Zdecydowanie nie czuła się komfortowo, zostawiając Brennę przy Śmierciożercach. Mocniej ścisnęła dłoń Alastora, a być może, gdyby była odrobinę silniejsza, byłby to uścisk bolesny. Rzuciła mu krótkie spojrzenie, w którym można było dostrzec cień urazy, gdy ten zasugerował starszej Longbottom by nie zostawiała Atreusa ze Śmierciożercami. Nie dało się wyzbyć emocji, zwłaszcza w stosunku do tak bliskich jej osób. Choć chciała zostać i być wsparciem dla kuzynki, miała świadomość, że ta poradzi sobie znacznie lepiej, gdy nie będzie ciążyło na niej poczucie odpowiedzialności za bezpieczeństwo młodszej. Poza tym, musiała się zająć czymś innym. Musiała być przydatna - po to przecież tu była. Nie odezwała się ani słowem, choć na ogół w trudnych chwilach wiedziała, co powinna powiedzieć - tym razem nic nie przeszłoby jej przez gardło.
Kiwnęła głową na polecenie Alastora. Na dyskutowanie przyjdzie czas po wszystkim, teraz po prostu musiała w pełni polegać na jego doświadczeniu.
Machnęła dwukrotnie różdżką z zamiarem rozproszenia - najpierw w stronę światła, które wydawało jej się inne od poprzedniego, później w stronę ognia.
Rozproszenie: na źródło światła
Sukces!
Rozproszenie: na ogień
Sukces!
beauty and terror
just keep going
no feeling is final