacji. Zapewne, jakby więcej trenował własne ciało, byłoby mu lepiej. Przynajmniej nie miał ochoty paść na ziemie. To już był postęp.
- Zaproszenie na kawę nadal obowiązuje. Odprowadzę cię, a potem zamorduje tego wróżbitę za jego głupie wymagania. Masz moje słowo! - I tak doszli w miarę do siebie, odprowadził ją do kominka, dzięki któremu mogła wrócić gdziekolwiek ciała. Nie pomyślał o tym, by udać się razem z nią, czy nawet zapytać, jak się nazywa. Po wydarzeniach z tego dnia naprawdę miał ochotę jedynie napić się mocnego trunku i się położyć. Za dużo wrażeń, zdecydowanie.
Biegli i to dziewczyna pierwsza miała dość, a on wcale nie był w o wiele lepszej sytuacji. Oddychał nierówno, płuca to chyba chciały uciec, zgiął się i czy to było kulturalne, bądź nie, splunął z powodu nadmiaru śliny, jaką miał w ustach.
- Powiem ci, że umiesz zmęczyć faceta, nie ma co. - Może niekoniecznie był to dobry żart, jednak dla niego dość adekwatny do sytuacji. Zapewne, jakby więcej trenował własne ciało, byłoby mu lepiej. Przynajmniej nie miał ochoty paść na ziemie. To już był postęp.
- Zaproszenie na kawę nadal obowiązuje. Odprowadzę cię, a potem zamorduje tego wróżbitę za jego głupie wymagania. Masz moje słowo! - I tak doszli w miarę do siebie, odprowadził ją do kominka, dzięki któremu mogła wrócić gdziekolwiek ciała. Nie pomyślał o tym, by udać się razem z nią, czy nawet zapytać, jak się nazywa. Po wydarzeniach z tego dnia naprawdę miał ochotę jedynie napić się mocnego trunku i się położyć. Za dużo wrażeń, zdecydowanie.
Koniec sesji