Och, był zaskoczony! Ale tylko w pierwszej chwili. Znacie to uczucie? Uczucie, które towarzyszy ci, kiedy masz na skórze poczucie, że tak powinno być. Świat układał się nagle w jedno spójne uniwersum, a nie był zbitkiem niepewnych i znaków zapytania. Niektórych znaków ruszać się nie powinno. Czy Avelina była jednym z nich? Była przyjaciółka Fergusa - czy może: nadal przyjaciółka? Z Fergusem miał kontakt tak minimalistyczny, że to, z kim się szlaja i z kim zadaje było dla niego niewiadomą. Była wrogiem czy naprawdę przyjacielem? Każdego traktowałeś jak potencjalnego wroga - tak łatwiej się żyło. Po prostu osoby, które wiedziały za dużo były potencjalnym wrogiem do potęgi drugiej. A Sauriel był całkiem kiepski z matmy. Nauczył się tylko tyle, że jeśli umiesz liczyć - licz na siebie.
- Ay, bardzo dawno. I prawie jak wczoraj. - Dla jednych wspomnienia oddalały się i stawały obrazkami w księdze. Ruchomymi, wciśniętymi tam na zapomnienie, ale kiedy pojawił się element, który pamięć odświeżał to przypominałeś sobie, że coś takiego jest pomiędzy kartkami, traktowane jako zakładka. Może nawet po to sięgniesz i się wzruszysz wracając do tego, co nie powtórzy się już dwa razy. To były czasy młodości. A młodość była wieczna tylko dla Sauriela. - No nie wiem, ty się chciałaś spotkać. - Prychnął, ale nie wybuchnął śmiechem. Trochę się powstrzymał. Co z nią nie tak? Wyglądała na udręczoną, w istocie. Ale Sauriel nie wierzył w to, że była udręczona akurat jego tematem - totalnego randoma, który nie miał żadnego znaczenia w jego życiu. Tak naprawdę to... och, to że wiedziała trochę więcej niż chciał, żeby świat wiedział nie było w stanie wpłynąć na jego obecne życie. Co najwyżej poszarpać reputację. Zmienić złego wampira w kogoś, kto jednak coś tam serca miał. To było mu nie na rękę.
Nie lubił, kiedy ludzie widzieli w nim dobro. Wtedy oczekiwali, że będzie postępował dobrze. A on nie lubił, kiedy ktokolwiek miał wobec niego jakiekolwiek oczekiwania.
- Whisky. - Odpowiedział jej bez zająknięcia, mimo tego, że powinien teraz przeprosić, powiedzieć, że przecież damie nie wypada... ale Sauriel nie starał się wychodzić na dżentelmena. Nie. Raczej starał się wychodzić na chama. I nawet nie musiał się przy tym mocno starać.
Czy na pewno ktoś dorosły by nie podsłuchiwał? Dorośli napędzani byli o wiele gorszymi motywacjami niż dzieci. W dzieciach to dopiero kiełkowało. A świat dorosłych przepełniony był zdradą, złymi ustami niosącymi złe języki i śmiercią. Oto był fakt o dorosłym życiu, do którego tak wielu chciało dobrnąć. Sauriel chciał być dorosły szybciej. Bo wierzył, że bycie dorosłym i wystarczająco silnym pozwoli mu się bronić. Czy tak było? Ano... właściwie nie bardzo. Okazywało się, że nawet kiedy dorósł nie był na tyle silny, żeby osiągnąć to, czego pragnął. Ani wystarczająco odważny.
- Za wiele sznurków łączących mnie ze światem odciąłem. Więc chciałem kilka podpiąć. Ciekawość. Ale, kurwa... - Uśmiechnął się jendym kącikiem ust, spuszczając z kobiety o okrągłej twarzyczce czarne oczy. Tylko na moment. Zaraz znowu były na niej. Czerń, lustro, w którym można się przeglądać. - Że to ty? Jaki ten świat jest spierdolenie mały... - Wyciągnął fajki z wewnętrznej kieszeni skóry i odpalił fajkę krańcem różdżki. - Ale to dobrze, dobrze, że ty to ty. Już się zastanawiałem, czy będę musiał zabić śmieszka, który sobie jaja ze mnie robi listami o animagach. - Bo to wcale nie było dla niego do ostatniej chwili pewne, czy to nie była jakaś prowokacja.
![[Obrazek: klt4M5W.gif]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=klt4M5W.gif)
Pijak przy trzepaku czknął, równo z wybiciem północy. Zogniskował z trudem wzrok na przyglądającym mu się uważnie piwnicznym kocurze.
- Kisssi... kisssi - zabełkotał. - Ciiicha noooc... Powiesz coś, koteczku, luzkim goosem?
- Spierdalaj. - odparł beznamiętnie Kocur i oddalił się z godnością.