19.04.2023, 23:47 ✶
Była pod wrażeniem jego kondycji i tego, jak tańczył między drzewami. Dla niego był może to chleb powszedni, ale Pandora była pod wrażeniem lekkości chodu, pomimo gabarytów, czujności i umiejętności ignorowania dźwięków, które nie były zagrożeniem. Rozróżniał brzmienie lasu, czuł się tu swobodnie, jak Mara w przestworzach. I jakkolwiek głupio brzmiała w jej głowie ta myśl, zważywszy na to, jak krótko się znają, był na swoim miejscu. Strasznie mu tego zazdrościła, bo ona za nic nie umiała go znaleźć, jakby była rozdarta pomiędzy wszystkim dookoła. Chciała wszystkiego, chciała dla wszystkich szczęścia i uśmiechu, nie mogła patrzeć na krzywdę żywych istot, była przypadkiem beznadziejnym. Starą duszą, która doceniała każdy twór matki natury. Była więc zawzięta i uparta, chcąc zobaczyć i doświadczyć najwięcej, ile można, głupio odważna, czasem bezmyślna, bo nie widziała, ile ma czasu. Cieszyła się, że go spotkała, niedźwiadka.
Obawiała się tego, że uśnie po tym, jak rozbije namiot, zamiast robić mapę nieba.
Ona też tych wilków nie była pewna, kojarzyła jedynie rozdziały z książek o zwierzętach, które czytała często po nocach, jeśli akurat nie pracowała nad czymś innym. Zaskoczył ją na tyle ilością wypowiedzianych słów, że rozchyliła delikatnie usta, wpatrując się w niego z uwagą i zainteresowaniem. Nie tylko miś ryczał. Nie mogła powstrzymać delikatnego uśmiechu — nie umiała się w ogóle gniewać i obrażać, szkoda było na to życia. Czuła się trochę między młotem a kowadłem, bo owiec też było jej szkoda, jak wilków. Kiwnęła więc głowa, przysuwając różdżkę tak, aby lepiej widzieć jego twarz. Wciąż miał czerwone policzki, ale już chyba nie był taki wściekły. - To faktycznie problematyczne, rozumiem. Dziękuję, że mi to wytłumaczyłeś, nie myślałam nad tym z tej strony.
Wilk atakował, aby przeżyć — to pamiętała, ale czy tutejsze atakowały dla zabawy? Zamieszkujący Islandię ludzie nie mieli łatwych warunków, to była piękna kraina, ale dzika i zimna. Straty konkretnych sztuk mogły być katastrofalne, była w stanie to zrozumieć. - A gdyby poprawić ogrodzenia? Stworzyć mechanizm odstraszający, który pozwoliłby wilkom wrócić do polowania na kozicę czy inne jelenie?
Zapytała z ciekawością, a jej umysł mimowolnie powędrował w stronę znanych schematów i metod. Mając odpowiednią wiedzę oraz narzędzia, dałoby się stworzyć wszystko. Ona mogłaby stworzyć wszystko, nawet jeśli kosztowałoby to tygodnie pracy, nie miałaby z tym problemu. Chciała przecież, żeby świat był lepszy i żeby ludzie go bardziej doceniali. Jego pytanie sprawiło, że zamrugała zaskoczona, nieco zbita z tropu. - To nie tak, że Pan Kozioł może Cię nadziać na róg i są szybkie?
Nie pytała złośliwie, nigdy nie widziała niestety dzikiej kozicy. Były jakieś w Turcji, ale nie sądziła, że to ten sam gatunek, co Islandzkie. - A więc dla tutejszych mieszkańców polowanie to takie trochę.. Wejście w dorosłość, jak było kiedyś?
Zapytała, jeszcze zanim ugryzła się w język. Gdy ją coś interesowało lub zaintrygowało, to zadawała dużo pytań. Lubiła widzieć, lubiła się uczyć. Nie było pytań głupich. Czekoladowe tęczówki nie uciekały spojrzeniem z jego twarzy, miały pogodny wyraz. Zupełnie, jakby zapomniała o wariatce, bo tak w istocie było. Gdyby jej zaproponował naukę poruszania się po lesie, nasłuchiwania czy tych wszystkich sztuczek, pewnie by się zgodziła.
Gdy się zatrzymał, wyprostowała głowę, pozwalając, aby chłodny podmuch wiatru pełen białych płatków śniegu zakołysał jej włosami. Dłonie mimowolnie zacisnęła w pięści, jakby nie wiedząc, czego się spodziewać. Wybuchnie? Ryknie? Każe jej grzecznie zaczekać pod tą sosną czy tam świerkiem?
- To jedne z najpiękniejszych i najbardziej dumnych zwierząt, ale w zoo to nie to samo.. - wyjaśniła spokojnie, nieco zbita z tropu. Chyba nie chciał go upolować i tu przytargać truchła, żeby mogła go sobie obejrzeć z bliska? Serce zabiło jej mocniej, a ona sama nieco zbladła. Gdy się odwrócił i schował siekierę, zdębiała zupełnie. Zwariował?
Jeśli wcześniej Pandora się uśmiechała, to było niczym przy tym, co teraz ozdobiło jej twarz, tworząc dołeczki w policzkach. Oczy jej rozbłysły niczym małemu dziecku, jakby dostała najpiękniejszy prezent na świecie. Nie potrzebowała wiele do szczęścia, zobaczenie wilka w jego naturalnym środowisku było lepsze, niż cokolwiek materialnego mogłaby sobie wymyślić. Niewiele myśląc podbiegła do niego, łapiąc jego dłoń w swoje dwie, znacznie mniejsze, o mało nie wypuszczając różdżki, którą przytrzymała jakoś nienaturalnie, ale to nie miało żadnego znaczenia. - Naprawdę? Nie ucieknie?
Mówiła cicho, chociaż brzmiała na strasznie podekscytowaną.
Zawsze już będzie niedźwiedziem, ale nie powiedziała tego na głos, nie chcąc przerywać i zachowując to dla siebie. Była jednak trochę wariatką. Cofnęła dłonie, zgarniając włosy z twarzy. - Naucz mnie więc Islandzkiego.
Wydawał się większy, gdy przybrał taką pozę, więc mimowolnie wyprostowała plecy i głowę. - Hv.. Her Etu? Nie, to nie tak.- mruknęła pod nosem, pozwalając, aby echo wypowiadanych przez niego słów w tym starym i kojarzącym się jej z runami języku. Run też chciałaby się nauczyć. - Hver ertu..?- znów się uśmiechnęła, trochę figlarnie i zadziornie, przenosząc wzrok, który wcześniej błądził gdzieś na wysokości jego torsu, na jego twarz, szukając spojrzenia w półmroku. Przedstawienie się zawsze było dla niej trochę trudne, bo chociaż lubiła swoje imię, rodziców ponosiła fantazja i kojarzyło się ono z puszką pełną zła i tragedii, pecha. - Jestem Pandora, może trochę chaosem, ale nie jestem złem. Chyba?- odpowiedziała w końcu, zaraz jednak dodając. - Adın ne senin? To język mojej matki. Jak Ty masz na imię? Nie lubisz angielskiego, ale dopóki nie nauczę się Islandzkiego, tak będzie najłatwiej Niedźwiadku.
Wzruszyła ramionami delikatnie, poruszając przy tym tkwiącym na nich plecakiem. Termos uderzył ją w ramie, ale nie mogła zdecydować, czy zaproponować mu rozgrzanie się drugi raz, skoro wcześniej nie chciał. Nie myślał, chyba że go otruje? Przenosiła wzrok na jego płaszcz, wyciągając dłoń z rękawiczki, którą wsunęła w kieszeń kurtki i przesunęła palcami po szarym futrze. Było miękkie, zupełnie niepasujące do drapieżnika. Włosie po zagłębieniu w nie dłoni było suche i ciepłe, chociaż myśl, że należało kiedyś do żywego stworzenia, nieco odbierało temu uroku. - Tego sam upolowałeś?
Obawiała się tego, że uśnie po tym, jak rozbije namiot, zamiast robić mapę nieba.
Ona też tych wilków nie była pewna, kojarzyła jedynie rozdziały z książek o zwierzętach, które czytała często po nocach, jeśli akurat nie pracowała nad czymś innym. Zaskoczył ją na tyle ilością wypowiedzianych słów, że rozchyliła delikatnie usta, wpatrując się w niego z uwagą i zainteresowaniem. Nie tylko miś ryczał. Nie mogła powstrzymać delikatnego uśmiechu — nie umiała się w ogóle gniewać i obrażać, szkoda było na to życia. Czuła się trochę między młotem a kowadłem, bo owiec też było jej szkoda, jak wilków. Kiwnęła więc głowa, przysuwając różdżkę tak, aby lepiej widzieć jego twarz. Wciąż miał czerwone policzki, ale już chyba nie był taki wściekły. - To faktycznie problematyczne, rozumiem. Dziękuję, że mi to wytłumaczyłeś, nie myślałam nad tym z tej strony.
Wilk atakował, aby przeżyć — to pamiętała, ale czy tutejsze atakowały dla zabawy? Zamieszkujący Islandię ludzie nie mieli łatwych warunków, to była piękna kraina, ale dzika i zimna. Straty konkretnych sztuk mogły być katastrofalne, była w stanie to zrozumieć. - A gdyby poprawić ogrodzenia? Stworzyć mechanizm odstraszający, który pozwoliłby wilkom wrócić do polowania na kozicę czy inne jelenie?
Zapytała z ciekawością, a jej umysł mimowolnie powędrował w stronę znanych schematów i metod. Mając odpowiednią wiedzę oraz narzędzia, dałoby się stworzyć wszystko. Ona mogłaby stworzyć wszystko, nawet jeśli kosztowałoby to tygodnie pracy, nie miałaby z tym problemu. Chciała przecież, żeby świat był lepszy i żeby ludzie go bardziej doceniali. Jego pytanie sprawiło, że zamrugała zaskoczona, nieco zbita z tropu. - To nie tak, że Pan Kozioł może Cię nadziać na róg i są szybkie?
Nie pytała złośliwie, nigdy nie widziała niestety dzikiej kozicy. Były jakieś w Turcji, ale nie sądziła, że to ten sam gatunek, co Islandzkie. - A więc dla tutejszych mieszkańców polowanie to takie trochę.. Wejście w dorosłość, jak było kiedyś?
Zapytała, jeszcze zanim ugryzła się w język. Gdy ją coś interesowało lub zaintrygowało, to zadawała dużo pytań. Lubiła widzieć, lubiła się uczyć. Nie było pytań głupich. Czekoladowe tęczówki nie uciekały spojrzeniem z jego twarzy, miały pogodny wyraz. Zupełnie, jakby zapomniała o wariatce, bo tak w istocie było. Gdyby jej zaproponował naukę poruszania się po lesie, nasłuchiwania czy tych wszystkich sztuczek, pewnie by się zgodziła.
Gdy się zatrzymał, wyprostowała głowę, pozwalając, aby chłodny podmuch wiatru pełen białych płatków śniegu zakołysał jej włosami. Dłonie mimowolnie zacisnęła w pięści, jakby nie wiedząc, czego się spodziewać. Wybuchnie? Ryknie? Każe jej grzecznie zaczekać pod tą sosną czy tam świerkiem?
- To jedne z najpiękniejszych i najbardziej dumnych zwierząt, ale w zoo to nie to samo.. - wyjaśniła spokojnie, nieco zbita z tropu. Chyba nie chciał go upolować i tu przytargać truchła, żeby mogła go sobie obejrzeć z bliska? Serce zabiło jej mocniej, a ona sama nieco zbladła. Gdy się odwrócił i schował siekierę, zdębiała zupełnie. Zwariował?
Jeśli wcześniej Pandora się uśmiechała, to było niczym przy tym, co teraz ozdobiło jej twarz, tworząc dołeczki w policzkach. Oczy jej rozbłysły niczym małemu dziecku, jakby dostała najpiękniejszy prezent na świecie. Nie potrzebowała wiele do szczęścia, zobaczenie wilka w jego naturalnym środowisku było lepsze, niż cokolwiek materialnego mogłaby sobie wymyślić. Niewiele myśląc podbiegła do niego, łapiąc jego dłoń w swoje dwie, znacznie mniejsze, o mało nie wypuszczając różdżki, którą przytrzymała jakoś nienaturalnie, ale to nie miało żadnego znaczenia. - Naprawdę? Nie ucieknie?
Mówiła cicho, chociaż brzmiała na strasznie podekscytowaną.
Zawsze już będzie niedźwiedziem, ale nie powiedziała tego na głos, nie chcąc przerywać i zachowując to dla siebie. Była jednak trochę wariatką. Cofnęła dłonie, zgarniając włosy z twarzy. - Naucz mnie więc Islandzkiego.
Wydawał się większy, gdy przybrał taką pozę, więc mimowolnie wyprostowała plecy i głowę. - Hv.. Her Etu? Nie, to nie tak.- mruknęła pod nosem, pozwalając, aby echo wypowiadanych przez niego słów w tym starym i kojarzącym się jej z runami języku. Run też chciałaby się nauczyć. - Hver ertu..?- znów się uśmiechnęła, trochę figlarnie i zadziornie, przenosząc wzrok, który wcześniej błądził gdzieś na wysokości jego torsu, na jego twarz, szukając spojrzenia w półmroku. Przedstawienie się zawsze było dla niej trochę trudne, bo chociaż lubiła swoje imię, rodziców ponosiła fantazja i kojarzyło się ono z puszką pełną zła i tragedii, pecha. - Jestem Pandora, może trochę chaosem, ale nie jestem złem. Chyba?- odpowiedziała w końcu, zaraz jednak dodając. - Adın ne senin? To język mojej matki. Jak Ty masz na imię? Nie lubisz angielskiego, ale dopóki nie nauczę się Islandzkiego, tak będzie najłatwiej Niedźwiadku.
Wzruszyła ramionami delikatnie, poruszając przy tym tkwiącym na nich plecakiem. Termos uderzył ją w ramie, ale nie mogła zdecydować, czy zaproponować mu rozgrzanie się drugi raz, skoro wcześniej nie chciał. Nie myślał, chyba że go otruje? Przenosiła wzrok na jego płaszcz, wyciągając dłoń z rękawiczki, którą wsunęła w kieszeń kurtki i przesunęła palcami po szarym futrze. Było miękkie, zupełnie niepasujące do drapieżnika. Włosie po zagłębieniu w nie dłoni było suche i ciepłe, chociaż myśl, że należało kiedyś do żywego stworzenia, nieco odbierało temu uroku. - Tego sam upolowałeś?