Nie zdawała sobie sprawy z ulotności czasu i tego, jak wiele go stracili. Całą swoją uwagę skupiła na dwóch przeciwnikach i próbach przeżycia (nie zapominajmy, że to pierwsze i nie ostatnie zapewne tego typu starcie w jej życiu, jeszcze nikt nigdy nie próbował jej zabić!), że kompletnie zapomniała dlaczego walczą i kto jest ich prawdziwym wrogiem.
Wszystko działo się szybko, bardzo szybko. Pewnie instynktownie rzuciłaby się w stronę przeciwników w kolejnej próbie unieszkodliwienia ich, tak by odstawić ich aurorom. Głos Alastora szybko przypomniał jej, po co tu właściwie są. Katalizatory były ich priorytetem. Ruszyła za mężczyzną oraz Brenną, w międzyczasie posyłając krótkie spojrzenie szarpiącemu się śmierciożercy. Był zbyt skupiony na szamotaniu się z Atreusem (tak w pierwszej chwili jej się zdawało), by zwrócić uwagę na pozostałą trójkę. Biegnąc, machnęła różdżką, z zamiarem zniszczenia tej cholernej maski, za którą skrywał swoją tożsamość. Tchórz. Nie miałaby nic przeciwko, by przy okazji poharatać jego twarz. Ot tak, wypadek przy pracy. Poza tym, w porównaniu do tego co on chciał zrobić im, to był pikuś - od kilku szram na twarzy raczej nie umrze.
I akcja: Stworzenie ciśnienia, które rozsadziłoby maskę na twarzy śmierciożercy
Akcja nieudana
II akcja: Biegnę za Alkiem i Brenną
beauty and terror
just keep going
no feeling is final