Na razie mógł odetchnąć z pewną ulgą, bo miał tę świadomość, że ten unik mógł okazać się nie wystarczający. Nie takiego wysportowania spodziewał się po czarownicy spędzającej całe dnie za biurkiem i prawdziwej pracoholiczki. Gdyby nie to, że Stanley przybył mu z odsieczą i odepchnął od niego Harper, to nie tylko mógłby zbierać zęby z ziemi i jego tożsamość mogłaby wyjść na jaw. Do tego utrata różdżki, która go dotknęła. Pokrzyżowała jego plany na ten moment. Dotyczyły zakończenia żywota Moss i dalszego atakowania pieprzonej Moody. Tym bardziej, że najwyraźniej zamiarem tej czarownicy było zapewnienie Moss szansy na względnie bezpieczną ucieczkę. Spostrzegł też, że przymierza się do odwrotu, podczas którego użyła zaklęć jako zasłony. To była taktyka, którą sam stosowałby w podobnej sytuacji. Zwłaszcza przy bezbronnym przeciwniku.
Nie uszło też jego uwadze, że Harper nabawiła się niespodziewanych problemów z rzucaniem czarów, o czym świadczył wykonany przez nią gest. Dostrzegł tę jasną poświatę wokół kobiety.
— Vulturis, osłaniaj mnie — Corvus wydał swojemu towarzyszowi krótkie polecenie. Teraz był kolejny dogodny moment do ataku. Puścił się biegiem do przodu, w kierunku w którym poleciała należąca do niego różdżka. Wypatrywał charakterystycznego kształtu na ziemi. Jeśli udało mu się znaleźć swoją różdżkę to zamierzał odwrócić się w stronę Moody i Stanleya, aby po zmniejszeniu dzielącego ich dystansu, stanąć z różdżką dłoni. Wycelował ją w plecy czarownicy.
— Crucio!
Poświęcam pierwszą akcję na to by Chester pobiegł w stronę, w którą Moody rzuciła jego różdżką i na zlokalizowanie jej na ziemi za pomocą rzutu na percepcję.
Akcja nieudana
Warunkowo: jeśli odzyska patyk to wykorzystuję drugą akcję na zaatakowanie Moody Cruciatusem, nekromacja.
Akcja nieudana