14.04.2023, 19:13 ✶
Zły sen. Fergus chciałby, żeby to wszystko było tylko wstrętnym koszmarem, z którego obudzi się zlany potem i po minucie dotrze do niego, że nigdy nie zostali zaatakowani, a Beltane skończyło się w przyjemniejszy sposób. Zostawił mężczyznę powtarzającego w kółko to samo, uznając, że warto poszukać jego siostry w tym dymie. Samo zaklęcie jednak na niewiele się zdało, sprawiając, że widział jedynie najbliższy teren, a i to jak przez mgłę. Dwa ciała – jedno z nich mogło być mugolką, ale czy naprawdę chciał ryzykować wędrówkę w kierunku krateru, by przekonać się, co się z nimi stało?
Wycofał się z powrotem do mugola, licząc na to, że ten nie postanowił ruszyć się ze swojego miejsca.
- W porządku? – zapytał, kucając znów obok niego. – Praktycznie nic nie widać w tym pyle – dodał jeszcze, by jakoś wytłumaczyć to, że tak szybko wrócił, w dodatku bez siostry tego człowieka.
Rozejrzał się wokół, szukając kogokolwiek, kto byłby w stanie jakkolwiek go wesprzeć. Gdzieś w tle słyszał świsty zaklęć, hałas uciekających ludzi. Wciąż jednak nie miał pojęcia, skąd wzięli się tutaj mugole.
- Czy ktoś mógłby mi pomóc? – rzucił w przestrzeń, licząc na to, że usłyszą go jacyś znajdujący się w pobliżu ludzie. I że nie będą to Śmierciożercy. Jeśli miał pomóc jakoś temu mężczyźnie i jego siostrze, potrzebował wsparcia kogoś bardziej doświadczonego w zaklęciach. Albo po prostu kogoś, kto przypilnowałby tego człowieka, by nie zrobił sobie krzywdy, albo nie zginął przez łupnięcie czyimś zaklęciem. Wolał nie mieć go na sumieniu.
Wycofał się z powrotem do mugola, licząc na to, że ten nie postanowił ruszyć się ze swojego miejsca.
- W porządku? – zapytał, kucając znów obok niego. – Praktycznie nic nie widać w tym pyle – dodał jeszcze, by jakoś wytłumaczyć to, że tak szybko wrócił, w dodatku bez siostry tego człowieka.
Rozejrzał się wokół, szukając kogokolwiek, kto byłby w stanie jakkolwiek go wesprzeć. Gdzieś w tle słyszał świsty zaklęć, hałas uciekających ludzi. Wciąż jednak nie miał pojęcia, skąd wzięli się tutaj mugole.
- Czy ktoś mógłby mi pomóc? – rzucił w przestrzeń, licząc na to, że usłyszą go jacyś znajdujący się w pobliżu ludzie. I że nie będą to Śmierciożercy. Jeśli miał pomóc jakoś temu mężczyźnie i jego siostrze, potrzebował wsparcia kogoś bardziej doświadczonego w zaklęciach. Albo po prostu kogoś, kto przypilnowałby tego człowieka, by nie zrobił sobie krzywdy, albo nie zginął przez łupnięcie czyimś zaklęciem. Wolał nie mieć go na sumieniu.