Dobrze widział, że Moss jeszcze trzymała się życia i była w stanie czarować oraz była w stanie czołgać się, co było formą ucieczki. Wolał aby pozostała nieruchomo już na zawsze. Nie mogła dopełznąć do innych Brygadzistów lub Aurorów, ściągając im na głowę posiłki. Co postawi ich w konieczności ucieczki, którą musieliby rozpatrywać w kategoriach zdrowego rozsądku albo tchórzostwa i lojalności względem Czarnego Pana. Nie bez znaczenia były jego osobiste motywy i ambicje, które mógłby zaspokoić wraz ze śmiercią pieprzonej Moody.
Szala zwycięstwa przechylała się się na korzyść wroga. Zwłaszcza po odebraniu mu różdżki, która spadła gdzieś na ziemię za plecami jego szefowej. Szlag. Na chwilę obecną stracił możliwość czarowania. Nie był to jedyny problem, bo musiał się mierzyć z atakującą go bez użycia magii kobietą, której uzbrojona w kastet pięść sięgała jego zamaskowanej twarzy i chcąc tego uniknąć oraz ochronić swoją tożsamość spróbował zrobić unik poprzez usunięcie z trajektorii ciosu.
Rzucam 2k100 na unik, aktywność fizyczna
Slaby sukces...
Sukces!